aretha_1
04.04.09, 13:40
Zwracam się do Was z pytaniem.
Pochodzę z patologicznej rodzny. Mój ojciec był alkoholikiem, a w
domu panowała przemoc zarówno psychiczna jak i fizyczna. Po latach
wdepnęłam w takie samo piekiełko. Mąż nadużywa alkoholu i też
stosuje przemoc. Mamy 13 letniego syna na którego nigdy nie podniósł
ręki. Niemniej jednak psychicznie znęca się też nad nim. Jakub
tymczasem wpatrzony jest w ojca i szuka jego miłości i akceptacji na
każdym kroku. Zupełnie jak ja gdy byłam dzieckiem. Gdy ojciec
umierał 4 lata temu, mimo krzywdy która wyrządził mi, rodzeństwu i
matce czułam, że tracę kogoś bardzo dla mnie ważnego. Całe moje
dzieciństwo było szukaniem z jego ust dobrego słowa. Czasem
znajdował je dla starszego brata. Dla mnie i siostry nigdy. Sytuacja
jest analogiczna do obecnej. Szukam w sobie sił aby odejść. Siostra
mieszkająca w Irlandii zaoferowała nam pomoc. Powstrzymuje mnie
głównie syn. Nie chciałabym mu wyrządzić krzywdy. Mimo całego
terroru jaki sieje w domu mąż, syn bardzo go kocha. Czy mam prawo
zabierać mu ojca? Syn to całe moje życie, wszystko co mam, nie chce
go skrzywdzić. Dużo mogę znieść dla jego dobra, nawet rękę którą
czasem na mnie podnosi. Czy mam prawo rozbijać rodzinę którą kocha?