BŁAGAM O RADE !!!

15.07.09, 08:44
Witam, jestem nowa w związku z czym z góry przepraszam jeśli
powielam temat lub dodałam go nie w tym miejscu.

Mój problem jest stary jak świat i nosi imię KRYZYS w małżeństwie.
Jesteśmy parą od 14 lat z czego 7 lat po ślubie. Na chwile obecną
nie mamy dzieci. Wszystko zaczęło się powoli sypać kilka lat
temu, natomiast w ostatnim okresie czasu łączy nas tylko
przysłowiowy papierek. Były kilkudniowe wyprowadzki, były awantury,
padały przykre, bolesne i nierzadko obraźliwe słowa. Przez dłuższy
okres czasu działaliśmy na zasadzie ty ranisz mnie, więc ja zranie
cię jeszcze bardziej.Przeszliśmy chyba wszystkoczęliśmy Ponieważ
oboje doszliśmy do wniosku, że mamy dosyć tego piekła .. zaczęlismy
o tym rozmawiać. Każde z nas chce normalnego domu, normalnego życia
tylko gdzieś się mijamy….każde z nas ma swoje racje, swoje zarzuty
itp. Problem polega na tym, że nie umiem dotrzeć do mojego męża. Mam
wrażenie , że odgrodził się jakiś murem i przyjmuje do wiadomości
tylko to co jest dla niego wygodne. .Nie rozumie, że przemyślałam
pewne sprawy i chce normalnego życia. Twierdzi, że mówię to wszystko
pod presją bo sytuacja tego wymaga. Nie umiem i nie wiem jak go
przekonać, że tak nie jest, że czuje tak naprawdę. Próbowałam raz
jeszcze porozmawiać z mężem…. .powiedział, że jest ze mną z
poczucia odpowiedzialności i obowiązku, że nie chce już próbować bo
nie wierzy że się uda i szuka nowego mieszkania. Zmienił się w
stosunku do mnie w zimnego bezwzględnego człowieka….nie ma w nim
grama skuchy (a przecież on tez mnie ranił). Przekonywałam,
płakałam, że się zmieniłam, ze tym razem się uda, ze chce z nim
nowego życia, rodziny itp. że zrozumiałam swoje błędy….Jak nisko mam
jeszcze upaść żeby go przekonać, że kocham go ponad życie….Moje
życie nie ma sensu bez niego…. Jest cały na nie…. jeszcze kilka
tygodni temu mówił że mnie kocha, że chce próbować, planowaliśmy
remont domu.….praktyczne z dnia na dzień stał się obcym człowiekiem,
który traktuje mnie jak pyłek. Na pytanie co mam zrobić, żeby to
naprawić odpowiada, ze wygasiłam jego uczucie do zera i chyba nie ma
takiej rzeczy która mogłaby to zmienić. Nie pozwala się do siebie
zbliżyć nawet na milimetr…wszystko co staram się zrobić traktuje
jako ratunek , bo powiedział że odchodzi. Nie wierzy że się uda,
twierdzi że nie ma żadnych podstaw do tego żeby w to wierzyć, a
przede wszystkim chyba już nie chce wierzyć. Nie ma w nim grama
skuchy za popełnione błędy ..jest jak kamień. Proponowała wizyte np.
u psychologa - powiedział, że chyba nie ma na to ochoty. Słysze
tylko NIE NIE NIE .
Dodam, ze na pewno nie chodzi o inna kobietę.
Błagam niech mi ktoś pomoże. Co moge zrobic i jak ???..wiem, że nikt
nie da mi gotowej recepty, ale może chociaz coć podpowie.
    • wanioliowa Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 09:06
      mało pocieszające - ale nie wierzę w wychodzenie z takich kryzysów.

      Tak jak nie wszystkie choroby da się wyleczyć, tak nie każde małżeństwo da się
      naprawić. Mózg to nie jest twardy dysk, gdzie zrobi się format C - i wgra się
      tylko to co dobre. Takie kryzysy odciskają piętno na związku i trudno jest się
      potem pozbierać - twoj mąż najwidoczniej przeszedł już za taką linię, po której
      nie ma odwrotu.

      I niestety ciężko będzie ci go przekonać. Kobiety potrafią wybaczyć, zapomnieć,
      oddzielić problemy i zacząć nowy etap. W mężczyznach drzazga tkwi bardzo głęboko
      i po pewnym czasie nie da się jej wyjąc - i tu nawet psycholog nie pomoże.

      Sorry, może nie tego oczekiwałaś, ale przyjaźnie się z kilkoma facetami i wiem,
      że większość po prostu nie wybacza pewnych rzeczy.
    • kati1973 Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 09:08
      i kiedy stal sie obojetny i zimny, jak Ty chcialas zaczac naprawiac
      malzenstwo, Czy On stal sie zimny i obojetny, a Ty w reakcji
      zaczelas rozmowy na ten temat?
    • cichociemnylas Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 09:15
      Mam nieco krotszy starz od Ciebie a dokladnie lat 8 z czego 4 lata
      malzenstwa. Nas dopadl kryzys na 3 mce przed slubem, bylo podobnie
      klotnie, wyprowadzki..... Tez plakalam i kajalam sie (teraz nie wiem
      dlaczego tak sie zachowywalam), dalismy sobie odpoczac, przez
      miesiac mieszkalismy osobno ja ani razu pierwsza nie zadzwonilam (do
      obecnego meza).

      Wydaje mi sie, ze kazdy czasami potrzebuje przestrzeni dla siebie,
      aby wszystko poukladac sobie w glowie.

      Jezeli nadal Cie kocha (mimo, ze tego nie okazuje) wszystko sie
      ulozy, ale nie narzucaj sie, jezeli wasze sciezki rozejda sie to
      lepiej, ze nie bedziesz z kims kto juz zapomnial co was laczylo.

      Mysle, ze miedzy wami sie ulozy, a po okresie wojen kazdy musi
      odetchnac ;-) chociaz przez moment.
      • betinka_wawa Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 09:40
        Dziewczyno, Ty sie kajasz,bjiesz w piersi, błagasz, przepraszasz ,a
        On, jasminowy książe, nic...? To nie ma sensu.Wiem, co mówie, też
        tak miałam.
        Uważam,że zrobiłaś co mogłaś aby pokazc Mu ,że Ci zależy.A jesli on
        pozostaje na Twoje działania obojętny, to jak myslisz co to oznacza?
        No, właśnie - nie kocha.Przepraszam,że piszę tak bez ogródek, wiem
        jak to straszliwie boli...ale czy lepiej żyć złudzeniami i pobożnymi
        życzeniami?
        Cokolwiek bym Ci tutaj napisała,ja czy inne forumowiczki, i tak
        musisz sama przez to przejść, przez te wszystkie etapy - od
        rozpaczy, udręki,beznadziei przez marazm, totalne odrętwienie aż do
        uwolnienia, oczyszczenia i zrozumienia.
        Sorry ,że tak wale prosto z mostu - ale dla mnie jest jasne: jeśli
        facet pozostaje nieczuły i obojętny na słowa swojej żony,nie próbuje
        naprawiać, ratować, to znaczy że się wypaliło...Smutne.

        Oczywiście,bardzo chciałabym sie mylić.I życzyłabym Ci, aby Twój mąż
        zrozumiał,że trzeba i można naprawić Wasz związek. Cóż, za długło
        żyje na tym świecie jednak...
        Ale wiesz co Ci powiem- starszny banał,ale kurka prawdziwy do bólu-
        czas leczy rany
        Głowa do góry, dziewczyno!Dasz radę.
        Gdzieś na świecie, jest ktoś kto nie będzie mógł zyć bez Ciebie.Jak
        juz Cie pozna. Daj sobie szanse na szczęśliwe love story :-)

        Pozdrawiam, B
        • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 10:21
          Może zostanie to potraktowane jak biadolenie. Nie rozumiem kilku
          rzeczy…. jak mówiłam jakiś 1-1,5 miesiąca temu ze łzami w oczach
          mówił mi, że chce spróbować raz jeszcze, że kocha mnie mimo, że to
          trudna miłość. Planowaliśmy urlop za granicą, planowaliśmy remont
          domu, potrafiliśmy rozmawiać ze sobą, uśmiechać się do siebie. Może
          nie było to love story, ale po takim załamaniu nie wszystko
          przychodzi od razu. Jakieś 2 tygodnie temu mąż pojechał na kilka dni
          do domu na działkę, żeby wszystko przemyśleć, mówił że to nam
          pomoże, że nie dochodzi do żadnych ostatecznych złych wniosków. I w
          zasadzie od tego czasu czyli od jakiś 2 tygodni zmienił się w
          OBCEGO. Natomiast jeszcze w ostatni weekend rezerwował wspólny
          urlop ….obudził się na drugi dzień i jakby ktoś go zaczarował. Gubię
          się…
          Proszę go tylko o jedną ostatnia szanse nic wiecej. Kiedyś
          umówiliśmy się , że damy sobie czas do końca roku …czy nie mam prawa
          o to prosić . Nie poddam się bez walki…tylko jak walczyć samotnie o
          wspólne życie.
          • cichociemnylas Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 10:42
            Ja napisze raz jeszcze NIE NARZUCAJ SIE. Dajcie sobie odpoczac, moze
            sie pogodzicie tak jam my.
          • mala-beti Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 13:00
            zagubiona-net napisała:

