spotkanie po latach z byłym

12.07.09, 21:20
Mam następujący problem:odnalazł mnie mój były z lat nastoletnich. Czy będą mężatką z 22-letnim stażem wypada mi się z nim po koleżeńsku spotkać, pogadać, powspominać?Pytałam o to męża, powiedział, że zabronić mi nie może, ale wolałby nie.Wogóle jest zazdrosny, ale w granicach rozsądku.Czy iść na to spotkanie bez jego wiedzy, czy dać sobie spokój.Tamten nie ożenił się.A ja chciałabym iść. Dodam, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji i chcę być lojalna wobec męża
    • kicia031 Re: spotkanie po latach z byłym 12.07.09, 21:31
      Zapros kolege do domu i pogadajcie sobie we trojke.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: spotkanie po latach z byłym 12.07.09, 23:56
      Czy wypada, to pytanie z zakresu dobrego wychowania i obyczaju. Ja uważam , że
      patrząc z tego punktu widzenia - wypada.
      Inna sprawa, to uczucia męża, które z tym dobrym wychowaniem nie mają nic
      wspólnego, ale z którymi mąż powinien poradzić sobie sam.
      Lojalność wobec męża może być naruszona, jeśli Pani stworzy z tego związku
      romans.
      W chwili obecnej to jest to zwykła sytuacja towarzyska. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • daba5 Re: spotkanie po latach z byłym 13.07.09, 09:52
        Serdecznie dziękuję Pani Agnieszko za rozwianie moich wątpliwości i niejako postawienie kropki nad i.Wolałabym nie robić tego za plecami męża, ale tu zastanawiam się czy jednakże takie zbyt mocne liczenie się z jego opinią, nie jest podyktowane pewnego rodzaju "zniewoleniem" przez niego. Jest silną osobowością i trochę tyranem,/oprócz tego ma wiele wspaniałych cech charakteru no i zawsze był mi oddany/ a ja całe dorosłe życie spędziłam z nim. Stąd te wyrzuty sumienia, czy dobrze robię.
        • sebalda Re: spotkanie po latach z byłym 13.07.09, 11:20
          Pozwolę sobie odpowiedzieć, bo sama jestem w bardzo podobnej sytuacji. Podobnej,
          bo mój mąż jest bardzo podobny do Twojego (w zakresie, jaki opisałaś) i z
          pewnością tak samo by zareagował, po drugie też nawiązałam kontakt po ponad
          20-stu latach z byłą miłością i on też jest wolny. Ja jednak nie chciałam się z
          nim spotkać, bo po pierwsze, bałam się odrodzenia uczuć (tamtego kochałam w
          swoim czasie bardzo mocno), po drugie i tak nie mogłabym i nie chciała
          kontynuować tych spotkań, po trzecie świetnie nam się koresponduje i to nam
          wystarcza, a ja dzięki temu czuję się bezpiecznie i moje małżeństwo jest bezpieczne.
          Nie wiem, na ile ważny był dla Ciebie tamten człowiek i co o tym wie Twój mąż.
          Kilka lat temu spotkałam się z moim bardzo bliskim kolegą, który wyjechał do
          Kanady bardzo dawno temu, jeszcze za komuny i który akurat przyjechał na kilka
          dni do Polski. Mój mąż wiedział, że kiedyś byliśmy parą przyjaciół, takich
          prawdziwych i bliskich, ale bez najmniejszych podtekstów, wiedział, że zależy mi
          na tym spotkaniu, wiedział, że tamten zaraz wyjedzie i to wszystko sprawiło, że
          bez zastrzeżeń zgodził się na takie spotkanie. Odbyło się to w ten sposób, że
          kolega przyjechał po mnie do domu, przywitał się z moim mężem i poznał moje
          dzieci, a następnie poszliśmy do osiedlowej knajpki pogadać (tylko we dwoje,
          rzecz jasna). Zasiedzieliśmy się do późna (ok. 1 w nocy), bo nie mogliśmy się
          nagadać. Mąż oczywiście czekał, ale nie miał pretensji o tak późny powrót.
          Dopiero po czasie przyznał, że się niepokoił, bo myślał że nasz pub nie jest tak
          długo czynny i zachodził w głowę, gdzie sie podziewamy. Niemniej jednak wszystko
          przebiegło bezboleśnie. Polecam może takie załatwienie sprawy. Wszystko
          oficjalnie i jawnie. Z pewnością nie po kryjomu, bo gdyby się jakoś wydało,
          straciłabyś zaufanie męża, a jak rozumiem, tego nie chcesz.
          Ostatnie pytanie: czy Ty chciałabyś, żeby Twój mąż spotkał się z kobietą, którą
          kiedys kochał i która jest wolna? Czy nie poczułabyś leciutkiego niepokoju?
          • kicia031 Re: spotkanie po latach z byłym 13.07.09, 11:38
            Ja odbylam ostatnio 2 spotkania klasowe (podstawowka i liceum) na
            obu byli faceci, ktorzy swego czasu ostro za mna latali i obaj
            nawiazywali do tego podczas spotkania i widac bylo, ze na moj widok
            jakies tam zauroczenie wrocilo.
            Generalnie czulam sie tym zazenowana i raczej nie zdecydowalabym sie
            na spotkanie z zadnym z nich sam na sam. Nie chce robic mojemu
            partnerowi tego, choc on jest b. tolerancyjny, ale wiem, ze byloby
            mu przykro. Moglabym za to zaprosic tych facetow na wspolne
            spotkanie z moim partnerem i ich zonami.
          • daba5 Re: spotkanie po latach z byłym 15.07.09, 09:38
