jak to ma byc

15.06.09, 15:20
I kolejna awantura. Od slowa do slowa znow ciche dni w domu.
Oczywiscie ja jestem winna i moj maz czeka na przeprosiny. Poszlo
o "kure domowa". Mamy poltoraroczne dziecko, siedze na urlopie
wychowawczym i 3 razy w tyg dorabiam po 2 godziny. I od poltoraroku
to praktycznie jedyne moje samodzielne wyjscia z domu, nie liczac 3
wizyt u fryzjera i ze 3 razy zakupow w centrum handlowym. Fajnie.
Nie wiem jak to ma byc. Nie tak wyobrazalam sobie bycie rodzina.
Mamy dobra sytuacje finansowa, fajny dom. Nie to do szczescie jest
potrzebne, ale to moje zdanie. Gdy czasem prosze meza, by przemyslal
ilosc pracy jaka wykonuje, bo raczej nie musi, to twierdzi, ze
trzeba odkladac bo zawsze moze byc gorzej. Ok. Tylko jakos nie widzi
tego, ze jego obowiazki i bycie z dzieckiem sprowadza sie do tych
trzech dni kiedy ja jestem w pracy, czyli jakies 9 godz w
tygodniu... No bo jak ja jestem to przeciez ja musze sie dzieckiem
zajmowac bo matka jestem i maly chce do mamy i juz. No chce, bo tate
ma tak rzadko, ze mama jest jego calym swiatem.
I jeszcze mam caly om prowadzic, bo on nie ma czasu, jest zarobiony
i zmeczony...A ja juz poprostu mam dosc. Prosze, ze chce wrocic
normalnie do pracy ale slyszce tylko, ze az tyle co on nie zarobie i
ze sie nie oplaca. O opiekunce tez moge zapomniec, no bo kosztuje a
ja zarobie wlasnie na nia...i nie oplaca sie. Niby tak tylko, ze ja
chyba juz mam dosc takiego zycia. chce byc matka ale tez normalna
kobieta. Gdy o tym rozmawiamy, to slysze, no wychodz sobie pezeciez
cie nie ograniczam tylko, ze jakos nie widzi, ze ja nie mam takej
okazji bo mam same obowiaki. Nawet wieczorne zachcianki meza
zaczynam traktowac jak obowiazek, bo po tygodniach gadania cale dnie
z maluchem na lozkowe igraszki poprostu nie mam ochoty.
Nie chce myslec, ze tak ma byc bo to on pracuje i zarabia i nas
utrzymuje a ja za to prowadze w domu wszystko.Ale tak to wyglada...
I tak ma byc?bo jesli tak wszystkim zajmuje sie sama moze maz mi
nie potrzebny?..tak czasem mysle.
    • serendepity Re: jak to ma byc 15.06.09, 15:25
      A to Twoj maz jest Twoim panem i wladca czy partnerem? Chcesz isc do pracy to
      idziesz, w koncu to Twoja pensja pojdzie na opiekunke, wiec nawet jak nie
      zostanie zbyt duzo, to Ty uzyskasz troche wolnosci i wlasne zycie poza domem.
      • gosiakd1 Re: jak to ma byc 17.06.09, 07:53
        A ma być tak, że żona szanuje męża, mąż szanuje żonę. Niektórym
        panom wydaje się chyba, że w momencie ślubu stają się właścicielami
        żony i tego, co się urodzi. Uważam, że często trzeba panów
        sprowadzić na ziemię - chciażby terapią szokową. Musisz uświadomić
        mężowi, że Ty także masz swoje potrzeby. Dzieci - owszem, kochanei
        cudowne ale na nich świat się nie kończy. Tak więc na Twoim miejscu
        znalazłabym nianię i poszła do pracy - nawet kosztem tego czy sie to
        opłaca czy nie. POnieważ Ty, żeby nie być sfrustrowaną żoną i matką
        MUSISZ iść do ludzi!
    • premeda Re: jak to ma byc 17.06.09, 09:21
      Nie zgadzaj się na to co proponuje mąż, kobietom praca potrzebna
      jest nie tyle dla pieniędzy, ile dla uzyskania samodzielności i
      zabezpieczenia (marnego co prawda ale zawsze jakiegoś) w
      przyszłości. Nawet najgorsza praca oznaca wyjście do ludzi i
      szerszze perspektywy na rozwój zawodowy.
    • twojabogini Nie marudź 18.06.09, 13:42
      carmena74 napisała:

