mały problem

15.04.09, 07:59
Jak tu zacząć? Mam męża, mam dziecko, mamy pracę, dom, nie swój ale
mamy jest niby ok, ale JA NIC NIE CZUJĘ DO MĘŻA, nie czuję żadnej
przyjemności gdy mnie dotyka, ja nie jestem idealna, ale on niestety
jest kiepskim kochankiem. Wiem, to nie jest najważniejsze w związku,
ale istotne i ma wpływ na nasze życie. Rozmawiałam z nim na ten
temat kiedyś, ale już mi się nie chce, mówię do niego poczytaj jakąś
lekturę cokolwiek, a on nic. Zresztą już nie mam ochoty na niego,
właściwie nigdy specjalnie nie miałam. Wyszłam za niego za mąż, bo
czułam się przy nim bezpieczna, teraz też się tak czuję, ale już mi
to nie wystarcza. Przez to wszystko jakiś czas temu miałam mały
romans, ale niestety się wydał i musiałam wszystko skończyć i teraz
jest mi jeszcze trudniej, bo mam porównanie. Nie wiem, czy chce
ratować to wszystko, powinnam się chyba udać na jakąś terapię.
Uciekam na siłownię, uciekam w dietę w dodatkowe zajęcia jak zbliża
się wieczór, może seks sprawia mi przyjemność, ale przy nim
niewielką, jak się pokochamy to później płaczę sobie cichutko.
    • kicia031 Re: mały problem 16.04.09, 17:22
      kara boza za to, ze poslubilas mezczyzna, ktorego nie kochalas. Moze
      powinnas go zostawic i dac mu szanse na ulozenie sobie zycia z
      kobieta, ktora go doceni i bedzie mu wierna.
      • paraben Re: mały problem 16.04.09, 19:05
        Kicia- wybacz ale takie posty tylko dobijaja czlowieka. Jakby
        dziewczyna chciala odejsc od meza to juz by to zrobila a pewnie chce
        ratowac to co zostalo. Wytykanie jej ze to kara boza nie pomoze.
        • serendepity Re: mały problem 17.04.09, 10:34
          Raczej trudno ratowac cos co nie istnialo.
    • krzysztof-lis Re: mały problem 16.04.09, 20:41
      > JA NIC NIE CZUJĘ DO MĘŻA, nie czuję żadnej przyjemności gdy mnie
      > dotyka, ja nie jestem idealna, ale on niestety jest kiepskim
      > kochankiem.

      A Ty jaką jesteś kochanką?

      Bo z postu wynika, że leniwą i pasywną.

      A cały post to tylko dorobienie ideologii do zdrady.

      Czy kiedyś seks sprawiał Ci przyjemność? Kiedy to było?

      No i poza tym, nie to forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
      • ola.ola2 Re: mały problem 17.04.09, 10:59
        sprawił mi przyjemność ale nie z moim mężem
      • margotje Re: mały problem 18.04.09, 11:57
        krzysztof-lis napisał:


        >
        >
        > Bo z postu wynika, że leniwą i pasywną.
        >
        > A cały post to tylko dorobienie ideologii do zdrady.


        A gdzie to wyczytales, wszystkowiedzacy frustracie?????????????




        "Nigdy nie kłóć się z idiotami; sprowadzą cię do swojego poziomu i
        pokonają doświadczeniem" /-/
        • krzysztof-lis Re: mały problem 18.04.09, 12:49
          > A gdzie to wyczytales, wszystkowiedzacy
          > frustracie?????????????


          Spokojnie, nie irytuj się. Nie ma powodu do frustracji.

          Wyczytałem to w treści posta wątkotwórczyni.
    • ola.ola2 Re: mały problem 17.04.09, 11:29
      przede wszystkim muszę porozmawiać z mężem, ale muszę się na tą
      rozmowę jakoś przygotować, nie będzie to łatwne, ale może wtedy
      wyjaśni się wiele spraw. On uważa, że wszystko jest oki, a ja
      niestety muszę go uświadomić, że nie do końca jest tak fajnie. Tylko
      jak zacząć, nie wiem, boję się.Ryczeć mi się chce
      • moreno68 Re: mały problem 17.04.09, 12:43
        To nie jest mały problem tylko wielkie szambo z Tobą w roli
        głównej.Obwiniasz o wszystko faceta a z siebie co dajesz?
        Poinformowałaś męża przed ślubem,że wychodzisz za mąż bez miłości a
        tylko dla bezpieczeństwa?Postawiłaś tak uczciwie sprawę i obydwoje
        na to zgodziliście się?Bo jeśli tak było to zmiania stan rzeczy.
        A jeśli nie .....no cóż dla mnie k...stwo.I to Twoje a nie męża.
        • superdeboeronline Re: mały problem 18.04.09, 12:03
          moreno68 napisał:


          > tylko dla bezpieczeństwa?Postawiłaś tak uczciwie sprawę i obydwoje
          > na to zgodziliście się?Bo jeśli tak było to zmiania stan rzeczy.
          > A jeśli nie .....no cóż dla mnie k...stwo.I to Twoje a nie męża.

