Co jej powiedziec?

15.05.09, 18:33
Bardzo prosze o wasze opinie w mojej sprawie.
Moja coreczka jest poczeta z wymuszonego seksu na imprezie w czasach
studenckich. Jej ojciec nie przyznaje sie do ojcostwa i nie chce miec z nami
nic do czynienia. A ja nawet nie sadze go o alimenty, bo chce miec prawo do
mojej coreczki sama.
Jak coreczka miala 7 miesiecy poznalam wspanialego mezczyzne, ktory nas obie
przyjal i bardzo mocno kocha.
Ale postanowilismy nie klamac coreczki i chcielismy zeby od najmlodszych lat
wiedziala, ze jej biologicznym ojcem jest ktos inny. Teraz ma 5 latek i
czasami bywa zlosliwa i ostatio w zdenerwowaniu na mojego meza powiedziala: "
A ty nawet nie jestes moim prawdziwym tata". Meza to bardzo zabolalo i
powiedzial: "Ja jestem twoim prawdziwym tata, tamten jest tylko biologiczym i
jest zlym czlowiekiem i nie kocha Cie i nigdy Cie nie kochal". Coreczka jest
bardzo wrazliwa i sie bardzo zmartwila i wieczorem plakala i zapytala mnie,
czy on jest rzeczywiscie zlym czlowiekiem. Powiedzialam jej ze porozmawaiamy o
tym kiedyindziej, ale tak naprawde nie wiem co jej powiedziec. Czy to dobrze
wplynie na jej rozwoj wiedzac, ze jej biologiczy ojciec jest zlym czlowiekiem?
CZy nie bedzie myslala, ze jesli on jest zly to ona wyrosnie zla? Jak mam jej
to wszystko wytlumaczyc?
Z gory dziekuje Wam za wasze opinie.
    • verdana Re: Co jej powiedziec? 15.05.09, 19:03
      Twoja córka jest "w polowie" swoim ojcem. Jesli on jest zly, to może
      uznać, ze i ona jest zła. Akurat w tym wypadku radzilabym prawdę
      ograniczyć do tego, ze nie chce utrzymywac kontaktów.
      Tylko jest za późno, teraz już mleko sie rozlalo. Swoja droga, co za
      człowiektak obraza się na 5-latke, ze nie waha się jej powiedziec
      czegos takiego w twarz? jednak gdyby byl kochajacym ojcem bardziej
      zalezaloby mu na samopoczuciu dziecka, niż wlasnym.
      Macie problem.
      • a.nancy Re: Co jej powiedziec? 15.05.09, 23:25
        > Swoja droga, co za
        > człowiektak obraza się na 5-latke, ze nie waha się jej powiedziec
        > czegos takiego w twarz? jednak gdyby byl kochajacym ojcem bardziej
        > zalezaloby mu na samopoczuciu dziecka, niż wlasnym.

        mnie sie wydaje, ze on po prostu nie pomyślał, jak to zostanie odebrane, i wcale
        nie chciał jej skrzywdzić. nie przekreślałabym od razu jego roli kochającego
        ojca tylko dlatego, ze palnął bzdurę.
    • izabelski Re: Co jej powiedziec? 16.05.09, 02:34
      lepiej chyba nie uzywac w takim kontekscie slowa - tata nie kocha a
      zastapic tata nie interesuje sie
    • kol.3 Re: Co jej powiedziec? 16.05.09, 10:15
      Nie wiem w jaki sposób córeczka została powiadomiona o tym, że
      kochający ją człowiek nie jest jej biologicznym tatą, tylko kto
      inny, kto się nią zupełnie nie interesuje. Czy rzeczywiście trzeba
      było w tak młodym wieku nakładać na nią ciężar udźwignięcia tych
      problemów? Rozumiem chęc nieokłamywania dziecka, ale można było z
      tym poczekać.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co jej powiedziec? 16.05.09, 19:11
      W każdej żywej i znaczącej relacji, bez względu na wiek, zdarza się powiedzieć
      coś okrutnego, nieprzemyślanego, głupiego, raniącego.
      Wydaje mi się, że nie warto przykładać do tej sprawy jakiegoś szczególnego
      znaczenia i przydawać tej wymianie zdań kontekstu pochodzenia córki.
      Po prostu używając tego argumentu w opisanej sytuacji obie strony chciały
      nawzajem sprawić przykrość.
      I dlatego warto za to przeprosić córkę , wytłumaczyć, że tak się dzieje między
      ludźmi, obiecać, że następnym razem będzie się pilnowało, uważało itp.
      Sprawę ojca zostawić i przy nadarzającej się sytuacji mówić o nim neutralne
      rzeczy. I tyle. Tak naprawdę to przecież nikt nie wie jaki jest, bo chyba nikt z
      Was go nie zna. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kaz-oo Re: Co jej powiedziec? 16.05.09, 20:00
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:
        I dlatego warto za to przeprosić córkę ,

