Nie wiem co mam zrobić z mężem...

08.07.09, 14:06
Nie wiem od czego zacząć...
Zaczęło się od tego, że w sobotę przeglądałam jakie telefony ma Plus
w swojej ofercie bo chciałam wziąć jakiś dla mężą na imieniny. I
zaczęłam grzebać w jego telefonie, żeby porównać co ma itp. No i się
nagrzebałam... Przeczytałam smsa, którego napisał: "bla bla bla moja
kochana niedoszła żono. Pamiętaj, że zawsze będę cię kochał całym
sercem." Mąż akurat spał a ja nie wiedziałam co zrobić.
Odechciało mi się telefonów, poszłam do kuchni i zaczęłam myć
naczynia. Zaczęłam płakać, ręce mi się trzęsły, cud że niczego nie
potłukłam.
Znam tę dzieczynę do której był sms. Jak twierdzi mój mąż jest to
jego przyjaciółka, która mu kiedyś pomogła jak był w dużym dole i
załamany (jeszcze się nie znaliśmy). Próbowali być razem, ale nie
poukładało się, jednak zostali przyjaciółmi. W zeszłym roku byliśmy
na jej weselu, a ona sama za miesiąc rodzi.
Poczekałam, aż się obudzi. Powiedziałam, że szukałam ofert
telefonów, porównywałam do jego i znalazłam coś jeszcze. Rzuciłam mu
telefon z otwartym smsem i wyszłam do łazienki. Po kilku minutach
odezwał się z pokoju, że oni czasami tak do siebie w żartach piszą.
A że zołaza za mnie :) nie omieszkałam napisać do tej laski na NK,
że mąż już będzie częściej się do niej odzywał, bo nie będę go
zajmowała swoją osobą. A, i że będzie miał więcej czasu dla
niedoszłej żony (mąż kilkakrotnie mi mówł, że ona kilka razy go
opierdzielila, że sie nie odzywa (również w sensie puszczania
sygnałów na tel)).
W odpowiedzi dowiedziałam się, że "no co ty, przecież nas nic nie
łączy. Zawsze mu powtarzam że najważniejsza jesteś ty i synek."
Do końca dnia nie odzywaliśmy się do siebie, spaliśmy też osobno. W
niedzielę poszedł z małym na spacer. I wysłał mi smsa, że Iwona
zawsze będzie w jego sercu, że jest dla niego jak siostra,
przyjaciółka, że wyciąneła go z dołka itp. I że bardzo mu na mnie
zależy i na naszym synku... Po przyjściu do domu powtórzył to samo.
Że Iwona jest tylko przyjaciółka, że może źle napisał w tym smsie. I
ze najwazniejsze osoby to ja i syn. A co ja mu na to? Że łączy
nas tylko dziecko, nic więcej. Od sobotniego popołudnia nie mogę o
niczym innym myśleć, i jak jestem sama w domu to ryczę. I ciągle
sobie zadaję pytanie: jak on mógł coś takiego napisać? Przecież są
inne słowa, którymi można powiedzieć, że nam na przyjacielu zależy.
A może właśnie to co napisał jest szczere?