            > Może zostanie to potraktowane jak biadolenie. Nie rozumiem kilku
            > rzeczy…. jak mówiłam jakiś 1-1,5 miesiąca temu ze łzami w oczach
            > mówił mi, że chce spróbować raz jeszcze, że kocha mnie mimo, że to
            > trudna miłość. Planowaliśmy urlop za granicą, planowaliśmy remont
            > domu, potrafiliśmy rozmawiać ze sobą, uśmiechać się do siebie.
            Może
            > nie było to love story, ale po takim załamaniu nie wszystko
            > przychodzi od razu. Jakieś 2 tygodnie temu mąż pojechał na kilka
            dni
            > do domu na działkę,


            A jesteś pewna , że on był na działce, a nie np spotkal się z
            kobietą, z którą np od dłuższego czasu się przyjaźni, spotyka,
            flirtuje itp.. Że własnie po tym pobyciu z nią stwierdził, że nie
            chce już się męczyć w małzenstwie.. ???

            żeby wszystko przemyśleć, mówił że to nam
            > pomoże, że nie dochodzi do żadnych ostatecznych złych wniosków. I
            w
            > zasadzie od tego czasu czyli od jakiś 2 tygodni zmienił się w
            > OBCEGO.

            Czy to możliwe aby doszedł sam do takich wniosków? Czy aby ktoś mu w
            tym nie pomógł?

            >
            Natomiast jeszcze w ostatni weekend rezerwował wspólny
            > urlop ….obudził się na drugi dzień i jakby ktoś go zaczarował.

            No właśnie, możektoś go ZACZAROWAŁ? oczarował.. np kobieta?
            Skąd ta 100 % pewność , że kogoś nie ma? Skoro kryzys między wami
            trwa już dłuższy czas?

            • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 13:14
              On był u nas na działce więc bycie z tzw. osobą 3 nie wchodziło w
              grę. Wczoraj przy rozmowie powiedział, że nie wybiega tak daleko w
              przyszłości gdy zagadnęłam o nowy związek. Jemu brakowała na pewno
              bycia tzw. pępkiem świata, co nie znaczy, że potrzebował kury
              domowej. Zmieniłam się on również powodem takich historii jest
              m.in. egoizm i brak komunikacji niespełnione oczekiwania. We mnie
              jest ta dawna JA…..może potrzebowałam takiego klapsa… Problem w tym
              ze on w nic nie wierzy….. nie wiem jak się ruszyć jak zachować…
              jeszcze jakiś czas temu był między nami fajny sex a teraz….nawet
              dotknąć się nie pozwoli. Jak komus takiemu udowodnic i co zrobić, ze
              Ja to ta dawna JA.... ????
              • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 15:04
                Raz jeszcze pozwoliłam sobie na rozpisanie ...tu jest chyba jedno z
                źrodeł naszych problemow.
                Jesli cos powieliłam przepraszam.
                Nie chce tu mówić o błędach mojego męża, bo nie to jest moim celem.
                Powiem tylko , ze moje zachowania o których za moment napisze nie
                wzięły się z przysłowiowych much w nosie, a przynajmniej nie
                wszystkie. Wiem, ze faceci mają swoje obsesje ...jedną z nich jest
                poczucie wolności, czego ja na pewno nie rozumiałam. Gdy zabiera się
                takie kawałki wolności facet zamyka się w sobie. Wiem tez że w końcu
                to pęka. Nie urządzał mi awantur, nie miał pretensji tylko
                przystawałał na każde moje tupniecie nóżką. I wiem już, że to pęka w
                różny sposób....i chęć rzucenia całego swojego dotychczasowego życia
                jest normalna. Do tego dochodzi pewnego rodzaju zmęczenie.....
                Brzydkie to porównanie ale facet jest jak psiak...robi różne
                sztuczki, ale długotrwała praca go nuży...no i na końcu musi być
                jakaś nagroda. Wiem, że skakał koło mnie, naginał się , prosił,
                próbował, a ja w większości przypadków na końcu tego dawałam
                pstryczka w nos. Był sobie wolnym człowiekiem, związał się ze mną i
                wiem, że małżeństwo ze mną dało mu niewiele .
                Nasz związek - zawsze musiałam postawić na swoim może wydawało mi
                się że tak powinno być że to kobieta ma rządzić...ktoś mi niedawno
                powiedział niech facet myśli ze rządzi a ty rob po swojemu.
                Miał prawo czuć się przy mnie niepotrzebny, niedowartościowany,
                niekochany, miał prawo czuć się jak w klatce. Wydaje mu się , że jak
                odejdzie znowu zaczniesz oddychać. Zrobię wszystko bo chce żeby
                zobaczył naszą przyszłość w nowym lepszym świetle.
                Powodem takich historii jest m.in. egoizm i brak komunikacji. Zwykle
                obustronny. Ale żeby cos zmienić to ktoś musi ustąpić i zacząć od
                siebie... Może na znalezienie tej prawdy potrzeba było mi tyle czasu
                i kilku załamań między nami..
                Jak napisałam na początku te zachowania nie wynikały wyłącznie z
                mojej winy. On zachłysnął się karierą, stanowiskiem, pieniędzmi....
                wyjazdami z klientami, życiem na poziomie. Niekiedy alkohol
                przenosił się na dom itd.itd.
                Sama siebie przez te złe lata przekonałam że nie chce mieć dzieci bo
                nie czuje...zrozumiałam ze to był efekt tego zła w okol nas.
                Maila podobnej treści szczerego i od serca napisałam do niego
                wczoraj...odpowiedział ze spóźniłam się jakieś 2-3 lata. ...ale on
                tez popełniał błędy i nic nie robił w lepszym kierunku.

                Obecnie traktuje mnie jak zło konieczne powtarza że jest przy mnie z
                poczucia obowiązku i odpowiedzialności...wszystko co teraz robie
                traktuje jak moje SOS bo powiedział że odchodzi. TAK nie jest.... we
                mnie jest ciągle ta dawna JA...może potrzebowałam takiego
                wstrząsu.....Jak twierdzi nie ma wiary że tym razem się uda bo tyle
                razy się nie udawało, nie ma podstaw do tego żeby uwierzyć...itp. Z
                jednej strony szuka mieszkania, a z drugiej na moje pytanie czy
                definitywnie się wyprowadza odpowiada, że bardzo poważnie rozważa
                taka możliwość. GUBIE SIĘ.....

                Jak go przekonać, co zrobić...jak udowodnić kiedy ...nie pozwala się
                do siebie zbliżyć na krok i traktuje mnie jak " wroga ".




                • agnieszka_iwaszkiewicz Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 19:02
                  Proponuję uwierzyć mężowi, w to co mówi. Uwzględnić jego uczucia, stan i
                  decyzję. Być może po raz pierwszy potraktuje go Pani poważnie i spróbuje
                  równolegle ze swoimi uczuciami uwzględniać i jego uczucia nawet jak są one tak
                  sprzeczne z Pani aktualnymi emocjami.
                  Tym samym da mu Pani do zrozumienia,pokaże i udowodni, że coś się zmieniło. Bez
                  zbędnych i celowych sztuczek i manipulacji, tylko po to, aby osiągnąć swój cel.
                  Najwyraźniej to już nie działa.
                  Potem pozostanie jedynie czekać, co się stanie. To może potrwać. Może to być
                  ratunkiem dla związku i zapoczątkuje zmianę lub początkiem jego nieuniknionego
                  końca, na co ma Pani jedynie wpływ ograniczony. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • kicia031 Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 10:47
      zaloze sie o kazda sume, ze CHODZI o inna kobiete.
      jesli chcesz odzyskac meza, to przestan sie mu narzucac. zajmij sie
      soba - a jesli jest w nim jeszcze uczucie, to zapragnie cie
      odzyskac. Jesli nie - zadne blagania nie pomoga.

      Zadbaj o siebie, a niezaleznie od rozwoju wydarzen bedziesz wygrana.

      • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 11:02
        Nie żebym się pocieszała…. ale nie wydaje mi się żeby chodziło o
        KOGOŚ. Na tym etapie chyba usłyszałabym tak przykrą prawdę. Co
        myślicie na ten temat …ktoś mi podpowiedział, żeby porozmawiać z
        jego rodzicami, którzy maja na niego ogromny wpływ..żeby to wszystko
        raz jeszcze przemyślał. Moja mama która wie o wszystkim i również ma
        z nim dobry kontakt zadzwoniła do mnie i powiedziała, że umówiła się
        z nim (zresztą w b. sympatycznym tonie) na spotkanie w piątek. On
        jutro wraca z 2 dniowego wyjazdu z szefem…uważacie, że mimo sytuacji
        powinnam zrobić np. jaką fajną kolację ????. Wyjechał dziś rano …
        dzwonić do niego ???...zainteresować się czy dojechał szczęśliwie
        itp. ???. Jestem taka zakręcona i zagubiona, że zachowuje się i
        zadaje takie pytania jak niedoświadczona 15 latka.
        • kicia031 Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 11:30
          Nie dzwonic, nie rozmawiac z rodzicami, mama twoja niech odwola
          swoje z nim spoitkanie. Musi zobaczyc, jak to bedzie bez ciebie, bez
          twoje milosci, uwagi i zainteresowania.
          • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 11:34
            Niestety mojej mamy nie przekonam... :-) (swoja droga kochana z niej
            kobieta). DO jego rodziców faktycznie nie zadzwonie. Jezeli mnie nie
            kocha i tak nic nie ugram, ale co mam do stracenia.... poki bede
            miała siłe bede walczyć o nasze zycie. Postaram się tylko do jutra
            opanowac potoki łez które mi towarzyszą przy naszych rozmowach. I z
            cała pewnościa po jego powrocie pierwsza nie wróce do tzw. trudnych
            tematów.
            • e.logan Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 15:25
              A nie mozesz poprostu Zamiast pracowac nad nim po pracowac nad
              soba.POjsc do psychologa, by pomogl Ci po ukladac sobie w glowie,
              Uniezaleznic sie od niego?
              Ile macie lat? 30?
              Kobiety ktore zebrza o milosc zazwyczaj sa zalosne, i bez poczucia
              wlasnej wartosci. Mezczyzni nie lubia takich.Ponizac sie by tylko
              facet ze mna byl?Mezczyzni to lowcy, a nie padlinozercy.Rzadko ktory
              ma ochote na to co moze miec w kazdej chwili i jak tylko chce. CO
              innego z kobietami o ktore trzeba zabiegac, walczyc.

              Zamiast tracic czas na myslenie co jeszcze mozesz zrobic by on
              zechcial laskawie na ciebie spojrzec.Zacznij myslec o sobie w siebie
              inwestuj, Jesli nie sama to skorzystaj z porady psychologa.Bo na
              chwile obecna tracisz to co ci zostalo godnosc. A kiedy juz po
              wszystkim opadna mgly i okaze sie ze nie bedzie z tego nic totalnie
              to co ci zostanie jak stracisz nawet godnosc i szacunek do samej
              siebie?


              Dlaczego cieszy cie swiadomosc ze mamy nie przekonasz?Jest ktos kogo
              nie wlaczylas w wasze klopoty?
              • krzysztof-lis Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 20:15
                > Mezczyzni to lowcy, a nie padlinozercy.Rzadko ktory ma ochote na
                > to co moze miec w kazdej chwili i jak tylko chce. CO innego z
                > kobietami o ktore trzeba zabiegac, walczyc.

                Chyba to nie jest dobry argument w tej dyskusji, bo odniosłem wrażenie, że
                wątkotwórczyni właśnie była kobieta, która kazała o siebie walczyć i zabiegać,
                nie dając jednocześnie w zamian zbyt wiele.
    • wanioliowa Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 16:26
      "Wiem, że skakał koło mnie, naginał się , prosił,
      próbował, a ja w większości przypadków na końcu tego dawałam
      pstryczka w nos."

      "Był sobie wolnym człowiekiem, związał się ze mną i
      wiem, że małżeństwo ze mną dało mu niewiele."

      "Nasz związek - zawsze musiałam postawić na swoim może wydawało mi
      się że tak powinno być że to kobieta ma rządzić..."

      "Miał prawo czuć się przy mnie niepotrzebny, niedowartościowany,
      niekochany, miał prawo czuć się jak w klatce."

      dodatkowo piszesz:

      "Nie rozumie, że przemyślałam pewne sprawy i chce normalnego życia"

      "Przekonywałam, płakałam, że się zmieniłam, ze tym razem się uda"


      Przepraszam Cię, ale jeśli twój mąż przeżywał to co napisałaś - to i tak cud że
      wytrzymał tak długo.

      Podsumowując - rządziłaś nim, kierowałaś, trzymałaś w klatce.
      Twój mąż czuł się nikim - nieszczęśliwym, niedowartościowanym i krytykowanym
      czlowiekiem, który jest mężem kobiety w okół ktorej musi skakac - a i tak
      dostanie kopa niezaleznie od tego jak by się starał.

      Nie szanowałaś go ani nie wspierałaś, równocześnie powodując że czuł się
      niedowartościowany. Przypuszczalnie dlatego każda pochwała szefa - spowodowała,
      że przynajmniej praca powodowała, że czul się ważny i doceniony. Picie też ma
      swoje powody. Jak czuł się tak jak piszesz - to nie dziwię się że uciekał w alkohol.

      Jednym słowem - urządziłaś twojemu mężowi takie piekło w życiu - że po czymś
      takim sama spieprzałabym jak najdalej od ciebie. On pewnie nie był święty - ale
      poznajemy tutaj twój punkt widzenia. Z tego co napisałaś - wynika że był to
      człowiek, który bardzo dużo przeszedł. I wiesz co? Daj mu święty spokój. Niech
      będzie szczęśliwy z kimś innym, nawet jeśli ty się zmienisz. Ja bym po czymś
      takim nie uwierzyła w zmianę - a nawet jeśli - nie wymazałabym z pamięci takich
      krzywd.

      Gdyby ciebie ktoś codziennie lał po twarzy - a pewnego dnia powiedział - sorry,
      lanie już mnie nie kręci, zmieniam się. Zostań ze mną to nie bedę cię bił -
      zostałabyś?
      Idiotka by została. Każda normalna osoba nie zapomni, nie wybaczy i poszuka
      kogoś kto będzie tulił i głaskał a nie bił. Swoją szansę zmarnowałaś - i daj
      temu biednemu człowiekowi zaznać prawdziwej miłości - bo jeśli nawet to co
      między wami było - przeplatałaś tym co wspominasz - to to był sajgon, a nie miłość.
      • cichociemnylas Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 16:49
        Podstawowa zasada w zwiazek z mezem nie angazuj NIKOGO poza wami -
        rodzice, rozmowy, spotkania, przekonywanie.......Daj spokoj daj mu
        powietrza inaczej on straci calkowity szacunek do Ciebie, a Ty za
        jakis czas sama do siebie.
      • mala-beti Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 19:29

        "Wiem, że skakał koło mnie, naginał się , prosił,
        > próbował, a ja w większości przypadków na końcu tego dawałam
        > pstryczka w nos."
        >
        > "Był sobie wolnym człowiekiem, związał się ze mną i
        > wiem, że małżeństwo ze mną dało mu niewiele."
        >
        > "Nasz związek - zawsze musiałam postawić na swoim może wydawało mi
        > się że tak powinno być że to kobieta ma rządzić..."
        >
        > "Miał prawo czuć się przy mnie niepotrzebny, niedowartościowany,
        > niekochany, miał prawo czuć się jak w klatce."
        >
        > dodatkowo piszesz:
        >
        > "Nie rozumie, że przemyślałam pewne sprawy i chce normalnego życia"
        >
        > "Przekonywałam, płakałam, że się zmieniłam, ze tym razem się uda"
        >

        A mogę zapytać dlaczego byłaś taka okrutna dla niego? skoro go
        kochałaś/kochasz?
        I ty dziwisz się , że on we wszystkim jest na nie????
        Ja też bym była.
        On poprostu zaczął się szanować. Bo ile można dawać sobą pomiatać..
        • kag73 Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 22:00
          Nie probuj zmuszac go do sprobowania jeszcze raz i o ostatnia
          szanse. Jezeli Ci ja da z laski, bedziesz na straconej pozycji, bo
          bedzie oczekiwal, ze to Ty masz sie strac, zbiegac i wszystko
          zmienic.
          Powiedz, ze jezeli Cie juz nie kocha i nie chce z Toba byc, to nie
          mozesz nic zrobic. Akceptujesz jego decyzje, moze odejsc. Daj mu
          czas, nie dzwon pierwsza, nie szukaj kontaktu,nie narzucaj sie.
          Mysle, ze tylko wtedy bedzie mial szanse na przemyslenia. Kto wie
          moze zrozumie, ze jednak mu Ciebie brakuje, ze Cie kocha i chce z
          Toba byc. Jezeli nie, trudno, po co chcesz byc z kims kto zostalby z
          Toba z litosci, albo pod presja, bo moze rodzice(na Twoim miejscu
          ich bym w to nie mieszala), albo jeszcze inne.
          Wiem, ze to nie jest latwe, ale czlowiek jest silniejszy niz mysli.

