problem stary jak świat - wesele i dzieci

31.05.09, 15:09
zastanawiałam się gdzie umieścić ten wątek, tu czy na forum o ślubach.
Przeczytałam kilkanaście wątków z działu ślub na ten temat, ale nie znalazłam
odpowiedzi na dręczące mnie wątpliwości.
jesienią wydaję się za męża. ponieważ nasi rodzice nie wyobrażają sobie tego
inaczej, będziemy mieć wesele. i tu jest problem, ponieważ praktycznie wszyscy
zaproszeni przez nas goście nie maja dzieci. dzieciaci natomiast zostawiają
swoje w domach, co jest już obgadane i pewne. natomiast brat mojego prawie
męża, posiadający potomstwo w liczbie sztuk dwóch (12 i 5 lat) obraził sie na
nas śmiertelnie, gdy zaproponowaliśmy mu, że wynajmiemy mu opiekunkę do
dzieci. nie wyobrażam sobie obecności rozwrzeszczanych dzieciaków na moim
weselu. poza tym, byłyby tam jedyne i raczej nie znalazłyby sobie zajęcia. no
i jestem w kropce. ugiąć się i "doprosić "dzieciaki, czy twardo stać na swoim
i pozostać w konflikcie z bratem małża?
    • martabmw Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 16:09
      Ja znalazłam się kiedyś w podobnej sytuacji jak Twój szwagier. Kuzynka zaprosiła
      mnie na ślub, zaznaczając, że mam przyjść z mężem i broń Boże nie przyprowadzać
      córeczki. Mała miała wtedy 8 miesięcy. Owszem był to dla mnie problem jechać 80
      km i szukać opiekunki na miejscu, bo kuzynka nie zapewniała niańki. Też chętniej
      bawiłabym się na parkiecie i nie narażała córki na decybele. Oświadczyłam
      kuzynce, że niestety nie mam jej z kim zostawić i zabieram ją ze sobą na ślub,
      albo rezygnujemy z obecności na imprezie, skoro dzieci jej tak bardzo
      przeszkadzają. Zgodziła się, ale czuć było, że zła jest na mnie. Na weselu oczom
      nie wierzę ... dzieci. Do dziś nie wiem dlaczego moje dziecko jej akurat tak
      przeszkadzało, bo podejrzewam, że obecność druhenek była wcześniej ustalona z
      rodzicami. Syn pana młodego z poprzedniego związki też nie wadził nikomu.

      Do autorki wątku - dlaczego z góry zakładasz, że dzieci będą rozwrzeszczane?
      Ślub stanowi dla dzieci jakąś rozrywkę, jakby nie było są członkami rodziny,
      pokręcą się między ciotkami i wujkami i najwyżej zaczną marudzić, że chcą do
      domu, ale to już problem rodzicieli, nie Twój. Czy Twój przyszły mąż podziela
      Twoje zdanie, może on sam chętnie widziałby bratanków na ślubie?
      • kol.3 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 19:53
        A już wymaganie aby organizator wesela zapewniał opiekunkę do
        dziecka jest naprawdę dzikie.
      • bubster Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 05.06.09, 17:29
        Ja podejrzewam, że innym też powiedział, że nie chcą dzieci, ale ją
        zlekceważyli.
    • mala-beti Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 16:33
      azarek napisała:

      nie wyobrażam sobie obecności rozwrzeszczanych dzieciaków na moim
      > weselu. poza tym, byłyby tam jedyne i raczej nie znalazłyby sobie
      zajęcia. no
      > i jestem w kropce. ugiąć się i "doprosić "dzieciaki, czy twardo
      stać na swoim
      > i pozostać w konflikcie z bratem małża?

      Dziwne to dla mnie trochę ,co ci zawiniły dzieci? wesele jest dla
      rodziny, dzieci to też rodzina.
      Nie wyobrażam sobie nie zaprosić dzieci z mojej rodziny i męża na
      nasze wesele.
      Były na weselu i świetnie się bawiły, mamy z nimi słodkie zdjęcia,
      napłycie też jest nagrane jak tańczą w kole wokół nas.. We
      wrześniu sami idziemy z synkiem na wesele.
      No ale skoro sobie "dzieciaków nie życzysz"...

      A nawet jeśli by której krzyczało (o jej tragedia) to przecież
      sprawa ich rodziców i ich problem.Więc cię nie rozumiem. W czym ci
      przeszkodzą???
      Nie będziesz wtedy w centrum uwagi, czy jak??

      Ale ty chyba wolisz konfikt z najbliższa rodziną, prawda?