Tak to mniej więcej wygląda... Na chwilę obecną mam szczerze dosyć
mojego męża. Nie potrafię tego zapomnieć i chyba już nigdy nie
będzie tak jak do tej pory.
    • aneckey Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 14:25
      Hej! Myślę,że trochę za ostro potraktowałaś męża.Wytłumacz mężowi co oznacza
      słowo "kochana" i powiedz po prostu,że sobie nie życzysz,żeby używał tego słowa
      do obcej kobiety.On na pewno już wie,że Cię zranił i powinnaś mu wybaczyć.Każdy
      popełnia błędy byleby ich nie powtarzać
    • 18_lipcowa1 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 14:26
      po cholere piszesz z ta kobieta?
    • sebalda Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 14:43
      Przede wszystkim nie można tragizować i trzeba wszystko dokładnie rozważyć.
      Rozumiem Twoje zdenerwowanie, ale musisz zdawać sobie sprawę z tego, że czasami
      niepotrzebnie wyolbrzymiamy pewne rzeczy.
      Po pierwsze sama znam dużo osób, które wyrażają swoje uczucia i odczucia z
      większą emfazą niż przeciętny człowiek. Sama zresztą do nich należę. Kiedyś
      zgadało się ze znajomymi, że mamy wspólnego znajomego, za ktorym przepadałam, a
      i okoliczności, w ktorych doszliśmy do tego, że tamci znajomi go znają tez były
      nietypowe i wykrzyknęlam: 'Claudio? I love him!" (znajomi angielskojęcyczni).
      Gdybym powiedziała "I like him very much", nie oddałoby to mojego zaskoczenia i
      radości, że się tak zgadaliśmy. Mąż był nieco zbulwersowany, ale wytłumaczyłam
      mu, o co chodziło i mimo, że należy do zazdrosnych, szybko zrozumiał. Może to
      głupi przykład, ale niektóry ludzie nadają słowu 'kocham" szersze znaczenie, niz
      mogłoby się wydawać i wynikać z kontekstu. Mam też znajomego, z którym
      nawiązałam kontakt po baaaardzo wielu latach i który tez potrafi mi napisać, że
      kocha, ale oboje świetnie wiemy, że nie o taką miłość chodzi, o jaką można by
      takie wyznanie podejrzewać. To po prostu zależy chyba od stopnia egzaltacji albo
      wręcz przeciwnie, od dystansu do pewnych spraw, od umownej konwencji, od sposobu
      bycia.
      Nie należę do łatwowiernych kobiet, ale z tego co tu napisałaś, nie
      podejrzewałabym Twojego męża o niecne czyny czy zamiary. Myślę, że to tylko
      takie może niezbyt fortunne ubranie w słowa wyrazu sympatii i wdzięczności. Czy
      on kiedykolwiek dawał Ci powody do zazdrości? Czy kiedyś juz zrobił coś, co
      wzbudziło Twoje podejrzenia? Pewnie nie, bo tyś o tym napisała.
      Potraktuj to wszystko z większym luzem. Możesz obserwować męża, ale nie
      zadręczaj go podejrzliwością, bo może go to w pewnym momencie boleć, jeśli jest
      niewinny i jeszcze pójdzie się gdzieś pocieszyć;)
      Są osoby, które bardzo boli brak zaufania, gdy są bez winy.
      Przede wszystkim nie histeryzuj i wierz mi, za jakiś czas zapomnisz o tym i
      będziesz się z tego śmiała. Oczywiście, jeśli na 100% wszystko się wyjaśni,
      czego życzę z serca:)
      Aha, zapomniałam napisać, że z reguły mężczyzna, który ma coś do ukrycia,
      skrzętnie kasuje wszystkie tego typu smsy. Myślę, że to głównie świadczy o braku
      winy ze strony Twojego męża.
    • ajmj Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 15:16
      To co od razu mi tak przyszło do głowy, ze niektórzy zyją mrzonkami
      i marzeniami i nie doceniają tego co mają. Dlaczego te tragiczne w
      finale miłości sa uważane za najpiekniejsze, za prawdziwe? Bo my
      chcemy tak uważać, a to co jest - no przeciez jest -proza zycia.
      Dopiero nieraz utrata bądź mozliwośc straty - ustawia nas do pionu.
    • marianka_marianka Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 15:23
      Mnie również zabolałoby gdybym przeczytała takiego smsa. Różnie można pisać, ale takie sformuowania, moim zdaniem są niedopuszczalne. Zapytaj męża, co by było gdyby to on natknął się na to jak piszesz komuś, że zawsze będziesz go kochać, lub żałować że nie został Twoim mężem... Czy byłby również taki wyluzowany?
      Przez jeden taki wyskok nie można przekreślać małżeństwa, wytłumacz mu że takie kwestie są niedopuszczalne, boli Cię to i koniec.
      Osobiście bardzo podejrzliwie patrzę na takie "przyjaźnie", bo często w razie problemów małżeńskich (które zawsze będą) przeradzają się w pokątne romansiki.
      Wiesz, mimo kłotni czy nieporozumień z mężem nie poniżaj się do tego stopnia żeby wdawać się w dyskusję z tą kobietą. Nie pisz do niej więcej, bo jeżeli ona będzie chciała się spotykać z Twoim mężem, to Twoja pisanina na nk nic nie zmieni.
      Musisz to rozwiązać między Tobą a mężem.
      Ciekawi mnie co na tą uroczą wymianę zdań mówi mąż/ partner tejże "przyjaciółki"? Też jest taki tolerancyjny?
      Może do niego powinnaś napisać... To był oczywiście żart;)
      • wanioliowa Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 15:32

        Myślę, że możesz rozwalić swoje małżeństwo przez to.

        Porównaj sobie np:

        "Jesteś taka piękna, podobasz mi się" a "cześć ślicznotko"

        albo - "żałuję, że nie zostałaś moją żoną. Jestes taka kochana, bardzo mi
        pomogłaś. To ty mogłaś nią być."

        a np. "dzięki za to tłumaczenie, uratowałaś mi tyłek moja kochana niedoszła żono :)"

        Na pocieszenie dodam, że nasz wspaniały wspólny od 7 lat przyjaciel - czasem mi
        pisze jak np, mu coś waznego załwtwie - "kocham cie, jesteś zaje** " A jest od
        zawsze tylko naszym przyjacielem. Zreszta do mojego faceta potrafi tez napisać
        np." stary i love you, dziekuje ci za wszystko" to sa tylko glupie teksty w
        smsie - moj facet tez takie pierdoły czasem do naszych kolezanek pisze i sie
        smiejemy z tego bo to na serio nie ma znaczenia.

        wyluzuj :)

        • wanioliowa Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 15:37
          a i dodam (bo zapomniałam :) ) - nie bój się takich przyjazni, na serio...

          Mój przyjaciel mi kiedyś powiedział, że dla niego wizualnie jestem ideał - ale
          pociąg seksualny to czuje do mnie taki jak do własnej babci :D wzajemnie
          zresztą :P na serio istnieje przyjaźń damsko męska i nie ma w tym nic dziwnego -
          szczegolnie ze macie rodziny, dzieci (ona niebawem) i sądzę ze w ostatnich
          miesiacach ciazy ma lepsze rzeczy do roboty niż romansowanie z twoim mężem. Poza
          tym juz ze sobą byli czyli nie będzie ich kusiło spróbować - bo swoje smaki już
          znają. Jak zerwali - tzn ze nie było ok i luzik.

    • aggu Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 21:36
      Będzie jeszcze tak, jak do tej pory, uwierz :) Na pewno zajmie Ci to
      kilka miesięcy i jeszcze parę huśtawek przed Tobą, ale będzie dobrze
      :) Pomyśl tak - na pewno jesteście razem parę ładnych lat, mąż miał
      Twoje całe zaufanie, nigdy Cię nie zawiódł (przynajmniej tak wynika z
      Twojego posta). Teraz, z powodu jednego smsa, w którym nawet nie
      wiesz, o co chodzi, przekreślasz to wszystko, co mieliście???
      Dlaczego nie możesz uwierzyć mężowi, który nigdy wcześniej Cię nie
      zawiódł? Powtórzył Ci nie raz, że zależy mu na Tobie i synku, i że
      kontekst smsa był zupełnie inny. Jak rozumiem, nie ma żadnych innych
      powodów (oprócz tego smsa), żebyś nie mogła mu uwierzyć?

      Wiem, że w tym momencie nie ufasz ani trochę, nie wiesz, w co
      wierzyć, nie masz pojęcia, kim tak naprawdę Twój mąż jest, z kim
      dzielisz życie... zawiodłaś się bardzo. Ale pamiętaj, że każdy
      zasługuje na drugą szansę. Twój mąż też. Teraz nie jest czas na ciche
      dni, teraz jest czas na bardzo długie i szczere rozmowy, na zblizenie
      się do siebie jeszcze bardziej.

      W każdym małżeństwie, nawet bajkowym, kryzys zdarzy się prędzej czy
      później. To, czy poddacie się na pierwszym zakręcie, czy będziecie
      trzymać się za ręce tak, jak sobie przysięgaliście i wyjdziecie z
      tego silniejsi i jeszcze bardziej zakochani, zależy tylko od Was
      samych... Życzę Ci, żebyś znalazła w sobie jak najszybciej siłę, żeby
      przerobić to na dobre. Nie bocz się, nie milcz, jak najszybciej
      zacznij rozmawiać. Powodzenia!
      • aggu Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 08.07.09, 21:43
        Aaa, a pisanie do tej dziewczyny jest fatalnym pomyslem. W jej oczach
        Ty z mezem macie byc jednym obozem, nierozerwalnym, do ktorego nikt nie
        ma wstepu. Dlaczego pokazujesz jej, ze tak nie jest??? ze oddajesz
        walkowerem???
    • morekac Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 09.07.09, 01:33
      "A może po prostu się go pozbyć?"
      • sylvie08 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 09.07.09, 10:02
        Dzięki za odpowiedzi. Zwlekałam z rozmową z M bo chciałam żeby
        emocje choć trochę opadły. Minimalnie opadły, a wasze posty też dały
        mi do myślenia. I wczoraj wiecorem jak syn zasnął w końcu
        porozmawialiśmy. Łez się trochę polało, M bardzo przepraszał za tego
        smsa, wie, że mnie skrzywdził i żałuje tego. Że kocha tylko mnie i
        synka i nie wyobraża sobie że mogłoby nas przy nim nie być. Ja też
        wyrzuciłąm z siebie co czułam przez te dni. Generalnie stanęło na
        tym, że wybaczam, ale musi minąć trochę czasu zanim zapomnę. I
        wytumaczyłam mu co znaczy "kocham":) oraz że drugiego takiego
        wybryku nie zniosę. Mam nadzieję, ze sobie to zapamięta:)
        • aggu Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 09.07.09, 12:14
          :) Ściskam Cię, Sylwia! Zobaczysz, teraz będzie tylko lepiej ;)
    • triss_merigold6 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 09.07.09, 19:31
      Oczekiwałabym natychmiastowego zakończenia znajomości męża z
      przyjaciółką. Warunek sine qua non, znaczy bezdyskusyjny.
      • sebalda Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 10.07.09, 09:07
        triss_merigold6 napisała:

        > Oczekiwałabym natychmiastowego zakończenia znajomości męża z
        > przyjaciółką. Warunek sine qua non, znaczy bezdyskusyjny.

        Rozumiem, że to żart. Jeśli nie, to uważam to za głupi pomysł. To się nazywa
        zaborczość. Nikt tego nie lubi. Facet nie zrobił wszak jeszcze nic aż tak
        strasznego, przeprosił, zrozumiał swój błąd, a tutaj jeszcze dodatkowe
        restrykcje? Przeginanie z karaniem i zabranianiem nigdy nie jest zdrowe, jak
        każde przeginanie zresztą. Chorobliwa zazdrość zniszczyła już niejeden związek.
        Ile razy czytamy na różnych forach, że kobieta zazdrością doprowadziła do
        reakcji odwetowych ze strony faceta. Myślę, że autorka wątku nie chciałaby
        przedobrzyć. Mam w domu zazdrośnika i wiem, co mówię, pamiętam straszliwe
        awantury z błahych powodów, pamiętam ból posądzonej niewinności i potem chęć buntu.
        Jeśli mąż jest w 100% niewinny, taki zakaz może go bardzo zaboleć, jeśli ma coś
        na sumieniu i tak się nie zastosuje, jedynie przejdzie do podziemia. Czy o to
        chodzi? Chyba nie.
        • triss_merigold6 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 10.07.09, 09:18
          A nie, nie żart. Skoro pan nie potrafi panować nad ekspresją
          wypowiedzi to jaką można miec pewność, że nie jest jeszcze bardziej
          czułowylewny fizycznie? Ja rozumiem koleżeństwo, znajomości,
          spotykanie się towarzyskie bez asysty partnerów/partnerek ale bez
          nadużywania słów o konkretnym zabarwieniu emocjonalnym.
          Jesli zaborczością jest potrzeba wyłączności na pewne formy
          komunikacji to jestem zaborcza, bo nie życzę sobie, żeby mój partner
          wyznawał miłość innej pani. Nie muszę być tolerancyjna.
          • sylvie08 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 10.07.09, 10:49
            Nie zażądałam od niego konca znajomości, bo wiem, że się nie
            spotykają (mieszkamy w różnych miastach). Kontakt jest tylko
            telefoniczny i to dość sporadyczny ze strony mojego męża.
            Zabranianie nic tu nie da, bo jak będzie chciał to i tak kontakt
            utrzyma. Mam nadzieję, że NAPRAWDĘ zrozumiał swój błąd i następnym
            razem pomyśli zanim cokolwiek do kogokolwiek napisze.
          • sebalda Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 10.07.09, 11:29
            triss_merigold6 napisała:
            > Jesli zaborczością jest potrzeba wyłączności na pewne formy
            > komunikacji to jestem zaborcza, bo nie życzę sobie, żeby mój partner
            > wyznawał miłość innej pani.

            Potrzeba wyłączności na pewne formy komunikacji - ok, kategoryczne żądanie
            zakończenia znajomości, zwłaszcza jeśli facet ma długi wdzięczności, to już inna
            sprawa. Mąż założycielki wątku obiecał wszak, że zmieni sposób wyrażania uczuć i
            wdzięczności, kategoryczne zakazy w tej sytuacji to gruba przesada. Zbytnia
            pobłażliwość nie jest dobra w związku, ale całkowity brak tolerancji z pewnością
            nie buduje dobrych relacji. Czy sama chciałabyś, żeby Twój partner tak
            całkowicie czegoś Ci zabraniał, tak kategorycznie i bezdyskusyjnie, podczas gdy
            Ty nie widzisz swojej wielkiej winy, co najwyżej drobny nietakt? Ja ewidentnie
            widzę tu tzw. robienie z igły widły. Z jednej strony my, kobiety, chcemy mieć na
            wyłączność swoich facetów (najlepiej jak spędzają czas wyłącznie z nami, nie
            chodzą nigdy na piwo z kolegami, najlepiej jak zakończą wszystkie znajomości z
            osobami płci przeciwnej, bo nigdy nic nie wiadomo, broń Boże nie wolno im
            włączyć po przyjściu do domu komputera, bo wtedy nas zaniedbują), ale czy my
            chcemy sobie narzucać taki sam reżim? I do czego to prowadzi? Nie, ja takiemu
            związkowi jednak mówię NIE. I jeśli kobieta tak chce traktować mężczyznę, to
            zaczynam się zastanawiać, czy jednak nie zacząć ich, znaczy mężczyzn, rozumieć,
            gdy uciekają od takich zaborczych kobiet. Jestem przeczulona na punkcie zdrady,
            nigdy jej nie chciałam usprawiedliwiać, ale ostatnio, jak czytam różne
            wypowiedzi tzw. wyzwolonych kobiet, zaczynam mieć wątpliwości. Czasami myślę, że
            same kręcimy na siebie bat. Choć podkreślam, że nie należę to tych potulnych,
            łatwowiernych i wybaczających każde przewinienie. Ale musi być gradacja tych
            przewinień i kar za nie. Tu w żadnym wypadku nie wychodziłabym z kategorycznymi
            żądaniami.
    • blueluna Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 18.07.09, 19:07
      > W odpowiedzi dowiedziałam się, że "no co ty, przecież nas nic nie
      > łączy. Zawsze mu powtarzam że najważniejsza jesteś ty i synek."

      Jako ze dla mnie lojalnosc w zwiazku jest bardzo wazna - tak wiec,
      super ze pogadalas z mezem, ze wyjasniliscie sobie pare spraw.
      Mysle tez ze nauczka z ostatnich dni bedzie dla niego z moralem - ze
      pewnych rzeczy nie mozna robic bezkarnie, nawet jesli sa platoniczne
      i patrzac obiektywnie - niewinne.
      Facet ma zone, to jednak do czegos zobowiazuje, takze do tego by
      chocby platonicznie - nie wyznawac milosci innym kobietom.
      Pewne granice istnieja. Ale zalozmy jednak ze oni po prostu tak ze
      soba gadaja. Mozliwe.

      W Twoim poscie zaintrygowalo mnie najbardziej jedno, to zdanie ktore
      wkleilam jako cytat.
      Dlaczego ta jego przyjaciolka cos takiego musi mu stale powtarzac?
      To powinna byc jego wiedza.

      Mysle ze to sprawa do przeprowadzenia jeszcze jednej, powaznej
      rozmowy.
      • sylvie08 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 20.07.09, 20:25
        Niby wybaczyłam, niby jest fajnie, ale nie umiem zapomnieć... Już
        się tym nie zadręczam, bo mam inne sprawy na głowie, ale czasami
        przypomni mi się to zdanie i to jest silniejsze ode mnie. Na pewno
        nie jestem już taka wylewna w stosunku do męża. Mam do niego żal i
        on o tym dobrze wie. Może kiedyś mu zaufam i uwierzę w słowa że
        kocha mnie. Może...
        • deela Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 20.07.09, 22:39
          okropna z ciebie histeryczka
          • anina-1 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 21.07.09, 08:56
            deela napisała:

            > okropna z ciebie histeryczka

            bez przesady - ma ku temu powody, chyba wystarczający jest, że mąż mówi do innej kobiety "niedoszła żono"
    • mamakrzysia4 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 21.07.09, 00:39
      współczuje.... nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu-może dobrze
      by Wam zrobiło rozstanie na jakiś czas? Wtedy może Twój mąż
      zrozumiałby kto jest najważniejszy a poza tym miałby możliwość
      wykazania się czynem?

      Powodzenia i miej honor i godność nie walcz na siłe mężczyźni
      naprawde wolą zołzy a nie pokorne cielaki poza tym to urodzeni łowcy
      co za przyjemność z polowania kiedy zwierzyna sama podchodzi pod
      muszke?

      ściskam i uszy do góry
      • sylvie08 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 21.07.09, 08:37
        Oj tam zaraz histeryczka. To, że nie mogę zapomnieć nie czyni ze
        mnie histeryczki. Ja nie z tych, co to wpatrzone w mężą i błagające
        o miłość bo bez tego i bez niego sobie nie poradzę. Poradzę sobie
        świetnie bez niego, na szczęście jestem niezależna finansowo i mam
        gdzie mieszkać. I on o tym wie.
        • magda_zeta Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 23.07.09, 16:05
          Sylvie, facet Cię kocha, tylko Ciebie i dziecko, jesteście dla niego
          najważniejsi, a Ty się zadręczasz... Zazdrość jest straszna,
          przeczytaj w Otello do czego może nieuzasadniona zazdrość prowadzić,
          nic dobrego... Czy naprawdę chciałabyś zniszczyć Wasze małżeństwo,
          oddalić ojca od synka tylko dlatego, że mąż się niefortunnie wyraził
          w SMSie a Ty nie potrafisz mu takiej drobnostki wybaczyć??? Oj... :)
    • anina-1 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 21.07.09, 09:03
      sylvie, ciężki orzech do zgryzienia.
      Pomyślałaś, żeby mieć "na oku" męża, przynajmniej przez jakiś czas?
      Wiesz, nie wiem czy warto jest tak łatwo oddać męża.
      Jej przydałoby się powiedzieć, że ma zostawić twoją rodzinę w spokoju i że mąż ma przyjaciela w tobie i nie życzysz sobie jej kontaktów ze swoim mężem. Jeśli nie chce mieć na sumieniu rozbicia rodziny to powinna dać sobie spokój z tą przyjaźnią.

      A ona ma rodzinę wogóle?
    • joanna35 Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 23.07.09, 16:49
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i jestem w szoku - czy nie
      obowiązuje już tajemnica korespondencji? Chociaż to może symbol
      naszych czasów - grzebanie partnerowi w komórce i na dodatek
      chwalenie się tym na forum, na e-mamie ten proceder jest nagminny.
      Nie mam nic do ukrycia , ale byłabym wściekła gdyby mąż bez moje
      zgody robił przegląd mojej komórki, torebki, otwierał listy
      zaadresowane do mnie, bo owszem jest moim mężem, ale powinien mi
      ufać to raz, a dwa - nie jesteśmy ze sobą zrośnięci - i chwała Bogu -
      i też chcę mieć coś dla siebie.
      • aggu Re: Nie wiem co mam zrobić z mężem... 27.07.09, 15:20
        Pomysl z kategorycznym zadaniem zerwania znajomosci rowniez uwazam
        za beznadziejny... Sama nie wyobrazam sobie, zeby maz zabranial mi
        moich znajomosci...

        Sylwia, to bedzie jeszcze troche wracac, bedziesz myslec i co jakis
        czas beda Ci sie nasuwac inne watki, bedziesz miec inne pytania do
        meza... bedziesz chciala jeszcze cos wyjasnic, upewnic sie. Jedna
        rozmowa takiego niepokoju nie rozwieje. Nie boj sie tego, zapytaj
        jeszcze raz czy dwa. Moze nie zapomnisz, ale przestaniesz o tym
        myslec jeszcze zanim spadna pierwsze sniegi ;)

        A jak bedziesz chciala z kims pogadac, to pisz na priva ;) Ja juz
        przestalam myslec, moze pomoge? ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja