"toksykologia"

19.04.09, 19:50
Mam toksyczną matkę, wychowuję 4 letniego syna(jestem samotnie wychowująca
matką),Syn ojca nie zna.Mieszkamy nadal z rodzicami, gdyż w mojej
sytuacji(pracuję, babcia dzieckiem się zajmuje)uznałam ze będzie to najlepsze
wyjście.Dom jest duży, mogłyby spokojnie zamieszkać w nim 3rodziny..Ale ja nie
daję już rady.Matka od zawsze była trudną osobą, konfliktową
itp.Poniżanie,upokarzanie, urazy ,ciągłe nieporozumienia ukształtowały moją
osobowość.Matce nie pasuje nic, wszystko jest źle, non stop się wtrąca , czy
trzeba czy nie.nie tylko do mnie , ale do inncych domowników.Za wszystkich
decyduje wszystko wie najlepiej.Szydzi, jest cyniczna i bezczelna, niemal bez
przerwy poddenerwowana.Mam 29 lat.Nadal mówi i traktuje mnie jak dziecko,
rozkazuje, bo-inaczej nie potrafi.Wiem to.Wiem że się nie zmieni,zrujnowała
moje życie, dzięki ciągłym kontrolom, ciągłej pretensji o wszystko pozbawiła
mnie przyjaciół, sprawiła że dla świętego spokoju i ze strachu odsunęłam się
od ludzi, żyję i czuję się jak samotnik, i jest mi coraz trudniej .Z drugiej
strony muszę jej być wdzięczna za to, że pomaga mi w wychowaniu dziecka
opiekuje się nim. Właśnie.,opiekuje się-tak jak by to było jej dziecko.Ciągle
zwraca mnu uwagę tak nie rób, tego nie dotykaj, wszystko jest na nie, nie
nie!Gdy zwracam jej uwagę dostaje jakby ataku szału;jej odpowiedź brzmi-"ja
mówię do Dziecka nie wtrącaj się!!Nie przeszkadzaj jak rozmawiam z
Wojtkiem!!Zawsze się musisz wpieprzać!"Ręce mi opadają.Delikatne zwracanie
uwagi nie pomaga, zresztą ona delikatna nie jest.Ja mam cierpliwość, staram
się spokojnie do niej mówić, ale jest mi przykro.Non stop pragnie wychowywać
moje dziecko.Niewiem jak mam to przerwać.Jak mówić do kobiety , która nie
znosi sprzeciwu, żeby zrozumiała że to ja jestem mamą,i jeśli ja na coś
pozwalam to tak ma być;jeśli ja tak postanowię-to chcę aby ona ustała na moje
warunki;Spytałam jej dzisiaj-kto jest matką tego dziecka? Jej odpowiedź
brzmiała jakoś agresywnie, coś odburknęła.Nie mam nawet komu się wyżalić,
więc pisze.Moze ktoś ma podobne problemy.Na opiekunkę mnie nie stać, mało
zarabiam.Jedyną osobą na którą mogę liczyć jest -ona.Niewiem jak mam rozmawiać
z tą osobą.Jak ułozyć sobie życie.Po prostu nie umiem.
    • kicia031 Re: "toksykologia" 19.04.09, 20:55
      matka traktuje cie jak dziecko, bo sama na to pozwalasz mieszkajac z rodzicami w
      wieku prawie 30 lat.

      Nie da sie tego na szybko rozwiazac - proponuje zaczac od znalezienie lepszej,
      lepiej platnej pracy. Da ci to poczucie niezaleznosci i bedzie pierwszym krokiem
      to wyprowadzenia sie na swoej...
    • mald Re: "toksykologia" 19.04.09, 23:03
      widzisz..od ponad dwóch lat szukam lepszej pracy.. Ale jest ciężko.Myślę także,
      ze wyprowadzka w takiej sytuacji niewiele da.Tu potrzeba uzdrowienia sytuacji,
      a nie ucieczki.A ja niewiem jak to zrobić.Jednak bardzo zależy mi na tym, ze
      względu na dziecko.
      • marzeka1 Re: "toksykologia" 19.04.09, 23:27
        "wyprowadzka w takiej sytuacji niewiele da."- dałaby bardzo dużo, bo wyszłabyś z
        toksycznego układu, a tak fundujesz powtórkę z "rozrywki" synkowi. Wolałabym
        czasowo zamieszkać w domu samotnej matki i próbować stamtąd zmienić swoje życie,
        niż tkwić w tak chorym układzie.
        Matki już nie zmienisz, ale możesz zmienić swoje życie, nie jest normalna
        sytuacja, że mając 30 lat, mieszkasz z mamą i pozwalasz się tak traktować.
        Dziecko będzie coraz starsze, coraz więcej będzie rozumieć, chcesz, by też tak
        tobą pomiatało, bo weźmie przykład z babci???
      • kicia031 Re: "toksykologia" 20.04.09, 09:54
        Powiem ci co pomoglo mojej taksycznej matce: zerwalam z nia
        kontakty na 2 lata.


        Od tego czasu unika prowokowania awantur, bo wie, jakie sa
        konsekwencje.
        Tylko ja mieszkam sama odkad skonczylam 21 lat.
        • mald Re: "toksykologia" 26.04.09, 22:48
          ..wycofuję moje '"żale"..nie o to chodzi..niestety..jedyną formą pomocy jest
          dobry psycholog.Myślę że go w końcu znajdę..
Pełna wersja