zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn

24.07.09, 21:35
Mam dosyć duży problem.
Mam 24 lata i żyję w niepełnej rodzinie.
Mój ojciec jest alkoholikiem z którym ja,moja matka i siostra nie mieszkamy od
15 lat.
Problem niestety polega na relacjach z matką.
Obecnie przebywam na wakacjach z moją dziewczyną(niedaleko mojego miejsca
zamieszkania).
Moją możliwośc wyjazdu ''obwarowała'' licznymi zobowiązaniami,których musiałem
dopełnic,żeby''pozwolila mi jechac''.

Moja matka jest osobą bardzo schorowaną.Posiada grupę inwalidzką,jednakże
pracuje na pół etatu jako sprzątaczka.
Nasza sytuacja finansowa nie jest zbyt ciekawa ,gdyż ja jestem jeszcze
studentem(ostatni semestr na politechnice studiów inżynierskich,wcześniej
szkoła zawodowa i technikum)Pracuję weekendami oraz otrzymuję stypendium naukowe.

Niestety pomimo tego dochodzi do bardzo wielu awantur.
Matka tydzień przed naszym wyjazdem zaczęła kaszlec ,jednakże nie chciała iśc
do lekarza bo panicznie bala się raka pluc na który umarł jej ojciec.
Udało mi się przekonac ją jednak do wizyty u lekarza i jak się okazało matka
ma podejrzenie gruźlicy w związku z czym zostala wyslana do szpitala na
oddzial pulmonologiczny(gdzie wcześniej leżał jej ojciec).
Podczas dzisiejszej rozmowy z matką powiedziałem jej,że we wtorek(czyli w dniu
w którym chce się zgłosic do szpitala)pojadę z nią.Ona natomiast zadzwonila do
mojej siostry żaląc się ,że ''olałam ją bo nie przyjechałem natychmiast''.

w późniejszej rozmowie matka zaczęła płakac i wpedzac mnie w poczucie
winy(mówiąc np.,że gdybym ja byl chory to ona by na skrzydlach przyleciala).

Problem mój polega na tym,że takie sytuacje zdarzają się bardzo często.
Moja matka jest osobą niesamodzielną(kiedyś zadzwonila i nakazala mi
NATYCHMIAST wracac do domu,żeby wymienic baterie w wadze,chociaż mogła to sama
zrobic).

Moja matka niestety jest mistrzynią w wpędzaniu mnie w poczucie winy
udowadniając mi w każdej awanturze jakim to jestem okropnym synem,który się o
nią nie troszczy i nie dba.

Moja matka nie pozwala mi wręcz wychodzic wieczorami nigdzie(poza pracą i
uczelnią).Nie mogę też nikogo zapraszac do domu(ona saama również nikogo nie
zaprasza).

Ma natręctwa(boi się psów.kiedy któregoś dnia pies się o nią otarł to ona
wyrzuciła ubranie w którym była w tym dniu ).Kiedyś niestety miała natręctwa
polegającego na zachowaniu ciągłej czystości.Potrafiła zużyc kostke mydla
dziennie.

Nie mam już sił.Zacząłem już szukac psychologa.
Moja matka nie widzi w sobie ŻADNEJ winy.

Co robic?


ps.Niestety dosyc często dochodzi między nami do awantur.Niestety żadne próby
jej zakończenia(np.spokojny ton głosu,rzeczowe argumenty)nie pomagają ,gdyż
mam wrażenie,że matka podczas awantur wpada w amok kompletnie nie słuchając
mnie i nakręcając się coraz bardziej.

Proszę o jakąkolwiek pomoc i wskazówki co robic dalej,gdyż tak dłużej nie
potrafię życ,
    • marzeka1 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 24.07.09, 22:15
      Współczuję i tobie, a szczególnie przyszłej dziewczynie na poważnie czy żonie,
      bo taka mamuśka rozwali ci życie. Będzie cię wpędzać w poczucie winy, 100 razy
      będzie umierała i mówiła, że to twoja wina. Tak naprawdę, to matka cię kastruje,
      przestajesz być facetem, który ma 24 lata, a stajesz się chłopcem, który prosi
      mamunię o zgodę na wyjazd na wakacje z dziewczyną chłopie, masz 24 lata, a nie 13!).
      Ona się nie zmieni, jedyne co ty możesz zrobić to szybko z tak chorego domu się
      ewakuować i zacząć dorosłe życie. Pewnie nawet nie jesteś w stanie powiedzieć
      jej wprost, jak ty to odbierasz, bo zagdakałaby cię, może napisz, a potem -
      zacznij sam żyć dorośle, bo wpędzisz siebie przy tak toksycznej mamuśce w
      prawdziwe problemy psychiczne i na serio nie będziesz umiał zbudować z żadną
      kobietą sensownego związku.

