HELP!!!!

29.07.09, 01:02
Od 13 lat jestem mężatką, bywało trudno, niestety jesteśmy inni ale mamy dwoje
wspaniałych dzieci które kochają nas jednakowo i nie wyobrażam sobie jak
moglibyśmy im kazać pozostać z jednym z nas. Nie wiem też czy poradzimy sobie
finansowo aby móc żyć na dwa domy. To to co przeszkadza w rozstaniu.
Mój mąż nie chce ze mną rozmawiać od zawsze był małomówny od jakiś dwóch lat
podejrzewam że mnie nie tyle zdradza fizycznie co woli przebywać w
towarzystwie kogokolwiek innego niż ja. Czasami wydaje mi się że sama
spaprałam to małżeństwo trochę mi się w życiu powiodło zawodowo studia jedne
drugie jakaś tam kariera.... mąż nie dał rady skończyć studiów początkowo miał
dobbrą prace ale jak ją stracił to klapa nie mógł nic sobie poszukać w końcu
mu pomogłam. Pracuje ale kariery nie robi. To jest dobry człowiek ale nie mogę
się z nim dogadać. Brak mi czułości, opieki z jego strony, wsparcia. Często
myslęaby kogoś sobie poszukać ale pewnie jako pierwsza przyleciałabym do niego
i przyznała się do zdrady.
Pogubiłam sę w tym wszystkim nie wiem co robić. Ratować ??? A może nie ma co??
On nie pomoze podjąc tej decyzji, taki już jest,
Ludzie ja już mam nawet chyba nerwicę nie sypiam wkurzam się w pracy wrzeszcze
na dzieci, wpadam w deprechę ze nie mam ochoty np. nic ugotowac.
Może jednak powinnam coś zrobić aby ratować naszą rodzinę
Prosze o dobre rady !!!!!
    • matylda_28 Re: HELP!!!! 29.07.09, 09:43
      Może chodzi o to, że Twój mąż czuje się niedocenionym nieudacznikiem. Sama piszesz, że załatwiłaś mu pracę, sama robisz karierę. Facet nie lubi, kiedy kobieta lepiej sobie radzi, zarabia więcej, to dla niego jakaś ujma. Być może potrzebuje zapewnienia, że bardzo dobrze sobie radzi w życiu, możecie na niego liczyć, jest oparciem dla całej Waszej rodziny. Może spróbuj go trochę pochwalić, wymieniaj często jego zalety, mów jaki jest odpowiedzialny itd...Piszesz, że jest dobrym człowiekiem. Nie wiem jak jest u Was, ale to, że woli towarzystwo innych może świadczyć, że naprawdę czuje się w domu przyćmiony Twoją zaradnością, karierą, a to przecieć facet (wg dawnych zwyczajów) powinien utrzymać rodzinę i to on powinien być tym mężniejszym, bardziej obrot....
      • kasiek_dom Re: HELP!!!! 29.07.09, 13:49
        Po pierwsze wielkie dzięki za twoją opinię. Może masz rację ale jak mu pokazać
        że go doceniam. Wiem że faceci nie potrafią dostosować się do takich sytuacji.
        Ale ja nie mogę zastopować swojej zaradności bo musimy z czegoś żyć mamy kredyty
        i dwoje dzieciaków. Zatem jak mu pokazać że on nie musi zarabiać więcej kasy,
        dla mnie jest ważne, że będzie dla mnie oparciem czyli pogada, wszystko w domu
        naprawi, zajmie się dzieciakami, pójdzie ze mną do kina (szkoda że tego nie
        zaproponował.
        Muszę się nad sobą zastanowić czasami wyrzucałam mu jego niezaradność może
        zamknął się przede mną:(
        Tylko jak teraz to naprawić. Mam mu mówić że jest zaradny ale kiedy jak o
        wszystko pyta zawsze mnie?
        • lilit2005 Re: HELP!!!! 29.07.09, 14:32
          wyglada na to, ze ty masz go jednak za nieudacznika, zdominowalas
          go, a on sie zamknal i zupelnie odcial od tego, co sie wokol niego
          dzieje. Ty sie nie godzisz z jego "nieudacznictwem", on tez nie
          potrafi zaakceptowac siebie czy przejac kontroli nad wlasnym zyciem.
          moze namow go na jakas terapie?
          druga ewentualnosc jest taka, ze on po prostu ma taka nature (jest
          bierny, wycofany, introwertyczny itd.) i nie ma szans by ja zmienic.
          wtedy ty musisz po prostu otworzyc sie na niego i docenic go takim
          jaki jest. Moze popatrz na niego pod innym katem niz tylko "co
          moglby przynajmniej zrobic dla naszej rodziny i dla mnie".
          Nie mow mu ze jest zaradny - w ten sposob projektujesz na niego
          swoje oczekiwania wobec niego. Poznaj go i jego zalety i o nich mu
          mow. Nie kazdy facet musi byc zaradny.
        • matylda_28 Re: HELP!!!! 29.07.09, 16:09
          Faceci lubią pochwały, lubią czuć się ważni i zaradni. W momencie kiedy Ty jesteś bardziej obrotna i mąż o wszystko się pyta, może zasugeruj następnym razem, że zdajesz się na jego opinię i jesteś pewna, że sobie poradzi I podejmnei dobrą decyzję...lub naprowadż go w rozmowie na dany temat, tak aby myślal, że on sam cos rozwiązal, wtedy poczuje się gorszy. I nie wolno mówić do faceta, że jest niezaradny. Faceci lubią być chwaleni praktycznie za wszystko.
          Wracając jeszcze do tego pytania się o wszystko, pozwól jemu zadecydować "(oczywiście mneij to pod kontrolą) i utwierdzaj, że ON PEWNO da radę. POzdrawiam
          • kasiek_dom Re: HELP!!!! 03.08.09, 22:32
            Dzięki za wypowiedzi są tak trafne że zamknęły mnie z myślami na kilka dni:(
            Wręcz porażająco wprost obrazujące moją sytuację któej sama nie widziałam.
            Skoro jestem tak dominująca będę się starała nie zwracać mu uwagi na jego błędy
            i chwalić najdrobniejsze osiągnięcia. Jedyne czego się obawiam to to że już jest
            za późno Postaram się jeszcze powalczyć ale po tych kilku dniach przemyśleń nie
            wiem czy dam radę.
            Raz jeszcze dzięki za Wasze wypowiedzi!!!!!
            Trzymajcie kciuki
            • martuska-5 Re: HELP!!!! 06.08.09, 11:20
              Kasiu,
              problemy, z jakimi zmagasz się w Twoim małżeństwie są bardzo powszechne i bardzo
              typowe dla naszych czasów.
              Nie myśl o rozstaniu, bo to nie rozwiąże Twoich problemów, tylko wręcz
              przeciwnie-będzie początkiem o wiele większych trudności:
              o
              włlywie rozwodu na zdrowie
              oraz
              apływ
              rozwodu na dziecko