      żenada... :/
      • bubster Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 05.06.09, 17:30
        Wesele to impreza MŁODYCH nie rodziny!!!!
        • mala-beti Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 05.06.09, 18:06
          bubster napisała:

          > Wesele to impreza MŁODYCH nie rodziny!!!!
          >

          Nie, wesele to impreza młodych dla siebie i dla swoich rodzin.
    • arieta Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 16:38
      Witam,
      ja osobiscie bym sie ugiela i nie chciala wielkiej burzy w okol dzieci. Akurat na moim weselu, dzieci brata stanowily wyjatek (innych dzieci nie bylo) bo to brat.
      Cala grupa dzieci faktycznie moze przeszkadzac, ale dwojka juz nie maluchow, wg mnie nie zaszkodzi, a oszczedzi ci to nieprzyjemnosci.
      Pozdrawiam i zycze fajnego wesela:)
    • makurokurosek Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 17:13
      Całkowicie ciebie rozumiem, uważam że wesele nie jest miejscem dla dzieci ale
      decyzję pozostawiłabym rodzicom, wszak to ich obowiązek aby pilnować swoich
      pociech tak aby nikomu nie przeszkadzały i nie stwarzały zagrożenia. Szczerze
      całkowicie nie rozumiem ludzi którzy zabierają dzieci na wesela, przy okazji
      chciałabym się zapytać poprzedniczki która na wesele zabrała 8 miesięczne
      dziecko w jakim celu, dla dziecka raczej wątpię
      • martabmw Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 18:45
        Tak, zabrałam 8 miesięczne niemowlę na ślub, bo po pierwsze było na piersi, po
        drugie po weselu planowaliśmy zostać u moich rodziców na dłużej, bo też nie
        widzieli wnuczki od kilku miesięcy i chcieli się nią nacieszyć. Mała usnęła o 21
        w gondolce a my mogliśmy sobie wtedy spokojnie potańczyć, pogadać. Nie widzę
        powodu, dla którego miałabym zostawić dziecko z niańką w moim mieście, jechać po
        nią po weselu 70 km i bujać się raz jeszcze z powodu focha kuzynki, podkreślam
        inne dzieci były mile widziane.

        Dlaczego wesele nie jest miejscem dla dzieci, przecież to impreza rodzinna? Znam
        gorsze miejsca nieodpowiednie dla dzieci. Natomiast zgodzę się z przedmówczynią,
        że to na rodziców spada obowiązek pilnowania dzieci podczas wesela.

        I jeszcze jedno, gdyby moja przyszła bratowa wyskoczyła z takim tekstem, że mamy
        przyjść sami bez córki, to chyba poczułabym się urażona.
        • makurokurosek Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 21:43
          według mnie wesele nie jest miejscem dla dzieci po pierwsze z powodu alkoholu.
          Nie jestem w stanie przewidzieć czy wszyscy goście po kilku głębszych będą
          zachowywali się kulturalnie, jakoś nie mam ochoty aby moje dzieci były narażone
          na taki widok, nie mówiąc już o ewentualnych burdach, typowe żarty weselne
          również uważam za nieodpowiednie dla dzieci. Wszyscy jadąc na wesele liczą na
          miłą i dobrą zabawę i nie każdy ma ochotę na znoszenie płaczu, czy pisku małego
          dziecka, większość dźwięków wydawanych przez ośmiomiesięczne dziecko ma
          częstotliwość drażniącą dla większości ludzi, nie mówiąc już o
          charakterystycznym płaczu. Dodatkowo uważam że taki spęd ludzi nie jest
          najlepszym miejscem dla tak małego dziecka, pomijam juz ewentualne choroby ale
          taka sytuacja jest najzwyczajniej stresująca dla dziecka. Oczywiście każdy
          wychowuje dziecko według swoich zasad, ale wesele jest imprezą organizowaną
          przez parę młodych, jest to ich dzień i mają prawo decydować o tym czego chcą
          uniknąć na weselu. I o ile sie nie mylę to było wesele tej kuzynki wiec ma prawo
          strzelić focha i nie życzyć sobie obecności tak małego dziecka
    • kaz-oo Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 17:18
      Wesele, to z założenia impreza rodzinna, więc zakaz wstępu dla dzieci wydaje mi
      się nieco sztuczny. Z drugiej strony dla dzieci, szczególnie tych małych, pobyt
      na całonocnej imprezie z tańcami i alkoholem nie jest wskazany. Ja zostawiłabym
      rozwiązanie tego problemu w gestii rodziców. Jeśli chcą niech biorą dzieci ze
      sobą, jeśli nie, to niech sami załatwią im jakąś opiekę. Ty zapraszasz nie
      robiąc selekcji, ale też nie ponosząc odpowiedzialnośći za opiekę nad dziećmi
      rodziny czy znajomych. W końcu to są dorośli ludzie, więc niech decydują sami i
      sami ponoszą tego konsekwencje.
    • weronika.3 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 17:19
      Jak człowiek chce, to zawsze znajdzie sobie jakiś problem. Nie rozumiem, po co z
      igły robić widły? Przecież jeśli będą dzieci, to będą się pewnie bawiły we
      własnym gronie. W każdym bądź razie wątpię by narzucały się nowożeńcom. Bardziej
      natrętny może być jakaś podchmielona ciocia czy wujek.
    • kicia031 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 17:19
      Przyszlemu panu mlodemu da na pewno do myslenia stosumek narzeczonej do dzieci,
      w tym do jej przyszlych bratankow, i do jego rodziny w ogole.
    • roksii Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 18:22
      Oj bedzie z ciebie bratowa!!!!Te potomstwo sztuk dwa, jak piszesz,
      to nie takie maluskie dzieci:)Dadza sobie rade.Nawet jak zaczna
      krzyczec to muzyka ich zagluszy:DChyba sie za bardzo stresujesz
      calym tym weselem.
    • kajda28 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 19:46
      ja byłam na weselu z dwójką dzieci (4 i 6 lat)- młodszą do tej pory
      każdy pamięta- wszystkich przetańczyła :)
      Fakt że przed północą musiałam wracać do domu. Takie są uroki
      rodzicielstwa. Ale nie miałam możliwości zostawić dzieci z kimś
      innym. Jestem pewna że gdyby sioteczny brat (czyli Pan Młody)
      oświadczył że mam przyjechać bez dzieci- to nie pojechałabym w
      ogóle i miałabym do niego żal.
      Całkiem inaczej jeżeli by chodziło o wesele znajomego, koleżanki
      itp. Ale jeżeli chodzi o rodzinę... ciekawe jak ty byś się czuła
      gdyby bratowa zaprosiła na rodzinną imprezę Twojego męża bez ciebie,
      bo np. masz piskliwy głos lub nie może się z toba dogadać.
    • kol.3 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 19:52
      Generalnie uważam, że wesele nie jest miejscem dla dzieci małych.
      Widziałam udręczone niemowlaki na imprezach z głośną myuzyką, bo
      mama musiała sobie potańczyć, a dziecko dogorywało w huku 90
      decybeli z głośnikow. Nierzadko mamuśki zatruwają swoim dziaciakiem
      życie wszystkim biesiadnikom wokoło, dziecko potrafi zdominować i
      zagłuszyć rozmowy przy stole. Dla mnie małe dziecko na weselu to
      horror i dla tego małego biedaka i dla otoczenia.
      Natomiast dzieci starsze, jak nastolatki, nie powinny być pomijane w
      zaproszeniach, bo mogą się pobawić i jeśli chcą przyjść, to w czym
      problem.
      • kajda28 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 21:05
        > Generalnie uważam, że wesele nie jest miejscem dla dzieci małych.
        > Widziałam udręczone niemowlaki na imprezach z głośną myuzyką, bo
        > mama musiała sobie potańczyć, a dziecko dogorywało w huku 90
        > decybeli z głośnikow. Nierzadko mamuśki zatruwają swoim
        dziaciakiem
        > życie wszystkim biesiadnikom wokoło, dziecko potrafi zdominować i
        > zagłuszyć rozmowy przy stole. Dla mnie małe dziecko na weselu to
        > horror i dla tego małego biedaka i dla otoczenia.