        Czy nie sądzi Pani, że te przeprosiny powinny być obopólne?
        Chyba powinno się dziecku uzmysłowić, że niezależnie od wieku nie powinno się
        ranić innych ludzi. To, że jest to jeszcze małe dziecko nie zmienia faktu, że
        może kogoś zranić swoim postępowaniem. Reakcja ojczyma to zupełnie inna sprawa,
        ale mała chyba powinna wiedzieć, że tym co powiedziała sprawiła mu przykrość.
        • verdana Re: Co jej powiedziec? 16.05.09, 21:41
          Przepraszam bardzo, ale pięciolatka ma przepraszać za to, ze
          powiedziała prawdę? Zrownywanie stron - małego dziecka z doroslym
          męzczyzna i uznanie, ze "obie strony chialy sobie sprawic przykrość"
          i wobec tego obie sa winne jest nieporozumieniem. Tym bardziej, ze
          pieciolatka miała prawo powiedziec to, co powiedziała, a dorosly -
          absolutnie nie.
          Są rzeczy, ktorych osoba dorosła nie powinna z zemsty i w nerwach
          mowić pieciolatkowi. To dziwi tym bardziej, ze ojczym czy macocha
          powinni być przygotowani na to, ze kiedyś uslysza takie słowa.
          • kaz-oo Re: Co jej powiedziec? 16.05.09, 22:50
            Przepraszam bardzo ale od kiedy w takim razie, Twoim zdaniem, należy uczyć
            dziecko jaka jest różnica między mówieniem prawdy, a robieniem komuś przykrości?
            Jeśli powie babci, że jest stara i brzydka to też może być obiektywna prawda.
            Nie chodzi, jak napisałaś, o zrównywanie małego dziecka z dorosłym ale o
            pokazanie mu, że wszyscy niezależnie od wieku mają prawo do poszanowania swoich
            uczuć. Zgadzam się, że pieciolatka miała prawo powiedziec to, co powiedziała, a
            dorosly absolutnie nie. Ale to nie znaczy, że nie powinno się pięciolatce
            wytłumaczyć, że ojczym choć nie jest "prawdziwym tatusiem" to kocha, wychowuje i
            opiekuje się nią jak najprawdziwszy ojciec i było mu bardzo przykro gdy
            usłyszał to co mu powiedziała.
            Jeśli nie będziemy uczyć empatii małych dzieci, to nie dziwmy się potem, że
            gimnazjaliści zakładają nauczycielowi kubeł na głowę, poniżają i wyśmiewają
            słabszych kolegów.









      • sysska Jak to nie wie jaki jest? 19.05.09, 22:02
        psychologiem nie jestem, ale dobrzy ludzie raczej nie porzucaja swoich dzieci,
        neutralnie mowic mozna o ojcach, ktorzy moze swieci nie byli, ale probowali,
        facet, ktory tak postapil jest zlym czlowiekiem, chyba blizsze poznanie nie jest
        potrzebne,tym bardziej, ze autorka nie mowi, ze ojciec unika kontaktow, tylko po
        prostu nie chce miec z dzieckiem nic wposlnego, jeszcze dojdzie do tego, ze
        dziecko, bedzie idealizowalo kogos kogo nigdy nie bylo, a nie lubilo czlowieka,
        ktory probowal wychowywac, to jest zawsze trudniejsze, jak sie cos probuje robic
        to latwo jest sie dziecku narazic
    • eastern-strix Re: Co jej powiedziec? 17.05.09, 01:39
      ten Twoj partner ma chyba niskie poczucie wlasnej wartosci za to wysokie
      poczucie misji i wlasnej wyjatkowosci - jak moj ojczym.
      identyczna albo bardzo podobna historia - moj ojciec zawsze byl szkalowany a po
      latach okazalo sie,ze to fajny facet.

      u Ciebie ciaza byla wynikiem gwaltu bo tak to chyba trzeba okreslic. Ale nie
      masz prawa obarczac tym ciezarem dziecka.