              Jednak z tego co piszesz, wynika, ze sytuacja jest już mocno "skostniała" i
              będzie Ci trudno samej ją zmienić. Radziłabym Ci poszukać dobrego
              psychoterapeuty, który zajmuje się terapią par w Twojej okolicy. Czasem
              wystarczą dwa spotkania z terapeutą, abyście "ruszyli z miejsca" i dalej mogli
              już sami pracować nad swoim związkiem.

              Jeśli jednak zdecydujesz się "walczyć" sama, będziesz musiała uzbroić się w dużo
              cierpliwości. Podstawą jest rozmowa. Rozmowa na spokojnie, bez wyrzutów, bez
              krzyku. Takich rozmów odbędziecie przynajmniej kilkanaście, zanim coś drgnie.
              Wyznaczaj sobie małe cele, nie próbuj przesuwać całej góry od razu.

              Mów o tym, co czujesz, co Cię boli, co sprawia Ci przykrość, co chciałabyś
              zmienić. Powtarzaj mężowi, że go kochasz, ze go cenisz i najważniejsze, że GO
              POTRZEBUJESZ.

              Może dobrym pomysłem byłoby napisanie do męża listu. List można dwa razy
              przeczytać i poprawić, masz większą pewność, ze nie napiszesz czegoś czym
              mogłabyś męża urazić (tak często dzieje się gdy ponoszą nas emocje), co
              spowodowałoby, że mąż jeszcze bardziej zamknąłby się w sobie.

              Życzę dużo wytrwałości. O miłość naprawdę warto walczyć. ... W końcu nikt nie
              mówił, że będzie łatwo, prawda? ;-)

              Pozdrawiam Cię ciepło,

              Marta
              www.psychologiakobiety.pl

Pełna wersja