ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie!

18.06.09, 13:51
Z moim partnerem jesteśmy 2, 5 roku. Planujemy zaręczyny w sierpniu i ślub. No
właśnie i tu zaczął się problem.. on nie chce wesele, ja chce. Po długich
rozmowach doszliśmy do porozumienia, że zaprosimy najbliższą rodzinę( około 80
) osób. Zaczęliśmy przygotowania, zarezerwowaliśmy restauracje, orkiestrę id.
Mój narzeczony jednak "zwalił to wszystko na mnie, to ja dzwonie, to ja
wszystko wybierałam itd.. zasugerowałam mu aby włączył się w przygotowania, a
on na to, że to ja chciałam wesele i ma być tak jak chce, ja chce, on się nie
wtrąca. Jest mi potwornie przykro , widzę że jemu to wszystko jedno, w ogóle
się nie cieszy tym wydarzeniem, zupełnie to "olewa". Teraz to już ja straciłam
na to ochotę..przecież ustaliliśmy, zgodził się, a teraz tak do tego podchodzi
jak by to był pogrzeb... zapytałam czy tego chce- powiedział, że jemu to do
szczęścia nie potrzebne.. zamarłam...
powiedziałam, że odwołuje wszystko.. zadzwoniłam do mamy żeby odwołała
rezerwacje( mieszkam w innym mieście gdzie miałaby się odbyć uroczystość), a
on zadzwonił i poprosił aby nie odwoływała.. 5 dni do mnie nie przyszedł-
wcześniej to robił codziennie..Zupełnie traktuje mnie jak powietrze.. nie wiem
co dalej... czy ja już chce tego ślubu:( pomózcie...
    • kicia031 Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 18.06.09, 14:10
      Slub a wesele to 2 rozne rzeczy.

      na ogol jest tak, ze jesli dostajesz to, czego chcialas, to ma to
      swoja cene - sama musisz to zorganizowac.

      Mnie wesele na 80 osob napawa rownym przerazeniem, wiec jakos
      chlopaka rozumiem.
    • marzeka1 Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 18.06.09, 14:31
      Ślub a wesele to dwie różne sprawy, ty możesz chcieć wielkie weselicho na 80
      osób, on być przerażony tą perspektywą.Może jednak zastanów, co dla was najlepsze.
    • kania_kania Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 18.06.09, 14:51
      Na tu i teraz odpuscilabym sobie. Powiadomilabym faceta, ze poniewaz nie mozecie
      sie dogadac w tak prostej kwestii, jak podzial obowiazkow przy slubie, to jestes
      przerazona tym, co bedzie dalej. To nie wstyd odwolac slub wstydem byloby wyjsc
      za faceta, z ktorym nie umiesz sie dogadac.

      I zauwaz, nie oceniam jego, bo jego wersji wydarzen nie znam. Widze tylko, ze Ty
      nalegalas na cos i to dostalas, a jak on nie chce brac w tym udzialu, to czujesz
      sie pokrzywdzona. Byc moze i slusznie, bo skoro sie zgodzil, to powinien wziac
      odpowiedzialnosc za swoja decyzje...

      Tak czy siak wyglada mi na to, ze oboje jeszcze nie dojrzeliscie do tego, zeby
      wspolnie zalozyc rodzine, dzielic sie obowiazkami i umiec rozmawiac czy sluchac
      drugiej osoby. A to oznacza, ze po slubie bedzie tak samo, albo i gorzej... wiec
      po co robic sobie krzywde?

      Kania
      • krzysztof-lis Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 18.06.09, 15:43
        > Powiadomilabym faceta, ze poniewaz nie mozecie sie dogadac w tak
        > prostej kwestii, jak podzial obowiazkow przy slubie, to jestes
        > przerazona tym, co bedzie dalej.

        Nie dziwię się
        • kania_kania Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 06:17
          Wedlug mnie kazdy dojrzaly czlowiek powinien brac odpowiedzialnosc za kazda
          swoja decyzje. Proste. Skoro doszedl do wniosku, ze ok, bedzie wesele na 80
          osob, to bierze udzial w realizacji tego przedsiewziecia, wlasnie dlatego, ze
          wyrazil na to zgode.

          A jesli wyrazil zgodne na zasadzie "niech ma"... to juz nie problem autorki
          watku. Facet jest dorosly i zdaje sobie sprawe z tego, ze to jest rowniez jego
          slub i tak samo powinien sie w niego angazowac jak ona.

          Jednak, jak napisalam wczesniej, wydaje mi sie w obu stronach brak dojrzalosci
          potrzebnej do zrozumienia potrzeb drugiej strony...