      A jesli Twoj partner nie zmieni podejscia to gwarantuje,ze w doroslym zyciu
      corka moze nie chciec utrzymywac z nim kontaktu.
      Bo tak naprawde to kim on jest zeby tak sie wyrazac o kims, kto dla Twojej corki
      jest wazna choc nieobecna osoba?
      • tulitka Re: Co jej powiedziec? 17.05.09, 15:16

        Po pierwsze, wielkie dzieki za wszystkie wasze odpowiedzi. Da mi to
        wszystko do myslenia.
        A najbardziej to mi w sumie daje do myslenia ostatnie zdanie
        napisane przez eastern-strix:"Bo tak naprawde to kim on jest zeby
        tak sie wyrazac o kims, kto dla Twojej corki jest wazna choc
        nieobecna osoba?"
        Czy naprawde ten podly czlowiek bedzie dla mojej corki "wazna
        osoba"? Czy moge jakos wplynac na to zeby nie byl wazny? Zeby
        poprostu o nim nie myslala i nie pytala o niego.
        Moja rodzina jest naprawde kochajaca sie i razem w mezem bardzo
        kochamy coreczke.
        I jeszcze chcialam skomentowac wypowiedz, ze moze powiedzielismy
        coreczce zbyt szybko. Taka podjalam decyzje gdyz chcialam uniknac
        kiedys sytuacji kiedy bedzie juz na tyle dorosla zeby zrozumiec (no
        i kiedy rzeczywiscie jest taki moment?) i wtedy mysle, ze bylaby
        bardzo zraniona, ze tyle lat ja oklamywalismy i juz nigdy by mi nie
        zaufala.
        Moja najwieksza obawa jest jednak ze kiedys go odnajdzie i on jej
        wymysli jakos inna historie, albo jeszcze gorzej..powie jej prawde.
        Ale wiem, ze tego juz nie jestem w stanie zmienic...
        • eastern-strix Re: Co jej powiedziec? 17.05.09, 18:29
          odpowiedz brzmi - nie mozesz. a im bardziej bedziesz probowac obrzydzic corce
          ojca, tym bardziej wyidealizowany obraz bedzie miala.

          Twoj partner musi sobie wypracowac wlasna relacje z dzieckiem, nie na
          zasadzie,ze jest tata ale na zasadzie,ze jest kochajacym partnerem mamy i kocha
          bardzo mala mamy coreczke. Tata natomiast nie zabiega o kontakt,ale jak coreczka
          podrosnie, to ma prawo tego kontaktu szukac i wtedy sama sprawdzi jak tata jest.
          Bo ani mama ani mamy maz/partner nie wiedza, jak jest.

          Jesli corka bedzie miala poczucie, ze jest kochana i akceptowana, to
          najprawdopodobniej wcale nie zechce szukac kontaktu albo jedynie sprawdzi, co
          koles wymaga.

          Ona do wnioskow, ktore Ty juz masz musi dojsc sama. Jeslic dojdzie do innych to
          tez ma prawo- to niezalezna istota ludzka.

          W konwencje praw czlowieka jest wpisane,ze czlowiek ma prawo znac swoje korzenie
          i ma tez prawo do ich poszanowania. Jest tez to zawarte w karcie praw dziecka.

          Dziecko ma 5 lat i probuje sobie radzic z sytuacja. Twoj partner nie jest jej
          biologicznym ojcem i nigdy nie bedzie, dziecko ma prawo do wyrazanaia tego
          glosno. Zamiast pelnej gniewu reakcji proponuje cos w stylu: Nie jestem Twoim
          biologicznym tatusiem, ale jestem mezem/partnerem Twojej mamy i bardzo Was obie
          kocham. Dzieciak sie pobuntuje i da spokoj. Po prostu musi sama wypracowac relacje.
Pełna wersja