        pewnie że i tak może być. Dlatego uważam że rodzicielstwo
        zobowiązuje i jest dla mnie czymś normalnym jak ktoś nie przyjedzie
        na wesele bo jest zdania że to będzie za duża udręga dla jego
        dziecka i dla niego samego.
    • marianka_marianka Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 20:28
      To Wasze wesele i to Wy decydujecie kogo zaprosić.
      Ja na zaproszeniach wpisywałam tylko osoby dorosłe. Od razu natomiast pytałam czy planują przyjść z dziećmi, bo musiałam to uwzględnić w opłatach. Większość decydowała od razu - przyjdzie z dziećmi czy bez. Nieliczni nie byli pewni, dlatego do samego końca nie miałam pewności ile będzie osób.
      Większe dzieci muszą również gdzieś siedzieć, no i płacisz przeważnie jak za dorosłych.
      U Ciebie nie ma to takiego znaczenia, bo jak sama piszesz chodzi tylko o dwójkę. Zgódź się więc, nie rób problemu.
      Nie rozumiem natomiast "śmiertelnego obrażania się" Twojego szwagra w takim przypadku. Zapytaj go czy nie ma innych, ważniejszych problemów.
      • weronika.3 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 21:25
        Tak, tylko pewnie jeśli dziewczyna zgodzi się na tę dwójkę, to zaraz powstaną
        niesnaski w rodzinie, bo ktoś z trudem załatwił sobie opiekę dla dzieci, a tu
        proszę dzieci szwagra mogą być na weselu.
        • martasz123 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 21:48
          KOSZmar! Ale masz problem. NA miejscu twojego brata, napewno bym nie
          skorzystała z zaproszenia. Dla dwunasto i czteroletniego dziecka to
          tez jest jakas zabawa. A ty co załujesz im, tylko ty masz sie dobrze
          bawic, bez przesady..
          JA tez jestem zaproszona na slub i na zaproszeniu znajduje sie
          rowniez imie mego dziecka, no ale nie ide bo dziecko ma 18cie
          miesiecy i napewno jest za małe, pomijam kwestie, ze jeszcez ani
          jednej nocy nie spedzilo bezemnie i nie chce jej zostawiac z kims
          tam. Ale młodzi pozostawili dla mnie wybor i nie decyduja za mnie.
          • burza4 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 18:48
            martasz123 napisała:

            > Dla dwunasto i czteroletniego dziecka to
            > tez jest jakas zabawa.

            a skąd ta pewność? tu dzieci ma być tylko dwójka, w dodatku to
            rodzeństwo z dość dużą różnicą wieku - co niby mieliby tam robić?

            ja ciąganie mnie po weselach wspomminam jak koszmar senny, impreza
            dla mnie jako dziecka porażająco nudna, nie ma co ze sobą zrobić,
            pętałam się cały wieczór bez sensu w huku biesiadnej muzyki od
            której już wtedy wszystko mi się przewracało. Wieczorem byłam
            znudzona do nieprzytomności i potwornie zmęczona, bo na imprezie dla
            dorosłych nie było gdzie się zdrzemnąć, najbardziej nie znosiłam,
            jak dorośli w ferworze zabawy i nas wyciągali na parkiet, brrrr.

            Na domiar złego - maniakalnie podawali flaki, na widok których mnie
            mdliło:)
            • martasz123 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 03.06.09, 13:34
              > a skąd ta pewność? tu dzieci ma być tylko dwójka, w dodatku to
              > rodzeństwo z dość dużą różnicą wieku - co niby mieliby tam robić?


              Nie wiesz co na weselu sie robi? Bawi sie. Jezeli dziecko nie chce
              isc to niech rodzice nie ciagna je na wesele i mysle, ze to dziecko
              powinno podjąc decyzje isc czy nie isc. U mnie na weselu bylo
              kilkoro dzieci i pamietam doskonale jak sie super bawiły. Dla nich
              to tez jest jakas atrakcja.

              > ja ciąganie mnie po weselach wspomminam jak koszmar senny, impreza
              > dla mnie jako dziecka porażająco nudna, nie ma co ze sobą zrobić,
              > pętałam się cały wieczór bez sensu w huku biesiadnej muzyki od
              > której już wtedy wszystko mi się przewracało. Wieczorem byłam
              > znudzona do nieprzytomności i potwornie zmęczona, bo na imprezie
              dla
              > dorosłych nie było gdzie się zdrzemnąć, najbardziej nie znosiłam,
              > jak dorośli w ferworze zabawy i nas wyciągali na parkiet, brrrr.
              >
              To brawa dla twoich rodziców. W pewnym momencie rodzic powinien
              zauwazyc, ze dziecko jest zmeczone i wtedy zorganizowac mu opieke.
    • rlena Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 22:01
      Niewiele jest uroczystosci tak typowo rodzinnych jak wesele. Dzieci
      sa czescia rodziny i wykluczanie ich z tego typu wydarzen jest
      jakims nieporozumieniem. Pomijam to,ze nadaja one uroczystosci
      szczegolny klimat, dla nich to jest to tez wazna lekcja zycia.
      Warto docenic wage wesela i nie ignorowac faktu,ze jego charakter
      bedzie mila wplyw na pozniejsze relacje wewnatrz rodziny. Nie chodzi
      o to,zeby dac sie sterroryzowac, ale warto zdac sobie sprawe z tego,
      ten start jest kluczowy dla obu rodzin. Warto wiec zrobic
      wszystko,zeby byl dobry: taktowny a nawet dyplomatyczny.
      • verdana Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 22:05
        O ile rozumiem nie zapraszanie niemowlecia dalekiej kolezanki, to
        wykluczenie z zaprszenia bratankow jest skandalem. To najblizsza
        rodzina - maja nie przyjść na wesele wujka , bo przyszla ciotka nie
        chce ich widziec?
        na miejscu narzeczonego powazniezastanowilabym się nad tym, nie kogo
        zaprosic, ale czy slub z kobietą, ktora na wstepie postanowila
        wykluczyć część rodziny z wesela dla wlasnego widzimisię ma w ogóle
        sens.
        • aromatyczna_kawa Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 22:41
          Ciekawi mnie jak sama będziesz matką i ktoś zaprosi cię na wesele
          zaznaczając, że masz przyjść bez dziecka,jak się poczujesz.Zapewniam
          że będziesz innego zdania niż w tej chwili.Na miejscu brata panna
          młodego napewno nie skorzystałabym z zaproszenia. W czym te dzieci
          będą przeszkadzać???????
          • makurokurosek Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 31.05.09, 23:28
            jestem matką spokojnej czterolatki i nie wyobrażam sobie zabrać ją na wesele.
            nie czułabym się również urażona gdyby ktoś jasno dał do zrozumienia, że
            zaproszenie nie dotyczy mojego dziecka, uznałabym to wręcz za głos rozsądku.
            Oczywiście taktownie jest pozostawić wolną rękę rodzicom, ale jeżeli wiemy że np
            rodzice zaniechają obowiązków rodzicielskich lub zrzucą je na inne osoby to moze
            lepiej otwarcie nieodpowiedzialnym rodzicom powiedzieć zapraszamy bez dzieci.
            Poza tym nie każdy musi przepadać za męczącym czterolatkiem, nie mówiąc już o
            kilkumiesięcznym dziecku
            • premeda Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 02.06.09, 12:37
              Może nie przesadzajmy z tą uciążliwością małych dzieci, ja dzieci
              nie lubię, na myśl o tym, że mogłabym mieć własne, to mnie skręca
              ale w święta wielkanocne przeżyłam cały dzień z wyjątkowo męczącą i
              ruchliwą 3-latką, która jakoś mnie sobie upodobała na ulubioną
              ciocię, jakoś przeżyłam, ba nawet mi się spodobało :) Własnych
              dzieci dalej mieć nie chcę. Pamiętam za to ze swojego dzieciństwa
              wesela, na których bawiłam się z innymi dziećmi i dość szybko
              padałam zmęczona, więc problemem zbytnim nie byłam ale za to mam
              wyjatkowe wspomnienia z tych dni. Dla mnie dziwnie wyglada rodzina,
              która kończy się na pokoleniu państwa młodych, bo wesela bez dzieci
              tak z boku wygladają. No i czekam kiedy (na takiej fali nie
