Matka zamieniona w kobiete

20.05.09, 08:56
Jestem mama trzyletniej coreczki. Jestem z nia w domu i ten uklad
baaardzo mi odpowiada, choc oczywiscie sa chwile slabosci. Zwiazek z
partnerem jest raczej normalny, wiraze i zakrety, jak u wszystkich,
czasem jest mi zle ale w ogolnym rozrachunku jest mi dobrze, pomimo
duzej (22 lata!) roznicy wieku, ktorej wlasciwie nikt nie widzi.

I otoz zdarzylo mi sie cos nastepujaceego - wyjechalimy na pogrzeb,
do rodziny meza. Szwagier meza ma brata, u ktorego nocowalismy. Po
raz pierwsyz spotkalam go 4 lata temu i zauwazylam, ze mu sie
podobam ale jakos nie wracala ta mysl do mnie. Potem widzielismy sie
rok pozniej, gdy nasza coreczka miala 2 miesiace i zauwazylam, ze
mimo iz czulam sie mloda, zaniedbana matka z nieumytymi wlosami,
nadal mu sie podobalam. Bylo to przyjemne, bo nie czulam sie juz
taka piekna dla mojego partnera.

Kiedy pierwszy raz wpadlismy na siebie w tym roku, zablyszczaly nam
obojgu oczy. F. jest wielkim zartownisiem, a ja najmlodsza kobieta w
rodzinie, dlugowlosa, niebieskooka blondynka, jakich we Francji,
gdzie misezkam, nie znajduje sie wiele. Potem byla kolacja rodzinna,
duzo zartow i "przypadkowych" dotykow z jego strony, ja tez
powiedzilaam cos niby w zartach erotycznego. Wyjazd i powrot 4 dni
pozniej.Myslalam juz o nim bardzo wiele. Gdy tym razem mieszkalismy
przez 4 dni u nich (ma dziewczyne), choc nie zdarzyo sie aboslutnie
nic, za co mialabym wyrzuty sumienia to caly nasz pobyt byl
wielka,subtelna gra. A to jakas bluzka z golymi plecami, ktora nagle
przyciagnela jego dlon, gdy bylismy tylko we 3 (on, ja i jego
brat), ktoregos wieczaoru, to ja, stojac obok niego zacxzelam gre
ocierania kolana o jego kolano - pospieszyl z odpowiedzia. Poza tym
te spojrzenia, ktore mi rzucal, gdy patrzylismy sobie tak proso w
oczy, smialismy sie razemi wyglupiali. I cala masa jakichs czulych
gestow, gdy mnie przytulil zupelnie niespodziewanie, kiedy,
wyladowawszy u nich niemal w srodku nocy, tlumaczylam sie gesto i
przepraszalam. Kiedy z powaga dal mi swoj numer telefonu, mowiac, ze
moge zadzwonic kiedy zechce, nawet na pogrzebie go nie wylaczy
(bylam z mala tylko w kosciele)... To wszystko byc moze blahostki
ale pod jego spojrzeniem czulam sie najpiekniejsza na swiecie, a
dzieki jego gestom pozadana, wartosciowa jako kobieta.

Sam fakt tego niewinneg flirtu (jestem tak beznadziejnie niewinna,
ze gdy nadzialam sie na niego w wyjatkowo kusej, zaimprowizowanej
pizamie, dopiero tydzien pozniej zaczelam sie domyslac, dlaczego
uciekal i odwraal sie do mnie tylem) nie wzbudza we mnie zadnych
wyrzutow sumienia (moj facet chyba zreszta co szauwazyl, co go
bardzo pobudzilo do dzialania :-) ). Czuje tylko jakies wyrzuty
sumienie wzgl. mojej coreczki. Tam zajmowalo sie nia kilka cioc i
kuzynow, teraz, po powrocie jestesmy same, a ja wciaz mysle, o tym,
co sie stalo i mam do siebie pretensje o to, ze moje mysli ulatuja
do F. zamiast zajmowac sie jak potrzeba dzieckiem, ktoremu bylam
zawsze oddana w 200%! Niemal jakby mi przeszkadzalo, czekam, kiedy
usnie, zeby oddac sie marzeniom. Chociaz to juz troche slabnie ale
nie umiem odnalezc sie, przedtem bylam tylko matka (to chyba troche
wina omjego partnera), teraz znow stalam sie kobieta i co z tym
zrobic?
    • nick_ze_hej Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 09:59
      Początek dobry. Popracuj jeszcze trochę nad stylem, dopisz dalszy ciąg i możesz
      śmiało wrzucić tekst na na onet-opowiadania erotyczne;))
      • bubster Re: Matka zamieniona w kobiete 21.05.09, 18:18
        :-)))))))))))

