pytanie do matek (przydlugawe..)

15.06.09, 23:09
mam pytanie które celowo chciałam zadać tutaj a nie na forum e-mam, gdzie da
się wyczuć fobię na punkcie swojego dziecka/ rodzicielstwa etc.

Zastanawia mnie (jestem jeszcze przed ciążą) jak bardzo dziecko zmienia życie?
Odpowiedzi nie zmienią na pewno mojego zdania że chcemy mieć dziecko - ale
interesuje mnie ile tak na prawdę czasu poświęca się dziecku, jak dużo opieki
wymaga na codzień.

Jestem kobieta która chce pracować i kompletnie na nadaję się do roli pani
domu. Potrafię wydzielić sobie czas na wszystko, zorganizować dzień, poukładać
życie tak aby mieć 8 godzin na pracę, 8 na sport/odpoczynek/ czas wolny i
resztę na sen ;)

Lubię miec wokoł siebie czysto ale kompletnie nie bawi mnie sprzątanie dwie
godziny dziennie i zastanawianie się pól dnia co zrobic na obiad. Zreszta moja
druga polowa ma to samo myślenie - jak może mnie zabrac do kina na 17 - to
zrobi to - nawet jak ma nie jeść obiadu i leciec po bilety prosto po robocie.
Zawsze uważaliśmy że lepiej korzystac z życia w pełni i nie tracic go na
pierodły. Wolimy wspominać ciekawe chwile nawet jesli po powrocie do domu
obiad będzie z tytki a czystość dywanu pozostawia wiele do życzenia.

Marzymy o dziecku, ale zastanawia mnie dlaczego niektórzy mówią, ze "cały
dzien opiekują się dzieckiem".
Znajomi z dziećmi sa właśnie różni dlatego cięzko mi sprecyzować - czy jedni
olewają dziecko czy to drudzy przesadzają.
Bo w kilku wypadkach matki cały dzien od 7 do 20 tyrają przy maluchu. Chodza w
brzydkich ciuchach, są zmęczone, zarobione i mimo ze nie pracują zawodowo
widać po nich ze są zmęczone życiem i codziennością. Cały dzien dla dziecka.

Dlatego zastanawia mnie - ile czasu i uwagi tak na prawdę wymaga mały człowiek
- mam tu na myśli dzieci takie powiedzmy do 3-4 latek. Jak duzo wy
zajmowałyście się dziećmi? Chce się świadomie przygotować na rewolucję (?)
jaką powoduje pojawienie się dziecka - i miec świadomośc tego jak bardzo
zmieni się życie i codzienność kiedy zdecydujemy się aby było ono z nami.
Jakiś złoty środek na szcześliwego i zadbanego malucha a zycie we dwoje?
    • bozenka78 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 03:56
      A ile czasu zajmuje ci twoj partner? Jak bardzo zmienil twoje zycie? Z dzieckiem
      jest podobnie, tyle tylko ze nie mozesz go zostawic samego :)
      Ale tak samo chce sie z nim byc, chce sie spedzac z nim czas, jak z inna
      ukochana osoba. I tak samo chce sie czasem od niego odpoczac.
      To ze nie lubisz poswiecac czasu na sprzatanie czy gotowanie, bardzo pomoze w
      organizowaniu czasu. Zastanow sie, z czego mozesz zrezygnowac. Jesli nie z pracy
      i nie ze snu, to trzeba przeorganizowac te pozostale 8 godzin.
      Dla mnie roznica jest taka, ze przed dziecmi po przyjsciu z pracy mialam czas
      tylko i wylacznie dla siebie. Teraz spedzam ten czas z dzieckiem zanim nie
      pojdzie spac o 20.00. Ale dla mnie to bardzo mily czas. I czesto bardzo
      atrakcyjny. Spotykam sie z innymi ludzmi (zazwyczaj takimi ktorzy maja dzieci,
      ale mam sporo takich znajomych), chodzimy do lasu na spacery, na basen, do kina
      na filmy dla dzieci, jezdzimy na rowerze, jest bardzo duzo rzeczy, ktore mozna
      robic razem.
      No i kiedys bylam bardziej samotna przy takich prozaicznych czynnosciach
      zyciowych, teraz kazde zrobienie gofrow na sniadanie, czy wstawienie prania
      oznacza towarzystwo i kazda taka czynnosc jest bardzo ekscytujaca dla malucha :)
      Na pewno mozna znalezc tez czas tylko na swoje rzeczy, ale dziecko to nie jest
      nowe hobby, na ktore ten czas mozesz wydzielic. Jesli masz nadzieje, ze bedzie
      tak samo jak jest, tylko ze gdzies tam jeszcze wykroisz kilka godzin dla
      dziecka, to zle myslisz.
      • mamakrzysia4 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 08:07
        powiem z własnej perspektywy nieco wypaczonej bo jestem po poważnych
        przejściach ale dzieci a mam dwójke małych bardzo mnie zmieniły na
        minus tzn. jestem b.nerwowa, notorycznie przemęczona a że mam
        nature perfekcjonistki to dodatkowo mnie stresuje, że już 12 a ja
        nie mam obiadu albo że nie uprasowałam dziecięcych ubranek a miałam
        zrobić to wczoraj etc.... poza tym gdy nie ma się nikogo, naprawde
        nikogo do pomocy i cały dzień i noc siedzi się z maluchami to można
        sfiksować. Ja jestem z branży dzieciowej tzn. pracowałam i z
        maluchami i z nastolatkami także znam odloty małych ludzi ale
        naprawde własne dziecko/dzieci to zupełnie inna bajka-nie masz tyle
        cierpliwości, zrozumienia i prędzej czy póżniej myślisz mój Staś,
        Ryś czy Zosia to będzie.... i projektujesz sobie dziecko a to już
        kompletna patologia dla dziecka....
        poza tym dochodzi jeszcze kwestia finansów dziecko kosztuje i to nie
        mało poza tym chyba każda matka w każym razie ja tak mam, że
        najpierw kupuje rzeczy dla dzieci potem chodze jak głupia po sklepie
        i dumam czego zapomniałam jeszcze a w tym czasiedzieci ryczą że chcą
        lizaka, gume lub koleją zabawke-a ja wtedy przypominam sobie, że nie
        mam np. podpasek lub mydła dla siebie no takie jest życie i trzeba
        pamiętać że dzieci to nie mali dorośli i naprawde bywają grzeczne
        tylko bywają nawet modele spokojne mają w oczkach diabelskie
        błyski :)
    • alexxa6 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 08:09
      Nie da się nawet mniej-więcej określić czasu jaki trzeba poświęcić
      dziecku.Diecko to pełnoprawny człowiek rodziny a nie piesek czy papużki w
      klatce.Ponieważ dziecko również się kocha a nie tylko zaspokaja jego potrzeby
      fizjologiczne, nikt kto dorósł do rodzicielstwa nie stawia sobie pytań,ile czasu
      muszę dziecku poświęcić.Wszystko inne to sprawa organizacji życia.
      • krzysztof-lis Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 09:43
        > nikt kto dorósł do rodzicielstwa nie stawia sobie pytań,ile czasu
        > muszę dziecku poświęcić.

        Z całym szacunkiem, ale pieprzysz głupoty.