          • kag73 Re: BŁAGAM O RADE !!! 15.07.09, 22:09
            Blagasz o rade. Wszyscy radza Ci praktycznie to samo a Ty nadal
            obstajesz przy swoim i chcesz na sile walczyc, co pewnie przyniesie
            zupelnie odwrotny efekt.
    • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 16.07.09, 13:32
      Powiem krótko…szkoda, że nie napisałam o „występkach” mojego męża bo
      może wtedy ocena byłaby inna. Z pewnością nie byłam, nie jestem i
      nie będę kobietą za jaka niektórzy mnie tutaj uznali.
      Prawda jest jedna…przez jeden moment utraciłam swoja godność jako
      człowiek, a przede wszystkim jako kobieta zagubiłam gdzieś swoją
      wartość….co więcej pozwoliłam mojemu mężowi zagrać na mojej
      psychice, co odbiło się na moich wypowiedziach w tym miejscu. O nic
      nie będę żebrać i prosić się …oboje wnieśliśmy do tego związku masę
      minusów i złych emocji….przez moment pozwoliłam sobie uwierzyć, że
      to ja jestem głównym powodem tego zła i to ja sama teraz musze
      walczyć o jego łaski. Ktoś kiedyś powiedział, że nic nie bierze
      się z niczego ..tak jak moje zachowanie względem niego nie
      wzięło się z niczego. Niestety nie miałam w domu męża, przyjaciela,
      kochanka…już nie mam na celu (przepraszam za słowo) wytykać kto i
      co.
      Koniec łez (chociaż boli) ….nigdy więcej spuszczonej głowy (bo nie
      tylko ja mam do tego powody). Mąż wraca w dniu
      dzisiejszym z wyjazdu służbowego i zastanie w domu nowa osobę….czyli
      dawną mnie. Jeżeli zacznie rozmowę (bo ja tego na pewno nie zrobię)
      to….. Wyciągam do ciebie rękę…kocham cię…chce z tobą być…uważam, że
      taki strzał może i był nam potrzebny....i jako dwie dawne, a
      jednocześnie nowe osoby zaczynimy raz jeszcze nowe życie. Natomiast
      jeżeli naprawdę chcesz odejść itd…przyjmę do wiadomości taką
      decyzję, ale licz się z jej konsekwencjami. itd…itd…..nie będę się
      już rozpisywać.
      Czas pokaże co się stanie.

      Nowa Ja.
      • mala-beti Re: BŁAGAM O RADE !!! 16.07.09, 17:47
        zagubiona-net napisała:

        > dawną mnie...

        >
        > Nowa Ja.

        A jaka jest różnica?

        • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 17.07.09, 13:44
          Nowa ja czyli….. osoba, którą byłam zawsze, a którą z racji całej
          sytuacji gdzieś zagubiłam (uśmiechnięta, otwarta, towarzyska, ciepła
          itp.)
          Wiele osób radziło, aby się nie narzucać, nie dzwonić itp…niestety
          jest to trudne bo mieszkamy pod jednym dachem i sprawy domowe jednak
          nas łączą.
          Analizując jego zachowanie z ostatnich 2 dni on chyba sam nie wie
          czego chce…. Z jednej strony mówi koniec, za moment wysyła mi smsa
          że czeka na moją szczerą reakcję chce usłyszeć co tak naprawdę
          czuje....oddzwaniam mówię szczerze o swoich uczuciach, cieszę się
          że zrobił krok, a on odpowiada, że mam nie myśleć, że ta rozmowa
          działa na plus dla mojej osoby, ale również nie na minus. Z kolei
          na drugi dzień dzwoni i mówi, że ta rozmowa nie powinna mieć miejsca
          gdyż nie widzi celu w jakim ją przeprowadził. Z jednej strony pyta
          czego tak naprawdę chce, a z drugiej atakuje że nie powiedziałam
          tego wcześniej tylko teraz jak się wszystko sypie. I tak mogłabym
          mnożyć przykłady.
          Przeraza mnie jeszcze jedna rzecz, a mianowicie mąż mówi tylko o
          mnie ...że nie da mi kolejnej szansy, że nie wierzy w moją zmianę
          itp. Gdzie w tym wszystkim jest on ??? gdzie jego błędy ,
          przewinienia ???. Czy ja nie mam prawa się bać ??? Rozmowa toczy się
          tylko wtedy gdy mówimy na mój temat….a przecież ja sama tego nie
          zepsułam.
          W każdym razie nie daje się już wciągać w rozmowy z gatunku
          wytykania sobie. Powiedziałam czego oczekuje co czuje itp. Nie
          będę tego powtarzać po 100 razy bo nawet dla mojego ucha byłoby to
          męczące. W tej chwili zaczynam czy własnym życiem….nie wiem czy to
          dobra metoda ponieważ jednym z zarzutów pod moim adresem był brak
          zainteresowania.
          Podsumowując (chociaż boli) zaakceptował stanowisko męża – co
          prawda nie miałam okazji go poinformować gdyż sama tej rozmowy
          kolejny raz nie zacznę, a dwa ostatnio trochę się mijamy.
          • kag73 Re: BŁAGAM O RADE !!! 17.07.09, 13:49
            No wlasnie to jest ten problem, jak go zatrzymasz na sile, bedziesz
            caly czas sie starac a on bedzie zyl jak u Pana Boga za piecem, bo
            dal Ci sznse i Ty musisz zabiegac.
            Daj jemu podjac decyzje. Amen!
            • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 17.07.09, 14:04
              Taki mam właśnie zamiar..... Poki co chyba jest lekko zaskoczony
              moją nową reakcją gdy w słuchawce słyszy usmiechniety pewny siebie
              głos, a nie żałosny i zapłakany proszący aby wszystko raz jeszcze
              przemyśał. Nie bede odbudowywała sama czegoś czego sama nie
              zawaliłam (zresztą tak się nie da). Jeżeli faktycznie mnie nie
              kocha - ok wyprowadź się...nie ma nic gorszego niż ocierać się dzien
              w dzień o osobe która wywołuje tak negatywne emocje.
              Może to dobre podejście może złe...zobaczymy. Jestem wartościowa
              kobietą i zaden facet nie sprowadzi mnie juz do takiego dna
              psychicznego jak miało to miejsce przez kilka ostatnich dni.
              • kag73 Re: BŁAGAM O RADE !!! 17.07.09, 19:06
                No, prosze, bardzo dobrze! Tak trzymac!
                Jasne, pokaz mu, ze jestes prawdziwa kobieta, ktora zna swoja
                wartosc a nie jakas tam kobiecinka. Niech widzi co traci! Zrobilas
                wszystko co moglas.
                On jest wolnym czlowiekiem, jego wybor.
                Kto wiem, moze bedzie to Waszym nowym poczatkiem a jezeli
                nie...czasami Twoj pech tak naprawde moze okazac sie Twoim
                szczesciem.
                Napisz nam kiedys co dalej, ja rzecz sie potoczyla.
                • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 20.07.09, 08:42
                  Weekend spędziliśmy osobno. On u przyjaciela ja u koleżanki na
                  działce. W dniu wczorajszym w nocy po powrocie postawiłam sprawę
                  jasno.....
                  1. nie będziesz się mną bawił...raz dzwonisz, pytasz, chcesz
                  szczerości za trochę mówisz że nie miało to znaczenia.
                  2. nie będę cały czas powtarzać czego chcę i jak widzę dalsze
                  życie z tobą bo nawet dla mnie jest to meczące.
                  3. nie będę sama budować wspólnego, nowego życia bo sama go nie
                  rozwaliłam, a zresztą tak się nie da.
                  4. nie jestem jakimś przestępca który doprowadził do wielkiej
                  destrukcji i teraz musi wkradać się w łaski i pokutować.
                  5. jeżeli faktycznie mnie nie kochasz wyprowadź się, bo obcieranie
                  się dzień w dzień o osobę której się nie kocha i która tak
                  negatywnie na ciebie wpływa może wykończyć.
                  6. jeżeli się wyprowadzisz licz się z konsekwencjami (nawet z
                  rozwodem) bo nie będziesz sobie gdzieś szumiał
                  bawił się itp. i może kiedyś dojdziesz do wniosku że chcesz
                  wrócić. Tak robią dzieci, a nie dorosły facet.
                  7. moja ręka jest jeszcze w dalszym ciągu wyciągnięta w twoją
                  stronę, ale sama naprawiać nie będę bo sama nie zniszczyłam i
                  sama nie popełniałam błędów.
                  8. w tym jednym punkcie dziękuje za sytuacje jaka ma miejsce między
                  nami, bo pozwoliła mi ona odzyskać dawną siebie. Z racji
                  tego "zła" między nami wydawało mi się że taka zacięta
                  złośliwa kobieta to ja - a tak nie było. Odzyskuje dawną siebie
                  i będę miała wiele do zaoferowania tobie lub komuś nemu.
                  9. jeżeli się wyprowadzisz "odchoruje" to jak każda kobieta, która
                  kocha, ale w końcu stanę do pionu i będę normalnie zyć... nie
                  będę układać sobie życia na siłę ale będę normalnie żyć.

                  Taki sens wczorajszej rozmowy…..

                  Przyznam się Wam szczerze do jednego.... nie wiem w ogóle jak mam
                  się w takiej sytuacji zachowywać na co dzień w domu….zwykłe banalne
                  sprawy…obiad na 1 czy 2 osoby ???....pytać czy będzie na obiedzie
                  czy nie ???? itp.
                  • anina-1 Re: BŁAGAM O RADE !!! 20.07.09, 15:41
                    Gotuj normalnie. Zjedz, a on jak będzie chciał to sobie nałoży. O nic się nie pytaj czy będzie na obiedzie czy nie. Mi to się wydaje narzucaniem.
                    A tak na marginesie - pytałaś się go codziennie wcześniej czy będzie na obiedzie?
                    Ja zawsze gotuję na godzinę kiedy powinien mąż wrócić z pracy. Jak się spóźni to sobie odgrzewa.

                    Wszystko robisz wokól niego? Nie masz jakiś zajęć w domu, typu czytanie książek, aerobik, jeżdżenie rowerem, oglądanie filmu? Zajmij się sobą i nie myśl jak mu dogodzić. Kosmetyczka, basen, cokolwiek.
                    Nie rozumiem w ogóle ciebie. Ja nawet w małżeństwie tak staram się podchodzić do każdego dnia.
                  • kicia031 Re: BŁAGAM O RADE !!! 20.07.09, 16:11
                    Masz podstawy, zeby byc z siebie dumna. Okzalas, ze kochasz, ale ze
                    tez masz swoja godnosc.

                    Napisz, jak sie sprawy rozwina

                    pozdrawiam.
      • piotr-1974 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 09:21
        Po przeczytaniu twoich postów doszedłem do wniosku, że jest to
        kolejna próba usprawiedliwienia się na wypadek gdyby mąż Cie
        zostawił. Denerwuje Cie ta sytuacja ponieważ straciłaś nad nią
        panowanie i to teraz od męża zależy co będzie dalej - a tego
        przecież bardzo nie lubisz.
        Nic w sobie nie zmieniłaś, przeprosiny, błagania to puste słowa - to
        przecież nic nie kosztuje.
        KOBIETO - jeżeli chcesz uratować wasz związek - to nie stawiaj
        warunków, wyciągnij rękę do zgody, nie patrz co mąż ma w sobie
        zmienić zebyś mogła być z nim, tylko zmień się tak żeby on chciał
        być z tobą. Naucz sie "dawać" a nie tylko "brać".
        Każdy ma swoje wady napewno twój mąż też nie jest idealny ale jeżeli
        chcecie być razem musicie odsunąć wasze wady na bok i popatrzeć na
        siebie przez pryzmat swoich zalet.
        W innym wypadku nie wróżę nic dobrego - i prawdą jest, że mąż nie ma
        innej kobiety, on poprostu ma w końcu święty spokuj bez twojego
        ciągłego szukania problemów.
        • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 10:55
          Do Piotr - 1974:

          Ja wyciągałam reke do zgody...przyznałam się do swoich błęów,
          minusów itp. Zrozum, że moje zachowania nie były spowodowane tzw.
          muchami w nosie. Powiedziałam mężowi, że jestem gotowa na nowe życie
          jak dwie nowe osoby. Powiedziałam, ze ta sytuacja na pewno mnie
          zmieniła i wracam do dawnej siebie. Wiem, że to sa tylko słowa...jak
          to udowodnić osobie, która traktuje cie jak zło konieczne...która
          mówi nie kocham cię....itp
          Doradźmi jak facet z meskeigo punktu widzenia...jak powinnam się
          zachować...zachowywać... ????. Tym bardziej,że mój mąz mówi
          wyłacznie o mnie ...jak by sam nie miał żadnych wad.
          • piotr-1974 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 12:26
            Tak jak to ktoś wcześniej napisał, każda kłótnia pozostawia w sercu
            obojga małżonków drzazgę, dlatego nie każdy związek jest do
            uratowania. Ja ze swojej strony mogę Ci powiedzieć staraj się
            zachowywać tak jak obiecywałaś - jeżeli mówiłaś, że go kochasz to mu
            to pokaż, jeżeli mówiłaś, że będziesz go wspierać to zainteresujsię
            jego sprawami, wspieraj go w jego pomysłach, działaniach - nie
            oczekuj, że on odrazu pozytywnie będzie patrzył na Ciebie i ufał w
            to co robisz - jeżeli raniliście się oboje przez długi czas,
            zaufania nie zdobędzie sie w przeciągu jednego dnia. Nie wiem jakim
            człowiekiem jest twój mąż, ale jeżeli postarasz się być inną osobą
            to jest szansa, że będziecie razem a powiem Ci że nagrodą za ten
            wysiłek jest to, że uczucie które przetrwało taką próbę jest później
            pełniejsze i mocniejsze. Głowa do góry trzeba zakasać rękawy nie
            patrzeć wstecz - bo tego co było powiedziane i zrobione nie
            cofniesz. Bądź dla męża dobrą kochającą żoną jeżeli Cię kocha to się
            zmieni. Nie idź drogą "ząb za ząb" to do niczego nie prowadzi. Życzę
            Ci wytrwałości - nie zatrzymuj się w pół drogi.
            • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 13:16
              Nie wiem już nawet co mam pisać. On w nic nie wierzy, nie che dac
              nam szansy bo było ich wiele i każda kolejna nic nie wnosiła na
              dłuzszą metę. Chce mu pokazac że moge się zmienić ale on mnie nie
              dopuszcza do siebie. Jak takiemu człowiekowi okazywac uczucia,
              zainteresowanie itp. ??? Rozmawialiśmy dzisiaj pzrez telefon....i to
              jest ciagle ta sama spiewka.
              Jak zdobyć takiego człowieka ???? Jedynie kiedy moge zadziałac to
              teraz nim sie wyprowadzi. Wiem że z głową nie można zrobic jak z
              dyskiem ...format i po sprawie.
              Jak w takiej sytuacji zdobyć go na nowo ???.
              Jak sam dzisiaj przyznał moje podejście o którym pisłam kilka postów
              wcześniej działa jeszcze bardziej na minus.
              • kicia031 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 13:36
                Przestan go przekonywac. jedyne, co z tego wynika, co upokorzenie i
                niesmak. Powiedzials juz swoje, teraz zajmij sie soba i pozwol mu
                podjac decyzje!
                Nie mozesz go zdobyc - to mezczyzna zdobywa kobiete, nie na odwrot.
                Jesli bedziesz mu sie narzucac, to wasz zwiazek, nawet jak go na
                sile ocalisz, nigdy nie bedzie szczesliwy.

                Wiem ze boli, ale na dluzsza mete to jedyne rozwiazanie.
                • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 13:43
                  Powiedział że możemy wrócic do rozmowy wieczorem....a ja już nie
                  wiem co mam mówić... tym bardziej że stwierdził, że moja ostatnia
                  postawa działa jescze bardziej na minus.
              • piotr-1974 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 13:46
                Wiem, że to trudne w tej sytuacji ale postaraj się odsunąć emocje na
                bok. "Weź głeboki wdech" - nie dzwoń, nie atakuj go prośbami o to
                żeby został, obietnicami, że się zmienisz - w takiej sytuacji mąż
                żeby pokazać swoją niezależność może zachowywać się i mówić
                odwrotnie niż myśli poprostu na przekór Tobie. Rób co do ciebie
                należy - kochaj go. Jeżeli odejdzie - trudno - jest to szok ale jak
                to mówią - co nas nie zabije to nas wzmocni. Przynajmniej nie
                będziesz mogła mieć wyrzutów sumienia, że nic nie zrobiłaś - to
                będzie jego wybór.
                • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 13:47
                  Nic innego mi nie pozostało....
                  • piotr-1974 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 14:10
                    Mam do Ciebie pytanie - dlaczego dziewczyny po ślubie próbują
                    zmienić mężów, stają się szorstkie, często obojętne, przestaje im
                    zależeć.
                    Jak widzę po innych postach często problemem stają się teściowe lub
                    rodzina męża.
                    • kicia031 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 14:40
                      dlaczego dziewczyny po ślubie próbują
                      > zmienić mężów, stają się szorstkie, często obojętne, przestaje im
                      > zależeć.