        i koniecznie daj link żebyśmy mogli poczytać
      • rlena :) 26.05.09, 08:38
    • zewelinal Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 10:19
      po pierwsze uwarzaj zeby nie poszlo za daleko,
      po drugie uwarzaj zebys swojej rodziny nie rozbila,
      po trzecie takie oderwanie wbrew pozorom jest bardzo przydatne dla
      waszych lepszych relacji, mam na mysli ty twoj maz
      po czwarte uwazam ze takie jakies gierki powinnas cwiczyc na mezu a
      maz na tobie bo teraz postaw sie w sytuacji dziewczyny tego chlopaka
      czy ty bys chciala zeby jakas baeczka tak zachowywala sie w stosunku
      do twojego meza???
      • fantazjuje Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 10:34
        zewelinal napisała:
        > postaw sie w sytuacji dziewczyny tego chlopaka
        > czy ty bys chciala zeby jakas baeczka tak zachowywala sie w
        > stosunku
        > do twojego meza???

        Popieram, odrobina empatii nie zaszkodzi. Ja bym jednak poszła w
        troszkę innym kierunku- czy chciałabyś, żeby twój mąż zachowywał się
        tak w stosunku do innej kobiety? Banalna zasada- nie rób drugiemu co
        Tobie niemiłe- a ludzie zchowują się tak, jakby nigdy o niej nie
        słyszeli i nawet będąc w związku myślą tylko o własnym tyłku...
    • izabelski Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 10:54
      a wogole to jest we Francji

      wiec mnie np trudno cokolwiek oceniac
      moze tam sie panowie tak zachowuja
      podrywajac kogo sie da i takei gierki maja miejsce non stop?
      • uli Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 14:27
        Mieszkam we Francji i nie, chyba jednak nie jest tak, że takie gierki mają tu
        miejsce non stop :)

        Ale ja bym się w to bardziej nie ładowała. Zabawa we flirt ze szwagrem to fajna
        zabawa, nie ma sensu jej psuć posuwając się za daleko :) Nikogo to nie
        uszczęśliwi, wręcz przeciwnie - same trupy zostaną. Uwierz.
        • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 14:38
          Jak na razie pozostaje w bardzo przyjacielskich stosunkach z jego
          kobieta. Sma bym nie chicala, zeby posunela sie ta gra dalej. Po
          prostu by mi to nie odpowiadalo, kocham poza tym mojego faceta.
          Problem w tym, ze uswiadomilam sobie,ze chyba dla niego nie jestem
          juz po blisko 10 latach znajomosci, tak zwyczajnie piekna i
          atrakcyjna. Jestem matka jego dziecka, planujemy nastepne.

          Moj problem polega raczej na tym, ze poczulam sie znow kobieta i,
          chociaz to piekne i normalne oraz lepiej mi sie zaczelo seksulanie
          ukladac z wlasnym partnerem, to czuje sie, jakbym zapominala byc
          matka. Za bardzo moze wroslam w role TYLKO matki.