          Kolejny chlopski filozof. Obrzydliwiec. Tfuj!
    • burza4 Re: mały problem 17.04.09, 12:52
      pomieszanie pojęć... nie powinna wychodzić za mąż bez miłości, ale
      co to ma wspólnego z jakością seksu? jeśli facet jest kiepski w
      łożku, to byłby tak samo rozczarowana gdyby go kochała.

      no i trudno żeby sama pracowała nad poprawą jakości, tym bardziej że
      sygnalizowała problem co zostało olane. Terapia nic nie da, jeśli
      sama na nią pójdzie.
      • moreno68 Re: mały problem 17.04.09, 13:00
        Co jest kiepskie dla jednego może byc niezłe dla drugiego;) Co kto
        lubi....A jak nie lubi to po co w taki układ wchodzi.I po co
        kontynuuje?I po co oszukuje?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mały problem 18.04.09, 08:43
      Akurat nad jakością seksu w związku można pracować. Trzeba tylko dobrze
      rozpoznać problem i go ujawnić.A w zależności od niego mogą nad tym pracować
      razem obie strony związku, a może to dotyczyć jednej osoby, czasem mężczyzny a
      czasem kobiety. To jak wyglądał seks na początku związku, na co się w nimi
      liczyło i czy to miało coś wspólnego z miłością, nie ma wpływu na to co przeżywa
      się teraz. Inaczej wyglądało doświadczenie seksualne obu stron, fazy jego,
      rozwoju, rozbudzenie, hormony, wiek, wygląd, nadzieja z jaką się wchodzi do
      związku, nawet naiwna. Dlatego problem należy rozwiązać na bieżąco, w obliczu
      tego co jest aktualnie.
      Dlatego trudno mi się zgodzić ze słowami o oszustwie i karze bożej.
      Jedynie co trzeba robić, to działać szybko i być w tym konsekwentną. Nie obrażać
      się przy pierwszym niepowodzeniu i wchodzić w role ofiary, nie wymagać
      natychmiastowej rewelacyjnej poprawy. Ale płacz do poduszki to też nie jest
      rozwiązanie na dłuższą metę. Jest szansa na zmianę i warto z niej spróbować
      skorzystać. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Re: mały problem 18.04.09, 09:56
        Z drugiej strony osoba, ktora się poslubilo, od razu wiedzac że seks
        z nia nie odpowiada drugiej osobie MA PRAWO wcale nie chcieć
        pracowac nad soba. Nie jest zadna jej wina, ze w łóżku nie wychodzi.
        Powiedzenie mężowi "nigdy mnie nie pociagales, wiec musisz pracowac
        nad tym, abym miala z toba przyjemność", nawet powiedziane w sposob
        delikatny, jest dla faceta bardzo, bardzo nieprzyjemne - tym
        bardziej, ze kompletnie niezawinione. I obawiam się, ze w
        przypadku "braku chemii" od poczatku facet moze się starac, zamiast
        spontanicznie uprawiac seks robic to, co partnetka sobie zyczy - i i
        tak nic z tego nie wyjdzie. Powiem wiecej - nie wierzę w ogóle, ze
        to jest mozliwe. I niewatpliwe zmarnuje się facetowi jedna z dosyc
        istotnych sfer zycia - nie dziwię sie, jak po latach starań znajdzie
        sobie taką, ktorej po prostu sie podoba. I będzie miał racje.
        Nad "jakoscia zwiazku" mozna pracować, o ile cos się psuje w
        trakcie - nie jeskli od poczatku wiadomo bylo, ze jest źle.
        Co bym radziła? Powiedziec sobie "z mojej winy ta sfera zycia jest
        juz nie dla mnie. Moge albo się rozwieść, albo zacisnąć zęby i
        mysleć o Anglii", I tyle.
    • superdeboeronline Re: mały problem 18.04.09, 12:02
      "You can have it all but not at the same time"... zastosuj sie do tego. Jesli maz daje Ci poczucie bezpieczenstwa, co jest dla Ciebie istotne i nie chcesz od niego odejsc, znajdz rozwiazanie, ktorego juz raz sprobowalas. Postaraj sie tylko, zebys nie popadla z tego tytulu w tarapaty. Rob to z glowa ( a nie tylko uzywajac genitaliow).
      Najwazniejsze: nie isluchaj rad hipokrytow i frustratow!!!
    • superdeboeronline NB, Twoj problem NIE JEST maly! n/t 18.04.09, 12:07
Pełna wersja