      > od poltoraroku to praktycznie jedyne moje samodzielne wyjscia z
      >domu, nie liczac 3 wizyt u fryzjera i ze 3 razy zakupow w centrum
      >handlowym.

      To wychodź częściej. Mąż jest wieczorami w domu? No to fru. W
      niedzielę ma wolne - urwij się do koleżanki. Dobrze mu zrobi jak
      pobędzie sam z dzieckiem. Wychodź tez gdzieś z dzieckiem, albo nawet
      pojedź na parę dni. Siedząc w domu dostaniesz kota. Juz dostajesz.

      > Tylko jakos nie widzi
      > tego, ze jego obowiazki i bycie z dzieckiem sprowadza sie do tych
      > trzech dni kiedy ja jestem w pracy, czyli jakies 9 godz w
      > tygodniu...

      To tym bardziej zostaw go parę razy z dzieckiem lub dostań strasznej
      migreny w porze kąpieli dziecka albo wyjatkowo bolesnej miesiączki.

      > I jeszcze mam caly om prowadzic, bo on nie ma czasu, jest
      >zarobiony i zmeczony...

      No wiesz mógłby ci pomóc. Wciagnij go w to powoli. Awantura nic nie
      da. Pochwały działaja cuda. Nie zrzędź.

      > Prosze, ze chce wrocic
      > normalnie do pracy ale slyszce tylko, ze az tyle co on nie zarobie
      >i ze sie nie oplaca.

      To nie twój tatus, tylko mąz. Głupio, ze prosisz o pozwolenie. Tylko
      zastanów się, bo powrót do roboty to nie sielanka. Pracy w domu i
      przy dziecku nie ubędzie. Opiekunka zajmie się dzieckiem,, ale nic
      więcej raczej w chacie nie zrobi...Będziesz mieć mniej czasu na
      przyzwyczajenie męza do współuczestniczenia w pracach domowych i
      opiece nad dzieckiem. Z deszczu pod rynne..

      O opiekunce tez moge zapomniec, no bo kosztuje a
      > ja zarobie wlasnie na nia...i nie oplaca sie.

      To jak zarobisz opiekunkę i naprawde chcesz iść do pracy, to
      smigaj :) Szukaj robotki i opiekunki. Jesli masz być
      szczęśliwsza...Zawsze będziesz mogła wrócic do tego co jest...Tylko
      przemysl, co napisałam powyzej - pracy ci nie ubędzie. mąz raczej
      sam z siebie tez się nie zaangażuje.

      > chyba juz mam dosc takiego zycia. chce byc matka ale tez normalna
      > kobieta. Gdy o tym rozmawiamy, to slysze, no wychodz sobie
      >pezeciez cie nie ograniczam tylko, ze jakos nie widzi, ze ja nie
      >mam takej okazji bo mam same obowiaki.

      Na moje oko: po prostu nudzi ci się, nie znaczy, ze nie masz co
      robic, tylko po prostu zabija cie monotonia. Praca jawi ci się jako
      wolność, ale to marzenia...Rzeczywistość jest paskudniejsza.
      Wykorzystaj to, ze nie musisz pracować. Wiele kobiet ci zazdrości. W
      pracy sa ze względów finansowych i ciagna dwa etaty (praca+dom).
      Postaw sobie cele: dwa ciekawe wyjścia z dzieckiem w tygodniu, jedno
      sama. Pomysl co sprawia ci przyjemność i rób jedna taka rzecz
      dziennie. Nawet jesli ma to być dwugodzinna kąpiel, zamiast
      szorowania garów (jutro tez jest dzień). Mąż nie chce zostać z
      dzieckiem? To podrzuć je babci, poproś sąsiadkę, z kasy którą
      zarabiasz zapłać znajomej nastolatce, cokolwiek. I nie mów mu wtedy
      dokąd idziesz. On może mieć swoje sprawy, to i ty swoje. (tylko nie
      rób głupstw).