              zapraszam, bo mi się wizja idealnego wesela zburzy) młodzi przestaną
              dziadków zpraszać, w końcu takie stare ludzie to męczące, bo pamięć
              już zawodzi, jedzą nieładnie i ubrani staromodnie, co niektórzy to
              już z laską i co będą gościom tym kulasem przeszkadzać. W ogóle po
              co sobie taki wyjatkowy dzień widokiem takiego starego, prawie
              stojącego nad trumną bruździć!
          • bubster Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 05.06.09, 17:33
            nie wiem jak ta którą pytasz ale np. ja bym nie miala z tym problemu
            nie uważam się za pępek świata, i nie uważam, że wszystko ma być
            pode mnie
        • kawka74 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 07:44
          Histeryzujesz, Verdano.
          Nie są to jedyne dzieci niezaproszone, natomiast ich ojciec jest jedynym, który się o to obraził. I dlaczego akurat ciotkę biednych dzieci obciążasz odpowiedzialnością?
    • kawka74 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 07:41
      Ślub jest Wasz. Wesele jest Wasze. Wy podejmujecie decyzję, czy zaprosić dzieci, czy nie. Dzieciaci zorganizowali opiekę, brat męża też ma taką możliwość - chyba zaoferowanie wynajęcia opiekunki to nie jest jakaś szczególna obelga - i on jeden się focha?
      A co na to Twój mąż?
    • makurokurosek Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 09:00
      Na twoim miejscu nie uginałabym się, to twoje wesele i masz prawo mieć własną
      wizję tego dnia. Jeżeli ugniesz się przed szwagrem, będziesz musiała zaprosić
      wszystkie dzieci inaczej pozostali goście poczują się urażeni i odbiorą to tak
      jak martabmw. Nie przejmuj się, ty zrobiłaś wszystko aby sytuacje złagodzić,
      olej szwagra. Dla niektórych rodziców ich dzieci są ósmym cudem świata i
      całkowicie nie zauważają że dla pozostałego towarzystwa mogą być męczące.
      • 3-mamuska Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 09:38
        piszecie ze to ich wesele to po co im goscie niech ida sami i dobrze sie bawia
        ,a autorce watku zycze jak zostanie mama to niech siedzi w domu az odchowa
        dzieci na imienieny komunie chrzciny i inne imprezy niech nie idzie, bo jej
        rozwrzeszczanie dziecaki beda komus przeszkadzac.ja mialam dzieci na weselu
        wszytkie jak lecialo i nie odczulam ich obecnosci mieli rodzicow czy
        dziadkow,muzyka glosna wiec ich nie slychac,a gorszy byl wujek ktory meczyl mnie
        tancami i chamowatymi kometarzami.zycze powodzenia a pan mlody powinien sie
        zatanowic czy chce taka damese za zone moze kiedys jego dzieci beda jej
        przeszkadac
        • makurokurosek Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 10:22
          Mam dziecko i nie widzę problemu aby zorganizować mu opiekę na czas naszego
          wyjścia. Nie widzę również powodów dla którego moje dziecko miałoby być narażone
          na głośną muzykę czy tym bardziej widok wujka który męczy pannę młoda tańcem i
          chamowatymi komentarzami, tak samo jak i nie widzę powodu dla którego moje
          dziecko miało by uprzykrzać życie innym gościom. To ze jestem matką nie oznacza
          że uwielbiam pisk, płacz czy inne dźwięki wydawane przez niemowlaka tak jak i
          nie oznacza że muszę uwielbiać męczącego czterolatka. dźwięki wydawane przez
          własnego niemowlaka są słodkie, ale siedzenie kilka godzin obok mamy z takim
          niemowlakiem jest najzwyczajniej męczące
    • annb Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 09:42
      To są dzieci brata pana mlodego, czyli najblizsza rodzina.
      To nie są dzieci kuzynostwa czy 7 wod po kisielu.
      A jesliby jakis gosc kręcił nosem ze jego dzieci nie są zaproszone a
      te są, no coz, minutą ciszy nad brakiem wychowania gościa.


    • miacasa Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 11:10
      Każdy ma prawo do własnej wizji swojego wesela, Twój narzeczony również. Co on
      na to, że nie chcesz widzieć na waszym weselu jego najbliższej rodziny? Przecież
      bratankowie to jego najbliższa rodzina.
      Nie wyobrażam sobie by na mój ślub siostry mogły przyjść tylko z mężami, bez
      dzieci. Za miesiąc żeni się brat męża, jedziemy z dwójką dzieci przez pół Polski
      o dzień wcześniej byśmy mogli wypocząć przed uroczystością i wszyscy, rodzinnie
      w niej uczestniczyć. Tylko w naszej rodzinie to brat męża miał by do nas ogromny
      żal, że jego ukochane bratanice nie były na jego ślubie i weselu. Na wesela
      znajomych i dalszej rodziny dzieci nie wleczemy ze sobą bo wolimy potańczyć we
      dwoje ale impreza rodzinna to impreza rodzinna i ważne jest dla nas wspólne w
      niej uczestnictwo (dzieci i tak po 22-23 pójdą spać)
      • makurokurosek Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 11:20
        (dzieci i tak po 22-23 pójdą spać)

