ewelinka85s
06.07.09, 13:29
Witam was serdecznie, chciałabym z góry napisać tutaj że nie oczekuje
odpowiedzi na moje bazgroły, po prostu muszę się wygadać.
Może zacznę od tego że mieszkamy w Irlandii w bardzo małym miasteczku, niema
tutaj żadnych atrakcji, oprócz ostatnio wybudowanego salonu gry czy jak to się
tam nazywa.
Nie mamy zbyt wielu przyjaciół, mieszkamy na uboczu tegoż miasteczka-ale z
tego akurat się ciesze ponieważ ludzie(Polacy) mieszkając w centrum maja
ciągle jakieś problemy np z garda(policja)lub z sąsiadami lub innego rożnego
rodzaju przekrętami.
Za to mamy cale szczęście miłych sąsiadów-Irlandczyków, z dzidziusiem, wiec od
czasu do czasu spotykamy się z nimi.
Może teraz powiem wam coś o sobie, jestem młodą mama 12miesiecznen go Kuby,
mam męża - obydwu moich mężczyzn bardzo kocham.
Ja pracowałam przed ciąża w czasie i pracuje do tej pory w jednej firmie- na
nocna zmianę.(praca dość nudna- jestem weryfikatorem rozmów telefonicznych z
stanów zjednoczonych i kanady- dlatego nocna zmiana ze u nich wtedy jest
dzień- mam nadzieje ze rozumiecie :))
Musze tez dodać ze niedawno dowiedzieliśmy się ze ze względu na kryzys
zamykają nasza firmę i to dodatkowo przysparza mi stresów.
Lecz cały ten mój podły nastrój związany jest z moim mężem(mechanik
samochodowy,pracuje od9-5)czytałam to forum parokrotnie i wiem ze nie tylko ja
mam problemy z niepomagającym mężem :)
chodzi o to ze on naprawde mnie wkurza, ciagle jest Zmeczony, nawet wtedy
kiedy w pracy nic nierobi doslownie, moze opisze wam krotko jak wyglada moj i
jego dzien:
moj dzien:
-ide dopracy na 22przy czym dojezdzam 15km w jedna str.
-koncze o 4 w nocy dojazd do domu, w domku jestem ok 4.20
-pozniej zarzucam na siebie pidzamke,robie kanapki mezowi do pracy, oczywiscie
w balaganie ktory zostawil maz po'zabawie'z synem
-cwicze poniewaz maz powiedzial mi ze jestem gruba a ze juz rok po urodzeniu
malego to trzeba schudnac
-klade sie spac jak jest juz jasno na zewnatrz,mam problwmy z zsnieciem
-budzesie za jakies 1.5hkiedy maly wstaje, czasem robie mu butle i kladesie dalej
-wstaje za 3-4h robie sniadanie malemu, a potem to juz sprzatnie, gotowanie,
pranie, krzatanina odbywa sie z malym uwieszonym do mojej nogawki hihh
potem to juz zalezy czasem jak jest ladnie idzie,y na spacer, lubbawimy sie w domu
-daje malemu obiad,(w tym czasie maz juz wraca je obiadi siedzi)potm przed
wyjsciem do pracy kapiel dla maluszka
-musze sie wyszykowac do pracy mam dla siebie ok 2h z przerwami
dzien mojego meza wyglada tak:
-wstaje o 8, czaem o 7 zrobimalemu butle,
-wlancza tvn turbo i komputer(kiedy w zlewie pietrzy se stos garow itd)
-idzie do pracy
-pracuje do 17.00
-przyjezdza do domu, je obiad czasem niema obiadu to cos tam zje
-wciskam mu dziecko aby spedzil z nim troche czasu
-maz puszcza bajki malemu i dalej siedzi
-idzie spac po 22 jak ja wychodze do pracy
tak naprawde nieda sie tego tak dokladnie opisac, chodzi tylko o to ze mam
wrazenie ze za malo czasu poswiecam Kubie, czaem niemam sily na zabawe- wiec
staram sie go zajac abypobawil sie sam, naprawde niemam z synkiem zadnych
problemow.
Za to maz moj ah szkoda gadacnic totalnie mi niepomaga, niesprzata, niezajmuje
sie synem nawet w weekend.Ja ciagle chodze niedospana, zmeczona i zla.
Musze dodac ze niemamy tu dobrych lekarzy a np ginekologa jest ciezko znalesc,
a ja ostatnio czuje sie jakbym przechodzila menopauze :(
mam udezenia goraca podly nastroj bole glowy ogolnie czuje sie niezbyt dobrze
psychicznie i fizycznie.
To\ze maz obciaza mnie zalatwianiem wszystkiego to moge zrozumiec poniewaz to
ja jestem caly dzien w domu, ale tez niejest latwo wszedzie zabierac synka.
No i tak staram sie jakos robic tak aby bylo dobrze,ale maz mowi ze wiecznie
marudze i jestem niezadowolona,tak naprade niewiem jak do niego dotrzec,
nawetb to ze kiedys przez tydzien niemylam garow i juz nawet lyzeczki d
herbaty niebylo to gonieruszylo, potem tylko pomyl polowe no i oczywiscie
musialam dokonczyc za niego.
Boje sie tego co bedzie kiedy dtrace prace, nbede musiala 24h na dobe siedziec
w domu- niechce tego - chyba zwarjuje!
Czasemmam taka zlos ze mam ochote wzias malego spakowac sie i pojsc mieszkamc
do naszych znajomych na jakis czas aby zrozumial.
Czasem moj maz zarzuca mi ze go niekocham, ze niokazuje mu uczuc- ale ja
poprostujestem taka sfrustrowana tym wszystkim ze nawet mi to niew glowie.
I iwele wiele innych rzeczy o ktorysz juzszkoda pisac,nieiwem jak sobie poradzic.
Moglabym poskarzyc sie tesciowej bo wiem ze maz tego boi sie najbardziej, ale
niechce ,niechce robicjej przykrosci.(tesciowa jest ciezko chora po raku)
Jesli macie jakies uwagi, podpowiedzi to chetnie wyslucham was.
Dziekuje ze moglam sie wygadac.
ewelina