      >Nawet wieczorne zachcianki meza zaczynam traktowac jak obowiazek,
      >bo po tygodniach gadania cale dnie z maluchem na lozkowe igraszki
      >poprostu nie mam ochoty.

      Ogólnie spadła ci radość życia i dopadła cię nuda, to i libido
      mniejsze. Tym bardziej zadbaj o siebie, swój czas, swój relaks.
      Uczucia seksualne tez wrócą. No i popatrz na męża przychylniejszym
      okiem. Tez by mi się nie chciało kochac z patafianem, który kaze mi
      się nudzic w domu. Ale to nie cała prawda o nim, chyba?
      Dziecko ma juz półtora roku, to moze i czas pomysleć o wspólnych
      randkach, jakimś wyjeździe na weekend we dwoje?Zasugeruj mu zeby on
      cos takiego zrobił. Jak nie będzie chciał - to zrób to ty. Uprzedx
      tylko, ze ma mieć wolny wieczór (weekend) i upewnij się, ze sobie
      ten czas zarezerwował. Postaraj się żebyscie się dobrze bawili, a
      pod koniec randki, wyjazdu powiedz, ze było tak fak=jnie, ze chcesz
      to powtórzyc...

      > Nie chce myslec, ze tak ma byc bo to on pracuje i zarabia i nas
      > utrzymuje a ja za to prowadze w domu wszystko.Ale tak to wyglada...

      czas zacząc wychowanie męża.

      > I tak ma byc?bo jesli tak wszystkim zajmuje sie sama moze maz mi
      > nie potrzebny?..tak czasem mysle.

      Tu sie mylisz. Nie wiesz jak obciążąjące jest samotne wychowywanie
      dziecka i jak bardzo dziecko na tym cierpi. Ja wiem. Da się zrobić
      tylko po co? Jak mąz jest z miłości, solidny, pracuje, jako tako się
      spisuje, seksualnie sprawny, bez nałogów, to sie go wychowuje, a nie
      goni. Potem mozna trafic gorzej.

      Powodzenia

      Przełam rutynę i będzie ok.
    • nowy99 Re: jak to ma byc 18.06.09, 19:04
      Jeśli ostro onie zadbasz o swoją wolność znaczy wyjście do ludzi -
      naprawdę dobrze Ci tu radzą - Twoja sytuacja ma szansę zmienić się
      dopiero gdy dziecię pójdzie do przedszkola. Tak było ze mną i
      faktycznie wtedy zaczęłam żyć na nowo:) Poszłam wówczas do pracy, do
      tych ludzi i skończyły się żale do męża, zmienił się punkt siedzenia
      i widzenia. Bo wyjście do ludzi działa tu jak najlepsze lekarstwo.
      Wychowywanie dziecka odbierałam jako przymusowy areszt domowy,
      poruszanie się z kulą u nogi...pomimo, że kocham swoje dzieciaki (na
      drugie zdecydowałam się dopiero po 12-latach i teraz na nowo mam
      areszt...i znów zaczynam dostawać chyćka:)
      ALe areszt z dzieckiem naprawdę prędzej czy później się skończy,
      mimo, że w tej chwili zdaje się że to już tak zawsze będzie
      beznadziejnie.
      Staraj się nie zepsuć do reszty Waszych z mężem relacji, bo potem
      trudno to odbudować. Oni niestety wolą uśmiechnięte, miłe udające że
      nie ma problemu kokietki. Dlatego komunikuj się krótko, bez
      utyskiwań, z uśmiechem (cynicznym) na twarzy co zamierzasz i czego
      oczekujesz z jego strony;)
Pełna wersja