        Tylko jeżeli jest to dziecko czteroletnie, nie mówiąc już o młodszych, i tak
        ktoś musi nad nim czuwać. Nie wyobrażam sobie pozostawienie czterolatka samego w
        obcym pokoju, bez możliwości kontaktu słuchowego.
        • miacasa Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 11:42
          Moje dzieci mają 6 i 4 lata, słusznie rozumiesz, że ktoś z nimi będzie w pokoju.
          6 godzin zabawy na weselu nam wystarczy, wolimy 6 godzin spędzonych z całą
          rodziną w komplecie niż 12 osobno.
          • jaktosik Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 12:34
            Oczywiście to jest Twoje wesele i masz prawo zaprosić kogo chcesz.
            Masz też prawo zdecydować, że nie zaprosisz całej rodziny, tylko czy
            warto wywoływać takie konflikty? Decyzja należy do Ciebie.

            Ja byłam na ślubie i weselu siostry mojego męża, kiedy mój Maluch
            miał 4 miesiące. Na wesele był zaproszony, ale nie zabraliśmy go, bo
            4-miesięczne dziecko w takim miejscu moim zdaniem byc nie powinno.
            Karmiłam wtedy wyłacznie piersią, Mały był u mojej mamy (na
            szczęście bliziustko miejsca wesela) i jeździłam na karmienie co
            kilka godzin. Inne dzieciaki były (w tym malutkie - co dla mnie jest
            przesadą).

            Mnie zdziwiło raczej co innego. Byliśmy zaproszeni na wesele z
            dzieckiem, ale z rozmów wynikało, że przecież na ślub do kościoła
            możemy go nie brać, bo po co? Wzięliśmy, nie widzę powodu, by
            dziecko od samego początku wyłaczać (nie wiedzieć czemu) z
            rodzinnych uroczystości. Oczywiście, rodzic ma obowiązek zadbać, by
            Maluch zbytnio nie przeszkadzał, jeśli tego nie zrobi to już
            świadczy tylko o jego kulturze...
            • wanioliowa Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 13:17
              A ja rozumiem autorkę i rownież nie chciałam dzieci na weselu. Zabieranie ich ze
              sobą jest bez sensu - i bylam raz na takim weselu - które wyglądało jak
              kinderparty - pelne wozków i biegajacych po parkiecie 2 latków. Rzecza najgorsza
              był płacz malucha podczas przysięgi malżeńskiej, albo biegi 4 latka między
              lawkami i gonitwa rodziców za dzieckiem.

              Impreza rodzinna - to jest grill na ogródku albo posiadówa przy torcie w domu -
              w gronie 10 - 20 osób.
              Wesele na 120 ludzi - gdzie np. polowa to przyjaciele młodych w wielu 25 lat, z
              orkiestrą albo DJ i morzem wódki i tańcami - to nie jest impreza właściwa dla
              dzieci.
    • martabmw Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 01.06.09, 16:09
      Przecież wszystko zależy od obycia i kultury rodziców, wszystko można dograć.
      Mąż i ja wynajęliśmy pokój, żeby dziecko nie spało przy kapeli w oparach dymu.
      Po 21 zaniosło się go w gondolce i spało, jak tylko dojechała kobieta do
      pilnowania, to mogliśmy się spokojnie bawić do świtu. Do tego czasu ja mogłam
      spokojnie wyjść z dzieckiem i go nakarmić, zmienić pieluchy, nie drażniąc innych
      weselników kupą niemowlęcia i publicznym wywalaniem piersi. Jednocześnie miałam
      świadomość, że zawsze mogę zajrzeć i zobaczyć co się dzieje u dizecka. Gwoli
      ścisłości; dziecka nie zabrałabym na rozbierany wieczór panieński, popijawę na
      urodzinach u koleżanki, ale na wesele czy chrzciny jak najbardziej tak, gdyż są
      w moim odczuciu imprezy z założenia rodzinne.

      Ciekawa jestem, czy autorka wątku za 20 lat założy nowy wątek, żeby się pożalić
      jaki to bratanek jest niewychowany, cham i prostak, bo stryjostwo w zaproszeniu
      pominął. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby chłopak stwierdził, że to jego wesele
      i zaprasza kogo chce, a starych nie chce, bo wapno popsuje ogólne wrażenia,
      śmierdzi naftaliną i wprawdzie rozwrzeszczane nie jest, ale mrukliwe i z takimi
      to nawet nie ma o czym pogadać. Zaprosi za to chętnie Wasze dzieci i zaproponuje
      dla Was opiekunkę z domu starców. Dosadne, ale może da do myślenia.

      Do autorki wątku - ponownie zapytuję, czy Twój przyszły mąż ma takie samo zdanie
      w tej kwestii? Jeżeli tak, to niech załatwią to bracia między sobą.
    • kicia031 umknal ci laska jeszcze jeden drobiazg 01.06.09, 16:18
      Goscinnosc polega na tym, ze sie stwarza gosciowi warunki, zeby mu
      bylo przyjemnie.