          A tak na marginesie - takie gierki uprawia caly swiat, bez wzgl. na
          kraj, rzecz tylko w ludzkim wyczuleniu i granicach oraz tolerancji
          partnerow. Co oczywiscie nie oznacza,ze musza te tolerancje w sobie
          miec.
          • sebalda Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 16:46
            Odnoszę wrażenie, że szukasz u nas poparcia w kwestii oderwania się od roli
            matki na rzecz powrotu do stanu sprzed, czyli do własnej kobiecości. I w
            zasadzie moje poparcie masz, pod warunkiem, że nie posuniesz się za daleko, bo
            to może mieć katastrofalne skutki dla Twojego związku, jak to juz wcześniej
            zostalo powiedziane.
            Ja dzieci rodziłam stosunkowo późno, z obydwojgiem pozostawałam w domu w pełnym
            wymiarze urlopu wychowawczego, czyli po 3 lata, a różnica między nimi wynosi 4
            lata, tak więc, jak łatwo wyliczyć, byłam wyłączona z obiegu;) ponad 10 lat, co
            nie przeszkodziło mi odkryć w sobie pokłady kobiecości (już wtedy naprawdę
            glęboko zakopane) po powrocie do pracy, czyli w wieku 38 lat. Flirtuję
            wirtualnie i realnie, bawię się tym świetnie, nigdy nie przekraczam granic, ale
            czuję się naprawdę dobrze, wiedząc, że jeszcze mogę się podobać, a od mojego
            powrotu do pracy minęło kilka lat. Nie widzę niczego zdrożnego we flircie
            potwierdzającym atrakcyjność kobiety, a juz na pewno,jeśli jest on niewinny, nie
            cierpią na tym dzieci, wręcz przeciwnie: zadowolona z życia, uśmiechnięta mama
            jest na pewno bardziej przyjazną mamą niż mama zgorzkniała i przez poświęcenie
            dla dzieci nadopiekuńcza. Wiem, co mówię.
            Podkreślam jednak konieczność niewinności takich flirtów, a już uporczywe
            myślenie o adoratorze, jeśli jest za bardzo uporczywe, może być niebezpieczne.
            Jeśli naprawdę kochasz swojego partnera, skończ na niewinnym flircie, taka jest
            moja rada. Nie dzwoń. Łatwo jest coś zepsuć, trudno naprawić.
            • marzeka1 Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 17:55
              "pomimo
              duzej (22 lata!) roznicy wieku, ktorej wlasciwie nikt nie widzi. "- wiesz, nie
              wierzę, że NIE WIDAĆ tak dużej różnicy między parterami, no chyba że wyglądasz
              wyjątkowo staro i niekorzystnie. Jakoś wygląda mi to na próbę potwierdzenia
              kobiecości, bo przy znacznie starszym partnerze po jakimś czasie różnica jednak
              wychodzi. Jakoś z postu wynika, że chyba masz ochotę na chwilę zapomnienia.
          • rlena ? 26.05.09, 08:48
            Takie gierki uprawiasz ty, to juz wiemy na pewno. Calym swiatem nie
            jestes, choc pewnie chcesz nim byc dla twojego partnera. Problem w
            tym,ze kobieta mezczyzny, ktorym flirtujesz moze mic podobne
            oczekiwania. Ustalmy wiec,ze jestes mala czastka tego swiata i
            trzymaj sie SWOJEGO partnera poki go masz.
    • krzysztof-lis Re: Matka zamieniona w kobiete 20.05.09, 19:18
      Takie są skutki patologii polegającej na całkowitej zamianie kobiety w matkę.

      Ale nie martw się
      • francesca08 Jak flirtowac z wlasnym mezem? 20.05.09, 19:55
        Tak przypuszczam i nie mam mu tego za zle, dopoki nie jest to zdrada.

        Natomiast ciekawe pytanie to jak flirtowac z wlasnym mezem?
        • krzysztof-lis Re: Jak flirtowac z wlasnym mezem? 20.05.09, 20:09
          > Natomiast ciekawe pytanie to jak flirtowac z wlasnym mezem?

          Smutne jest to, że tego nie wiesz. Pytanie, po co związałaś się z człowiekiem, z
          którym nie masz ochoty flirtować? Bo jakbyś ją miała, to byś potrafiła...
    • eastern-strix zapytaj sama siebie... 21.05.09, 15:10
      ..jakbys sie czula gdyby maz flirtowal z Twoja atrakcyjna kuzynka (wyobraz
      sobie,ze taka masz)

      jesli Cie to nie rusza to ok, a jesli rusz to... nie czyn drugiemu itp :)

      gdyby to facet napisal o flircie z kuzynka zony (bo czuje sie zaniedbany chociaz
      mu to odpowiada...) to zostalby niezle objechany, wydaje mi sie...
      • francesca08 Re: zapytaj sama siebie... 22.05.09, 14:52
        Po pierwsze, mam wrazenie, ze wszyscy oprocz jednej osoby jestescie
        nieo hipokrytami( nie uwierze, ze NIKT nigdy nie zwrocil uwagi, nie
        usmiechnal sie, nie zrobil gestu do innej osoby niz wlasny partner).

        Po drugie, slusznie sie mowi, ze Polacy maja problemy z rozumieniem
        tekstu pisanego - cel i wymowa mojego postu byla zupelnie inna.
        Czego niemal nikt nie zrozuimal.

        Ja w kazdym razie ciesze sie, ze moje zycie z mezem poprawilo sie
        przez odrobine jego zazdrosci (?) alebo raczej tego, ze zauwazyl, ze
        ktos inny moze mnie uwazac za piekna.