                      Dodre pytanie. Mysle, ze nas kobiet nikt nie uczy, jak postepowac w
                      malzenstwie, by bylo ono dobre i szczesliwe. Jak zachowac rownowage
                      miedzy szacunkiem do siebie, a szacunkiem do partnera.

                      Czesto niestety faceci wywoluja takie zachowania w nakrecajacej sie
                      spirali wzajemnego niezrozumienia. No i jest jedna rzecz, ktore
                      doprowadza kobiety do szalu - brak wspolzangazowania w obowiazki
                      domowe.
                      • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 14:48
                        U nas wszystko zaczeło się sypać gdy mąż zmienił prace. Pochłoneła
                        go kariera, pozycja, kasa ... zaczełam sie odsuwac od niego więc i
                        on ode mnie. Do tego doszły inne czynniki i mamy poczatek końca.
                    • arieta Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 14:55
                      piotr-1974 napisał:

                      > Mam do Ciebie pytanie - dlaczego dziewczyny po ślubie próbują
                      > zmienić mężów, stają się szorstkie, często obojętne, przestaje im
                      > zależeć.
                      > Jak widzę po innych postach często problemem stają się teściowe lub
                      > rodzina męża.

                      Nie do mnie pytanie, ale się wypowiem.
                      Wydaje mi się, że głownie dlatego, że faceci bardzo często są zupełnie nie przygotowani do małżeńskiej bliskości. Nie potrafią tej bliskości zaoferować, albo wręcz wydaje im się to niemęskie. Nie brakuje im tego. A kobiety to rozczarowuje. I tak jak pisała kicia często nie poczuwają się do obsługi domu.
                      A kobiety z kolei próbują bardzo nieskutecznych metod by ich tego nauczyć. Narzekania, albo karania, robienia awantur, chłodu emocjonalnego. (Zresztą często wcale nie są takie otwarte na możliwość zmiany tych zachowań na bardziej skuteczne).
                      Na co faceci reagują jeszcze większym wycofaniem. I tak w koło.
                      Wiadomo, że to nie jest prawdziwe dla wszystkich, ale wydaje mi się, że dla wieeelu sytuacji.
                      • piotr-1974 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 15:33
                        Ciekawi mnie dlaczego tak się dzieje bo przecież wina zawsze leży po
                        dwóch stronach "żony i teściowej" -))) - na serio mężczyzny i
                        kobiety - mężczyzna nie rozumie potrzeb kobiety i na odwrót - ale co
                        ciekawe dzieje się tak najczęściej w małżeństwach, pary mieszkające
                        wspólnie nie nażekają na siebie. W związku z tym skłaniał bym się
                        bardziej ku opinii, że to "papierek" często jest powodem problemów.
                        Mąż nie wkłada w związek tyle wysiłku ile należy bo nie musi już
                        kobiety zobywać, a żona chce zawłaszczyć całkowicie osobę męża gdyż
                        uważa, że już jako mąż całkowicie należy do niej. W sytuacji, w
                        której obie strony lubią samodzielność, dominację powstaje konflikt
                        ale czy musi do tego dochodzić, przecież wystarczy dać sobie
                        wspólnie odrobinę "wolności"
                        • kicia031 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 15:39
                          A moze odniesiesz sie do kwestii zaangazowania w obowiazki domowe?
                          • piotr-1974 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 15:44
                            To co wcześniej napisałem dotyczy również obowiązków domowych,
                            przecież ludzie mieszkający razem bez ślubu też prowadzą wspólnie
                            dom i tutaj jakoś nie ma problemów. Problem pojawia się z chwilą
                            ślubu. Dlaczego???
                            • kicia031 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 16:35
                              ludzie mieszkający razem bez ślubu też prowadzą wspólnie
                              > dom i tutaj jakoś nie ma problemów. Problem pojawia się z chwilą
                              > ślubu. Dlaczego???

                              Bzdury piszesz kolego. ja zyje w wolnym zwiazku od 9 prawie lat i
                              problemy mamy dokladnie takie same jak malzenstwa.
                        • arieta Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 15:42
                          piotr-1974 napisał:

                          > Ciekawi mnie dlaczego tak się dzieje bo przecież wina zawsze leży po
                          > dwóch stronach "żony i teściowej" -))) - na serio mężczyzny i
                          > kobiety - mężczyzna nie rozumie potrzeb kobiety i na odwrót - ale co
                          > ciekawe dzieje się tak najczęściej w małżeństwach, pary mieszkające
                          > wspólnie nie nażekają na siebie. W związku z tym skłaniał bym się
                          > bardziej ku opinii, że to "papierek" często jest powodem problemów.
                          > Mąż nie wkłada w związek tyle wysiłku ile należy bo nie musi już
                          > kobiety zobywać, a żona chce zawłaszczyć całkowicie osobę męża gdyż
                          > uważa, że już jako mąż całkowicie należy do niej. W sytuacji, w
                          > której obie strony lubią samodzielność, dominację powstaje konflikt
                          > ale czy musi do tego dochodzić, przecież wystarczy dać sobie
                          > wspólnie odrobinę "wolności"

                          Nie wiem, czy faktycznie u par bez papierka nie ma taiego problemu? Wiele tu dziewczyn pisało o problemach właśnie w bezpapierkowych związkach.
                          Poza tym wydaje mi się, że prócz rozumienia potrzeby wolności przez kobiety, potrzebne jest też zaangażowanie ze strony mężczyzny.
    • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 15:42
      Kochani a może od innej strony.... jesteście w mojej sytuacji (z
      postów znana)...nie chcecie odpuscić...reakcję i stanowisko męża
      znacie. Mimo tego nie chcecie się poddać...i czas az sie wyprowadzi
      pzreznaczacie na "walkę" ...chcecie go na nowo
      rozkochać...zainteresować sobą....pokazac że się zmieniłyście i
      zrozumiałyście swoje błedy....Co byście zrobiły ??? jakbyście
      działałay ??? Jakie kroki , jakie ruchy ???..... rozumiecie chyba co
      chce powiedzieć..
      Nie mam tu na mysli rozmów i przekonywania płakania narzucania się
      itp. Od słów do czynów....Podkreśłam po drugiej stronie macie kogoś
      kto was do siebie nie dopuszcza. Wielkie wyzwanie.

      Forma postu może bardziej do pań ale męski punkt widzenia równiez
      mile widziany.
      • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 15:46
        Kochani a może od innej strony.... jesteście w mojej sytuacji (z
        postów znana)...nie chcecie odpuscić...reakcję i stanowisko męża
        znacie. Mimo tego nie chcecie się poddać...i czas az sie wyprowadzi
        pzreznaczacie na "walkę" ...chcecie go na nowo
        rozkochać...zainteresować sobą....pokazac że się zmieniłyście i
        zrozumiałyście swoje błedy....Co byście zrobiły ??? jakbyście
        działałay ??? Jakie kroki , jakie ruchy ???..... rozumiecie chyba co
        chce powiedzieć..
        Nie mam tu na mysli rozmów i przekonywania płakania narzucania się
        itp. Od słów do czynów....Podkreśłam po drugiej stronie macie kogoś
        kto was do siebie nie dopuszcza. Wielkie wyzwanie.

        Forma postu może bardziej do pań ale męski punkt widzenia równiez
        mile widziany.
      • kicia031 Re: BŁAGAM O RADE !!! 21.07.09, 16:38
        Ubralabym sie bosko, powiedziala czesc i z usmiechem wyszla z domu.
        • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 07:36
          Chyba powinnam zmienic watek jak zyc po rozstaniu .
          Wczoraj kolejny raz wywiązała się rozmowa.... od słowka do słówka...
          Usłyszałam że swoim zachowaniem i tym co mówie i jak sie zachowuje
          (opisywałamw postach) w ogóle sie do niego nie zblizam, a wręcz
          przeciwnie. Zresztą nawet gdybym szła w dobrą strone to i tak on nie
          wie czy cos by z tego było.
          W między czasie poprosiłam aby wymienił zalety jakie jego zdaniem
          posiadam znamy sie juz przeciez tyle lat. Nie wymienił ani
          jednej....na jego prosbe zrobiłam to ja.... i wiecie co ???!!!
          zaczął sie smiać..nawet nie usmiechać ...smiać !!!!!!!! To nie był
          nawet ironiczny smiech tylko pusty wyśmiewajacy...!!. Nie
          wytrzymalam stanelam przed nim i powiedzialam, że tą postawą
          otworzył mi oczy....osoba która tak sie zachowuje nie jest warta
          moich łez i nie zasługuje na poznanie mnie takiej jaką jestem
          naprawde.
          W odpowiedzi usłyszałam, że właśnie wszystko przekreśliłam i to
          definitywny koniec
          • moreno68 Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 08:47
            Czytałam Twój post od początku.Szkoda ,że nie chciałaś skorzystac z
            rady zaproponowanej przez Panią Agnieszkę.Tak samo jak łapczywie
            psuliście swój związek z taką samą nadgorliwością wziełaś się za
            jego naprawę.A wiesz jakie jest powiedzenie,że nadgorliwośc jest
            gorsza od faszyzmu...
            Wg mnie w pewnych sytuacjach uszanowanie zdania drugiej osoby, danie
            czasu na zebranie myśli jest bezcenne.Nie wiem dlaczego tego czasu
            nie chcesz swojemu partnerowi dac, bez
            wyliczanek,przepychanek,rozmów 24 h o problemie.
            Nie zgodzę się też,że zrobienie się na bóstwo , posyłanie spojrzen
            uwodzicielskich itp skłoni faceta naprawdę zdeterminowanego tą
            sytuacją do przemyśleń.Sorry ale jeśli mam na kogoś alergię to nawet
            jak wyskoczy niczym króliczek playboya z toru i tak zrobi mi się
            mdło.
            Co bym zrobiła na Twoim miejscu?To zależy czego chcesz?Bo tyle w
            tych postach emocji od ,,nowego ja,, do rozstania i poszanowania
            godności że dla mnie Twoje reakcje są histeryczne i przestajesz byc
            wiarygodna.Nie wnikam w emocje bo wiadomo ,że są i trudno zachowac
            spojkój.
            pomysł z rozmową z jego rodzicami albo spotkanie Twojej mamy z nim
            pozostawiam bez komentarza bo jest na poziomie dna od butelki...Z
            kim jesteś w związku z dorosłym facetem czy małym Jaśkim w krótkich
            portkach?
            Przeczytaj post Pani Agnieszki ...jest naprawdę fajny.Wycisz emocje
            (wiem że trudno), daj mu podjac decyzje i sama (bez głośnego
            informowania w domu przy każdym spotkaniu)zastanów się czego chcesz.
            Co proponuję?może samotny wyjazd na parę dni w celu zebrania myśli?
            może wizytę u psychologa ,który pomoże uporac się z emocjami?
            Naprawdę odradzam wiszenie facetowi u gardła , i gadanie o naprawie
            związku przez ,,gadanie,,
            Ochłoń i nie dramatyzuj .Po co ta chęc wymieniania zalet?Nie dziwię
            się, a piszę to jako kobieta ,że uważa ,iz się do niego nie
            zbliżasz...
            bo wg mnie nie zbliżasz się tylko realizujesz plan naprawy związku w
            pojedynkę i przekonywania i uszczęśliwiania na siłę, kiedy on
            jeszcze nie wie czy chce w tym związku byc.
            O jego winie ,itp nie będę się rozpisywac bo to oczywiste ,że nic
            nie jest czarno -białe , tylko metoda oko za oko nic tu nie da.

            Krótka rada-psycholog(w celu wygadania się i opanowania emocji)i
            wyjazd w celu zebrania myśli;)
            Powodzenia życzę...I nadal uważam ,że zachowanie klasy w pewnych
            sytuacjach jest nieodzowne..
          • enith Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 08:48
            Zagubiona, przeczytałam twój wątek i wiem jedno. Twoje małżeństwo się skończyło. Nie, nie wczoraj podczas waszej ostatniej rozmowy, ale już dawno temu. Natomiast to, co tu opisujesz od pewnego czasu, to reanimacja trupa. Popełniłaś wiele błędów, za co kajasz się, przepraszasz, pytasz o rady i wprowadzasz je w życie. A co zrobił twój mąż? Dokładnie nic, wielkie zero. Od początku powtarza ci, że to koniec, że nie kocha, że nie daje wam szans. I dzięki bogu, że wczorajsza rozmowa się odbyła, bo wreszcie otwarły ci się oczy na fakt: wasz związek to przeszłość. I nareszcie przyjęłaś ten fakt do wiadomości. Teraz, zamiast ratować trupa, skup się na tym jak zakończyć związek i sfinalizować wasze sprawy.
          • kicia031 Warciscie jedno drugiego 22.07.09, 10:22
            Ty za wszelka cene chcesz postawic na swoim, nie sluchajac swojego
            meza ani nie szanujac prawa do podejmowania decyzji. Ma byc po
            twojemu i koniec, niewazne, co on mysli na ten temat. W pewnym
            sensie maz ma racje, ze sie nie zmienilas.

            Twoj maz z kolei upaja sie twoim ponizeniem i swoja nad toba wladza,
            to dajec ci cien nadzieji, to znowu spychajac cie w otchlan.

            Brrrrrrr
            • zagubiona-net Re: Warciscie jedno drugiego 22.07.09, 10:30
              Bron boze ...nie mam i nie miałam najmniejszego zamiaru stawiac na
              swoim.... Gdyby tak było uwiesiłabym mu się u gardła i nie pozwoliła
              odejść (czy cos podobnego) Próbowałam sie porozumieć cos przekazać
              rowniez i czekałam. Mimo wszystko kocham go i uważam ze najłatwiej
              jest odejść....życie nauczyło mnie że w niektórych sprawach warto
              podjąc jedna probe za dużo niz jedną za mało. Nie chce sie wybielać,
              ale najgorsze jest to że mój mąz nie widzi swoich błęów i swojej
              postawy...ale to juz inna inszość.
              Poki co rozchodzimy się.... Ja tylko głośno zastanawiam się jak
              powinnam zachowywac się w tej sytuacji...
    • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 10:04
      Tak sobie teraz gdybam.....Uważacie że po czymś takim ponowne
      zejście się dwóch osób jest
      możliwe ??. Nie mówie dziś, jutro, za miesiąc....
      Mąż z całą pewnością wyprowadzi się jeszcze w tym tygodniu ...jak
      powinnam się zachowywac po jego wyprowadzce w stosunku do niego ???.
      Nie myśle bombardować go telefonani, smsami, mailami itp. Jakby nie
      patrzył jestesmy małżeństwem może na papierku ale jednak....
      Powinnam czekac na sygnał od niego ??? po jakims czasie stosownym
      bedzie zatelefonowac jak się miewa itp. ???

      • mala-beti Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 10:40
        zagubiona-net napisała:

        > Tak sobie teraz gdybam.....Uważacie że po czymś takim ponowne
        > zejście się dwóch osób jest
        > możliwe ??. Nie mówie dziś, jutro, za miesiąc....
        > Mąż z całą pewnością wyprowadzi się jeszcze w tym tygodniu ...jak
        > powinnam się zachowywac po jego wyprowadzce w stosunku do
        niego ???.
        > Nie myśle bombardować go telefonani, smsami, mailami itp. Jakby
        nie
        > patrzył jestesmy małżeństwem może na papierku ale jednak....
        > Powinnam czekac na sygnał od niego ??? po jakims czasie stosownym
        > bedzie zatelefonowac jak się miewa itp. ???


        Zagubiona ale po co pytasz? O to samo jak się zachować pytałaś
        wcześniej - i nie wzięłaś sobie niczyjej rady do serca. Zrobiłaś po
        swojemu , narzucałaś mu się, zamiast dać mu czas, na przemyślenia,
        ty gadałaś, przekonywałaś, udowadniałaś itp., a teraz po rozstaniu
        chcesz robić to samo. Jeśli ci ktoś napisze żebyś dała mu spokój to
        i tak nie dasz, wiec po co pytać..
        pozdrawiam
        ps. zajmij się sobą, czas pokaze, na siłe nic nie zrobisz.
        • moreno68 Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 11:58
          Kobieto czy Ty czytasz ze zrozumieniem?Daj facetowi odtechnąc od
          ciebie, daj mu czas pomyślec i przestan za nim łazic, wydzwaniac,
          narzucac się ,komunikowac pod byle pretekstem.Zobacz ile osób na
          forum dziwi Twoje zachowanie , zachowaj klase ...
          • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 12:12
            moreno68 napisał:

            > Kobieto czy Ty czytasz ze zrozumieniem?Daj facetowi odtechnąc od
            > ciebie, daj mu czas pomyślec i przestan za nim łazic, wydzwaniac,
            > narzucac się ,komunikowac pod byle pretekstem.Zobacz ile osób na
            > forum dziwi Twoje zachowanie , zachowaj klase

            A kto powiedział że ja to robie ???? za nikim nie łaże itp. a tym
            bardziej w domu sama rozmów nie zaczynam, nie wydzwaniam itp.
            Tutaj chyba moge sie głośno pozastanawiać.
            • moreno68 Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 12:29
              może przeczytsz swoje wczerśniejsze wpisy...może żle przedstawiłas
              sytuacje ale na taką osobę wyglądasz.
              Ile razy Twój mąż prosił o naprawę związku?Kiedy sam zainicjował
              rozmowę na ten temat?Kiedy sam wypytywał Cibie co dalej z Wami?
              Poprostu po tych postach jawisz się jako osba bardzo narzxucająca
              się.
            • anina-1 Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 16:11
              a gdybyś ty nie chciała się z kimś widzieć, irytowała by cię taka osoba, a ona na siłę tłumaczyłby ci, że się zmieniła i chce z tobą być chociaż ty nie widzisz w tej osobie żadnych zmian tylko słowa? Jakbyś zareagowała?

              "Miłość nie powinna prosić [...] ani żądać. Miłość musi posiadać siłę, dzięki której dojdzie sama w sobie do pewności. I wtedy nie ją cokolwiek ciągnąć będzie, lecz ona zacznie przyciągać."
              Hermann Hesse
            • magi731 Re: BŁAGAM O RADE !!! 24.07.09, 12:17
              Nie wiem co powinnaś robić, ale ja byłam w moim związku tą drugą
              stroną. To u mnie się wszystko wypaliło, zachowanie męża
              doprowadziło do zaniku jakichkolwiek uczuć do niego. I niestety był
              potem ktoś inny. I zachowywałam się podobnie jak Twój mąż. Wszystkie
              jego argumenty, zapewnienia, obietnice mało mnie obchodziły. Dla
              mnie było już za późno. Ale mamy dzieci. Gdyby nie one chyba
              rzeczywiście by mnie już nie było w tym związku. Ale nie mąż mnie
              przekonał do zmiany decyzji. Chyba sama musiałam do tego dojrzeć i
              postanowłam spróbować i dać nam jeszcze jedną szansę. Życzę
              powodzenia.
    • marianka_marianka Re: BŁAGAM O RADE !!! 22.07.09, 15:33
      No i dobrze, że się wyprowadzi. Odzyskasz spokój. I pod żadnym pozorem nie dzwoń, nie kontaktuj się w żaden sposób pierwsza. Przed wyprowadzką ustalcie tylko wasze wspólne sprawy, finanse, rachunki itp.
      • gatta5 Re: BŁAGAM O RADE !!! 23.07.09, 22:54
        Jak dla mnie zły sposób wybrałaś na ratowanie związku. Kiedy
        sytuacja jest tak napięta nie możesz facetowi grozić rozwodem, mówić
        o konsekwencjach wyprowadzki, bo będzie mu to jeszcze bardziej
        wisieć...pouczasz go (że tak robią dzieci, nie dorosły facet),
        wmawiasz, że jeszcze będzie żałował, jak odejdzie od ciebie...nie
        tędy droga...tym krytykowaniem się pogrążasz i bardziej go
        wkurzasz... masz mu pokazać, że go kochasz, że ci na nim zależy,
        pokazać siebie jako dojrzało osobę, a nie rozhisteryzowaną
        księżniczkę...oczywiście wierzę ci, że on też ma za uszami, ale
        jeśli chcesz ratować związek musisz pokazać, że ty się zmieniłaś, że
        się starsz, wtedy on też powinien zacząć się starać...to tak
        ogólnikowo, bo przeciez niewiele wiem, co tam między wami zaszlo.



    • mondayx Re: BŁAGAM O RADE !!! 17.08.09, 09:11
      Witam, od ostatniego posta w tym wątku mineło trochę czasu... Zagubiona - jak rozwinęła się sytuacja?
      Czy spakowałaś tego egoistycznego dupka i wyekspediowałaś za drzwi?
      • zagubiona-net Re: BŁAGAM O RADE !!! 17.08.09, 09:47
        Witam wszystkich...własnie wróciłam z urlopu. Urlop był domowy ale
        udany.
        W sprawie zasadniczej.... wszystko stoi w miejscu. Małżonek jest po
        środku....boi sie wyprowadzic i boi sie zostać. . Obecnie po swoim
        urlopie jest już w domu...NAPRAWDE nie wiem co mam napisac więcej
        poniewaz nic nowego się nie wydarzyło.
        Był chyba tylko zaskoczony, że tak dobrze daje rade bez niego .
        Obecnie czekam na jego decyzję.... co nie zmienia ze mam wlasne
        zycie. Mam wrazenie jakby sie łamał....ale niesamowie jest
        jedno ....Czy ja jeszcze tego chce ???!!!!.Psychicznie odpoczęłam
        bardzo...złapałam troche opalenizny (bo wycieczkowałam
        codziennie) ....dzisiaj przeżywam koszmar pierwszego dnia w pracy po
        urlopie
        • mondayx Re: BŁAGAM O RADE !!! 17.08.09, 11:01
          Prosisz o radę to może jakaś praktyczna pomoc. Nie moja - książka. W gruncie rzeczy napisana dla meżczyzn, ale napisana z dużą znajomością rzeczy a zatem zawiera sporo materiału do przemyśleń.
          Można ją znaleźć chociażby tu:
          chomikuj.pl/tom99/Ksia*c5*bcki/NLS/Tajemnice+uwodzenia.doc
          Waszej sytuacji dotyczy rozdział 19.
          Może być dla Ciebie inspirująca a rozwiązania do zastosowania na pozór dziwaczne.

          Bo, to może działa tak...
          Im bardziej Go chcesz, tym bardziej on się wymyka. Jesteś w stanie go odzyskać dopiero wtedy, kiedy tak naprawde nie będzie Ci już potrzebny. I wtedy staniesz wobec pytania, czy rzeczywiście Go chcesz? I być może wtedy podejmiesz "bardziej świadomą" decyzję.

          Powodzenia


        • ricky300 Re: BŁAGAM O RADE !!! 03.09.09, 12:27
          Polecam Ci przeczytać książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy", z
          której wynika, że dotychczas płaszcząć się i narzucając popelniłaś
          kardynalne blędy.
    • olga2207 Re: BŁAGAM O RADE !!! 17.08.09, 14:20
      prawie wszystko, co opisujesz znam z autopsji. megaszarpanie sie trwalo pol
      roku. to maz o mnie walczyl, podobnie do Ciebie, chcial rozmawiac, prosil o
      wyjasnienia mojej postawy, a ja potrzebowalam czasu, czasu i jeszcze raz czasu.
      wystawialam go na dlugie, trudne proby, by przekonac SIEBIE, ze chce z nim byc.
      wytrzymal. ale po mojej deklaracji, ze chce z nim byc, wszystko odbudowac popadl
      w odretwienie. jego kryzys trwal okolo poltora roku. miesiace melancholii,
      miesiace milczenia, bez seksu (bo nie chcial). czasami pytalam, czy jakos mu
      pomoc, czsami mowilam, ze za nim tesknie, ze mi go brakuje. bez histerii i
      nerwow. nauczylam sie cierpliwosci, prawdziwego szacunku, dalam mu prawo do
      przezywania naszego kryzysu w jego wlasny sposob, zauwazylam i docenilam, jak
      bardzo sie roznimy, sama sobie rowniez dalam prawo do bycia soba. skoro zamiast
      byc ze mna wolal siedziec w komputerze, to ok, zaczelam uczyc sie hiszpanskiego.
      jeszcze raz duuuuzo cierpliwosci, dystansu i poczucia humoru. bylo bardzo
      ciezko. w krytycznych momentach zamiast mowic pisalismy listy, nie smsy, tylko
      tradycyjne dlugie listy na papierze. nie mozna niczego wymazac, wiec trzeba sie
      solidnie zastanowic, czy chce sie cos napisac czy nie. od mojej decyzji bycia z
      nim (a podejmowalam ja przez ponad pol roku) minelo 2,5 roku. ciesze sie, ze
      wygralismy. nadal ucze sie, jak byc dla mojego meza przyjacielem i doceniac jego
      zalety. sluchaj tylko siebie, a nie wypowiedzi pt. sorry, ale nie wierze, ze wam
      sie uda. w kazdym zwiazku sa kryzy, bez wyjatku, tylko nie spiesz sie. caly ten
      kryzys (juz mielismy sie rozwodzic!) wyszedl nam na wielki plus. w krytycznych
      momentach pomogaly mi takze ziolowe tabletki na uspokojenie.
    • ricky300 zagubiona - zajrzyj na skrzynkę gazetową :)) 03.09.09, 12:41
      • zagubiona-net Re: zagubiona - zajrzyj na skrzynkę gazetową :)) 03.09.09, 16:07
        Z powodów bliżej nie określonych nie moge sie tam dostać...
        • ricky300 podaj mi alternatywnego maila, wysle Ci ebooka! 04.09.09, 14:13
    • india70 Re: BŁAGAM O RADE !!! 06.09.09, 17:33
      jest takie stare przysłowie-nie wierz meżczyźnie bo to cukierek
      maczany w truciznie.Jakos mi trudno uwierzyc,ze nie chodzi o inna
      kobietę.Jesli nawet jescze namacalnie jej niem a to moze pragnie sie
      pojawiło.A czy przypadkiem jego kolega przyjaciel nie przeszedł
      ostatnio rozwodu,albo wdał sie w fantstyczny romans? zauwazyłam ze
      to tez bardzo oddziałowuje na facetów w około, im sie tez zaczyna
      marzyc
Pełna wersja