            Bardzo dziękuję Wam, zwłaszcza Tobie Sebaldo za cenne rady oraz podzielenie się własnym doświadczeniem. Co do tego chłopaka z lat mocno młodzieńczych, to nie była moja Wielka Miłość, ale raczej szczenięce zakochanie lub zauroczenie /tak na marginesie był i nadal mimo upływu lat jest bardzo przystojnym facetem-przysłał mi swoje zdjęcie/.Nic poważnego między nami nie było, raczej to zaangażowanie było wieksze z jego strony. Rozmyło sie wszystko, ale napewno zajmmował w pamięci /i w sercu trochę też/ miejsce. To normalne wg. mnie.Mailujemy do siebie, bo ja nie zgodziłam się do tego pory na spotkanie i podanie swojego nr telefonu, choć nalega.Przypomniałam mu, że jestem z goła w innej sytuacji niż on. Bardzo chce chociaż usłyszeć mój głos i poprostu pogadać. Ale ja mam obawy, co to dawania tel.bo nie wiem, jak zmienił się przez te lata i czy nie miałabym potem kłopotów /mimo moim 44 lat, podobno jestem nadal dosyć atrakcyjną kobietą-sorry, że tak piszę, ale dla zrozumienia sytuacji/.Z drugiej strony to głupie żebym nie mogła spotkać się, pogadać, a mamy o czym-dużo wspólnych znajomych itp.I żebym musiała jeszcze pytać o takie rzeczy męża, jak jakaś arabska kobieta.Pytałaś mnie Sebaldo, czy jak mój mąż chciałby się spotkać z byłą, jak bym zareagowała? Pewnie bym też poczuła lekką zazdrość, ale to chyba normalne-nie robiłabym natomiast problemu tam, gdzie go nie ma.Tylko sęk w tym, że ja jestem jego jedyną, pierwszą dziewczyną...
            Mam natomiast pytanie do Ciebie, czy mailujesz z byłym za wiedzą męża, czy dawałaś mu swój nr tel?Pozdrawiam
            • sebalda Re: spotkanie po latach z byłym 15.07.09, 10:12
              Po tym co piszesz, utwierdzam się w przekonaniu, że nie powinnaś się spotykać.
              Odnoszę wrażenie, że odczuwasz dreszczyk emocji w związku z tym spotkaniem, a to
              już sygnał, że sprawa nie jest taka całkiem obojętna. Idąc na spotkanie,
              będziesz igrać z ogniem. A co, jeśli facet okaże się fascynującym, uroczym
              uwodzicielem, ktoremu ciężko bedzie się oprzeć? Jesteś taka pewna siły swojej
              woli i stanowczości?
              Doskonale rozumiem chęć podobania się, podświadomą chęć leciutkiego flirciku, to
              naturalne u każdej normalnej kobiety, wiem co mówię, ale jednocześnie niesie to
              ogromne ryzyko późniejszego wewnętrznego rozdarcia. My, kobiety, inaczej
              podchodzimy do uczuć. Szybko się angażujemy, potem rozdzieramy szaty, walczymy
              ze sobą, cierpimy. Po co narażać się na takie przeżycia?
              O nawiązaniu kontaktu ze swoją dawną miłościa nawet mężowi nie pisnęłam. On
              jest szalenie zazdrosny, wie, jak bardzo tamtego kochałam (choć znaliśmy się
              tylko 2 miesiące, ale historia była niezwykle romantyczna i barwna, a ja młoda i
              egzaltowana)i z pewnością bardzo by cierpiał na myśl, że odnowiłam tamtą
              znajomość, że ona zaprząta moje myśli i w pewnym sensie uczucia. Ponadto w
              naszym małżeństwie nie zawsze układa się dobrze i pewnie mój mąż czułby tym
              bardziej wielkie zagrożenie. Nie chcę mu tego robić, mimo wszystko. Też jesteśmy
              parą, która wcześniej nie była w poważnych związkach, podobnie jak u Ciebie.
              Telefon dałam, ale zastrzegłam, że nie chcę rozmawiać; możemy tylko czasami
              kontaktować się esemesowo. To miłe, bardzo lubię dostawac na przykład poranne
              esemesy z życzeniami miłego dni, żeby nie było, że taka strasznie zasadnicza
              jestem;) Piszemy za to dość długie maile, opowiadamy sobie różne historie ze
              swojego życia (a jest co opowiadać po tylu latach), tego przeszłego i obecnego.
              Lubię jego maile, on lubi moje. Jest miło, a jednocześnie bezpiecznie. Zresztą
              on wkrótce wraca do Stanów, więc tym lepiej, że się nie spotkaliśmy, nie daj
              Boże zaczęlibyśmy później tęsknić;)
              I żeby nie było, że boję się jego rozczarowania moim wyglądem: też jestem
              zadbaną panią po czterdziestce;), a on jest 10 lat starszy.
              Zrobisz, jak bedziesz uważała, ale poczytaj wątki rozdartych wewnętrznie
              mężatek, które też nawiązały niewinne z pozoru znajomości przez Internet, a
              później pisały w rozpaczy: Pomóżcie! :))
      • vibe-b Re: spotkanie po latach z byłym 16.07.09, 12:04
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Lojalność wobec męża może być naruszona, jeśli Pani stworzy
        z tego związku
        > romans.


        Dosyc liberalna Pani jest. Ja ujelabym to nastepujaco:
        Lojalnosc wobec meza bezdyskusyjnie zostanie naruszona jesli
        stworzy sie romans
        oraz
        Lojalnosc mozna naruszyc nie tylko wiklajac sie w romans. Lojalnosc
        w zwiazku obejmuje wiecej niz erotyke.


        Czy Pani liberalne podejscie reprezentuje oficjalne stanowisko
        psychologow czy tez wdarly sie tu osobiste projekcje?
Pełna wersja