        To właśnie ktoś, kto dojrzał do rodzicielstwa zastanowi się przed ciążą:
        * czy będzie mnie stać na wykarmienie, ubranie i wykształcenie dziecka,
        * czy będzie mu się w naszym mieszkaniu komfortowo mieszkać, czy musimy planować
        zmianę na większe,
        * czy jestem w stanie pogodzić moje obowiązki, pracę, hobby, czas dla partnera,
        z obowiązkami wynikającymi z posiadania dziecka.

        To właśnie ktoś, kto się nad tym NIE zastanawia tylko zaciąża bezmyślnie
        • kacpercio1 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 11:16
          Muszę się zgodzić z Krzysztofem. To dobrze,że autorka sie nad tym
          zastanawia.
          U nas było tak.
          Kiedy pracowałam przed ciążą, wracałam do domu ok 18-19, wiec
          praktycznie cały dzien poza domem. Wieczoramim z mężem zawsze
          lubiliśmy jak się coś działo:) chodziliśmy do kina, do pub-u, w
          weekendy lubiliśmy albo wyjechać coś pozwiedzać, albo ze znajomymi
          na grilla, generalnie malo w domu, mało osobno, naprawdę lubiliśmy
          swoje towarzystwo:) znajomi zawsze nas określali jako "idealną
          parę";) taak...
          Fajnie powspominać.
          Do decyzji o dziecku dojrzewałam jakiś czas.
          Kupiliśmy mieszkanie, mąż zmienił pracę na lepiej płatną.
          I..Pojawił się nasz ukochany syn-Kacperek!
          Słowo daję- nasze oczko w głowie:)
          Siedzę z nim rok w domku, we wrześniu idę do pracy, on do żłobka.

          Co się zmieniło??

          Więc plusy:
          Mamy kochanego syna- dwie osoby do kochania, nie jedną ;)
          Mąż jest strasznie za synkiem
          Uwielbiamy spędzać z nim czas, patrzeć jak co dzień uczy się czegoś
          nowego, jak robi kosi-łapki, papa, jak sam pije z kubka niekapka,
          jak się tuli , jak daje buziaka, jak się uśmiecha! Jak wrzuca klocki
          do żyrafki,jak chodzi, każdego dnia więcej umie i to cieszy
          człowieka!
          Wspólne spacery z synkiem, wypady w trójkę do zajomych z dziecmi,
          obiadki u babć;)
          Jak kupie mu coś nowego np zabawkę to ciesze się jak on;)
          i wiele innych np pierwsze swięta w trójkę, pierwsze wczasy..

          Minusem ale nie posiadania synka, tylko mojego "siedzenia w domu"
          jest to, że stałam się mniej pewna siebie :( pomimo wieczornych
          spotkań ze znajomymi, to jednak większość dnia siedzę sama z synkiem
          i brakuje mi właśnie tego "tętniącego życia" w pracy, gdy byłam
          dusza towarzystwa.
          Co jeszcze się zmieniło.. na pewno to ,że mamy mniej chwil "tylko
          dla siebie", ale ostatnio nad tym pracujemy i jest lepiej:)

          U mnie głównie to co się zmieniło, to moje nastawienie do samej
          siebie, czasem na prawdę niepozytywne.
          Mam nadzieję, ze to się zmieni,że znów będę "sobą", gdy pójdę znów
          do pracy.

          Nie wiem czy o takie zmiany ci chodziło..


          Pozdrawiam
          :)
      • 4sylwia Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 19.06.09, 02:05
        Jak zmienia sie życie gdy na świat przychodzi mała bezbronna instotka ... W prawdzie to zycie zmienia sie juz w czasie ciąży, bo juz wtedy nie mozna myslec tylko o sobie ale ciąża to czas dla kobiety wspaniały. Ja pamietam jak przez te 9 miesiecy wypoczęłam, jak wiele mialam czasu dla sibie i meża , mimo to iz do 6 miesiaca pracowałam. Jednak z momentem porodu wszystko sie zmienia. Dosłownie w jednej minucie po urodzeniu dziecka zmieniłam sie diametralnie. Mój tok myślenia, moje obawy, moje leki smutki i radości wszystko stało sie inne... Zaczęło liczyc sie przede wszystkim dziecko i mąż, wiedziałam ze od tego moemtu wszystko zmienia sie na lepsze ...ach to tak wspaniałe uczucie ktorego nie da sie opisac słowami :).

        Ile czasu trzeba poświecić dziecku...hmmm... to zalezy od dziecka :). Ja przez pierwszy rok zycia mojego synka byłam na kazde jego zawołanie ... jednak miałam wtedy bardzo duzo czasu dla siebie i męa bo boje dziecko przez pierwszy rok bardzo duzo spało, grzecznie jadło i prawie wogóle nie płakało... To był cudowny czas ... Jednak mimo iż moje dziecko było tak bardzo grzeczne i dawało mi duzo odpoczywac to w głowie i tak cały czas była mysl o nim, nawet ak spał to zaglądałam czy nic sie nie dzieje czy jest nakryty itd Jak ma sie dziecko to cały czas sie o nim mysli nawet gdy w danym momencie fizycznie nie trzeba sie nim zajmowac to w głowie cały czas jest i bedzie juz tak do końca zycia. Teraz mój synek ma 2 latka i potrzeba mu o wiele wiele wiecej uwagi. Czasem czuje sie bardzo zmeczona ciagłymi zabawami, pytaniami ... jednak to zmeczenie mija gdy mały podejdzie przytuli i swoim słodkim głosem powie mamusia ...:) Jakie to piekne...
        Resumując po urodzeniu dziecka przestaniesz myslec w ten sposób jak myslisz teraz. Ta mala kruszynka wywróci Twoje myslenie do góry nogami w pozytywnym znaczniu tych słów. Praca, sporty, hobby wszystko to zejdzie na drugi plan i nie dlatego ze tak trzeba czy tak musisz... po prostu bedziesz tego chciała... Nie mówie ze z tego zreygnujesz ale nie bedzie to dla Ciebie wedy tak wazne i apsorbujace... Wazne jest równiez zeby miec kogos do pomocy ...nie takiej codziennej ale takiej od czasu do czasu żeby np wyskoczyc z meżem do kina , na kolacje do restauracji ...Wiem z własnego doświadczenia ze mimo iż dziecko jest najwazniejsze czasem po prostu trzeba sobie zrobić mala odskocznie od tej jakze wspaniałej codzienności jaką jest dziecko i rodzina :).

        Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci żebyś w przyszłości była przeszcześliwą mamusią :).

