kasiek_dom
29.07.09, 01:02
Od 13 lat jestem mężatką, bywało trudno, niestety jesteśmy inni ale mamy dwoje
wspaniałych dzieci które kochają nas jednakowo i nie wyobrażam sobie jak
moglibyśmy im kazać pozostać z jednym z nas. Nie wiem też czy poradzimy sobie
finansowo aby móc żyć na dwa domy. To to co przeszkadza w rozstaniu.
Mój mąż nie chce ze mną rozmawiać od zawsze był małomówny od jakiś dwóch lat
podejrzewam że mnie nie tyle zdradza fizycznie co woli przebywać w
towarzystwie kogokolwiek innego niż ja. Czasami wydaje mi się że sama
spaprałam to małżeństwo trochę mi się w życiu powiodło zawodowo studia jedne
drugie jakaś tam kariera.... mąż nie dał rady skończyć studiów początkowo miał
dobbrą prace ale jak ją stracił to klapa nie mógł nic sobie poszukać w końcu
mu pomogłam. Pracuje ale kariery nie robi. To jest dobry człowiek ale nie mogę
się z nim dogadać. Brak mi czułości, opieki z jego strony, wsparcia. Często
myslęaby kogoś sobie poszukać ale pewnie jako pierwsza przyleciałabym do niego
i przyznała się do zdrady.
Pogubiłam sę w tym wszystkim nie wiem co robić. Ratować ??? A może nie ma co??
On nie pomoze podjąc tej decyzji, taki już jest,
Ludzie ja już mam nawet chyba nerwicę nie sypiam wkurzam się w pracy wrzeszcze
na dzieci, wpadam w deprechę ze nie mam ochoty np. nic ugotowac.
Może jednak powinnam coś zrobić aby ratować naszą rodzinę
Prosze o dobre rady !!!!!