      "Moja matka nie pozwala mi wręcz wychodzic wieczorami nigdzie(poza pracą i
      > uczelnią).Nie mogę też nikogo zapraszac do domu(ona saama również nikogo nie
      > zaprasza)."- kuriozalne zachowanie.
      • verdana Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 24.07.09, 23:50
        Co robic?
        1. Jak naszybciej zaprowadzic matke do psychiatry. Zuzywanie kostki
        mydla dziennie, wyrzucanie ubrania o ktore otarl sie pies to objawy
        choroby psychicznej - prawdopodobnie nerwicy natrectw. Absolutnie
        konieczna jest pomoc lekarska. W wypadku, gdyby matka odmowila
        zastosowalabym szantaz - jak nie pójdziesz, to na mnie wiecej nie
        licz.
        2. Wyprowadzić się, pomagać matce, ale NIE leciec na kazde żądanie -
        bateria wysiadla - trudno, przyjdziesz jutro, za dwa dni, teraz nie.
        I starac się zwalczac wyrzuty sumienia.
        3. Co to znaczy "matka nie pozwala" - matka nie pozwala, a Ty
        wychodzisz. Pewnie trzy pierwsze razy będziesz musiał brutalnie
        porzucic matke z objawami zawału, ale za ktorymś razem matka się
        przekona, ze to nie działa. Z zapraszaniem jest gorzej - tu
        rzeczywiście bym sie dostosowała, bo matka jest chora.
        • spokojny22latek Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 10:30
          co do szantażu to już stosowałem ten sposób wywołało to jedynie awanturę płacz i
          dołek psychiczny że robię z niej "wariatkę" i przez następny miesiąc była nie do
          życia. wyprowadzka owszem to rozwiązanie jest dobre i dążę do tego ale dopiero
          jak skończę studia bo został mi jeden semestr inżynierskich i 2 lata
          magisterskich. jeśli uda mi się po zakończeniu studiów inżynierskich znaleźć na
          tyle dobrą pracę aby opłaci zaoczne studia i się utrzymać to tak mój problem
          będzie w większej części rozwiązany
    • bas-122 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 06:52
      Twoja matka jest niewątpliwie osobą schorowaną, doświadczoną przez życie, ma
      trudny charakter. Chciałaby Cię uzależnić od siebie, przywiązać na stałe,
      decydować o Twoim życiu. No cóż, jesteś najbliżej, mieszkasz z nią. I właściwie
      jesteś jedyną osobą na którą ma jeszcze jakiś wpływ. Z jednej strony można
      współczuć Twojej matce. Pewnie jej samej z sobą nie jest dobrze. A i Tobie nie
      jest lekko.
      Mi osobiście wygląda to na mieszankę syndromu żony alkoholika /przesadzanie z
      czystością/ i zaborczości czy toksyczności rodzica. Niewątpliwie porada
      psychologa by się przydała i to obojgu. Tobie da upewnienie, ze masz prawo żyć
      własnym życiem i podsunie sposoby radzenia sobie z matką oraz rozwiąże problem
      poczucia winy, jej pomoże wyjść z obłędnego kręgu.
      Zgadzam się z osobami wcześniej wypowiadającymi się. Powinieneś jak najszybciej
      usamodzielnić się, oraz stać się niezależnym finansowo. Bezwzględnie powinieneś
      nie dopuszczać do powstawania sytuacji w rodzaju:"możliwośc wyjazdu
      ''obwarowała'' licznymi zobowiązaniami", "matka nie pozwala mi wręcz wychodzic
      wieczorami nigdzie". Jesteś człowiekiem dorosłym i przede wszystkim powinieneś
      sam siebie traktować jak dorosły. Wiadomo, ze względu na zamieszkiwanie u mamy i
      zależność finansową, z pewnymi rzeczami musisz się liczyć, np. pewne obowiązki
      domowe, opowiadanie się o której wrócisz i punktualne wracanie, w jakimś
      zakresie udzielanie pomocy mamie /odwiezienie do szpitala/, interesowanie się
      jej zdrowiem itp.
      Niewątpliwie jednak możesz i powinieneś podjąć próbę nakreślenia pewnych granic
      postępowania z czym się będziesz liczył i na co godził, a w jakim zakresie nie
      ustąpisz. A przede wszystkim myślę, powinieneś przeanalizować proces powstawania
      awantur /tu też pomoże psycholog/ i zacząć im zapobiegać.
      Być może/nie napisałeś/siostra może Cię wesprzeć w tych działaniach.
    • twoj_aniol_stroz Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 10:16
      To co zostało powiedziane powyżej jest bardzo mądre i nie bedę się
      powtarzała. To co jeszcze dopowiem to kwestia Twojej siostry. Jakie
      są Twoje z nią stosunki? To bardzo wazna odpowiedź, bo mam wrażenie,
      że przeglądasz się w oczach siostry. Dlaczego tak wazne jest, że
      mama naskarżyła siostrze, że ją olałeś? Jak w takiej chwili reaguje
      siostra i dlaczego reakcja siostry jest taka wazna? Piszę to z
      własnego doświadczenia, bo sama kiedyś byłam bardzo uzależnioną od
      mamy osobą. Moja mama stosowała przeróżne chwyty emocjonalne i do
      dziś ponoszę tego konsekwencje. Natomiast początkiem mojego
      wychodzenia z tego uzaleznienia było jasne postawienie sprawy: ten
      szantaż to twój problem nie mój. Moja mama robiła to w ten sposób,
      że się do mnie nie odzywała, a ja musiałam szukać powodu jej złości,
      domyślać się i potem przepraszać całymi dniami aż w końcu powoli
      złość jej mijała i nasze stosunki wracały do jakiejś tam normy. Nie
      było takiej chwili, żeby ona stwierdzała: ok, wybaczam i teraz jest
      już dobrze. To było moje ciągłe napiecie i badanie, czy jej
      spojrzenie jest nadal chmurne, czy powoli łagodnieje, czy uśmiech
      pojawi się na twarzy, czy nadal będą gromy. To był koszmar,który
      skończył się kiedy ja po prostu przestałam brać udział w tym
      teatrze. Nie ma widza, aktor nie może grać, bo nie ma przed kim.
      Działałam na zasadzie: obraziłaś się? jak ci przejdzie to będziemy
      znów rozmawiać. Jeśli faktycznie było coś za co powinnam przeprosić
      to mówiłam: przepraszam i na tym koniec. Bardzo pomocne było to, że
      nie mieszkałyśmy razem, więc byłam od niej kompletnie niezależna
      materialnie. Jakieś pół roku, może rok moja mama oswajała się z nową
      sytuacją i teraz jest już ok. Twoja mama to cięższy przypadek, ale z
      pewnością da się tu wiele zrobić byś Ty zrozumiał, że jesteś dorosły
      i masz prawo do podejmowania decyzji własnych, niekoniecznie
      zgodnych z wolą matki.
      • spokojny22latek Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 10:49
        dziękuję za rady:)\
        co do podejścia mojej siostry to ona sama to kiedyś przezywała i "przeglądanie
        się w jej oczach" nie jest tu właściwym sformułowaniem bo ona wszystko co moja
        mama mówi o mnie do niej patrzy przez palce i pyta mi się później jaka była
        prawda bo wie że mama koloryzuje i wyolbrzymia wszystko. ale też nie jest w
        stanie mi pomóc bo sama ma problemy z psychiką i relacjami z mamą.