          Kania
          • krzysztof-lis Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 11:18
            > Wedlug mnie kazdy dojrzaly czlowiek powinien brac odpowiedzialnosc
            > za kazda swoja decyzje.

            I bierze za nią odpowiedzialność
            • kania_kania Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 12:40
              Dla mnie jest rzecza naturalna, ze przedsiewziecia, ktore dotycza obu stron w
              takim samym stopniu, a co tu duzo nie mowic, to slub jest takim przedsiewziecie,
              realizuje sie razem.

              Skoro zgodzil sie na wesele, to cos go do tego przekonalo, moze zaangazowanie
              autorki watku, moze on sam nie jest tak zupelnie nastawiony na 'nie'. Nie wiem.
              Ale mogl powiedziec 'nie' a jednak powiedzial 'tak'. To jest ICH WSPOLNY slub i
              ICH WSPOLNE wesele. Maja prowadzic WSPOLNE zycie, co niestety oznacza, ze dziela
              trudny i znoje tego zycia miedzy soba, bo juz nie sa sami. Jedno powinno
              wspierac drugie...

              Jesli, majac mozliwosc odmowienia, wyrazil zgode, to pownien wziac udzial w
              przygotowaniach, bo wyglada na to, ze ona moglaby zrobic wesele i bez jego
              zgody... skoro ma to zrobic sama.

              Kania
              • krzysztof-lis Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 13:25
                > Dla mnie jest rzecza naturalna, ze przedsiewziecia, ktore dotycza
                > obu stron w takim samym stopniu, a co tu duzo nie mowic, to slub
                > jest takim przedsiewziecie, realizuje sie razem.

                Jeśli obydwu stronom zależy na tym w takim samym stopniu
                • jagoda.kamczacka Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 17:46
                  krzysztof-lis napisał:
                  >
                  > To, że wyraził zgodę nie oznacza, że zgodził się na uczestnictwo w jego
                  > organizacji. Ja rozumiem, że dla kobiet może być naturalne coś zupełnie innego

                  Prowadzenie rozmowy w tym kierunku stało się bezcelowe, bowiem corrax napisała:

                  > w celu uściśnienia.. obiecał mi że pomoże się wszystkim zająć..że to mam być
                  > "nasz" dzień..

                  Przykro mi, że twoja teoria upadła. Raczej nie było tak, jak napisałeś.
                  Nie dość, że autorka nie musiała snuć domysłów na temat pomocy partnera w
                  przygotowaniach, to na dodatek on sam ją o tym zapewnił.

                  Jednakowoż zgadzam się z obgadaniem każdej sprawy przed jej rozpoczęciem. Wszak
                  nie zmienia się konia w trakcie wyścigu.

                  Nie wyczułeś ironii w tym tekście o umowie spisanej na papierze? Pozdr.

    • kaz-oo Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 18.06.09, 15:01
      corrax napisała:
      zapytałam czy tego chce- powiedział, że jemu to do
      > szczęścia nie potrzebne.. zamarłam...

      Ale co nie jest mu potrzebne - ślub czy wesele?
      Jeśli wesele to chyba nic nowego, bo od początku nie chciał i ma do tego
      pełne prawo. Tak jak Ty masz prawo chcieć wesela. Chcesz to sobie je organizuj
      i nie miej pretensji to partnera, że mu to z lekka wisi.
      Jeśli natomiast ślub nie jest mu potrzebny do szczęścia to musicie chyba
      zweryfikować swoje plany i wizję wspólnej przyszłości.

    • krzysztof-lis Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 18.06.09, 15:40
      > zapytałam czy tego chce- powiedział, że jemu to do szczęścia nie
      > potrzebne.. zamarłam...

      No tak, całkiem typowe (wniosek po lekturze tego forum).

      Kobieta planuje ślub. Chce pewnie spędzić z facetem resztę życia. I uważa za coś
      naturalnego, że on chce tego samego co ona.

      Jak to możliwe, że facet NIE CHCE wesela? Przecież ona CHCE! Więc on też POWINIEN!
      Ustalili więc, że to wesele będzie
      • wanioliowa Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 00:12
        To ja Ci powiem jak było u mnie - Mój facet chcial ślubu - w związku z tym po 8
        latach bez planowania zaręczyn zrobil mi mega niespodziankę oświadczynami, i
        niebawem mamy ślub kościelny zwieńczony średniej wielkości ale wypasionym
        weselem i podróżą poślubną. W tym wszystkim przodował mój facet - zajmując się
        nawet wyborem kokardek na zaproszeniu czy smakami ciast. Żeby nie było - ja
        jestem tak samo zaangażowana. Nie pokłócilismy się od momentu zaręczyn ani razu
        i w ogóle w glowie mi się nie mieści, aby tak piękny moment jak slub mógł ludzi
        w jakikolwiek sposób skłócać.