        DZIECKO TO NAJWIEKSZY SKARB :).
    • cegielka612 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 08:10
      Wszystko zależy od dziecka - są takie jak mój egzemplarz :) który na
      odłożenie do wózka/łóżeczka - reagował płaczem, jak leżał na macie
      to trzeba było leżeć obok a jeśli się obudził i nikogo nie było to
      znów płacz - a jak ktoś był popatrzył popatrzył i spał dalej. Więc w
      zasadzie byłam stale przy nim. Bynajmniej w nocy dziecko nie robi
      sobie przerwy - u mnie pobódki co 1,5 godziny. Dziecko uśnie ale czy
      Ty uśniesz od razu nie jest powiedziane.
      Ale są też i takie dzieci, które grzecznie leżą i oglądają świat, od
      niemal samego początku przesypiają całe noce i nie są tak
      absorbujące. Znam przykłady i takich i takich dzieci, nawet w jednej
      rodzinie - więc to też nie kwestia "wychowania" niemowlaka.
      Około pierwszego roku raczej wszystkie dzieci są absorbujące, bo
      zaczynają chodzić i nie możesz go zostawić nawet na minutę bez
      opieki.
      Jest też sprawa taka, że w dużej mierze kształt Twojego życia zależy
      od pomocy jaką może Ci zaoferować rodzina albo na ile Cię stać na
      płatną pomoc. Jeśli masz matkę/teściwą, ojca czy teścia którzy mają
      wolny czas i chęć, albo opłacisz panią, która przyjdzie posprząta i
      ugotuje obiad to nawet przy absorbującym dziecku znajdziesz czas dla
      siebie.
    • kania_kania Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 09:35
      Ja tez jestem typem osoby, ktora w domu robi niezbedne minimum i niechetnie
      mysli o obowiazkach zwiazanych z domem.

      Przez pierwsze miesiace moja uwaga krecila sie wokol karmienia malej, karmienia
      siebie i prania. Pozniej rozszerzyl sie zakres zainteresowan. Jak Mloda
      skonczyla 5,5 miesiaca wrocilam do pracy, a z nia zostala niania w domu. Ja
      odciagalam mleko i Mloda pila moje mleczko oraz dostawala dwa posilki bezmleczne.

      Zycie bardzo sie zmienia, chocby dlatego, ze zwlaszcza dla kobiety zmieniaja sie
      priorytety. To juz nie kino staje sie wazniejsze, tylko ten czas, jaki po pracy
      mozna poswiecic maluszkowi.

      Nie mam wyrzuyow sumienia, ze moje dziecko w wieku 8 miesiecy zostalo odstawione
      od piersi, ze je obiadki sloiczkowe w tygodniu, albo, ze czasami w niedziele nie
      mam ochoty isc na spacer. Staram sie jej dac z siebie tyle ile to mozliwe, ale
      nie odbierajac sobie tego, co lubie.

      Kania
    • wanioliowa Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 10:01
      dziękuję za wartościowe odpowiedzi. Tak jak wspomniał p. Krzysztof - chciałam
      sie przygotować do roli oraz wiedzieć parę rzeczy wcześniej.
      Generalnie pojawia się duzo glosów o zmianie priorytetów. I tu się rodzi kolejny
      problem - da się jakoś to opanować?

      Czymś co mnie zastanawia tak samo mocno jak pierwsza kwestia jest właśnie to -
      że gdy kobieta staje się matką dziecko jest jej najważniejszym priorytetem w
      życiu. Jak obserwuję niektórych - to mam wrażenie że jest to gwoźdź do trumny
      ich małżeństwa.

      Dzieci stają się numerem jeden - a mąż idzie w odstawkę. Rozmowy sa o dzieciach,
      czas jak spędzamy to z dziećmi, jak patrzymy na TV to na bajki - a że dzieci
      muszą widziec dziadkow to trzeba stale zajeźdzać do teściowej. Seks nie - bo
      ciąza, poród, zmęczenie. Albo - nie ma jak bo matka bierze ze sobą dziecko
      wszędzie - do małżeńskiego łóżka też.

      Jeszcze na naukach przedślubnych tłukli nam do glowy zasadę - aby nigdy dla
      kobiety dziecko nie stało się wazniejsze niż mąż. Z drugiej strony słyszę że to
      się i tak dzieje automatycznie. Nie chciałabym tego bardzo. Za bardzo kocham
      mojego faceta aby stal sie numerem dwa w moim życiu - a boję się ze nie da się
      opanowac tych uczuć (wasze posty tez o tym świadczą). Musi sie tak dziać?

      • mamakrzysia4 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 10:14
        myśle, że nie musi tak być żeby facet przez dziecko spadł z pozycji
        1 na 2. Chodzi tu chyba o dojrzałość i gotowość obu str do bycia
        rodzicem. Meżczyzna też się zmienia przez fakt bycia tatą. A dziecko
        nie musi spać w łóżku rodziców-moje dzieci od pierwszych chwil spały
        w swoich łóżkach
        Ważne jest to żeby obie strony dzieliły się obowiążkami, żeby były
        zadowolone,wypoczęte i niepodporządkowywały wszystkiego dziecku.
        Poza tym dziecko też zwykle ma babcie,dziadka, wujków,ciocie i
        trzeba z tego korzystać i dzielić się obowiązkami
        • ewik35 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 11:48
          Popieram:
          1. Zależy od dziecka. Dziecko mojego brata wyło od urodzenia do 8
          miesiąca z przerwą na spanie i jedzenie. Oboje (brat i bratowa) w
          pełni zaangażowani, odciski na palcach, niedospanie, kryzys
          małżeński, zniechęcenie (brak czasu i sił na bycie razem, seks etc).
          Sytuacja uległa poprawie jak mała poszła do przedszkola. Moje
          dziecko (szczególnie drugie): wogóle nie płakało, spało godzinami,
          uśmiechało się, bawiło sama.... (jakby nie było). Ponoć ważne jest
          by ciąża była spokojna, poród naturalny, spokojna, radosna matka (a
          tu ojciec ma wiele do zrobienia)... ale nie wszystko da się
          zaplanować.Łykaj kwas foliowy, jedz witaminy, bądź radosna.
          2)Jak rodzi się maleńki człowiek - rodzic jest w nim zakochany po
          uszy, żadne kino / sport / pub nie jest wystarczajaco atrakcyjny -
          by zrezygnować z czasu z maluchem, jak ten czas jest reglamentowany.
          Ja np. wróciłam szybko do pracy (co jest dobrą odskocznią od bycia
          ciągle w domu), i czas po pracy naturalnie pragnełam dać dziecku. Do
          kina poszłam po 2 latach... nie czując żadnego żalu.
          3) Dziecko to nie pępek świata. Precz z trzymaniem je pod kloszem i
          perfekcyjną peilegacją ! Ja sobie dałam spokój z prasowaniem,
          przebieraniem etc. Ubranka są prane w dobrym proszku, w dobrej
          pralce, dobrze rozwieszane i równiutko skłądane (wyglądają OK).
          Kąpanie co 2, 3 dzień (zapewniam Cię, że skóra śliczna, pupka
          zdrowa)- no chyba, że się jakoś szczególnie wybrudzą.
          Pierś (wygodna i niepracochłonna) plus słoiczki - maluchy moje
          jadły chętnie aż przeszły na normalne jedzenie. Maluchy zabieraliśmy
          wszędzie - jak się dało - na wycieczki, do rodziny, do restauracji,
          do znajomych.
          3) Jedyne co mnie męczyło i męczy - to te cholerne place zabaw,
          musisz być nastawiona - że maluch potrzebuje ruchu jak skończy rok -
          i nie można go puścić samemu: musisz godzinami ślęczeć na placach
          zabaw, piaskownicach, spacerach, rowerkach... (niestety nie da się w
          tym czasie poczytać).

