corrax
18.06.09, 13:51
Z moim partnerem jesteśmy 2, 5 roku. Planujemy zaręczyny w sierpniu i ślub. No
właśnie i tu zaczął się problem.. on nie chce wesele, ja chce. Po długich
rozmowach doszliśmy do porozumienia, że zaprosimy najbliższą rodzinę( około 80
) osób. Zaczęliśmy przygotowania, zarezerwowaliśmy restauracje, orkiestrę id.
Mój narzeczony jednak "zwalił to wszystko na mnie, to ja dzwonie, to ja
wszystko wybierałam itd.. zasugerowałam mu aby włączył się w przygotowania, a
on na to, że to ja chciałam wesele i ma być tak jak chce, ja chce, on się nie
wtrąca. Jest mi potwornie przykro , widzę że jemu to wszystko jedno, w ogóle
się nie cieszy tym wydarzeniem, zupełnie to "olewa". Teraz to już ja straciłam
na to ochotę..przecież ustaliliśmy, zgodził się, a teraz tak do tego podchodzi
jak by to był pogrzeb... zapytałam czy tego chce- powiedział, że jemu to do
szczęścia nie potrzebne.. zamarłam...
powiedziałam, że odwołuje wszystko.. zadzwoniłam do mamy żeby odwołała
rezerwacje( mieszkam w innym mieście gdzie miałaby się odbyć uroczystość), a
on zadzwonił i poprosił aby nie odwoływała.. 5 dni do mnie nie przyszedł-
wcześniej to robił codziennie..Zupełnie traktuje mnie jak powietrze.. nie wiem
co dalej... czy ja już chce tego ślubu:( pomózcie...