        A w ogolnym rozrachunku byc piekna matka jest jeszcze lepiej! :-)
        • recycled Re: zapytaj sama siebie... 22.05.09, 15:49
          Rozumiem Cie doskonale i chcialam Ci powiedziec ze masz duzo
          szczescia, bo zrozzumialam,ze nie mieszkaci zbyt blisko siebie. Mnie
          przytrafilo sie to samo, jestem mama i zona i nie czuje sie juz
          atrakcyjna dla swojego meza w taki sposob jak dla tego faceta, ktory
          patrzy na mnie z zachwytem od jakiegos czasu. Tylko ja mam taki
          problem ze u mnie sprawy posunely sie dalej- niby nie chcialam tego
          ale zaczelismy sie co jakis czas widywac, doszlo do jakichs
          pocalunkow, niczego wiecej, ale i tak nie powinno sie to potoczyc
          tym torem..Co gorsza spotykamy i widujemy sie czesto bo blisko
          siebie mieszkamy a kazde spotkanie jest wlasnie taka subtelna gra.
          Kocham meza i zalezy mi na rodzinie ale nie potrafie (nie chce?!)
          tego zakonczyc. Wiem, ze do niczego wiecej nie dojdzie miedzy nami
          ale pocalunki to juz o krok za duzo- nie zmierza to absolutnie do
          nikad a mimo to jest ekscytujace..To wlasnie chyba wina tego ze
          matka i zona nagle zostaje dostrzezona przez kogos innego i
          przyoomina sobie, ze jest tez kobieta. I spodziewam sie slow krytyki
          jak najbardziej, i pewnie porad w stylu : wrzuc fajna kiecke i
          przygotuj kolacje ze swiecami dla meza..tylko ze mnie juz tak nie
          bierze to, kiedy wlasny maz na mnie patrzy..po 10 latach zwiazku..:(
          Ale przyznam ze nasze stosunki ulegly polepszeniu odkad jest ten
          inny..
          • francesca08 Re: zapytaj sama siebie... 23.05.09, 15:32
            Czuje to samo. Tym bardziej, ze moj zwiazek z mezem byl od poczatku
            bardziej zbudowany na wspolnych rozmowach, a wlasciwie nigdy na
            uwodzeniu, z czego nawet bylismy poczatkowo dumni, bo wydawalo nam
            sie, ze taki zwiazek jest trwalszy i powazniejszy. Teraz nie wiem,
            jak go uwiesc, przegapilam ten moment. Za to latwosc flirotwania z
            F., ktoremu tak bardzo is epodobam jest bardziej niz kuszaca i moze
            przez to "wpadlam" w te tarapaty.

            Wiesz, mysle, ze pocalunki, to moze nie jest jeszcze takie strasnze
            zlo? Nie wiem. My mieszkamy jednak o 450 km od siebie, wiec nie ma
            takiego ryzyka na stale (szczerze? szkoda!) ale zdaje sobie sprawe,
            ze gdy mysle o nim i o tym, co by mi sie podobalo z nim zrobic,
            granica sie stopniowo przesuwa. Np. teraz mysle, ze tulenie sie do
            niego nie byloby niczym zlym, nagle mnie nachodzi, ze dalabym sie np
            pocalowac w szyje (uwielbiam). Ale NIGDY nie przyszlo mi do glowy z
            nim sie przspac. A jak u Ciebie to wyglada?

            No i w sumie, jesli wplywa to dobrze na stosunki z mezem, to moze
            jest w tym cos pozytywnego ? Ja po pierwsze poczulam sie
            piekniejsza, wiec moze dlatego bylam naprawde piekniejsza dla meza,
            po drugie, moj chyba zauwazyl, ze jestem piekna dla kogos innegoi
            to pozwolilo mu moje piekno dojrzec.