      Ty zapraszasz gosci liczac sie tylko z wlasna wygoda, zaiste wysoka
      kultura.
      • kol.3 Re: umknal ci laska jeszcze jeden drobiazg 01.06.09, 18:24
        Ona gościom (zaproszonym) stwarza dobre warunki, tzn. nie zaprasza
        małych dzieci, żeby nie :
        1. Męczyły się z powodu decybeli
        2. Zakłócały zabawy marudzeniem i płaczem, kiedy będą zmęczone i
        kiedy ich miejsce od dawna powinno być w ich łóżku, w ich domu.
      • makurokurosek Re: umknal ci laska jeszcze jeden drobiazg 01.06.09, 18:30
        "Ty zapraszasz gosci liczac sie tylko z wlasna wygoda, zaiste wysoka
        > kultura."

        Sądzę, ze nie tylko z własną wygoda ale również wygoda wielu gości.
        • azarek wyjaśniam 01.06.09, 19:01
          wyjaśniam i odpowiadam
          - uważam, że wesela to kinder - party, (alkohole i wywoływane przez nie swawole
          nie koniecznie są tym, w czym powinny uczestniczyć dzieciaki)
          - mój prawie małżonek ma zdanie zbieżne z moim
          - potomstwa nie mam i w najbliższej przyszłości nie zamierzam mieć
          - jeśli już takowego się dorobię, to na wesela go ciągać nie zamierzam, nie
          znajdę opiekunki - pójdę tylko na ślub
          - dzieciaki, gdyby było ich więcej to nie problem. problemem jest to, że
          ewentualnie będzie tylko ta dwójka, zatem nie będą miały z kim się bawić, ergo
          będą się nudzić. a do najgrzeczniejszych nie należą, więc obawiam się
          pandemonium. (czego przykład dały w ubiegłą sobotę, na ślubie/weselu znajomych)
          - moja propozycja znalezienia/opłacenia opiekunki do w/w dwójki została przyjęta
          ze świętym oburzeniem (fakt, że było to przed ubiegłą sobotą, a po ostatnich
          przeżyciach dumny ojciec rzeczonej dwójki zaczął delikatnie podpytywać o
          opiekunkę - jako że ani się nie pobawił, ani z ludźmi nie pogadał, bo ciągle
          pilnował potomstwa)
          - mamy ograniczony budżet i szczerze mówiąc, zamiast dzieci wolę widzieć na
          przyjęciu przyjaciół/znajomych, którzy o 22-23 nie będą marudzić że spać/że
          nudno/że wszystko nie tak.
          - gdyby ich było więcej (dzieci) to luz. ale dwójka będzie wynudzona śmiertelnie.
          - żeby uciąć spekulacje: dzieci nie lubię.(i mieć nie zamierzam, póki nie
          stwierdzę, że mogę się nimi zachwycać). nie zachwycam się nimi. rozwydrzona
          czterolatka nie jest słodkim aniołkiem - jest rozwydrzoną czterolatką. jej fochy
          nie są zabawne. są drażniące a piski i wrzaski nie są muzyką dla mych uszu.
          - dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
          • miacasa Re: wyjaśniam 01.06.09, 19:21
            Ojej, to sytuację masz klarowną, skąd pomysł na założenie wątku? W takich
            okolicznościach dziwiłabym się gdyby ktokolwiek śmiał dziecko przyprowadzić, ani
            teraz ani za 100 lat. Rodzina męża Cię niestety nie polubi i raczej odrzuci ale
            nie powinno mieć to dla ciebie znaczenia bo ty jak widać nie przepadasz za nimi
            więc luzik.
          • kacpercio1 Re: wyjaśniam 01.06.09, 19:37
            Witam

            Skoro:
            - uważasz, że wesela to kinder - party, (alkohole i wywoływane przez
            nie swawole, w czym nie powinny uczestniczyć dzieciaki)
            - p.małżonek ma zdanie zbieżne z twoim
            - potomstwa nie masz i w najbliższej przyszłości nie zamierzasz mieć
            - jeśli już takowego się dorobisz, to na wesela go ciągać nie
            zamierzasz,
            - macie ograniczony budżet i zamiast dzieci wolisz widzieć na
            przyjęciu przyjaciół/znajomych, którzy o 22-23 nie będą marudzić że
            spać/że nudno/że wszystko nie tak.

            - żeby uciąć spekulacje: dzieci nie lubisz.(i mieć nie zamierzasz,
            póki nie stwierdzisz, że możesz się nimi zachwycać

