Konflikt o dzieci

16.06.09, 12:32
Mieszkamy u teściów, gdzie mieszka także siostra męża z rodziną. Jej
3,5 letnia córka nie potrafi dzielić się zabawkami, bawić się razem,
oddziela co jej, czym mogą się bawić inne dzieci, zabiera mojej
prawie 2 letniej córce wszystko czego dotknie, nie pozwla jej się
bawić swoimi zabawkami, rozkazuje jej, przepycha, szturcha jak ta
nie chce czegoś zrobić. Ciągle chce być pierwsza, jak moja córka coś
chce to ona od razu że ona pierwsza i płacze jak jej się nie ustąpi,
przepycha się, widzę że moja przejmuje od niej te zachowania. Staram
się chrześnicę pouczać, ale brak mi już siły, jestem dość nerwowa,
do tego w 8 miesiącu ciąży, czasemi puszczają mi nerwy bo ona się
nie słucha, robi swoje, do tego wszystko wymusza płaczem. A na mnie
jej płacz działa jak płachta na byka, nie mogę patrzeć jak moje
dziecko jest poszkodowane i jak chrześnica się zachowuje w stosunku
do innych dzieci. NIe umiem sobie z tym poradzić. Teściowa,
szwagierka i mąż, mnie ganią że pouczam, że tłumaczę, czasem
krzyknę,zdarza się że zabieram moją córkę i wychodzę, bo brak mi
siły i nie chcę się denerwować. Moja córka od pewengo czasu nie chce
schodzić na dół bawić się z kuzynką, płacze nie chce być z teścią,
która mnie gani że ilozluję dziecko, skoro nie może się bawić czym
chce nie może robic co chce, to dlaczego nie może siedzieć w swoim
pokoju bawić się swoimi zabawkami. Co mam robić, nie daję rady,
codzień się kłócę z mężem. Jak sie na to udopornić na zachowanie
chrzesnicy a może ze mną cos nie tak. Może za dużo wymagam od prawie
4 latki, może powinnam na to pozwalać..... Ale nie chce żeby moja
córka się uczyła takeigo zachowania..... Mam walczyć ze sobą.....
    • zielonatosia Re: Konflikt o dzieci 16.06.09, 12:40
      dzieci w wieku 3-3,5 roku nie potrafią się jeszcze dzielić zabawkami, nie jest
      to wynik złośliwości tylko etap rozwoju. Warto uświadomić sobie, że dziecko nie
      robi tego złośliwie. Krzykiem niczego nie zdziałasz, pomogą tłumaczenia ale też
      działają w tej danej sytuacji. Za każdym razem trzeba je ponawiać. Twoje dziecko
      wyczuwa nerwowość i stres związany z zabawą z kuzynką, pewno dlatego nie chce
      się z nią bawić. Warto ustalić reguły ze szwagierką i przestrzegać ich, ale te
      reguły muszą dotyczyć także ciebie nie tylko szwagierki i jej dziecka.
      Proponuję podejść do tego racjonalnie, w necie aż roi się od artykułów o rozwoju
      dzieci. Krzycząc uczymy dziecko, że tak należy załatwiać sytuacje konfliktowe, a
      przecież chyba nie o to chodzi.
      Pzdr
      • rena.k Re: Konflikt o dzieci 16.06.09, 13:09
        Rozumiem Cię, ale krzykiem niewiele zdziałasz. Może dać tej
        dziewczynce zabawke na wymiane, może jak schodzisz z córką na dół,
        to wex jakąs zabawke dla kuzynki i powiedz, jej, ze to za to, ze ona
        pożycza swoich zabawek Twojej córce ;)
        Problem zniknie szybciej jak nie będzie nerwowości, tylko
        zrozumienie.
        Za jakiś czas Twoja córka bedzie w tym wieku i nie bedzie chciała
        dac nic młodszemu rodzeństwu, które niebawem się urodzi ;)
        Izolacja nic nie da, staraj się pomóc córce nauczyc się bawic z
        kuzynką i kuzynce nauczyc się bawić z córką. Za miesiąc, jak sie
        dzieciaczek urodzi, już nie bedziesz mieć tyle czasu dla córki,
        pamiętaj o tym ;)
    • marzeka1 Re: Konflikt o dzieci 16.06.09, 14:18
      "Mieszkamy u teściów, gdzie mieszka także siostra męża z rodziną."- już to jest
      wystarczająco konfliktogenne, a teraz dojdą do tego małe dzieci + wszyscy na
      kupie- koszmar.
      Aha, dzieci w tym wieku nie potrafią się dzielić, maja fazę silnego poczucia
      własności, to mija.
    • trelek-morelek Re: Konflikt o dzieci 16.06.09, 14:52
      jestem w podobnej sytuacji mieszkam chwilowo z rodzicami i siostra z
      synkiem mój ma 2 latka jej ma 4,5 roku ...koszmar tylko nie moge
      ciągle pojąć jak 4,5 latkowi nie można wytłumaczyć że trzeba sie
      dzielić i że jak da coś małemu to on przecież tych zabawek zaraz nie
      pożre i odda za chwile... ciągle sie kłóce z siostrąprzez to bo
      wiadomo że bede broniła swojego dziecka ... wszyscy mi tłumaczą że
      on do tej pory w domu był sam i nie musiał sie dzielić ...ale dla
      mnie to nie jest wytłumaczenie bo wszyscy tylko go tłumaczą a nikt
      nie uczy że trzeba robić inaczej... mieszkamy już tam 3 miesiace i
      zamiast coraz lepiej jest ciągle coraz gorzej ..ciągłe szturchanie i
      płacze ...a najgorsze własnie jest to że maluszki przechwytują takie
      głupie zachowania a je nie cce aby mój maluszek byl taki ...
      • asuzi Re: Konflikt o dzieci 16.06.09, 23:05
        doskonale Cie rozumiem i zastanawiam się czy może to moja zaborczość
        czy co, nie umiem sobie z tym poradzić. W kwesti wyjaśnienia rzadko
        się zdarza że krzyczę, tłumaczę, ale ona się nie słucha, przeważnie
        udaje że nie słyszy jak do niej mówię, albo mówi: oj ciociu i ryczy,
        nie płacze ryczy. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, bo wszyscy mnie
        obwiniają, mnie ganią, że nie rozumiem że się czepiam. Ale ja
        spędzam cały czas ze swoją córką (zwolenienie ciąża), więc widzę co
        się dzieje, teściowa i szwagierka zostawiają 3,5 latę samopas, i
        przychodzą jak słyszą krzyk. Często odpuszczam i poprostu odchodzę,
        zabierając Zuzię, bo nie chcę żeby moja płakała albo stała i się
        patrzyła jak ta się bawi, a ta znowu płacze że zabieram córkę, co ja
        mam robić, brak mi siły i pomysłów bo nic nie skutkuje....
        • phantomka Re: Konflikt o dzieci 16.06.09, 23:10
          Dziewczyny powyzej wyjasnily ci juz, ze to jest naturalne dla tego
          wieku, ale jakbys tego nie rozumiala. Moze po prostu problem tkwi w
          czyms innym, a to dziecko jest tylko tematem zastepczym? Nie badz
          taka zbulwersowana, bo ten wiek jeszcze przed toba, zarowno twoja
          corka moze byc taka dla kuzynki, jak i dla swojej mlodszej siostry i
          wtedy bedzie zonk.
          • shemreolin Re: Konflikt o dzieci 17.06.09, 00:42
            A mi sie wydaje, że inaczej by drogie panie śpiewały, gdyby np. 4 letnie dziecko
            napluło im na buty, albo szarpało za torebkę w autobusie. Na pewno można by było
            uśmiechnąć się ze zrozumieniem, bo to "taki wiek", ale prawdopodobnie wkurzył by
            was brak jakiejkolwiek reakcji rodzica na takie zachowanie dziecka. Wiek
            wiekiem, ale trzeba gadać do upadłego i tłumaczyć dziecku, a to należy do jego
            opiekunów, w tym wypadku rodziców. Ja mam 2-letniego synka i mu ciągle tłumaczę
            co wolno a czego nie, mimo że zakres pojmowania ma na pewno mniejszy niż taki
            4-latek. Kiedyś po prostu zaskoczy i zrozumie co do niego mówię.

            Moim zdaniem w tej sytuacji nie jest rażące zachowanie dziecka, ale brak reakcji
            jego rodziców i wręcz przerzucanie winy na "ofiarę" zachowania małolata.
            • asuzi Re: Konflikt o dzieci 17.06.09, 12:41
              dlatego piszę że nie umiem sobie z tym poradzić, nie wiem co mam ze
              swojej strony zrobić, oswoić i zostawić, nie chodzi mi że dziecko ma
              się z dnia na dzień zmienić, może ja coś źle robię. Do tego
              denerwuje mnie że jej rodzice olewają temat, a pretensje mają do
              mnie że ja pouczam, tłumaczę, podkreślam, rzado sięzdarza że
              krzyczę, bo wiem ze to jest dziecko.
    • ugne Re: Konflikt o dzieci 17.06.09, 16:27
      Wyprowadzka od rodzicow bedzie najlepszym wyjsciem.
      • zielonatosia Re: Konflikt o dzieci 17.06.09, 19:23
        no cóż - moja wychowuje się z 2 chłopakami w jej wieku - różnica między nimi a
        moją młodą jest 2 i 4 miesiące. Wojna o zabawki jest codziennie, ale reakcje nie
        są takie jak autorki postu. Owszem kończy się to płaczem, raz jednego raz
        drugiego raz trzeciego dziecka, ale każda z nas (mam ) reaguje adekwatnie od
        sytuacji, ustalamy ile minut bawi się jedno dziecko daną zabawką( do odmierzania
        czasu używamy minutnika). Jeśli są jakieś zachowania agresywne to karzemy "karną
        poduszką", dziecko siedzi i nie może uczestniczyć w zabawie tyle czasu ile ma
        lat. Poza tym staramy się aranżować niektóre zabawy- dzieci to uwielbiają.
        Wszystko jest kwestią proporcji, zachowania agresywne są nietolerowane pozytywne
        chwalone. Zasady ustalają dorośli między sobą i egzekwują. Wydaje mi się , ze w
        twoim przypadku jest to raczej konflikt między dorosłymi i brak chęci
        porozumienia, może warto spróbować.
        Dzieci można tresować i wychowywać:) Krzykiem się tresuje- takie jest moje zdanie.
      • amoremio7 Re: Konflikt o dzieci 18.06.09, 09:51
        ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć że to nie etap w życiu dziecka tylko
        wychowanie i tłumaczenie między miomi dziećmi jest 20 miesięcy różnicy i takie
        sytuacje nigdy nie miały miejsca od początku zawsze wszystkim się dzieliły nie
        tylko między sobą ale też z dziećmi w piaskownicy i kuzynami
        • amoremio7 Re: Konflikt o dzieci 18.06.09, 09:53
          dodam że dzieci brata też żyją od początku w zgodzie obecnie 3 i 5 latek
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Konflikt o dzieci 22.06.09, 11:01
      Dziecko 3,5 letnie rozwojowo może przejawiać tendencje opisane przez Panią, ale
      ich nasilenie można korygować metodami wychowawczymi lub lepiej, budowaniem
      dobrego kontaktu z dzieckiem. Bardzo mi się podobają rady "zielonejtosi". To
      jest mądre stawianie granic dzieciom, bez zachowań przemocowych, wplecione w
      elementy zabawy i uczące współpracy. Nie izolują dzieci od siebie i mają jasne
      reguły, których dzieci potrzebują oraz zachowanie dorosłych jest stałe, a nie
      impulsywne. Warto stworzyć Wasz własny kod postępowania oparty na podobnych
      zasadach, które sami wypracujecie lub wypracuje Pani z dziećmi.
      Sytuacja lokalowa prędko się nie zmieni, za chwilę do dwójki dzieci dołączy
      trzecie, więc warto podjąć taki trud.
      Nie warto spalać się na rozdzielaniu dzieci , przeżywaniu tego czyje dziecko ma
      lepiej, ocenianiu ich rodziców i przeżywaniu opinii na swój temat. Tę energię
      warto skierować w twórcze opracowanie tej sytuacji.
      Winy po Pani stronie nie ma. Po prostu Pani zachowuje się jak mama czująca, że
      musi ochraniać swoje dziecko, a chrześnica jak wiele trzylatków.
      Natomiast to zachowanie nie służy nikomu i nie poprawia sytuacji więc warto je
      zmodyfikować wprowadzić jasne reguły postępowania i konsekwentnie ich
      przestrzegać. Wszyscy się przy tym czegoś nauczycie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • asuzi Re: Konflikt o dzieci 24.06.09, 13:19
        dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Chciałabym żeby między moją Zuzią
        a oczekiwaną drugą córeczką nie było takich sytuacji. Sytuacja wcale
        się nie poprawia. tzn z mojej storny trochę tak, chybaochłonęłam,
        stram się więcej tłumaczyc, ale chrześnica jest coraz gorsza, widzi
        to równiez jej mama i babcia, są wakacje w domu jest także 11 letni
        chłopiec, brat chrześnicy od którego ona przejmuje zachowanie i
        niestety jest coraz gorzej, krzyki, szturchania na szczęascie między
        nimi, wymuszanie płaczem, zabieranie. Szkoda że ich mama nie reaguje
        tylko zostawi jej samym sobie. Ja jestem już 9 miesiącu ciąży,
        dobrze, że ciążę dobrze znoszę, bo muszę czuwac nad moim dzieckiem.