            A w jakim wieku sa Twoje dzieci?
            • recycled Re: zapytaj sama siebie... 23.05.09, 16:05
              Kicia- nie zrozumie syty glodnego, nie bardzo rozumiem o co Ci
              chodzi z szukaniem kobiecosci w sobie. Kobieta potrzebuje
              potwierdzenia tego, ze jest piekna i pozadana i szuka tego wlasnie u
              mezczyzn. Smutne jest to,ze niestety szukamy tego potwierdzeniau
              obcych mezczyzn..bywa. Do francesca08- kochana, dobrze,ze mieszkacie
              daleko od siebie- wierz mi. Ja po prostu nie potrafie funkcjonowac
              wiedzac,ze on jest obok, bo po prostu ciagnie nas do siebie. A nie
              prowadzi to absolutnie do NICZEGO. U mnie ta granica tez stopniowo
              byla inna, nawet do pocalunkow nie dochodzilo. Ale jestesmy ludzmi,
              gdy mamy okazje sie spotkac to granica przesuwa sie coraz to dalej.
              Nie pojdziemy razem do lozka- mielismy juz taka okazje i udalo nam
              sie powstrzymac. Chociaz nie wiem czy to sie kiedys nie
              powtorzy..Bez sensu to wszystko, bo mam przez to hustawke nastrojow,
              czuje sie kobieco i swinsko w stosunku do meza. Na razie nie
              potrafie i nie chce tego przerwac. Nie wiem jak ma dalej wygladac
              moje zycie ;( Nie jestem w nim zakochana i nie zakocham sie ale
              czuje sie rozbita..
    • kicia031 Re: Matka zamieniona w kobiete 23.05.09, 15:44
      Smutne jest to, ze potwierdzenia swojej kobiecosci musisz szukac u innych ludzi,
      ze nie masz tego w sobie.
      • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 23.05.09, 19:06
        oobiscie tez jestem zdania, ze kobiecosc kobiety czesto zalezy od
        mezczyzny, np. nigdy nie twierdzilam, ze ubieram sie dla siebie, co
        tak czesto kobiety powtarzaja!

        Moze masz raceje, recycled, dobrze, ze mieszkamy daleko. Ja mam tez
        ten problem, ze robie sie sentymentalna, jakby jednak zakochana, z
        powidu jego delikatnosci, uwagi, jaka mnie obdarza, tego ogromnego
        szacunku, czulosci, przyjazni (?). Wiem jedno, i to mnie ochladza
        rowniez, dzieli nas przepasc intenlektualna. Nie wyobrazam sobie np.
        zycia z nim, podczas gdy z moim mezem moge porozmawiac i o
        literatuzre ii o polityce, o wychowaniu dzieci i o podrozach...

        Ale uczucie i tesknota pozostaje. Gdyby byl blizej, pewnie by sie
        jednak te granice baaaaaaaaardzo przesuwaly, a trudno byloby nagle
        powiedziec "stop".
        • recycled Re: Matka zamieniona w kobiete 24.05.09, 12:47
          Ech to mozemy podac sobie rece..bo ja tez wiem,ze mnie i jego dzieli
          przepasc intelektualna, moze nie straszliwa, ale jednak. Tylko ze
          kiedy w gre wchodza emocje - jest to nieistotnym szczegolem calej
          tej gry..Po prostu tesknimy chyba obie za tymi motlami w brzuchu,
          ktore kiedys czulysmy na widok mezow- ale po tylu latach w zwiazku
          trudno juz ekscytowac sie sposobem w jaki maz mnie dotyka, jak do
          mnie mowi i jak na mnie patrzy. Bo przeciez robil to juz tyle
          razy...Kryzys wieku sredniego- ale staram sie z tym walczyc. Chce
          odbudowac w moim zwiazku to cos- wiem ze zbyt duzo u nas rutyny i
          zycia powszedniego a za malo zmyslowosci, subtelnosci..bardzo to
          wszystko trudne do ogarniecia. Czy Twoj maz podejrzewa,ze takie a
          nie inne uczucia/emocje zywisz do tamtego faceta?
          • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 25.05.09, 10:35
            No wlasnie, ja bardzo tesknie z amotylami w brzuchu!
            Dlatego chcialabym,n zeby on byl blizej... bo zastanawiam sie, czy
            dla niego nasze wspolne wspomnienia maja takie samo znaczeni, jak
            dla mnie. Gdyby byl na miejscu nie byloby mozliwosci, zeby o mnie
            zapomial. Wiem, to takie babski, faceci traktuja to inaczej, moze
            juz zapomnial i tak jest moze lepiej?

            Moj maz skumal sie napewno, ze mu sie podobam i to go pobudzilo.
            Poniawaz jest brdzo bystrym obserwatorem, napewno zauwazyl rowniez
            te gre miedzy nami. Niemniej jednak, chyba nie domysla sie, ze ja
            wciaz mysle o F.

