kajda28
31.05.09, 19:36
Mam sąsiadkę, i tak naprawdę to nic złego nie umiem na nią
powiedzieć. Wszystko to domysły, opowiadania od innej sąsiadki. Ja
widzę ją tylko jak b. często chodzi do piwnicy, czasami czuć od niej
alkohol, jak jeszcze pół roku temu usypiała snem tak mocnym że
półgodziny dobijałyśmy się do niej, dzwoniłyśmy, kilkumiesięczne
dziecko obok niej płakało aż w końcu się budziła. Raz zadzwoniłam na
policję bo była u niej awantura, ją było słychać, mąż miał ją wtedy
pobić, trójka dzieci płakała. I tyle, żadnych konkretów.
Od sąsiadki wiem że w ogóle w domu nie sprząta, że dzieci w szkole
są wyśmiewane bo śmierdzą, że w tej piwnicy pije.
Mam odczucie że obok mnie młoda dziewczyna stacza się. Nie umiem z
nią porozmawiać na ten temat, nigdy nie odwiedzałyśmy się.
Ale czy na pewno? Czy może czepiam się, źle interpretuje i wtrącam
się w nie swoje sprawy?
Powinnam pójść pogadać z paniami OPS?
Problem ten nurtuje mnie już od kilku m-cy.