        I nie pisze tego by się chwalić - bo uważam to za dość normalne i zdrowe
        podejście i chyba wszyscy takie mają. Ślub to nie feta dla 80 ludzi żeby się
        nażarli, napili i dali w kopertach kasę i mieli o czym gadac poł roku - ale
        moment waszych zaślubin miłości na całe życie - na dobre i na złe i przede
        wszystkim na zawsze. Zastanów się raczej czy wy chcecie być ze sobą na całe
        życie - a nie czy ma być wesele i na ile ludzi. Chyba że masz to gdzieś bo o
        białą kieckę ci chodzi - to wtedy 80 osób będzie świadkiem pseudoszczęscia które
        za parę lat będzie dramatem z rozwodem w ostatniej scenie.
        • gra.fix inaczej 19.06.09, 01:12
          Ja to powiem tak: rozumiem doskonale Twojego faceta chociaz jestem
          kobieta. (?) Dlaczego? Moze dlatego, ze na slubie mi nie zalezy
          bardzo, bardzo, ale moj luby to by chcial i slubu i wesela.
          Zgodzilam sie na cywilny owszem, ale i przy tym wisi temat wesela
          czy przyjecia. Na sam mysl bycia w centrum zainteresowania,
          organizowania, dzwonienia, wybierania kokardek, typu zaproszen,
          jezdzenia po rodzinie i zapraszania, usmiechania sie... ech nawet
          nie chce mi sie o tym myslec...nie lubie tego typu imprez i tyle
    • enith Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 07:30
      Przede wszystkim uściślijmy: weseliska na 80 osób chcesz ty i tylko ty. I nie jest to małe wesele! Partner ustąpił ci, bo przecież mógł nie zgadzać się na wesele w ogóle lub ograniczyć przyjęcie weselne do NAPRAWDĘ najbliższej rodziny: waszych rodziców, dziadków i rodzeństwa. Ustąpił ci, więc nie wymagaj od niego, by brał udział w przygotowywaniu przyjęcia, którego od początku nie chciał. Przygotuj wszystko sama, nie musisz nic z nim uzgadniać, o każdym szczególe zadecydujesz ty, a jak narzeczony będzie się pluł, powiedz, że sam zrezygnował z uczestnictwa w przygotowaniach, więc jak coś się mu nie podoba, niech ma pretensje do siebie.
      • jagoda.kamczacka Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 10:52
        Gorzej, jak się tak rozpędzi w tym niebraniu udziału w przygotowaniach, że nie
        przyjdzie w końcu na wesele.

        Pan przygotowania olewa, bo po prostu wesela nie chce, a zgodził się na nie
        tylko dla świętego spokoju. Ale jeśli się już zgodził, to powinien się IMHO
        chociaż nieznacznie zaangażować. Bo się zgodził. Co innego, gdyby pani
        oznajmiła, że robi wesele, bo ona tak chce, nie rozmawiając z nim na ten temat
        uprzednio - tu brak jego zaangażowania byłby dla mnie jak najbardziej zrozumiały.

        Te "nie wymagaj od niego" zalatuje lekko uczeniem pana, że pani potrafi i może
        wszystko zrobić sama i nie trzeba jej w niczym pomagać, ani teraz, ani później.
        A to niczego dobrego nie wróży. Wątki w stylu "mąż mi w niczym nie pomaga" już
        tu były...
        • krzysztof-lis Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 11:10
          > Ale jeśli się już zgodził, to powinien się IMHO chociaż nieznacznie
          > zaangażować. Bo się zgodził.

          Zgodził się na to, że wesele będzie
          • jagoda.kamczacka Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 11:24
            krzysztof-lis napisał:

            > > Ale jeśli się już zgodził, to powinien się IMHO chociaż nieznacznie
            > > zaangażować. Bo się zgodził.
            >
            > Zgodził się na to, że wesele będzie
            • krzysztof-lis Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 12:02
              > "Tak, kochanie, i spiszmy umowę o podział obowiązków dotyczących
              > organizacji naszego (NASZEGO!) wesela".

              Moim zdaniem wcale nie trzeba spisywać umowy, wystarczy dobrze sprawę obgadać, a
              nie zakładać że zgoda na X oznacza też zgodę na Y.

              > Jakoś trudno mi uwierzyć, że pan zgadza się na zrobienie wesela z
              > zastrzeżeniem: "ale ja nie kiwnę palcem", pani na to z radością
              > przystaje, a potem jest zdumiona tym, że on nic nie robi.