            Mnie deo wieku sredniego jeszcze troche ale prawde napisalas, trudno
            sie ekscytowac po 9 latach znajomosci, a jak ktos potrafi, prosze o
            przeis.
            • recycled Re: Matka zamieniona w kobiete 25.05.09, 11:27
              Wydaje mi sie, ze F mysli o tym skoro bylo to cos ekscytujacegodla
              was obojga. Moj maz nie domysla sie absolutnie niczego..Tak-
              napislam o kryzysie wieku sredniego- niewiem ile Ty masz lat- ja mam
              30 niecale i do niedawna czulam sie na 50. A teraz- odkad ta
              historia sie zaczela czuje sie troche jakbym znowu miala 18 i
              randkowala z chlopakiem ze starszej klasy. Dobija mnie to, ze jest
              to jednak gra wysokiego ryzyka no i nie prowadzi do nikad. Ale
              powiem Ci, ze pozytyw tego wszystkiego jest taki- ze staram sie
              obserwowac sama siebie kiedy spotykam sie z nim i wedlug wlasnych
              wskazowek chce reanimowac moje malzenstwo. I czuje,ze relacje troche
              sie poprawily odkad zaczela sie ta cala historia..
              • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 25.05.09, 15:32
                No coz, pocieszylas mnie ;-) Moze i mysli. To w koncu od niego sie
                zaczelo, to on pozeral mnie wzrokiem i szukal kontaktu ze mna.
                Jednoczesnie jakos nie dzwonilmy do siebie. Ja zazwonilam raz, bo
                zapomnialam czegos u nichc w domu. Jego zapal, kiedy obiecywal mi
                poszukac byl taki slodki, taki typowy dla niego. Ale jak na razie
                nie oddzwonil. Ja raczej tego nie zrobie, bo, przynajmniej na razie,
                nie chcialabym zbyt wiele dawac mu do zrozumienia. Dalam juz tyle,
                ze chyba nie powinien miec watpliwosci. Jednak, ze ja jestem osoba
                zakompleksiala i cigle watpliwosci mam. Tylko, ze F. ekscytuje mnie
                jednak mocno, po prostu usmiecham sie szeroko na sama mysl, a nie
                mowie juz na widok! Zreszta on tez tak ma.

                Tez raczej czulam sie staro, raczej brzydko, przy nim moglam za to
                byc w starych spodniach a i tak bylam najpiekniejsza na swiecie. I
                tez mam wrazenie, ze znow mam lat! :-) to cudowne zauroczenie kims
                drugi, kto na dodatek je odwzajemnia! Jakie to cudowne!!! Moze
                wlasnie dlatego tak sie martwie, czy on pamieta i mysli tak samo, bo
                w tym jest przeciez ta cudownosc...

                Bardzo czesto piszesz "prowadzi do nikad". Moze jednak wlasnie do
                naprawy naszych zwiazkow? Ja sie poczulam nagle troche pikniejsza
                dla meza,jakby ujrzal, ze skoro dla innych jestem piekna to dla
                niego tez, nie wiem za bardzo jak to wyjasnic. A moze zycie jest
                bardziej relatywne niz nam sie wydaje i wszystko to prowadzi do
                polepszenia NASZEGO wlasnego wizerunku i zycia???


                • recycled Re: Matka zamieniona w kobiete 25.05.09, 22:12
                  Wiesz, moze masz racje, moze jest w tym wszystkim jakis sens. Ale w
                  moim przypadku j est to naprawde gra wysokiego ryzyka, nie wiem czy
                  warta swieczki ale na razie nie zastanawiam sie nad tym bo po prostu
                  chce to wszystko jakos ciagnac..taka ze mnie beznadziejna matka i
                  zona..moze mozna darzyc uczuciem wiecej niz jednego faceta?? Nie
                  wiem..nie chcialabym sie zakochac..na razie jest dobrze jak jest-
                  zobaczymy co bedzie dalej..
                  • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 26.05.09, 17:31
                    A mi sie jakos dzis odwidzialo. Ciekawe na jak dlugo? Napisalam mu
                    sms (chodzilo o to, ze myslalam, ze zostawilam u nich pare
                    drobiazgow, ktore jednak sie znalazly), dajac do zrozumienia, ze
                    moglby oddzwonic ale tego nie zrobil.
                    Zrozumialam, ze w gruncie rzeczy, to co z tej gry wynioslam, to to,
                    ze byly to przemile chwile, a teraz musze zajc sie swoim zyciem z
                    mezem, ktore sie dzieki nim (odpukac w niemalowane) poprawilo. Maz
                    nawet ostatnio powiedzial mi super komplement dotyczacy naszego
                    zycia erotycznego! I jesli tak wlasnie mysle, ze musze sie poswiecic
                    mezowi, to nie koniecznie dlatego, ze nie cilcialabym, zeby to "cos"
                    nadal mnie laczyo z F. tylko dlatego, ze jest zbyt daleko i
                    zajmowanie sie nim nie ma sensu, za bardzo mnie to smuci, a
                    jednoczesnie zaczynam zapominac. Lepiej zachowac te gre jako cudowne
                    wspomnienie, ktore, mam ogromna nadzieje, kiedys sie znow troszenke
                    zmaterializuje, gdy sie spotkamy. Znow zobacze ten blysk w oczach na
                    moj widok i moje tez zablysna.
                    Troche Ci zazdroszcze tej bliskosci, bo ona wszystko stymuluje - i
                    nasze piekno i odnowe naszych zwiazkow no i troche przyjenmosci,
                    choc oczywiscie trzeba uwazac.
                    Nie mow, ze jetes zla zona i matka, mysle, ze to nie jest do konca
                    tak, zycie to nie zeszyt w kratke. Poza tym, nie chce oskarzac
                    naszych mezow ale... skoro nie czujemy sie dla nich piekne, to nie
                    tylko nasza wina...
                    • recycled Re: Matka zamieniona w kobiete 28.05.09, 22:31
                      Widzisz, u mnie tez tak to jest ze on raz przysyla dziesiatki
                      namietnych smsow a raz siedzi cicho..i to jest frustrujace. Ja mysle
                      ze oboje staramy sie nabrac do tego ddystansu, bo wiemy ze z
                      uczuciami nie ma zartow- boimy sie oboje zeby po prostu siew sobie
                      nie zakochac..Ja wiem ze to niebezpieczna gra a mimo to brne w nia
                      dalej..oj beda lzy..bede kiedys cierpiala z tego powodu tak
                      czuje...dlatego ciesz sie ze F jest daleko i raczzej Ci to nie
                      grozi. A co do mezow to masz calkowita racje!!! COs muis byc w tym..
                      • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 29.05.09, 14:50
                        No coz, pewnie masz racje, ze oni tez probuja nabrac dystansu...
                        Czy ten Twoj ma kogos?
                        Mi jakos znow mi wrocily emocje ale na razie jako pikene
                        wspomnienia, bardoz excytujace. Napisalam maila, mowiac mu, ze
                        dzwonilam ale byl telefon "odrzucony", wiec pewnie przeszkadzalam mu
                        w pracyn chyba ,ze sie obrazil. Oprocz tego mail byl zupelnie serio
                        i niewinny ale on w odpowiedzi wylowil TYLKO to zdanie o obrazie i
                        zapewnial mnie, ze sie nie obrazil, tylko nie ma zasiegu. Ujelo mnie
                        to, nie tyle jakas pusta seksownoscia tylko tym, ze wiem, ze jest
                        taki pelen szacunku i ciepla. Przyjazni. Moze to jest to, o czy
                        powinnam myslec? Przyjazn?
                        Wiesz, dlaczego chcialabym, zeby byl blisko? Bo jego obecnosc jest
                        dla mnie stymulujaca. Czuje sie piekna, inaczej sie ubieram, duzo
                        sie smieje.
                        No ale z mezem mam jak na razie fajnie (odpukac). Kiedy rano sie
                        budzimy wpatruje sie w moje nagie cialo okraglymi oczami...
                        • recycled Re: Matka zamieniona w kobiete 29.05.09, 15:03
                          Oj ciezko ciezko..Mnie tez stymuluje jego obecnosc..Tak, jest
                          zonaty, nawet nie chce opowiadac dalszych szc zegolow. Jestem
                          okropna..Nie powinnam tego kontynuowac, wiem, ale tez nie chce
                          zakonczyc..Nabierz dystansu, fajnie ze uklada Ci sie z mezem..Moj
                          zwiazek tez skorzystal chociaz przyznam, ze kiedy nie mam dluzej
                          kontaktu z tym drugim, to staje sie strasznie sfrustrowana..:(
                          • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 29.05.09, 18:40
                            I tego wlasnie sie boje...
                            • recycled Re: Matka zamieniona w kobiete 30.05.09, 13:28
                              Wszystko sie ulozy tak jak powinno u CIebie- takie mam wrazenie. U
                              mnie tez bedzie dobrze- to niewinny flirt- tak sobie wmawiam.
                              Przyjdzie dzien kiedy to wszystko oslabnie, fascynacja minie,
                              frustracja zacznie byc meczaca i zakonczy sie cala ta historia..Jak
                              myslisz?
                              • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 30.05.09, 14:47
                                Nie wiem. Wiesz, ja mam taki o to problem bardzo kobiecy - kiedy
                                przychdza dni plodne, mam okropna ochote na facetow, nic groznego
                                ale potrafie nawet wpatrywac sie w plakat ffilmowy i
                                marzyc,,marzyc,,marzyc. No i wlasnie nadchodza. Wiec i wspomnienia/
                                marzenia o F sie poteguja.
                                No coz, ja naprawde mysle, ze jest to niewinny flirt. Gorsza sprawa,
                                ze tak bardzo mi go brakuje...
                                Bo kiedy Twojim zdaniem taka fascynacja moze minac? Obie mamy
                                problem - Twoja trwa, bo on jest obok, a moja, bo za nim tesknie i
                                karmie ja wspomnieniami. Jak sie jej pozbyc?
                                • francesca08 jeszcze o mezach 31.05.09, 15:17
                                  Powroce do mezow. Mi rownanie wydawalo sie proste, choc moze tak nie
                                  jest, moze sie myle. Nie flirtuje z mezem, bo nie czuje, zeby uwazal
                                  mnie za piekna i sexowna. Myslalam sobie, ze moze to moj blad, moze
                                  cos zle robie. Jesli jednak inny mezczyzna za sexowna i piekna mnie
                                  ma, to chyba jednak taka jestem i wychodzi na to, ze wina lezy w
                                  duzym stopniu po stronie meza. Tym bardziej, ze ja staram sie w
                                  miare moich mozliwosci robic, co mu sie podoba (depilacja tam gdzie
                                  lubi itd.) Ot co. I dlatego denerwuje mnie zwalanie zaraz nagle na
                                  kobiete, ze nie umie meza poderwac, ze widzi innego, daje sie
                                  poderwac innemu, itd.
                                  • krzysztof-lis Re: jeszcze o mezach 31.05.09, 22:35
                                    > Nie flirtuje z mezem, bo nie czuje, zeby uwazal mnie za piekna i
                                    > sexowna. Myslalam sobie, ze moze to moj blad, moze cos zle robie.
                                    > Jesli jednak inny mezczyzna za sexowna i piekna mnie
                                    > ma, to chyba jednak taka jestem i wychodzi na to, ze wina lezy w
                                    > duzym stopniu po stronie meza.