          4) Święta racja: mąż na pierwszym planie - ale On musie wiedzieć, że
          do 6 - 8 miesiąca będziesz tak padnięta i niedospana, że...
          erotyczne najbardziej będzie jak Cię utuli do snu, a najlepiej razem
          z maluchem... i pozmywa naczynia.
          Dzieci, tak na marginesie, wnoszą dużo energii, motywacji i
          radości.... chyba puby, wyjazdy, kina i znajomi trochę mniej są
          energetyzujące, ale może się mylę.
        • fantazjuje Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 30.06.09, 11:46
          > Ważne jest to żeby obie strony dzieliły się obowiążkami, żeby były
          > zadowolone,wypoczęte i niepodporządkowywały wszystkiego dziecku.
          > Poza tym dziecko też zwykle ma babcie,dziadka, wujków,ciocie i
          > trzeba z tego korzystać i dzielić się obowiązkami

          Z pierwszym zdaniem zgadzam się w 100% -dziecko ma dwoje rodziców,
          ale jak czytam o całej reszcie krewnych i znajomych królika, to aż
          mi ciarki po plecach przechodzą. Moje siostra i brat mojego męża
          mają takie samo podejście jak Ty. Stać ich na dzieci, więc mają-
          jedni dwójkę, drudzy czworo... ale kasa to nie wszystko, bo dzieciom
          trzeba przede wszystkim poświęcić czas. Starsze odwieźć do szkoły,
          na basen, trening, z młodszym do lekarza itp. Natomiast Ci ludzie
          rozdzielają swoje rodzicielskie obowiązki między rodzinę (w końcu
          dzieci mają 2 babcie, 2 dziadków, do tego jeszcze ciocie, wujków...)
          Tym sposobem rodzice 4 dzieci (najmłodsze 2 lata, najstarsze 13)
          wyjeżdżają sobie w środku roku szkolnego na tygodniowy urlopik. A
          jak nie są na urlopiku to zajęci są swoimi karierami. KOSZMAR!
          I ja i mąż staramy się nie dać zwariować, ale w związku z tym
          wysluchujemy od teściowej, jacy jesteśmy źli, że bratu i bratowej
          nie pomagamy, że z dzieckiem nie chcemy gdzieś pojechać, a przecież
          sami dzieci jeszcze nie mamy, więc mamy dużo czasu.... A nie mamy
          ich jeszcze wlaśnie dlatego, że chcemy nacieszyć się sobą, a nie
          dziećmi z całej okolicy.

          troszkę mnie poniosło ;) Przepraszam za off topic.
      • kacpercio1 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 11:33
        wanioliowa napisała:


        >
        > Dzieci stają się numerem jeden - a mąż idzie w odstawkę.



        Są takie małżeństwa,że mąż "idzie w odstawkę", ale to nie dzieje się
        automatycznie, tylko to zależy od kobiety, u mnie mąż na pewno w
        odstawkę nieposzedł:) początki - opieka nad niemowlakiem byliśmy jak
        zgrany zespół, kąpiele pielęgnacja- razem , to fajne uczucie.

        Rozmowy sa o dzieciach
        > ,
        > czas jak spędzamy to z dziećmi,

        tak głównie spędza się czas we trójkę , ale jak wrócisz z pracy z
        tęskotą, to na pewno nie będzie to dla ciebie problem:) We dwoje
        można posiedzieć jak synek zaśnie, bądź jak np. zaprowadzimy go do
        teściowej.

        jak patrzymy na TV to na bajki - a że dzieci
        > muszą widziec dziadkow to trzeba stale zajeźdzać do teściowej.

        To też zależy od was, przecież to ey macie pilot;) nie maluszek i ey
        decydujecie, małe dzieci i tak bajem nie odlądają, a jak już większr
        będzie sie interesować to np godzinka bajki i koniec.
        Zteściami też wy decydujecie.

        Seks nie - bo
        > ciąza, poród, zmęczenie.

        Ale to przecież twoja decyzja czy chcesz uprawiać seks w ciąży??
        Ja po 6 tyg po porodzie już kochałam się z mężem.

        Albo - nie ma jak bo matka bierze ze sobą dziecko
        > wszędzie - do małżeńskiego łóżka też.

        My mamy tak, że do 12 w nocy Kacper śpi w swoim łożeczu,a później
        jak sięobudzi, to mąż zabiera go do naszego łóżka, i tak śpimy w
        trójkę do rana,bo nikomu już się nie chce go odkłądać;) z lenistwa i
        chęci wyspania tak jest:)
        >
        > Jeszcze na naukach przedślubnych tłukli nam do glowy zasadę - aby
        nigdy dla
        > kobiety dziecko nie stało się wazniejsze niż mąż. Z drugiej strony
        słyszę że to
        > się i tak dzieje automatycznie.


        No bo nie powinno, dziecko powinno być tak samoważne jak mąż i
        odwrotnie, ja tak mam, oboje kocham tak samo.
        I to się wcale automatycznie niedzieje!!!

        Nie chciałabym tego bardzo. Za bardzo kocham
        > mojego faceta aby stal sie numerem dwa w moim życiu

        I tego się trzymaj. U mnie to się sprawdziło.Obojga kocham tak samo;)

        Pozdrawiam
      • kania_kania Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 11:34
        Pomysl chwile. Na swiecie pojawia sie Twoje dziecko, jest niezdolne do
        samodzielnego zycia, potrzebuje Ciebie, zeby moglo dalej istniec.

        Dlatego wlasnie natura to tak wymyslila, ze zmieniaja sie priorytety. Jesli
        planujecie dziecko, to poczytajcie o tuym wszystkim co sie wiaze z jego
        pojawieniem sie w rodzinie.

        Dla nas to jest sloneczko, najpiekniejszy moment w ciagu dnia, gdy wracamy do
        domu i mamy czas dla Madzi. Mamy czas na przytulanki, rozmowy, spacerki - bycie
        razem.

        W dojrzalym zwiazku, gdzie obie strony maja swiadomosc, ze dziecko wymaga
        pewnych nakladow sil i srodkow, maluch powoduje, ze ludzie lepiej sie rozumieja,
        sa bardziej wyczuleni na swoje potrzeby.

        Kania
        • nowy99 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 12:34
          Dziecko pojawia się w naszym życiu, rodzinie NA ZAWSZE. I na zawsze
          zmienia się styl naszego życia, plan dnia, weekendu, nocy.
          Trza nastawić się na najbardziej absorbujący egzemplarz (takich jest
          większość): mało śpiący, z kolkami, chcący być na rączkach (bo chce
          się przytulić do mamy, czuć jej zapach, czuje się bezpiecznie), nie
          bawiący się samodzielnie, niejadek, uparciuch, chorowitek.
          Wszystko toczy się lepiej gdy ma się wystarczającą ilość pieniędzy:
          wiele rzeczy można sobie ułatwić.
          Jedynie czasu dla siebie nie kupisz (a może kupisz jeśli wynajmiesz
          nianię). Zdrowie Twoje podupadnie (prawie zawsze podupada).
          Ja dopiero po 12 latach zdecydowałam się na drugie dziecko i właśnie
          trwam w reminiscencjach miesięcznego słodziaka terrorysty... Właśnie
          pojawiły się pierwsze kolki i od 17-tej do 24-tej i później nosimy
          na zmianę na rękach, krążymy po domu tam i z powrotem. Do tego mam
          ścisłą dietę bezmleczną bezjajkową i bezmięsną - krostki u małej i
          ryzyko pojawienia się skazy białkowej. Słowem: nie jest lekko. Od
          przeciążenia dostałam zespołu cieśni nadgarstka i mam zdrętwiałe
          dłonie, brak czucia i albo przeczekam albo na operację udrożnienia
          nerwów w nadgarstku... same przyjemności.
          Ale wszystko to przemija, dzidzia rośnie i pewnego dnia idzie do
          przedszkola... najcudowniejszej instytucji dla umęczonych rodziców.
          Wtedy poczujesz pierwszą fizyczną ulgę;)