        co do niektórych stwierdzeń w trakcie awantury na przykład "obraziłaś się? jak
        ci przejdzie to będziemy znów rozmawiać." to ja dokładnie tak robię ale problem
        w tym że ja z nią mieszkam i ona nie obraża się tak że się nie odzywa tylko cały
        dzień przychodzi do mnie do pokoju i sama dalej wszczyna awanturę nie słuchając
        co do niej mówię więc nawet jak już ją proszę żeby dała spokój bo nie chcę jej
        już słuchać bo mam dosyć to nakręca się jeszcze mocniej. jak wyjdę wtedy z domu
        to kiedy wrócę mam awantury ciąg dalszy. ja jestem człowiekiem dosyć spokojnym
        ale i mnie nerwy poszczają jak ktoś godzinami na mnie się wyżywa. wtedy wybucham
        i tez mówię przykre rzeczy.
        • miacasa Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 11:06
          Nawet na studiach dziennych jesteś w stanie mieszkać oddzielnie, mniej wygodnie,
          pewnie dużo skromniej ale możesz (choćby z kolegami w mieszkaniu studenckim).
          Nie musisz tak kurczowo trzymać się mieszkania z mamą, tak prawdę mówiąc 24 lata
          to najwyższy czas by zamieszkać oddzielnie. Nie obrażaj się ale "stary" student
          z Ciebie, gdybyś szedł po liceum na studia byłbyś już po (?). Dasz sobie radę,
          nie graj ze sobą w "tak, ale..." (wyprowadzę się, ale najpierw skończę ten
          semestr, a później jeszcze dwa lata, następnie....)
          • spokojny22latek Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 11:58
            Niestety to nie jest aż tak proste.
            Tak,jestem ''starym'' studentem..Już tłumaczę dlaczego.
            W szkole podstawowej miałem duże problemy z nauką.Niestety cierpię na dysleksję,która powodowała ,że czułem się jak śmiec( ze względu na lekcje języka polskiego i naprawdę spore problemy ze sformułowaniem i przelaniem na papier we właściwy sposób moich myśli-bez błędów ortograficznych).
            Pod koniec szkoły podstawowej miałem robione testy,które miały wykazac do jakiej szkoły się nadaje.
            W poradni orzekli iż mogę pójśc do szkoły zawodowej(mechanik sprzętu AGD/ewentualnie mechanika samochodowa).Nie zgodziłem się na to więc musiałem zdawac egzaminy do szkoły zawodowej(ukończyłam szkołę zawodową o profilu elektrycznym i tym profilem podążam do chwili obecnej).

            Po ukończeniu szkoły zawodowej poszedłem do technikum(już bez egzaminów wstępnych) w którym w II klasie zdobyłem stypendium ministra.

            Nie lubię gdybac.
            Kończąc szkołę podstawową nie miałem praktycznie szans pójśc do liceum,a potem na studia(gdyż po prostu byłem za słaby).

            Problemem jest również niestety sytuacja finansowa matki.
            Jej dochody to jakieś 1000 pln miesięcznie,a za tą kwotę się nie utrzyma.

            Równie dobrze mógłbym po uzyskaniu tytułu inżyniera iśc do pracy,jednakże CHCĘ kontynuowac dalej studia.