        Ostatnio gdbym nie stała obok, chrześnica zjechałaby mojej małejna
        zjerzdzalni prosto na plecy....Szkoda gadać.
        Dzięuję za odpowiedzi, muszę wypracować jakieś reguły zabawy między
        nimi.
        • trelek-morelek Re: Konflikt o dzieci 25.06.09, 13:54
          Właśńie najgorsze jest to że nie reagują rodzice... jak można starać
          się rozwiązać taki konflikt skoro nie ma się wsparcia ze strony
          rodzica takiego dziecka?? u mnie jest dokładnie tak samo ja
          tłumacze rozmawiam ..a mama drugiego dziecka mówi "przecież to jego
          zabawki" no to jak taki 4 latek ma się nauczyć dzielić i bawić z
          innymi skoro jego mama uświadamia go w tym że wszystko jest jego i
          nie musi sie dzielić ...przeciez to od samego początku skazane jest
          na porażkę...:/ na szczęście za tydzień ja sie wyprowadzam ..ale to
          i tak nie zmienia faktu że bedzie jeszcze gorzej ...
          • asuzi Re: Konflikt o dzieci 29.06.09, 20:28
            my dopiero za mam nadzieję 2 lata.... u nas nic się nie poprawia,
            ciągle muszę pilnowac dziecka, dziś kąpały się w basenikach, i
            tryzmałam Zuzię na zjeżdzalni, Ewelina wepchnęła się na moje ręce,
            musiałam puścic dziecko, co mogło się źle skończyć, na szczęście jej
            mama stała z drugiej strony i złapała Zuzię, ale zero reakcji....
            brak mi słów i siły (9 miesiąc ciąży)
          • borowina75 Re: Konflikt o dzieci 04.07.09, 22:31
            oczywiście, dobrze jest uczyć dzieci dzielić się zabawkami, dobrze jest
            tłumaczyć im, dlaczego warto to robić, ale to w końcu są JEGO zabawki. I to
            właściciel powinien decydować, czy i kto może się nimi bawić... Mam dwójkę
            dzieci, różnica między nimi jest 2,5 roku (7 i 4,5) i staram się jak najrzadziej
            ingerować w ich kłótnie. Oczywiście, jeśli dochodzi do aktów przemocy, wtedy
            reaguję, ale kwestię zabawek nauczyli się już dawno rozwiązywać sami. Dobrze
            wiedzą, że jak nie dadzą się pobawić swoją zabawką, to później mogą nie dostać
            zabawki drugiego dziecka...
            Jeżeli jest konflikt i któreś przychodzi do mnie ze skargą, mówię, żeby
            spróbowało poprosić, przekonać i zazwyczaj to działa.
            Ostatnio byliśmy na działce z synkiem (4,5) i starszym kolegą (8). Kilka razy
            zdarzało się, że kolega zabierał zabawki synkowi, a ten był zrozpaczony. I to
            jest zrozumiałe - to w końcu jego zabawki, a ktoś bez pytania bierze i nie chce
            oddać. Kurczę, jakbym mieszkała z koleżanką i ta bez pytania brałaby sobie moje
            ciuchy albo kosmetyki, to byłabym wkurzona, mimo że jestem dorosła... I nawet,
            gdyby spytała, to na pewno nie wszystkimi miałabym ochotę się dzielić ;)

            Jeśli chodzi o sytuacje na basenie, czy poręczy, to trzylatek moim zdaniem nie
            jest na tyle "mądry", żeby przewidzieć konsekwencje tego typu zachowań i trudno
            tego od niego wymagać.

            Nie wiem, jak wyglądają Twoje relacje z mamą kuzynki, ale ja na Twoim miejscu
            powiedziałabym jej, o swoich odczuciach i obawach dotyczących relacji pomiędzy
            Waszymi dziećmi i poprosiła o pomoc w rozwiązaniu tej sytuacji. Bez złości,
            pretensji, a zwłaszcza pokazywania, że któreś z dzieci jest gorsze, czy lepsze.
Pełna wersja