17-nastolatek

10.08.09, 11:02
problem i to przez P pojawił się wczoraj
od kilku lat mieszkamy za granica - dzieciaki (lat 17 i 14)jeżdżą co roku do
mojej mamy (za jej dotychczasową każdorazową) zgodą na wakacje, Święta itp
Dzieciaki niczym nie wyróżniające sie, ot dotychczasowe problemy to czas przed
komputerem i powroty do domu podczas pobytu u babci (o 22.oo nikt nie musi być
w domu - jak starszy mawia. Dlatego z pewnym lękiem, ale i z pewną dozą
zaufania pozwoliliśmy starszemu pojechać na kilka dni na koncert (córa jednak
za młoda), bo "wszyscy" jadą. I został zatrzymany przez policję za posiadanie
trawki. Zdaję sobie sprawę, że miejsce i czas sprzyjający, i jeżeli nie
większość to jednak całkiem spora grupa na takich imprezach spróbuje pić czy
palić. Ale niestety trawką jest karalna i młodzieniec będzie teraz notowany
jako karany. I tu po dość długim wstępie(aczkolwiek wg mnie istotnym) pojawia
się problem - za kilka dni dopiero będziemy w kraju i się z nim spotkamy - jak
rozmawiać, jak ustrzec się przed spięciem, które mogłoby zniszczyć
dotychczasowy kontakt z młodym,i co ważniejsze jak przemówić do niego, że to
co zrobił rzutuje na jego całą przyszłość - już myślał o studiach, pracy, jak
rzeczowo przekonać że wkroczył w dorosłe życie w wyjątkowo przykry sposób - w
krótkiej rozmowie tel. stwierdził, że przecież nic się nie stało, ot jedna
trawka a takich jak on było wielu, jakby kompletnie do młodego człowieka,
który dotychczas sprawiał wrażanie db rozwiniętego i świadomego nastolatka
nie docierało co zrobił (rozmowy o narkotykach, kontaktach z dziewczynami i
ew. ciążą nie były nigdy tematem tabu i wielokrotnie były przedmiotem
wspólnych rozmów), jak rozmawiać z w zasadzie dorosłym człowiekiem, który
zachowuję jak się jak dzieciak?
    • mamamira Re: 17-nastolatek 11.08.09, 00:30
      Uważam ze zawiódł Wasze zaufanie,to już się stało i się nie odstanie.Nic Wam
      innego nie zostaje jak tylko rozmawiać, tłumaczyć i jeszcze raz rozmawiać i
      liczyć na to ze konsekwencje jakie poniesie syn nie wpłyną na jego dalsze życie.
      Ja od 20 lat mieszkam zagranicą i syn tez sam jeździł do Polski i nigdy bym się
      nie zgodziła żeby mając siedemnaście lat pojechał na koncert bo wiem co się tam
      dzieje.
      • nick_ze_hej Re: 17-nastolatek 11.08.09, 06:30
        mamamira napisała:
        nigdy bym się
        > nie zgodziła żeby mając siedemnaście lat pojechał na koncert bo wiem co się ta
        > m
        > dzieje.

        Jeden z najgorszych rodzicielskich błędów. Myślę, że twój syn na koncerty i tak
        jeździł tyle, że bez twojej zgody i wiedzy.
        • mamamira Re: nick_ze_hej 11.08.09, 10:14
          nick_ze_hej <...jeździł tyle, że bez twojej zgody i wiedzy>nie jeździł jak
          rośniesz jego koledzy.Dla mnie to nie odpowiednie miejsce dla siedemnastolatka
          na dodatek w obcym kraju a tłumaczenie bo wszyscy jeżdżą bo wszyscy to robią
          jest nie niewystarczające.Uważam ze pozwalanie 17-latkowi na wszystko jest
          błędem,fakt to już nie dziecko ale do dorosłości wiele mu brakuje.
    • kinkygirl Re: 17-nastolatek 11.08.09, 00:59
      ale co sie takiego stalo? jakie dokladnie sa konsekwencje dla jego przyszlosci?
      ma 17 lat, z rejestru skazanych zniknie zanim skonczy studia.
      w miedzyczasie nie dorobi sobie jako stroz nocny, bo w takich prestizowych
      pracach zdaje sie sprawdzaja niekaralnosc.
      jedyne rozsadne, co powinien zrobic, to nie nosic nic przy sobie, zeby nie
      ryzykowac recydywy. przynajmniej dopoki obecne absurdalne przepisy nie zostana
      zlagodzone.

    • bas-122 Re: 17-nastolatek 11.08.09, 08:25
      Oczywiście, że porozmawiać, ale nie na zasadzie kazania. Rozmowa powinna być
      krótka, konkretna, rzeczowa. Nie żądajcie wyjaśnień, tłumaczenia. To dobre dla
      malucha. Potraktujcie go jak dorosłego. Raczej mówcie o własnych odczuciach. Coś
      w stylu "Zgodziliśmy się na ten wyjazd, bo byliśmy przekonani, że jesteś dorosły
      i będziesz umiał zachować się w sposób odpowiedzialny. Zawiodłeś nas. I
      rozczarowałeś. Przeżyliśmy przykre chwile. Było nam wstyd. Nie chcemy nigdy
      więcej być w podobnej sytuacji. W związku z tym incydentem ustaliliśmy dla
      ciebie następującą karę."
      Ja bym tak mniej więcej powiedziała. Oczywiście bym nałożyła karę. To też trzeba
      przemyśleć, bo kara powinna być jak dla dorosłej osoby, a nie dziecinny zakaz
      korzystania z komputera. Może jakiś wolontariat? To by było o tyle dobre, że
      odciągnęłoby go od kolegów mających skłonności do trawki. Nauczyłoby go może
      odpowiedzialności.