          Ale chyba najgorzej jest planować dziecko nie mając kasy, własnego
          mieszkania i leniwego uciekającego od prozy życia męża.
      • kol.3 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 20.06.09, 14:02
        Ja myślę, że nie trzeba się za bardzo kierować cudzymi doświadczeniami. Dzieci
        są różne i matki są różne. Są dzieci które chowają się jakby "same", ale są i
        bardzo absorbujące, chorowite, wiecznie ryczące. Są matki, które sobie
        doskonale radzą sobie z natłokiem obowiązków, a są takie, którym wszystko leci z
        rąk, a jak mają umyć 2 szklanki po sobie to tygodniami opowiadają jak to ciężko
        pracują.
        Faktem jest, że przy dziecku nie ma świąt, niedziel, nie ma że od 8 do 16 jest
        praca, a dalej można nic nie robić, dziecko jest przy Tobie przez 24 godziny na
        dobę i robotę przy nim możesz mieć w ruchu ciągłym. Trzeba sobie zdać sprawę że
        przez pierwsze miesiące po urodzeniu dziecka jest potężny zachrzan, śpisz po 3-4
        godziny na dobę i jest to próba dojrzałości dla obojgu rodziców.
        Trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem, wtedy małżeństwo nie ucierpi, dzieci nie
        muszą spać z rodzicami, karmić 2-3 lata też niekoniecznie trzeba, dziecko
        powinno wejść do rodziny "na trzeciego".
    • mamapata Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 12:39
      "Generalnie pojawia się duzo glosów o zmianie priorytetów. I tu się
      rodzi kolejny
      problem - da się jakoś to opanować? "

      wanioliowa, da się;) Ja i tysiące matek pracujących jesteśmy chyba
      tego najlepszym przykładem?
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego!
      • marzeka1 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 14:34
        "Dzieci stają się numerem jeden - a mąż idzie w odstawkę."- ponieważ dziecko
        urodziłam 5 lat po ślubie, napatrzyłam się na różne podejścia po narodzinach. I
        to była jedna z rzeczy, które zauważyłam i baaaardzo uważaliśmy, by u nas tak
        się nie stało. Dzieci masz w sumie tylko jakiś czas, potem idą w świat, a jeśli
        masz dobrego, sensownego męża/partnera to z nim przede wszystkim buduje się związek.
        Czy dziecko zmienia dużo? Owszem, jednak pamiętaj, że trudno i dosyć ciężko (w
        sumie zależy to jednak od dziecka) jest na początku. Dzieci naprawdę szybko
        rosną. Nigdy nie brałam po uwagę, by być tylko kobietą domową, po macierzyńskim
        wracałam do pracy, dlatego opieką nad dziećmi dzieliliśmy się z mężem, nie było
        tak, że zasuwałam na dwa etaty- praca+ dom.
        Nigdy nie żałowałam,że jestem matką 2 dzieci.
    • marianka_marianka Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 16.06.09, 16:10
      Dla mnie najistotniejszą kwestią, która zmieniła się po urodzeniu pierwszego dziecka, była świadomość, że od tego momentu pojawił się na świecie ktoś, dla kogo będę przez wiele lat najważniejsza - ktoś o kim będę myśleć do końca swojego lub jego życia.
      Ta świadomość to dla mnie ważna sprawa, więc zanim zdecydowaliśmy się na dziecko - staraliśmy się z mężem po prostu żyć pełną piersią, jeździć po świecie, imprezować na całego, żeby nie mieć poczucia, że przy dziecku coś nam ucieka. Teraz już wiem, że i tak nie żałowałabym tzw. "poświęconego czasu".
      Trudno jest opisać te wszystkie uczucia jakie towarzyszą nam przy obserwowaniu naszych dzieci jak rosną, rozwijają się, zaskakują nas nowymi umiejętnościami, zachowaniami... Jest to ogromny wachlarz uczuć, których nie da się tak po prostu na sucho zrelacjonować.
      Uważam, że dzieci wzbogacają nas wewnętrznie, uczą najprostszych prawd, o których zapominamy w naszej codzienności...
      Kto nie cieszył się razem z dzieckiem patrząc na jego radość z zabawy, otrzymanego prezentu itp.
      Inne aspekty (materialne) też są istotne, chcesz żeby Twoje dziecko było szczęśliwe, ale i żeby niczego mu nie brakowało. Osobiście nigdy nie chciałabym, aby moje dzieci cierpiały niedostatek, były z tego powodu wyśmiewane, inaczej traktowane itp.
      Zorganizowanie sobie dnia może być perfekcyjne co do minuty dziś, a jutro z powodu dziecka może być zupełnie inaczej.
      Opieka nad dzieckiem bywa pasjonująca,budująca itp., ale i też męcząca, żmudna, wyczerpująca. Przygotuj się na hormonalne huśtawki nastrojów, obniżenie chęci na seks, czasem na cokolwiek...
      Dużo zależy od tego jaki egzemplarz Ci się trafi:)
      Generalnie trzeba przygotować się teoretycznie, nie zaszkodzi pooglądać w praktyce u znajomych, rodziny. Ważne jest zaufać intuicji, trzymać wspólny front z mężem no i być elastycznym.

      wanioliowa napisała:
      "Marzymy o dziecku, ale zastanawia mnie dlaczego niektórzy mówią, ze "cały dzien opiekują się dzieckiem"."
      Ha, ha, ha... Też się kiedyś nad tym zastanawiałam:) Oczywiście dopóki sama ich nie miałam.
      Zapewniam Cię, że wiele kwestii doskonale zrozumiesz, kiedy zostaniesz mamą:)

      wanioliowa napisała:
      "Jakiś złoty środek na szcześliwego i zadbanego malucha a zycie we dwoje?"

