ja_inaczej
04.05.09, 16:07
Ma problem z corka. Jej klasa robi wycieczke i ona nie chce jechac.
Mowi ze wraz z jej klasa jedzie jeszcze jakas meska i dziewczyny
znowu beda sikac po pietach bo ten jest taki a ten jest
taki.Piszeczec i zachowywac sie jakby faceci to wszystko co je w
zyciu interesuje. Martwi mnie to bo ona na polowinki tez nie
poszla. A prosilismy , blagalismy nawet przekupialismy Mowi ze zle
czuje sie w duzych skupiskach, nie lubi tanczyc i ze jakby jechala z
jej klasa jej przyjaciolka, kolezanka Ada to na 100% by pojechala a
tak nie ma ochoty . Woli za ta kase pojsc z Ada na pizze i do kina.
M nie ma klopotow w nauce .Raczej nie jest kujonem bo ma 3-4-5.
Tylko
tak jakos izoluje sie od nich . Troche mnie to martwi .I nie wiem co
robic.
W ub. roku byla i wrocila zmarznieta i zla. Bo dziewczyny o niczym
innym nie mowily jak o tym ktory chlopak gdzie poszedl , jak sie im
przypodobac itd.
MArtwic sie czy nie?