paraben
12.06.09, 12:37
Chodzi o moje totalnie niefunkcjonujace malzenstwo. Nie ma w nim nic
oprocz rzeczy przyziemnych- juz kiedys pisalam, ze wydaje mi sie,ze
nic do m nie czuje. Probowalam sprawe przemyslec z kazdej strony.
Rzucilam sie w krotki romans. Zabolalo, bylo super przez chwile- ale
na dluzsza mete tak sie nie da zyc. I chcialabym chociaz odrobine
tych uczuc jakich dostarczyl mi romans - znalezc w moim malzenstwie.
Ktos powiedzial madrze ze: kobieta odda duze diablu za pozadanie
mezczyzny. I to jest prawda, dlatego romanse sa tak ekscytujace- i
moj tez byl. Ale wiem, dowiedzialam sie tego bolesnie, ze romans nie
jest recepta na szczescie. Chcialabym, zeby chociaz czasem wrocily
motyle w brzuchu kiedy jestem z m- czy to jest w ogole mozliwe po
kilku latach zwiazku? jak to zrobic? najgorsze jest to,ze probowalam
o tym rozmawiac z m. powiedzial ze w zyciu piekne sa tylko chwile i
zycie sie zmienia. chwilowo jest zajety bardziej przyziemnymi
sprawami i nie moze obiecac mi, ze poswieci mi wiecej czasu, bo ma
wazniejsze sprawy na glowie.To co mam zrobic? nie chce znowu rzucac
sie w ramiona innego faceta tylko po to zeby uslyszec pare milych
slow i porozmawiac, powyglupiac sie i poczuc potrzebna.Czy ktos ma
podobne doswiadczenia?