            • miacasa Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 12:12
              Robercie, moje określenie "stary student" nie miało mieć zabarwienia negatywnego
              i nie było moim celem skłonienie Ciebie do tłumaczenia się ze swojej ścieżki
              edukacyjnej (ja jestem pełna uznania dla Twoich osiągnięć i bardzo popieram
              Twoje wysiłki). Uważam tylko, że to Ty powinieneś zauważyć, że mimo iż jesteś
              jeszcze studentem to tak naprawdę zdążyłeś już dorosnąć i czas już by przejąć w
              pełni odpowiedzialność za swoje życie. To prawda, że mamie będzie trudno
              utrzymać się za 1000zł ale będzie musiała (z Twoją i siostry pomocą lub bez
              niej) - nie ona jedna znalazła się w takiej sytuacji, znakomita większość
              rencistów ma podobnie. Oczywiście uważam, że własnej mamie należy pomagać ale
              nie widzę u Was sytuacji, która zmuszałaby dzieci do zupełnego poświęcenia
              swojego życia na rzecz rodzica. Możesz poszukać terapii dla siebie (jesteś DDA)
              i zacząć porządkować swoje życie już teraz.
              • verdana Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 13:51
                Przyjmij do wiadomosci, ze Twoja matka jest osoba chorą. Nieleczona
                choroba psychiczna bedzie sie rozwijała. Nie ma tu miejsca już na
                żadne dyskusje, tlumaczenia, żadne "zwyczajne " zalatwienie sprawy.
                Jesli nie zaciągniesz matki do lekarza - to mozesz sie spodziewać,
                ze z roku na rok Twój problem bedzie sie pogłębiał - bo moze dojść
                do tego, ze matka nie będzie mogla sama mieszkać.
                • sauerkirsch Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 21:57
                  Przyjmij do wiadomosci, ze Twoja matka jest osoba chorą. Nieleczona
                  > choroba psychiczna bedzie sie rozwijała

                  nerwica nie jest chorobą psychiczną, a zaburzeniem - każdy psychiatra ci to
                  potwierdzi
                  co oczywiście nie zmienia faktu, że należy ją leczyć
                  • verdana Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 25.07.09, 23:21
                    Nerwica natręctw jest chorobą psychiczna. Jednym z podstawowych
                    objawów jest kompulsywne mycie rąk, czasem nawet kilkadziesiąt razy
                    dziennie. Cahrakterystyczne dla niej sa obsesyjne mysli, czynnosci
                    przymusowe
                    Banalne zaburzenia nerwicowe nie są choroba, ale przy zwyklej
                    nerwicy nie zuzywa się kostki mydła dziennie i nie wyrzuca ubrania,
                    o ktore otarł się pies.
                    To, co opisywane jest w postach wskazuje zdecydowanie nie na banalna
                    nerwice, ale na autentyczna chorobe psychiczną.
                    • bas-122 Diagnoza na odległość? 26.07.09, 22:49
                      Potwierdzam, że wskazana jest wizyta u lekarza,który rozpozna chorobę i
                      rozpocznie leczenie.
    • siostra1978 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 26.07.09, 01:32
      Witam jestem siostr○a Roberta:) łatwo wam sie mowi, doradza.To jest
      naprawde trudna sytuacja:( ja sama uciekla z domu 2 razy raz
      związalam sie z człowiekiem nieodpowiedzialnym , alkocholikiem, a
      nawet był na bakier z prawem:( wszystko to po to aby uciec z domu:(
      skonczylo sie to zle dla mnie. wrocilam do domu z podkulonum ogonem
      i świadomoscią ze matka miala racje:( pozniej poznalam mojego
      obecnego męza.szybko podjelisny decyzje o wspolnym zamieszkaniu
      wlasnie ze względu na moja sytuacje w domu. jest nam dobrze choc
      ciągle zyje ze swiadomoscią ze niemam dokąd wracac:( niemam pomocy
      zadnej ze strony matki ( no czasem zaopiekuje sie moi synem)
      wysyłanie matki do lekarzy konczy sie obrazą, placzem a wrecz
      chisterją:( ucieczka z domu tez niczego niezalatwia szczegulnie w
      sytuacji Roberta i jego dziewczyny. oboje jeszcze sie uczą oboje
      mają klopoty z rodzicami. powinni jeszce sie cieszyc soba a nie
      uciekac w dorosłe zycie gdzie czeka ich duzo innych klopotow:( a co
      jesli im sie nieuda? albo jesli zdecydują o tym ze jednak niecha byc
      razem? co bedzie z Robertem? gdzie wróci? co zrobi ze sobą? ja
      nieufam psychologom na własnej skórze sie przekonałam ze są
      zaklamani i mechaniczni. kazdego traktuja szablonowo i ksiązkowo:(
      bleeeeeee wnerwiają mnie strasznie
      • kochamkotyijuz Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 26.07.09, 02:38
        Co tzn. uciekac w dorosle zycie?Po Twoim poscie rece mi opadly.Matka
        manipuluje wami rowno.Skoro matka leczyc sie nie chce i pomimo
        tlumaczen nie dociera,odpusc.Pomysl o sobie i o bracie.Potrzebujecie
        porzadnej terapi.Proponuje zmienic podejscie do psychologow.Czasem
        poprostu trzeba poszukac odpowiedniego fachowca.
        Pozdrawiam
      • miacasa Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 26.07.09, 12:50
        powinni jeszce sie cieszyc soba a nie
        > uciekac w dorosłe zycie gdzie czeka ich duzo innych klopotow:( a co
        > jesli im sie nieuda? albo jesli zdecydują o tym ze jednak niecha byc
        > razem? co bedzie z Robertem? gdzie wróci? co zrobi ze sobą?

        o rany! dorosłość to nie jest stan, w który się ucieka to naturalny etap rozwoju
        człowieka i prawdę mówiąc nie da się z dorosłości zawrócić i stać się znowu
        dzieckiem, litości jeśli mając 24 lata chce się chować pod maminą spódnicą to
        kiedy jest pora na samodzielne życie?
        • verdana Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 26.07.09, 17:05
          @4 latek jest dorosły. jesli w tym wieku niezaleznośc jest uwazana
          za "ucieczkę", to co to oznacza? Że dziecko jest odpowiedzialne za
          matkę i dopiero potem pozbywa się tej odpowiedzialności, mając
          małżonka i rodzac dzieci?
          Terapia i to szybko.
          • spokojny22latek Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 26.07.09, 22:09

            no dobrze Drogie panie i panowie..
            problem kolejny..
            jestem na wakacjach z moją dziewczyną od poniedziałku.Docelowo mieliśmy
            przebywac razem do 31 lipca,ale niestety matka znowu histeryzuje.
            Tym razem ma problem zdrowotny o którym pisałem wcześniej.
            Matka wymagała podczas rozmów (od piątku czyli od dnia kiedy się dowiedziała,że
            musi iśc do szpitala),żebym rzucił wszystko w cholere bo ona taka biedna i
            poszkodowana i chora.
            Dodam,że doskonale sama sobie daje radę spotykając się z sąsiadeczkami i
            omawiając jak to syn ją źle potraktował bo ŚMIAŁ nie rzucic wszystkiego bo ona
            tak chce.
            Dzisiaj zadzwoniła (dzwoni 2-3 razy dziennie) po to ,żeby powiedziec ,że ''nawet
            ojciec'' się nią interesuje.

            kiedy ustaliłem z nią w rozmowie telefonicznej,że w dniu pójścia do szpitala
            przyjadę po nią i pojedziemy razem to ona w rozmowie z moją siostrą
            stwierdzila,że ją OLAŁEM.

            nie dosyc ,że mi roz.pie...ła wakacje to jeszcze bezczelnie kłamie.

            jakieś rady?
            • verdana Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 26.07.09, 22:52
              Tak. Wyłącz telefon.
            • bubster Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 05.08.09, 10:19
              Rada jest jedna - olać matkę.
              Tak na prawdę nic jej się złego nie stanie.
              Odbierać tylko 1 telefon dziennie. Jak zaczyna krzyczeć to się
              rozłączać.
              Spróbuj się też wyprowadzić. Twoja matka ma 1000 zł na przeżycie,
              więc da radę.
              Nie robić wszystkiego co chce (żeby dorosła kobieta nie potrafiła
              wymienić bateri?)
              itp. itd.

              Zdaje sobie sprawę z tego, że to cholernie trudne, ale nie ma innej
              rady.
              Jeżeli tego nie zrobisz, to nie wiąż się z żadną dziewczyną - tylko
              ją będziesz ranić (a raczej Twoja matka i Twoja reakcja na matkę
              będzie ją ranić).
      • bas-122 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 26.07.09, 23:15
        Siostro1978, oczywiście, że łatwo się doradza. O wiele łatwiej niż
        podejmuje działania zmierzające do rozwiązania problemu. Ale nikt inny
        opisywanego przez Roberta problemu nie rozwiąże jaj tylko Wy. To Wasz wybór:
        zaczniemy coś robić, albo zostawiamy sprawę tak jak jest i czekamy na dalszy
        rozwój wypadków.
        "oboje jeszcze sie uczą oboje mają klopoty z rodzicami. powinni jeszce sie
        cieszyc soba a nie uciekac w dorosłe zycie gdzie czeka ich duzo innych
        klopotow:( a co jesli im sie nieuda? albo jesli zdecydują o tym ze jednak niecha
        byc razem? co bedzie z Robertem? gdzie wróci? co zrobi ze sobą?" Nie wydaje mi
        się, by chodziło o jakąkolwiek ucieczkę w dorosłe życie. Człowiek, który ma 24
        lata /niestety/ jest już dorosły i już dokonuje wyborów i ponosi ich
        konsekwencje.
        " ja nieufam psychologom na własnej skórze sie przekonałam ze są zaklamani i
        mechaniczni. kazdego traktuja szablonowo i ksiązkowo:( bleeeeeee wnerwiają mnie
        strasznie" A tych psychologów znasz pewnie kilkunastu. Pewnie przeszłaś całą
        terapię i to nie jedną, i to od początku do końca...
        Na podstawie własnych, bardzo subiektywnych doświadczeń, zniechęcasz brata, by
        zaczął coś zmieniać we własnym życiu? Czy to rozsądne?Czy to korzystne dla brata?
        • corazlepiej Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 01.08.09, 07:02
          Mysle ze przede wszystkim potrzebna jest rozmowa z mama.Rozmowe
          zaczni od tego ze ja bardzo kochasz i martwisz sie o nia. Powiedz ze
          zawsze moze na Ciebie liczyc ale.... musisz wyraznie podkreslic ze
          ma juz 24 lata a nie 17 ,w zwiazku z tym musi sie liczyc ze nie
          zawsze wieczorami bedziesz w domu .Zapytaj sie wprost czego od
          Ciebie oczekuje i czy jako matka bedzie szczesliwa kiedy
          Ty zostaniesz kiedys zupelnie sam bez przyjaciol ,zony itd...
          Faktycznie masz trudna sytuacje i do tego za duze poczucie winy.
          Sprawa nie rozwiaze sie tak szybko,ale moze malymi krokami cos
          zdzialasz. Jezeli faktycznie nigdzie nie wychodzisz wieczorami,to
          dobrze byloby na poczatek ustalic z mama ze np. 3 razy w tygodniu
          bedziesz wracal pozniej. Powodzenia
          • martamarta79 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 01.08.09, 14:30
            ja byłam w bardzo podobnej sytuacji. Wychowała mnie sama. Rozwód niedługo po
            slubie. Rozwaliła mój pierwszy zwiazek kilkuletni choć bylam b.młoda..własciwie
            to ja rozwaliłam bo bylam od niej uzalezniona. Też, zawały itd. Do kina sie nie
            dało wyjść bo nie dotarłam do konca osiedla i już dzwonila z
            zawałem.Pomyslałam..a jesli tym razem to naprawde? nigdy sobie nie wybacze.
            Kiedy poszłam na studia i wiecej czasu spedzałam poza domem było jeszcze gorzej.
            Czekała na mnie pod uczelnią. Potem miała "zawały" w trakcie egzaminów..na które
            nie docierałam bo ;'zawał'..w końcu przyszedł moment że pomyslałam że albo jej
            coś zrobie albo sobie. Znalazłam prace mając 20 lat, jakąkolwiek..przeniosłam
            sie na studia zaoczne i wyprowadziłam sie w ciagu 1 dnia z domu. Myslałam że na
            czas sesji, że ona przemysli, zrozumie..ale tylko zmieniła zamki a ja do domu
            nie wróciłam już nigdy. Czyli na razie 10 lat. Okazało sie ze świetnie sobie
            potrafi radzić sama. Zerwała ze mna kontakt, ja też soecjalnie nie teskniłam.
            Oczerniała mnie przed rodziną z którą też kontakt sie urwał. Kilka lat byłam
            sama i zdana na siebie. Weszłam w zawiazek z akoholikiem starzym 7 lat i znowu
            przejełam za kogos odpowiedzialność. Ale w końcu sie z tego wyplątałam. Wyszłam
            za mąż. Spłacam z męzem swoje mieszkanie na kredyt. Przypłaciłam to wszystko
            poważną chorobą i też jestem osobą niepełnosprawną. Moja mama miała w
            miedzyczasi wypadek samochodowy i była w śpiaczce..potem spaliła
            mieszkanie..zawsze jej z mężem pomagamy w takich sytuacjach i ona tę pomoc
            przyjmuje, ale jak tylko przestajemy byc potrzebni robi coś przeciwko nam. I tak
            się to toczy. Ale nie jestem już na kazde wezwanie tylko w razie powaznych
            kłopotów. Kiedy ja jestem chora i biore zastrzyki za kilka tys. zł
            miesiecznie..ja chciałabym usłyszeć od niej "dziecko, sprzedam mieszkanie żeby
            ci pomóc i zamienie na mniejsze" ale ona twierdzi że na "starość" 53lata! nie
            bedzie zmieniać standardu z 3 pokoi 80m na dwa czy kawalerke..choć z czynszem
            sie nie wyrabnia.To jest moja mamusia. nie prosiłam jej o to, odkąd skończyłam
            20 lat utrzymuje sie sama. I lepiej lub gorzej ale żyję. Robercie, musisz
            uwierzyć że to sie uda, ale ty też może musić dla swojej wolności ponieść jakieś
            konsekwencje, zacząc proacować na studiach czy coś innego. Samo Ci wszystko nie
            przyjdzie. Ja też jestem zrazona do psychologów, zawiedli mnie..ale dałam sobie
            rade. Czasem ktoś tyko musiał mnie 'rozgrzeszyć", wspierac i mówić że postepuje
            własciwie..że to co robie nie jest brakiem miłości dla mojej matki. Na szczęscie
            mam kilka takich bliskich osób które mnie wspierały. Życzę Ci powodzenia. ps. I
            nie miej złudzeń że dziewczyna przetrzyma jeszcze 2 lata aż sie zaczniesz
            usamodzielniać, tym bardziej jesli sama ma trudną sytuacje. To są bardzo cięzkie
            klimaty dla młodych ludzi. Pozdrawiam.
            • martamarta79 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 01.08.09, 14:36
              dodam jeszcze że do slubu i tak szukałam jej akceptacji..że by ten fakt przyjęła
              do wiadomości zrobiłam u niej tradycyjne zareczyny choc myslałam że umre ze
              stresu. I słusznie. Ona uswiadamiała moich teściów że ja sie do małżeństwa nie
              nadaje, że jestem z rozbitej rodziny, nie mam wzorców, że jestem egoistka itd.
              Teściowa chciała wyjśc i zaba\rać mnie ze soba bo nie dało sie tego słuchać.
              Miesiac przed slubem pojechała do teściów i próbowała im wmówić że jestem
              narkomanka i alkoholiczka i wcale nie kocham ich syna. Na slubie płakała jak na
              pogrzebie bo marzyło ejj sie że pójde do zakonu..tylko wtedy usprawiedliwiłaby
              moje odejście od niej. Na przyjęciu na była. Załuje że mi na tym zależało, juz
              dawno powinnam była to olać. Mojego męza dobrze nie zna i ja wcale nie staram
              sie tego zmienić. Nie da sie zrobic nic na siłe. Pozdrawiam
            • bernad-etta22 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 10.08.09, 00:05
              Najgorszą rzeczą jest myśleć,że to my mamy wielki problem,a innym
              się jakoś układa.Moja sytuacja jest podobna,choć patrząc z puntu
              widzenia wieku o wiele bardziej skrajna.Ja do 30 roku życia
              mieszkałam z matką.Nie miałam kolegow ani koleżanek,bo oni zawsze
              matce nie odpowiadali.Miałam siedzieć w domu,uczyć się i jej
              pomagać.Po maturze o studiach dziennych mowy nie było.Miałam iść na
              zaoczne i opiekować się nią,choc miała opiekę( mojego ojca) ale
              ciągle narzekała,że jej nie pomaga,że pasożyt,a studia dzienne
              drogie i się zdemoralizuję.Przez 5 lat nie znalazłam pracy,bo ona
              twierdziła,że mam się tylko uczyć bo to najważniejsze.Po studiach
              poznałam chłopaka.MAtce się nawet podobał,ale jak chcieliśmy wyjść
              do kina czy na spacer to zaraz się żle czuła, miała wysokie
              ciśnienie i kazała mi odwoływać,albo proponowała posiedżcie w
              domu,zrobię wam coś do jedzenia,po co macie wychodzić.Jak
              zamykaliśmy drzwi do pokoju,to otwierała pod byle pretekstem.Po
              wizycie pytała wprost czemu wy się tam zamykacie.Kiedy
              postanowiliśmy się pobrać powiedziała że tak ale pod warunkiem,że
              zamieszkamy z nią bo ona wymaga opieki( nie byla na nic chora,czasem
              kłopoty z ciśnieniem).Zgodziłam się.Potem to już był koszmar.Nie
              mogłam iść spać kiedy chciałam lecz dopiero jak ona zasneła.W podróż
              poślubną wyjechaliśmy po długich prośbach i tłumaczeniach po co.Nie
              mogliśmy nigdzie na weekend wyjechać,bo ona sama z ojcem nie
              zostanie.Siedzieliśmy w domu całe dnie i wszystko robiliśmy co
              każe.praktycznie zero swojego życia.Nie moglismy nic w kuchni
              zrobić,bo ona gotuje.Na każdym kroku komentowala wszystko co
              robimy,co oglądamy w tv.Oczywiście z krytyką.Musieliśmy prosić
              np.czy możemy pojechać po zakupy,z reguły zgadzała się tylko na 1
              osobę,bo razem to późno wrócimy.W końcu moj mąż nie wytrzymał i się
              wyprowadził.Wtedy matka była szczęśliwa.Mi zabroniła z nim iść i
              mówiła że teraz będzie mi lepiej,po co mi chłop,mam matkę.Nie
              pozwalała mu widywać się z naszym dzieckiem,a pieniądze któr emi
              dawał na dziecko musziałam oddawać jej, bo ona lepiej zarządzi.Nie
              pozwalała nam się spotykać.W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam że
              wyprowadzam się do niego.Wtedy był koszmar.Wypędziła mnie z domu w
              środku nocy, nie chciała oddać dziecka twierdząc że ona je 5 lat
              wychowywała.Cudem uciekłam stamtąd.Od tamtej pory minęły 2 lata,ja
              zapadłam na depresję,nie moogłam pracować.Piekło trwa do
              dzisiaj.Telefony,straszenie zawałam,wyzwiska.Nie da się opisać.I
              choc mieszkamy osobno to wciąż gdy dzwoni,a powiem,że jesteśmy poza
              miastem bluzga i obraża się.Obwinia wszystkich,teściów,męża za to że
              mnie zabrali i zrobili wodę z mózgu.Muszę kłamać,że nie widuję się z
              teściami i dziecka tam nie prowadzam.Zaklina się że do końca życia
              to się nie zmieni,za to że ona się nami 5 lat
              opiekowała,gotowala,dziecka pilnowała a my za to ją zostawiliśmy bo
              stara i niepotrzebna.Zmyśla że ojciec jej dokucza,bije,kradnie,choć
              wcale tak nie jest.Robi z siebie ofiarę,żebym tam wróciła.A jak ją
              odwiedzam ( Codziennie po kilka godzin) i mówię że mi dobrze,że nie
              zostawię męża to wpada w szał i straszy,że on mnie zostawi i
              pożałuję tegoi wygania mnie z domu.I tak w kółko.Boję się jej,a
              ciągle tam idę w nadziei że coś się zmieni,pomagam
              jej,sprzątam,gotuję,zalatwiam sprawy,ale to nic nie daje.
              • annb Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 10.08.09, 10:10
                Cos niesamowitego
                masz męża i dziecko które Cię potrzebuje a spędzasz u matki po parę
                godzin dziennie?
                Powiedz mi jakim cudem twoje małzeństwo jeszcze istnieje?

                twój mąz jest chyba świętym człowiekiem że to znosi.

                Co by się stało gdybyś przyznała sobie prawo do spędzania tych
                godzin PO SWOJEMU czyli z mężem i dzieckiem?
                Przestan prac i sprzatac matce i zrob coś dla siebie

                Zrób taki eksperyment i ratuj siebie
              • triss_merigold6 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 10.08.09, 11:47
                Ty - do psychiatry i psychologa. Natychmiast albo skończysz jak
                Twoja chora posychicznie matka.

                Matkę odciąć całkowicie. Przeżyje, spoko. Ma Twojego ojca, są
                miejsca rozrywki, znajomi, krewni. Zero kontaktu - nie dzwonić, nie
                jeździć, nie kłamać.
                Męzowi pomnik za życia - to święty facet, że jeszcze nie kopnął Cię
                ostatecznie i nie wyjechał daleko zabierając dziecko.
                Dziecku robisz potworną krzywdę. Zajmij się dzieckiem a nie mamunią
                z chorą potrzebą kontroli. Jak śmiesz mając dziecko spędzać u
                wariatki kilka godzin dziennie?!
              • cegielka612 Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 10.08.09, 13:05
                Wiesz jak czytam takie posty jak Twoje, bo w głowie mi się nie
                mieści, że są takie osoby. Twojemu mężowi należy się chyba medal, bo
                ja bym swojego dawno opuściła, jakby nie potrafił być niezależny
                mentalnie od swoich rodziców, czy też matki, do tego codziennie
                poświęcał jej czas - po KILKA godzin!!!
                Jakoś nie mogę zrozumieć, skąd u ludzi taka straszna potrzeba
                akceptacji od ludzi, którzy ich zlewają bądź traktują jak podnóżek.
                Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś jest zależny finansowo i za
                bardzo nie ma innej opcji jak znoszenie czyiś fochów. Ale żebym ja
                osoba pracująca i niezależna finansowo miała przedkładać matkę nad
                męża i syna to jest dla mnie niepojęte.
    • joalicja Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 04.08.09, 10:08
      Robercie i Siostro! Nie idźcie tą drogą! Poważnie!

      Siądźcie razem i opracujcie plan uniezależnienia. Na początku powinno
      być znalezienie psychologia dla siebie i psychiatry dla matki.
      Dalej absolutna i żelazna konsekwencja. Próbujecie wysłać matkę do
      lekarza na szantaż, ale nie ma skutków, którymi matce grozicie. Matka
      wie,że wy tylko gadacie. Macie po prostu na głowie dorosłe dziecko,
      które powinno Was wspierać a samo jest tak zagubione,że nie jest w
      stanie zadbać o siebie!!

      Musicie mieć wspólny front i wspierać się, bo nie uda Wam się
      usamodzielnić NA PRAWDĘ. Siostro, nie mieszkasz już z matką. Może do
      Ciebie Robert mógłby się wprowadzić na jakiś czas?

      Matka musi mieć poczucie,że nie jest zostawiona sama sobie. Niestety
      zadowolona byłaby tylko mając Was na każde żądanie pod ręką. Może uda
      się zwielebić ze dwie sąsiadki żeby do niej zaglądały w tygodniu a Wy
      będziecie wpadać w odwiedziny na godzinę- dwie ( NIE DŁUŻEJ! ) w
      weekend...

      Znam taką historię jak Wasza bardzo dobrze...Robert, zorientuj się
      jaką pomoc może Ci zaoferować uczelnia. Jest kilka wyjść: wynająć z
      pozostałymi studentami kawalerkę, pomieszkać na waleta w akademiku (
      trudne na dłuższą metę), załatwić miejsce w akademiku i stypendium
      socjalne na pokrycie kosztów wynajmu. Może macie stołówkę? WSZYSTKO
      co pozwoli Ci się uniezależnić jest dobre!
      • zdziwik Re: zaborcza,toksyczna matka i 24 letni syn 10.08.09, 07:28
        to sie nazywa wspoluzaleznienie
        idzcie ty i siostra na terapie dla dda (dorosle dzieci alkoholika) grupe
        wsparcia, terapie grupowa indywiduana cokolwiek, wejdz na strone
        al-anon.org.pl/ tam dowiesz sie wszystkiego
        a matka do al-anon ale watpie czy jako osoba wspoluzalezniona tam pojdzie
        a wspoluzaleznienie od matki ktora zyla z alkoholikiem jest czesto gorsze do
        przezwyciezenia niz uniezaleznienienie sie od samego alkoholika
        powodzenia

        ps. wyprowadz sie czym predzej matc sie nic nie stanie, nawet jakby mila
        wyladowac w szpitalu bedzie dobrze to jest szantaz emocjonalny i wpedzanie w
        poczucie wuny typowe dla ludzi wspoluzaleznionych, zyjacych z alkoholikiem, a
        matka zyjac z alkoholikiem czesto wyrzadza dzieciom wiecj krzywdy niz sam alkoholik
Pełna wersja