      Nie ma takiego:) Ale ludzkość intensywnie pracuje nad tym, aby go wypracować:)
      • nowy99 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 18.06.09, 18:36
        Jeszcze jedno: gdy pojawia się dziecko, zmieniamy się tak aby sobą
        dawać mu przykład. Musimy uważać co i jak mówimy, jak postępujemy
        (np. unikanie przekleństw). Dziecko cały czas percepuje naszą
        postawę wobec wszystkiego. Np. ja nie lubię chodzić do kościoła,
        masza, jej rytuał nudzi mnie i nie wnosi niczego szczególnego - taki
        ze mnie katolik niekatolik, nie mam ślubu kościelnego. Teraz dziecko
        wszystko analizuje, pyta dlaczego, zaczęłam chodzić do kościoła
        właśnie pod niego, przystępujemy teraz po kilkunastu latach do ślubu
        kościelnego - taka mała schizofrenia...ale tak właśnie dziecko
        wpływa na nas. I z czasem zmieniamy się na zawsze w
        tych "akuratnych" "porządnych" rodziców. I gdzieś znika ten
        młodzieńczy szał, bunt, szaleństwo... którego osobiście trochę mi
        brak...
    • anthija Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 18.06.09, 22:17
      dziecko to rewolucja. Poświęca się mu 100% czasu, to po prostu
      nieoderwalna częśc twojego życia, częśc ciebie, której nie możesz
      się pozbyć, bo ci niewygodnie. Nawet jak idzisz do pracy, czy
      gdziekolwiek chcesz, to i tak twoje poczynania są zdeterminowane
      przez fakty ze masz dziecko. To twoj nowy pępek świata.
      • wanioliowa Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 18.06.09, 23:54
        właśnie i w USC i w kościele Ksiądz i urzędnik mówili, że jak pępkiem jest
        dziecko to nie wróży to dobrze małżeństwu. I chyba wiedzą co mówią, bo się ich
        naoglądali przez całe życie całe mnóstwo.
        • kam.xt Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 19.06.09, 00:46

          wanioliowa napisała:

          > właśnie i w USC i w kościele Ksiądz i urzędnik mówili, że jak pępkiem jest
          > dziecko to nie wróży to dobrze małżeństwu.

          i dziecku to też nie słuzy.
          ja w wychowaniu córeczki staram się kierować teorią continuum concept i to jest moja recepta na to by nie zatracić siebie samej (i mojego związku z partnerem) w macierzyństwie. To jest taka koncepcja wychowania stworzona przez badaczkę kultury południowoamerykańskich indian J. Liedloff, w głębokiej dżungli odkryła ona plemię ludzi szczęsliwych :) i uznała że ich wyjatkowa umiejętność cieszenia sie życiem jest zasługą sposóbu w jaki wychowują swoje dzieci, swoje obserwacje zawarła w książce "w głębi kontinuum"
          jeden z głównych postulatów continuum concept mówi że dziecko ma być "satelitą" rodzica nigdy odwrotnie. W praktyce powinno to wygladac tak że przez pierwsze miesiące życia dziecka matka nosi je przy sobie w chuście czy nosidle jednocześnie zajmując się swoimi sprawami. Nie koncentruje się na dziecku, jedynie zapewnia mu swoją bliskość. Dziecko w tym czasie jest w centrum życia matki ale pasywnie - obserwuje życie w które ma wkroczyć. Potem gdy dziecko zaczyna się poruszać - raczkować w koncu chodzić - należy "wypuścic je z objęć", zapewnić mu nieograniczony dostęp do siebie ale nadal żyć własnym życiem, pozwolić by dziecko chodziło za nami,obserwowało, uczyło się od nas. Nie wkraczać za bardzo w jego świat czyli nie spędzac całego dnia na dziecinnych zabawach ale zaprosić dziecko do naszego życia.
    • gra.fix troche niespodzianek jest , a jak! 19.06.09, 01:33
      Z doswiadczenia to Ci powiem, ze zadziwilam sie sama soba po
      porodzie. Zawsze chcialam miec dzieciaki i to nawet do trzech, ale
      wysiadlam przy pierwszym. O co chodzi? O cierpliwosc. Gdzie sie
      podziala nie wiem. Inna sprawa jest taka, ze jak kobiety mowia, ze
      caly dzien zajmuja sie dzieckiem i sa zmeczone to w moim przypadku
      nie chodzi o pranie, pasowanie i sprzatanie. Chodzi glownie o to, ze
      moja glowa wciaz pracuje na wysokich obrotach. Nie da rady usiasc na
      chwile, bo kurdupel zaraz gdzies pobiegnie i co? A gdzie on polazl?
      A co on tak cicho? I znowu wywala mi wszystko z szafek albo bawi sie
      otwieraja i zamykajac DVD. Jest tysiac spraw, ktorych sie nie da
      spokojnie robic przy dziecku w domu. Jestem z rodzaju szybkich:
      szybko posprzatac, ugotowac, prasowoac i czesc! Czas dla mnie. Z
      dzieckiem w domu wszystko trwa trzy razy dluzej...jak ci nie
      rozbeblaja np. ubran do prania po calym domu, albo zacznie zwalac
      ksiazki z polki hehe. I wszystko do czego siade musze tysiac razy
      przerywac, czego nigdy nie robilam i nie cierpie. I ja to wlasnie
      jestem zmeczona chyba tym ciaglym przerywaniem, mysleniem gdzie
      obecnie jest moje dziecko i co robi...a juz bardzo rzadko sie zdarza
      ze sie zajmie czyms sama na dluzsza chwile. No chyba ze oglada
      kreskowke, ale caly dzien nie idzie.
    • 4sylwia Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 19.06.09, 02:05
      Jak zmienia sie życie gdy na świat przychodzi mała bezbronna instotka ... W
      prawdzie to zycie zmienia sie juz w czasie ciąży, bo juz wtedy nie mozna myslec
      tylko o sobie ale ciąża to czas dla kobiety wspaniały. Ja pamietam jak przez te
      9 miesiecy wypoczęłam, jak wiele mialam czasu dla sibie i meża , mimo to iz do 6
      miesiaca pracowałam. Jednak z momentem porodu wszystko sie zmienia. Dosłownie w
      jednej minucie po urodzeniu dziecka zmieniłam sie diametralnie. Mój tok
      myślenia, moje obawy, moje leki smutki i radości wszystko stało sie inne...
      Zaczęło liczyc sie przede wszystkim dziecko i mąż, wiedziałam ze od tego moemtu
      wszystko zmienia sie na lepsze ...ach to tak wspaniałe uczucie ktorego nie da
      sie opisac słowami :).

      Ile czasu trzeba poświecić dziecku...hmmm... to zalezy od dziecka :). Ja przez
      pierwszy rok zycia mojego synka byłam na kazde jego zawołanie ... jednak miałam
      wtedy bardzo duzo czasu dla siebie i męa bo boje dziecko przez pierwszy rok
      bardzo duzo spało, grzecznie jadło i prawie wogóle nie płakało... To był cudowny
      czas ... Jednak mimo iż moje dziecko było tak bardzo grzeczne i dawało mi duzo
      odpoczywac to w głowie i tak cały czas była mysl o nim, nawet ak spał to
      zaglądałam czy nic sie nie dzieje czy jest nakryty itd Jak ma sie dziecko to
      cały czas sie o nim mysli nawet gdy w danym momencie fizycznie nie trzeba sie
      nim zajmowac to w głowie cały czas jest i bedzie juz tak do końca zycia. Teraz
      mój synek ma 2 latka i potrzeba mu o wiele wiele wiecej uwagi. Czasem czuje sie
      bardzo zmeczona ciagłymi zabawami, pytaniami ... jednak to zmeczenie mija gdy
      mały podejdzie przytuli i swoim słodkim głosem powie mamusia ...:) Jakie to
      piekne...
      Resumując po urodzeniu dziecka przestaniesz myslec w ten sposób jak myslisz
      teraz. Ta mala kruszynka wywróci Twoje myslenie do góry nogami w pozytywnym
      znaczniu tych słów. Praca, sporty, hobby wszystko to zejdzie na drugi plan i nie
      dlatego ze tak trzeba czy tak musisz... po prostu bedziesz tego chciała... Nie
      mówie ze z tego zreygnujesz ale nie bedzie to dla Ciebie wedy tak wazne i
      apsorbujace... Wazne jest równiez zeby miec kogos do pomocy ...nie takiej
      codziennej ale takiej od czasu do czasu żeby np wyskoczyc z meżem do kina , na
      kolacje do restauracji ...Wiem z własnego doświadczenia ze mimo iż dziecko jest
      najwazniejsze czasem po prostu trzeba sobie zrobić mala odskocznie od tej jakze
      wspaniałej codzienności jaką jest dziecko i rodzina :).

      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci żebyś w przyszłości była przeszcześliwą
      mamusią :).

      DZIECKO TO NAJWIEKSZY SKARB :).
      • phantomka Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 19.06.09, 10:22
        Spojrz na siebie, swoje zycie, priorytety, jakimi kierujesz sie w
        zyciu. Jezeli stwierdzasz, ze to wszystko masz juz poukladane,
        ugruntowane, ze wiesz, czego w zyciu potrzebujesz, to nie musisz tak
        bardzo obawiac sie tego, ze zostajac matka staniesz sie jakas
        cierpietnica. Ja co prawda bylam z corka na wychowawczym 3 lata.
        Natomiast absolutnie macierzynstwo nie zmienilo mojego podejscia do
        zycia. Mialam ochote wyjsc czasem na impreze, mialam ochote wyjechac
        gdzies sama. Jak bylam zmeczona zajmowalam sie troche swoja praca. Z
        dzieckiem bylam bardzo aktywna, nie wiem, co to znaczy siedzenie w
        domu. Zawsze dbalam o siebie i dziecko tego nie zmienilo, bo ja po
        prostu nie wierze kobietom, ktore twierdza, ze ich dziecko zabiera
        im nawet te 15 min. potrzebne na ulozenie wlosow czy zrobienie
        delikatnego makijazu. Jak ktos o to nie dba, to po prostu kazdy
        pretekst jest dobry. Ja bardzo ciesze sie z tego, ze mnie
        macierzynstwo absolutnie nie zmienilo, nadal mozemy robic duzo
        rzeczy, dzieci nas nie ograniczaja tak mocno, jezeli tylko o to
        zadbamy.
    • deela Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 20.06.09, 15:04
      dziecko zmienia WSZYSTKO
      ale przynajmniej u mnie w pozytywny sposob
      tez lubimy z mezem spontanicznosc - ale na razie musimy a sobie coiut darowac
      jednak nie sprawia nam to problemu mimo ze nie zdazylismy sie "wyszalec" przed
      slubem (krotko sie znalismy i mieszkalismy daleko od siebie) ani po slubie
      (pierwsze dziecko urodzilam dokladnie dwa tyg przed pierwsza rocznica slubu)
      na wszystko przyjdzie jeszcze czas i pora :) i mowie to z perspektywy osoby
      ktora nie "podrzuca" dzieciakow raz na tydzien tesciom tylko moze raz na 3-4 m-ce
      dzieci chyba nie sa az tak absorbujace jak wiekszosc matek CHCE o tym myslec -
      sadze ze zwyczajnie sciemniaja zeby usprawiedliwic swoje "siedzenie z dzieckiem"
      ja mam w tej chwili dwojke i na razie radze sobie dobrze z opieka nad nimi i mam
      jeszcze czas zeby zrobic obiad ciut ogarnac chate (ale tak bez przesady z tym
      sprzataniem) uprac, poprasowac obejrzec film, posiedziec na necie i ksiazke poczytac
      ludzie sobie czasem robia na wlasne zyczenie sajgon - np leca do malucha na
      kazde pisniecie - ja lodemu daje troche pojeczec, postekac, pogadac sobie - nie
      lece zaraz bo on za 2 min moze zasnie jak juz sie umosci - nie nosze na rekach
      bez przerwy bo dbam o swoj biedny kregoslup itd itd
      jak mlodszy podrosnie (na razie ma tydzien) to bedziemy sobei w czworke jezdzic
      chocby do puszczy kampinoskiej tylko po to zeby godzinke polazic
      duzo mozna jak sie chce - trzeba tylko wiedziec CZEGO sie chce - no nie da rady
      udawac ze mozna zyc tak jak PRZED dzickiem - nie da sie
      ale z dzieciakami tez moze byc fajnie - inaczej nie znaczy gorzej
      • krzysztof-lis Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 22.06.09, 21:12
        > duzo mozna jak sie chce - trzeba tylko wiedziec CZEGO sie chce

        I czego się NIE chce
    • olunia882-to-ja Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 20.06.09, 15:23
      dziecko zmienia dużo, raz na lepsze raz na gorsze, małemu noworodkowi trzeba
      poświęcić mnustwo czasu, płacze bo glodne, w nocy placze bo kolka, dziwisz się
      ze czasem matki są zmęczone, inne mniej, to wszystko zależy od tego czy z
      dzieckiem bedziesz sama czy masz kogoś kto ci pomoże w innych pracach, mimo woli
      prasowania ciuszków prania itp bedzie a nieprzespane noce każdemu zmienią twarz
      na zmęczoną, i już przy dziecku nie da się wypracować idealnego planu, co do
      godziny, bo zawsze coś wypadnie, trzeba przez to przejśc i już. jeśli twój mąz
      zajmie sie połową obowiazków będziesz cieszyć się z posiadania dziecka bez
      większego zmeczenia.
      • krzysztof-lis Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 22.06.09, 21:14
        > małemu noworodkowi trzeba poświęcić mnustwo czasu, płacze bo glodne,
        > w nocy placze bo kolka,

        Nie ma co generalizować
        • kicia031 Krzysztof, ty sie znow nie kompromituj 23.06.09, 21:19
          kolki maja dzieci od 4 - 6 tygodnia zycia, czyli gdy przestaja byc noworodkami.
          Na szczescie, nie wszystkie.
    • twojabogini Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 22.06.09, 15:54
      Zmienia się wszystko. Relacja z partnerem, organizacja czasu, pora i
      długość snu, znajomi, rodzina, priorytety, produkty wrzucane do
      koszyka, niekiedy równiez figura i temperament.
      Kazde wyjście z domu z dzieckiem musisz przygotować i zaplanować,
      podobnie jak kazde wyjście z mężem. Przez parę lat conajmniej
      wychodne będzie oznaczać, ze musi przyjść ktoś do dziecka. Wydłuża
      się gra wstępna, bo trzeba czekać az zasnie dziecko ;)

      Totalna rewolucja...mnóstwo emocji dobrycjh i złych...fajnie, czasem
      męcząco :)
      • verdana Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 23.06.09, 19:53
        Jak bedzie nikt Ci nie powie. Jedno dziecko wymaga uwagi 24 godziny
        na dobe, a inne jest szczęśliwe, jak się do niego czasem
        usmiechniesz. Mialam i taki egzemplarz i taki - to nie zalezy od
        Ciebie, tylko od szczęścia...
        Co się zmieni na 100% - mozliwość zaplanowanie czegokolwiek. Nie
        licz na to, ze przez najblizsze pare lat plany dadza się
        zrealizować. Dzieci potrafia zachorować w najmniej odpowiednim
        momencie, zniszczyc prace, która wykonuwalas na jutro, spaść z
        wysokiego murku, chociaz nie spuszczalas ich z oczu. czyli szlag
        trafia uporzadkowane zycie.
        Z drugiej strony o spontanicznosci też nie ma mowy. dziecko musi być
        odebrane od opiekunki, ze żłobka , przedszkola, szkoły. Musi zjeść w
        mniej-wiecej wyznaczonych porach. Nie możesz postanowić, ze idziesz
        do kina za 10 minut, bo to wymaga znalezienia opieki dla dziecka.
        Kolejna sprawa to czas dla dziecka - nie zawsze potrzebuje tego
        czasu bardzo, bardzo duzo (choć zwykle tak), ale potrzebuje czasu
        nie wtedy, kiedy Ty sobie to zaplanujesz, lale wtedy, gdy ono Cie
        potrzebuje. Nie musisz być na kazde zawolanie, ale nie mozesz też
        absolutnie zbyt czesto byc zajeta i nie miec czasu, gdy dziecko
        czegoś chce - a to oznacza, ze wszystko, co robisz w domu będzie "z
        doskoku".
        przygotuj się tez na to, ze dziecko oznacza zmartwienia i nerwy -
        bedziesz siemartwic że nie je, albo ze jest za grube, ze ma katar,
        że bije, albo jego bija - i ta troska bedzie ci towarzyszyć
        najprawdopodobniej do konca zycia. Czyli dziecko to koniec
        beztroski...
        I jeszcze jedno, ale bardzo istotne. Decydując sie na dziecko musisz
        mieć świadomość, ze może sie tak zdarzyć, ze dziecko bedzie chore i
        bedzie wymagac przez dłuzszy czas Twojej niepodzielnej uwagi i
        rezygnacji z wlasnych ambicji. Rok temu moja przyjaciółka , ktora
        miała w planie spokojne dokonczenie doktoratu (przy pierwszym dało
        się pracować) urodzila dziecko z wada wrodzona - wymaga
        rehabilitacji i operacji. Oczywiscie ozadnej pracy nie ma mowy.
        Czyli - musisz zastanowic się, czy chcesz dziecko, czy utrzymania
        dotychczasowego zycia. Tego nie da sie pogodzic, choć da się
        pogodzić dziecko z pracą.
        • kag73 Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 30.06.09, 01:22
          niemniej jednak nie zniechecaj sie, dalabym sobie glowe uciac, ze
          prawia kazda mama na tym forum, nigdy w zyciu nie chcialaby
          zrezygnowac z tego wszystkiego co daly/daja jej dzieci.
          Martwisz sie, ze maz nie bedzie juz nr1, ale powiem Ci, ze milosc do
          dzicka to inna milosc, oczywiscie sila rzeczy dziecko staje sie
          najwazniejsze, bo zwlaszcza na poczatku zdane jest wylacznie na nas.
          Wy jako para musicie pielegnowac zwiazek, znalezc czas na wspolne
          momenty we dwoje. Ja, mimo, ze jestem mama, zawsze chcialam byc
          rowniez kobieta i zona. Moj maz byl i pozostal dla mnie bardzo
          wazny, wzjemnie sie wspieramy, owszem tematem nr 1 czesto jest
          synus, bo nie wyobrazasz sobie jak bardzo kocha sie wlasne dziecko.
          czasmi latwo nie jest, ale jest do przejscia i zazwyczaj pamieta sie
          tylko te piekne momenty i tyle radosci z tych dzieciakow.
    • cas_sie Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 01.07.09, 16:42
      Jest różnica między noworodkiem a 3-4 latkiem i to duża ...sa etapy i fazy które
      mogązaskoczyc mile albo wytrącic wsystko z równowagi. Dlatego trudno
      generalizować ile czasu sie poswięca dziecku. Noworodek i niemowlak są chyba
      bardziej absorbujące ale można sobie tak zorganizowac żeby sie strasznie nie
      poświęcac ,nawet malucha mozna zabrac w rózne miejsca (np.muzeum - bierzesz w
      nosidło albo chuste i z głowy)to zalezy co lubisz można zwiedzac rózne miejsca ,
      troche większe zabierac na wycieczki w foteliku na rowerze. I nie musisz
      zmieniac sie w kurę domowa u nas dywan czesciej jest nie posprzątany niż
      odkurzony a obiad tyko dla dzieci przygotowuję (albo na kilka dni), tylko
      wyjścia trzeba zaplanowac albo takie gdzie z dziecmi można , albo wczesniej
      opiekę zorganizowac - tego nie przeskoczysz. Jeśli sie do dziecka podejdzie jak
      do małego rozumnego człowieka to wiele mozna nauczyc , a im bardziej samodzielne
      tym zajmowanie sie nim łatwiejsze. I nie podchodz do przebywania z dzieckiem jak
      do "tyrania" bo wtedy na pewno będzie to tyranie i brzydkie ciuchy i zmarszczki
      i inne plagi.Gdy miałam dwójkę maluchów (róznica rok i 4 mies) to czasem ze
      zmęczenia płakałam i wtedy przypominałam sobie że czas gdy była tylko jedna był
      jak wakacje a teraz młodsza ma powyzej 2 lat i wakacje mam znowu , bo obie są
      samodzielne. Ale jako o tyraniu nigdy nie myslałam po prostu czsem człowiek jest
      bardziej zmęczony i wtedy trzeba znależć trochę czsu dla siebie zrobic to co się
      lubi BEZ DZIECI. A złoty środek to pamiętac ,że wszyscy : mama i tata i dziecko
      to rodzina i kazdy ma w niej swoje miejsce i swoje potrzeby i wszyscy sa tak
      samo ważni
    • tobelive Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 02.07.09, 12:08
      dziecko zmienia WSZYTKO.
      kolejne dziecko zmienia WSZYSTKO we WSZYSTKIM, które oswoiłaś sobie i
      wypracowałaś sobie przy pierwszym dziecku.
      nie jest łatwo, ani lekko, ani przyjemnie.
      zasada 80% na 20% jest prawdziwa.
      zapiernicza się przy potomstwie 80% CAŁEGO czasu. 20% to przyjemności (pierwszy
      uśmiech, pierwszy krok etc.)

      • aniazavonlea Re: pytanie do matek (przydlugawe..) 02.07.09, 12:33
        Wszystko zalezy od dziecka partnera Ciebie i finasów..lub babć
        ale i tak zmeinia się wszystko, trzeba poświęcac dziecku bardzo duzo czasu,
        jesli jest zdrowe i partner duzo pomaga plus masz kaske na opiekunkę lub masz
        babcię to moze pogodzisz pracę i dziecko ale wiekszy rozwój Twoj odpada.
        Pamietaj to kobieta ponosi wiekszy nakład na dziecko czasu, ryzyka
        i ponosi wiekszą koszty w razie niepowodzenia związku, Ty pierwsza idziesz na L4
        gdy dziecko choruje itd.
        Wlasciwie beztroskie zycie juz sie konczy...rozoj zawodowy juz nie jest taki jak
        przedtem...
Pełna wersja