                                    Może mąż nie uważa Cię za pociągającą, bo z nim nie flirtujesz?
                                    Widocznie sam Twój widok (ten sam od dłuższego czasu) już go nie pociąga. Dziwi
                                    Cię to?
                                    • francesca08 Re: jeszcze o mezach 01.06.09, 17:58
                                      Szkoda, ze nikt sie nie zastanawia nigdy nad tym, co robia mezowie,
                                      zeby pociagnac swoje zony? Rozwalaja sie z piwem na kanapie? To na
                                      szczescie nie przypadek mojego meza ale nie powiem, zeby sie staral.
                                      A wystarczyloby, zeby moje starania zauwazyl, jeden maly komplement
                                      i juz kobiecie chce sie inaczej zyc. Bo, patrzac na to z drugiej
                                      strony, na co mi flirt z kims, kto mnie nie zauwaza jako kobiety?
                                • mala-beti Re: Matka zamieniona w kobiete 31.05.09, 16:41
                                  francesca08 napisała:


                                  Obie mamy
                                  > problem - Twoja trwa, bo on jest obok, a moja, bo za nim tesknie
                                  i
                                  > karmie ja wspomnieniami. Jak sie jej pozbyc?

                                  Zapomnieć, nie rozpamiętywać, nie insynuować, nie marzyć, nie szukać
                                  kontktu, zdać sobie sprawę, że nic z tego nie będzie..( tymbardziej,
                                  że to rodzina męża)
                                  ta świadomość i czas pomaga..
                                  pozdrawiam
                                  • francesca08 Re: Matka zamieniona w kobiete 31.05.09, 18:32
                                    beti, Mowisz z doswiadczenia?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja