sebalda
16.04.09, 15:13
Mąż jest zwolennikiem ograniczonego zaufania do dzieci i czyta gadu-gadu
naszej niemal 18-letniej córki. Zaznaczam, że córka nie sprawia kłopotów
wychowawczych, dobrze się uczy, nie wpadła w złe towarzystwo, ma z nami dobry
kontakt. To taka prewencja rodzicielska w jego wydaniu, bo twierdzi, że
dziecko i tak nigdy calej prawdy nie mówi. Jestem temu przeciwna, ale mąż
mający stanowczy i despotyczny charakter nie dostosuje się do moich próśb o
zaprzestanie tych praktyk. Jak go przekonać, żeby tak nie postępował? Jak to
zrobić konstruktywnie i tak, żeby go nie zdenerwować, że nie trzymam jego
strony, bo to często wobec podobnych jego zachowań ma miejsce w naszej rodzinie?