      Przyznam, że na Waszym miejscu zastanowiłabym się czy rzeczywiście: "problem
      [...]pojawił się wczoraj"
      . Może nie dostrzegacie czegoś?
    • laura_anna Re: 17-nastolatek 11.08.09, 09:38
      Włączyłabym w rozmowę osobę postronna w postaci psychologa. O wiem .... brzmi
      starsznie, ale nie bądźmy naiwni - okres dojrzewania to bardzo trudny okres
      zarówno dla młodego czlowieka jak i jego rodziców. i nie łudźmy się, że wiemy
      wszystko o swoich dzieciach....
    • amb25 Re: 17-nastolatek 11.08.09, 11:18
      Mnie sie wydaje , ze trzeba by sie dowiedziec, czy to byl pierwszy
      raz, na zasadzie wszyscy probuja, ja tez, czy on podpala juz dluzej.
      Bo wg mnie od tego zalezy jak z nim rozmawaic.
      Z drugiej strony np. w Holandi trawka jest dozwolona, tyle, ze on
      nie jest pelnoletni.
    • cegielka612 Re: 17-nastolatek 11.08.09, 14:04
      Ja bym też nie demonizowała sprawy, fakt że dał się głupio złapać.
      Inna sprawa, że policja nie zatrzymuje ludzi dlatego że sobie
      spokojnie idą i nie przeszukuje ich ot tak. Coś tutaj musiało być na
      rzeczy. Trzeba mu uświadomić, że jego lekkomyśle zachowanie może
      zarzutować na jego przyszłość, że kiedyś może będzie chciał zostać,
      no nie wiem... może politykiem czy sędzią i ktoś mu to wyciągnie. I
      po co mu to?
      Należy mu się kara za głupotę, bo zapalić czy napić się to jedno
      (znakomita większosć próbuje) ale dać się złapać ...
      Ja bym poszła w rozmowie w kierunku - jesteś prawie dorosły i
      odpowiadasz za siebie, to że inni zostali złapani wskazuje tylko na
      to że nie ty jeden byłeś bezmyślny i czy koniecznie chcesz się
      utożsamiać z taką grupą. Nikt z nas pewnie nie był we wczesnej
      młodości swięty ale pewne działania niosą konsekwencje i tych
      właśnie działań trzeba się wystrzegać.
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: 17-nastolatek 11.08.09, 15:59
        Wszystko co Pani opisała jest naturalne w tym wieku i nie powinno nikogo dziwić.
        I to, że Problemy się zaczęły teraz, bo dopiero teraz po raz pierwszy i ostatni
        syn ma 17 lat i coraz więcej naturalnych możliwości sprawczych. Więcej swobody,
        więcej chęci do przekraczania granic, potrzebę inicjacji, w którą wpisuje się
        np: branie używek i picie alkoholu, więcej wpływu rówieśników.
        I to, że pozwoliła mu Pani jechać na koncert, bo kiedy jeździć na koncerty niż
        gdy się ma 17 lat. Każdy dorosły i młody wie, co się tam dzieje, ale ponosi
        ryzyko.Rodzice puszczając także je ponoszą Taki to już okres wychowawczy.
        I to w końcu, że zapalił lub miał "trawkę" przy sobie. Młodzi ludzie tak robią i
        myślenie , że robią tak tylko dzieci innych, a te własne to są grzeczne, może
        być mylące.
        Myślę, że warto sprawę uznać za poważną , ale nie problematyczną i nie taką,
        która zastygamtyzuje syna na dłużej.
        Karę wymierzyło mu już państwo i prawo i nawet jak syn ma do tego buńczuczny
        stosunek, to myślę, że zdaje sobie z tego sprawę. Warto to mu uzmysłowić i to
        podkreślać. Czyli konsekwencje czynu poniósł i to nie bagatelne. Wierzmy wszyscy
        w prewencyjną moc takiej kary.
        Myślę, że trzeba zapowiedzieć okresowy kryzys zaufania do niego i uprzedzić o
        wzmożonej domowej kontroli narkotykowej. ( Uwaga! tylko bez przesady. Tyle,
        ile będzie niezbędne po prowadzonych obserwacjach zachowań syna )
        Niech to wszytko odbędzie się podczas jednej zasadniczej rozmowy. Więcej do
        tego nie wracać, bo może odnieść skutek wręcz przeciwny.
        Nie można sprawy bagatelizować, ale też jej nie nadymać bez umiaru.
        Pani natomiast niech się nadmiernie nie obciąża. Dzieci robią takie rzeczy,
        nawet dzieci rozumnych i przewidujących rodziców.
        Postąpiła Pani w zgodzie z ze swoim i męża systemem wartości wychowawczych, może
        je Pani zweryfikować po tym wydarzeniu lub dalej się ich trzymać trzymać.
        Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja