matka.ltd
10.08.09, 11:02
problem i to przez P pojawił się wczoraj
od kilku lat mieszkamy za granica - dzieciaki (lat 17 i 14)jeżdżą co roku do
mojej mamy (za jej dotychczasową każdorazową) zgodą na wakacje, Święta itp
Dzieciaki niczym nie wyróżniające sie, ot dotychczasowe problemy to czas przed
komputerem i powroty do domu podczas pobytu u babci (o 22.oo nikt nie musi być
w domu - jak starszy mawia. Dlatego z pewnym lękiem, ale i z pewną dozą
zaufania pozwoliliśmy starszemu pojechać na kilka dni na koncert (córa jednak
za młoda), bo "wszyscy" jadą. I został zatrzymany przez policję za posiadanie
trawki. Zdaję sobie sprawę, że miejsce i czas sprzyjający, i jeżeli nie
większość to jednak całkiem spora grupa na takich imprezach spróbuje pić czy
palić. Ale niestety trawką jest karalna i młodzieniec będzie teraz notowany
jako karany. I tu po dość długim wstępie(aczkolwiek wg mnie istotnym) pojawia
się problem - za kilka dni dopiero będziemy w kraju i się z nim spotkamy - jak
rozmawiać, jak ustrzec się przed spięciem, które mogłoby zniszczyć
dotychczasowy kontakt z młodym,i co ważniejsze jak przemówić do niego, że to
co zrobił rzutuje na jego całą przyszłość - już myślał o studiach, pracy, jak
rzeczowo przekonać że wkroczył w dorosłe życie w wyjątkowo przykry sposób - w
krótkiej rozmowie tel. stwierdził, że przecież nic się nie stało, ot jedna
trawka a takich jak on było wielu, jakby kompletnie do młodego człowieka,
który dotychczas sprawiał wrażanie db rozwiniętego i świadomego nastolatka
nie docierało co zrobił (rozmowy o narkotykach, kontaktach z dziewczynami i
ew. ciążą nie były nigdy tematem tabu i wielokrotnie były przedmiotem
wspólnych rozmów), jak rozmawiać z w zasadzie dorosłym człowiekiem, który
zachowuję jak się jak dzieciak?