              Bo na pewno tak nie było
    • arieta Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 10:07
      Czyli chłopak się zgodził, ale może bardzo niechętnie bo przy okazji stwierdził, że będzie stawał bierny opór i okazywał swoją urazę, niechęć i brak zainteresowania.
      Może bardzo bardzo nie chciał wesela, ale poczuł się zmuszony i teraz tak sobie odbija.
      A może tego wesela nie chciał, ale jednak się bał go nie robić. Więc zamiast sobie powiedzieć, nie chcę ale zrobię, bo taka jest moja decyzja, to zgodził się na kompromis i teraz ma dwa w jednym, może sobie powiedzieć, że przecież ja wesela nie chciałem, więc moje poglądy nie zostały zdradzone, a z drugiej strony wesele będzie więc poczuł ulgę. A stawia się by sobie udowodnić, że przecież on nie chciał. Tak mówię, bo ja swego czasu byłam specjalistą w takim nie podejmowaniu decyzji sama:)

      Wg mnie ponówcie negocjacje i jak facet serio nie chce to niech lepiej się na to nie godzi, z wszelkimi konsekwencjami, niż jakby miał teraz zachowywać się tak jak się zachowuje. Czyli dla ciebie to oznacza, ze być może wesela nie będzie wcale, ale jak będzie to tylko dlatego, że przyszły mąż serio chce, lub serio nie chce ale jednak przez wzgląd na inne kwestie podejmie decyzje o zrobieniu.
      • kania_kania Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 12:44
        arieta napisała:

        > Czyli chłopak się zgodził, ale może bardzo niechętnie bo przy okazji stwierdził
        > , że będzie stawał bierny opór i okazywał swoją urazę, niechęć i brak zaintere
        > sowania.

        Tyle, ze to juz BARDZO zle wrozy temu zwiazkowi. A przeciez wystarczy pogadac. A
        tak, to od poczatku zwiazek opiera sie na wymuszeniach albo decyzjach "dla
        swietgo spokoju"...

        > Może bardzo bardzo nie chciał wesela, ale poczuł się zmuszony i teraz tak sobi
        > e odbija.

        A pozniej sie poczuje zmuszony do dziecka i tez bedzie sobie odbijal... na
        dziecku...

        Jak dla mnie - zanim zapadnie jakakolwiek decyzja o dalszych przygotowaniach lub
        ich odlozeniu pogadajcie ze soba. Rozwod jest kosztowny zarowno pod wzgleden
        kasy jak i nerow...

        Kania
        • krzysztof-lis Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 13:27
          > Tyle, ze to juz BARDZO zle wrozy temu zwiazkowi. A przeciez
          > wystarczy pogadac. A tak, to od poczatku zwiazek opiera sie na
          > wymuszeniach albo decyzjach "dla swietgo spokoju"...

          Niekoniecznie dla spokoju
          • corrax Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 14:18
            w celu uściśnienia.. obiecał mi że pomoże się wszystkim zająć..że to mam być
            "nasz" dzień.. i że robi to dla mnie bo mnie kocha, bo wie ja bardzo jestem
            związana z rodziną , ja ważne jest to abym była wtedy najszczęśliwsza na
            świecie.. a teraz się z tego wycofuje..że mu to nie potrzebne bo nie lubi być w
            kręgu zainteresowania:(, pytałam 10 razy jeśli nie chcesz zróbmy kameralny ślub
            z rodzicami, a on ..nie bo wiem ja Ci na tym zależny.. a teraz...
            • marianka_marianka Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 14:41
              Jeżeli jest tak jak piszesz:
              "obiecał mi że pomoże się wszystkim zająć..że to mam być"nasz" dzień.. i że robi to dla mnie bo mnie kocha, bo wie ja bardzo jestem
              związana z rodziną , ja ważne jest to abym była wtedy najszczęśliwsza na
              świecie.. a teraz się z tego wycofuje.."

              No to przypomnij mu to co mówił. Zaproszonych (albo przynajmniej poinformowanych) już gości chce potraktować jak osoby ograniczone umysłowo. Dziś je zapraszam, a jutro już nie, bo mam focha?
              Niech się trzyma tego co obiecał(!) wcześniej.
              Zachowuje się jak rozpuszczony dzieciak.

              A tak na marginesie sztuki kompromisu uczymy się przez całe życie.
    • mamakrzysia4 Re: ślub zamienil sie w klótnię, pomozcie! 19.06.09, 17:50
      a po co Wam ten ślub? jeśli nawet nie potraficie dogadać się w tej
      kwestii to co będzie po ślubie? o każdą pierdołe też będziecie się
      kłócić?
Pełna wersja