red_bicycle
01.07.09, 12:04
Nie wiem właściwie co myśleć o moim ojcu. Sytuacja jest taka, że jak byłam
dzieckiem to on właściwie nie zajmował się mną tylko pracą. Ale można przyjąć
założenie, że to częsty układ w Polsce, toteż to nie takie dziwne. Kiedy
miałam skończone 18 lat ojciec zaproponował mi że na moje nazwisko
zarejestruje działalność gospodarczą. Do dziś nie wiem dlaczego nie chciał
sam na swoje nazwisko tej działalności prowadzić. Raz jak sie zapytałam to
skończyło sie krzykami, że jak ja mu mogę nie dowierzać itp. itd. Za to że
zarejestrowałam działalność na moja osobę mogłam za darmo mieszkać u rodziców,
kontynuować studia i dostawałam pieniądze na moje potrzeby, tak że nie
musiałam pracować podczas studiów. Jeśli chodzi o tą działalność gospodarcza
to wszystkim zajmował sie ojciec, był tam prezesem i dostał ode mnie wszystkie
pełnomocnictwa. Ja tam w tej firmie nic nie robiłam, pare razy tam
przyszłam ale byłam w mniej lub bardziej delikatny sposób wywalana przez ojca.
Jak pytałam sie właściwie co tam w firmie, jak leci biznes to w zależności od
jego humoru albo cos odpowiadał ogólnikami bez szczegółów albo krzyczał, że i
tak sie nie znam albo że mu nie dowierzam. Oczywiście im byłam starsza tym
bardziej sie dopytywałam, w końcu firma była na mnie, wiec ponoszę
odpowiedzialność prawną za jej działalność. Z wiekiem coraz bardziej
naciskałam, to ojciec sie pieklił a w końcu powiedział że ta działalność to
jest bez sensu, ze nie przynosi dochodów i wyrejestrował działalność (miał
moje pełnomocnictwo do wszystkich czynności, więc mógł to zrobić). O
wyrejestrowaniu dowiedziałam się zresztą pół roku później. Od wyrejestrowania
upłynęło już 8 lat, więc ksiąg firmy już nie ma, bo jest obowiązek trzymania
ich tylko przez 7 lat. Ale poszłam kiedyś do urzędu skarbowego i pod jakimś
pretekstem spytałam sie o PIT-y z lat kiedy była ta działalność gospodarczej.
Oni mieli wszystko w komputerze i okazało sie ku mojemu zdziwieniu, że ta
firma zarejestrowana na mnie miała rok w rok ogromne zyski: to były 6-cyfrowe
sumy corocznie (a ja dostawałam średnio około 1300 zloty miesięcznie od ojca –
w jednym miesiącu więcej, w innym mniej a on wtedy i do dziś skarży się że nie
ma pieniędzy ). Jak napisałam, to były już zyski (nie mylić z obrotami przed
opodatkowaniem). Jednocześnie całkiem niedawno dowiedziałam sie, że ojciec
przyczynił się do tego, że rozpadł sie mój pierwszy poważny związek. Wtedy
to było tak, że ten chłopak przestał do mnie dzwonić, wiec popłakałam trochę,
bo myślałam że mnie rzucił, ale ponieważ on nie dzwonił to też nie dzwoniłam,
bo byłam zbyt dumna aby mu sie narzucać (ojciec w tym mnie wtedy wspierał,
mówił że on i tak nie jest mnie wart). Teraz dowiedziałam sie od matki
(notabene od 2 lat rodzice nie mieszkają ze soba, choć są formalnie
małżeństwem), że ojciec jak się dowiedział o tym chłopaku, to znalazł jego
adres i numer telefonu i z nim rozmawiał a po tej rozmowie chłopak właśnie
przestał do mnie dzwonić. Jak powiedziałam ojcu, że znam prawdę, to on
zareagował bardzo zimno i powiedział tylko, że ten chłopak by mu tylko
przeszkadzał w jego zamierzeniach (chodzi znowu o tę firmę!) a teraz to mogę
sobie robić co chce, bo on zrealizował co miał do zrealizowania. Mam wiec
pytania: 1) Jak i czy otrzymywać kontakt z ojcem? (mieszam od wielu lat w
innym mieście, mam swoje życie) 2) Czy mogę mieć jakieś problemy
związane z tym, że właściwie nie wiem co sie działo w firmie zarejestrowanej
formalnie na mnie (firma była wyrejestrowana 8 lat temu, więc to stara sprawa)
3) Jak (omijając ojca, bo on mnie olewa) mogę dowiedzieć się coś na
temat tej firmy -to była spółka z o.o. np. obroty, kto tam pracował, z kim
współpracowała ta firma, czy brali pożyczki i je spłacili itp. (ksiąg
już nie ma, bo firma wyrejestrowana przed 8 latami, więc nie ma obowiązku
przechowywania ksiąg)