            to po co pytasz o zdanie innych??????
            • azarek Re: wyjaśniam 01.06.09, 19:44
              pytam, bo nie iem co uczynić, a wyłuszczyłam moje , prywatne zdanie. ugięłam się
              już do samej idei wesela - co też mi nie w smak jest, jako że wolałabym wydać te
              pieniądze na podróż i zwiedzanie świata.
              nie jest tak, że nie przepadam za rodzina męża. nie przepadam za tymi
              konkretnymi egzemplarzami progenitury.
              pytam, ponieważ nie wiem czy się nagiąć i udawać, że się cieszę w zamian za
              święty spokój.
              • kawka74 Re: wyjaśniam 01.06.09, 19:47
                Skoro brat dopytuje się o opiekunkę, ponówcie propozycję.
          • kawka74 Re: wyjaśniam 01.06.09, 19:46
            No to pozamiatane.
            BTW wesele z dziećmi, na którym miałam przyjemność być, było najpierw bezustannym pilnowaniem licznych małoletnich, a potem pilnowaniem, żeby nie potknąć się o któregoś małoletniego froterującego sobą podłogę albo urządzającego sobie biegi od jednego krańca sali do drugiego (rodzice opadli z sił tudzież nadużyli i było im wsio rawno), ewentualnie uspokajaniem ryczącego wniebogłosy małoletniego, który żądał 'Puszka okruszka' natychmiast i już. Po tym doświadczeniu naprawdę rozumiem ludzi, którzy mogą sobie nie życzyć obecności dzieci na weselu.
          • annb Re: wyjaśniam 02.06.09, 10:32
            to trzeba bylo napisac ze te dzieci sa bestresowo chowane
            Bylam na takim weselu-gdzie rolę gwiazdy odgrywala 4 letnia corka
            siostry młodej.Szczesliwa matka miala w głebokim poważaniu co
            dziecię robi.a robiło wiele.
            Dopiero jak z pełnym impetem chciała wbiec w tort podczas jego
            krojenia-bo-uwaga-kamerzysta jej nie filmował-tylko młodych
            i tylko dzieki przytomnosci umyslu jednego kelnera tort ocalal
            mała gwiazdka zostala odwieziona do domu.
    • anulac Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 03.06.09, 14:09
      Kiedys, bedac dzieckiem, bylam w podobnej sytuacji. Moi rodzice zostali
      zaproszeni na wesele bez dzieci.Potem okazalo sie, ze na weselu bylo duzo
      dzieciakow.Zarowno mi jak i moim rodzicom bylo bardzo przykro.
      Uwazam, ze wesela bez dzieci bywaja bardzo 'sztywne'.To wlasnie dzieci dodaja
      weselom uroku, rozweselaja gosci.A to, ze pokrzycza, powyglupiaja sie jest
      wpisane w wesela.Poza tym, wesele to dla dzieci ogromna zabawa i radosc.
    • uli Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 03.06.09, 15:24
      Dzieci to też ludzie...Co to za faszyzmy...
      • uli Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 03.06.09, 15:32
        Doczytałam resztę postów. No to chyba najlepiej będzie wynająć tą opiekunkę,
        która zajmie się "wyhasaniem" dzieci...

        Może jak jednak dzieci będą na weselu i będą przeginać, to po prostu powiedzcie
        dzieciakom, że mają się hamować - jesteście przecież "gospodarzami" na tym
        weselu. Skoro rodzice tego nie potrafią zrobić, nie ma co się szczypać.
        • recycled Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 03.06.09, 15:45
          Prawdopodobnie nie zdajesz sobie zprawy jaka jestes zalosna z takim
          podejsciem do dzieci i rodziny. Oj, mam nadzieje, ze zdasz sobie
          sprawe kiedy urodzisz swoje rozwrzeszczane egzemplarze. nie
          chcialabym kogos takiego w mojej rodzinie za zadne skarby. I po co w
          ogole urzadzasz szopke jaka jest dla Ciebie wesele, skoro nie masz
          na to ochoty? Boisz sie odmowic zeby kogos nie urazic?
          • uli Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 04.06.09, 12:50
            Wg mnie to jest problem rodziców, którzy nie umieją utrzymać w ryzach swoich
            dzieciaków, a nie samych dzieci...
    • eze32 Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 03.06.09, 17:41
      Nie rozumiem dlaczego miałoby nie być dzieci na weselu, są
      restauracje gdzie można te dzieci jak się zmęczą ulokować spać w
      pokoju gdzieś dostępnym. Ja byłam właśnie ostatnio na weselu brata
      męża i powiem tak mieliśmy iść z dwójką dzieci(12 i 5 lat) jednak
      syn (to starsze dziecko) nie miało ochoty iść więc został w domu.
      Dziecko wtym wieku już potrafi samo zasnąć i zająć się sobą, dodam
      że oczywiście telefon, czy nawet kontrola nie zaszkodzi do dziecka,
      jak sobie radzi. Natomiast 5 latka tak się bawiła że nie miała
      najmniejszej ochoty iść do domu, i nie było żadnych marudzeń czy
      wrzasków. Owszem były tam również inne dzieci ale mimo to Panna
      młoda dla mojej córki była księżniczką i to właśnie Ona była
      najważniejsza więc córka bawiła się, aż mnie samą to zaskoczyło. W
      ogóle to dziwne mi się wydaje że na weselu nie może być dzieci, są
      jak już wspomniałam rozwiązania gdy się zmęczą, można to dogadać. A
      z grzeczności do pary młodej można iść na wesele ale nie musi się
      siedzieć do białego rana, przecierz dzieci są ważniejsze od zabawy.
      pozdr.
    • bubster Re: problem stary jak świat - wesele i dzieci 05.06.09, 17:28
      Twardo stać na swoim. To WASZE wesele, nie brata.
Pełna wersja