po wakacjach zdruzgotany

17.08.09, 23:43
Witam wszystkich a szczegolnie osoby ktore radzily mi co zrobic z zona ktora
grozi ze nie pojedzia ze mna na drogie, zaplacone przeze mnie wakacje.
Wczoraj wrocilismy z Wloch. Bylismy 2 tygodnie na samym dole polwyspu, dzika
okolica, dwupokojowy domek, piekna przyroda i cieple morze. Wszystko zamowilem
tak jak chciala zona, nie chcialem na niej oszczedzac, chcialem by czula sie
jak krolowa. Oprocz jednego incydentu niewartego szrszego omawiania bylo
cudownie. Nie musialem pracowac jak zwykle, mile zaskoczylem moja zone ze nie
musze sie nigdzie spieszyc, ze mozemy wylegiwac sie do poludnia i isc spac
grubo po polnocy. Wierzylem, ze doceni moj wysilek i bedzie juz wreszcie
miedzy nami dobrze.
Wczoraj wracajac samochodem z wakacji zapytalem ja jak polozymy gosci w domu
bo zawsze w sierpniu robimyparty na bardzo wiele osob. Ona nagle jak grom z
jasnego nieba, zmienila wyraz twarzy, ton na oficjalno-agresywno-ostrzegawczy
i nie chciala prowadzic ze mna zadnych rozmow na ten temat. Ja nie moglem
pojac skad ta nagla zmiana, dlaczego nie potrafi odwdzieczyc mi sie za moj
wielomiesieczny trud by zapewnic jej super wakacje tam gdzie sobie wymazyla.
Probowalem z nia rozmawiac a ona tworzyla coraz szczelniejszy mur, sciane i
wreszcie doszlo do krzykow i awantury.
W rozmowie zaproponowalem by kazdy powiedzial o samym sobie co robi swoim
wlasnym zdaniem zle i zeby powiedzial co chcialby zmienic na lepsze. Ona dlugo
nie chciala na to pojsc az wreszcie wyznala ze ona robi wszystko stuprocentowo
dobrze i ja ponosze wine zawsze i za wszystko a ona jest krysztalem. Gdy
zapytalem ja gdzie jest jej wdziecznosc za to co wszystko zrobilem (ja
pracuje na kilku etatach ona nie robi nic, mieszkamy za granica, nawet nie
chce jej sie nauczyc jezyka bo ona nie chce sie czuc przymuszana do codziennej
nauki) - dowiedzialem sie ze ja jej wszystko wymawiam.
Nagle zaczela mi robic zarzuty ze rano juz znowu biegalem jak nakrecony przed
naszym wyjazdem. Gdy jej powiedzialem ze musimy jeszcze dzis przejecha 1000 km
a jua nastepnego dnia musze wstac o 6:00, pracowac caly dzien, potem nocny
dyzur, znowu caly dzien, znowu nocny dyzur i znowu caly dzien (czyli 3 dni i 2
noce bez przerwy!!!) to powiedziala mi ze wszystko tylko kreci sie wokolo mnie
i ciagle mowie tylko o sobie i mage juz skonczyc swoje matematyczne wyliczanki.
Po powrocie do domu byla oschla, dzis wyjechala do Polski na 3 dni bo mnie 3
dni nie bedzie bo ciagle musze pracowac. Dowiedzialem sie ze ona mnie do
niczego nie zmusza i pracuje bo tak chce. Zaznaczam ze ona nie robi nic poza
sprawunkami, spaniem do oporu, nie zajmuje sie zadnymi sprawami prowadzenia
domu w sensie korespondencji bo ona nie zna jezyka!!!. Po powrocie z urlopu
znalazlem w skrzynce 43 listy ale ona nie zamierza uczestgniczyc w moim zyciu.
Ciagle powtarza gdy koncza sie jej argumenty, ze nie ma juz wiecej ochoty na
rozmowe za mna ale oczywiscie najpierw musi powiedziec swoje wyrzucajac z
siebie slowa jak karabin maszynowy.
Czjue sie oszukany, niedoceniony, zaluje kilku miesiecy mojej ciezkiej pracy
zeby zrobic jej super wakacje, mam taka chandre ze mysle by juz jej nic wiecej
nie kupowac i zaczac wreszcie myslec o sobie. We wloszech i krotko przed
wyjazdem kupilem jej wszyskie ciuchy i buty jakie sobie wymarzyla, placac za
wszystko jakies 2000 Euro. Czy nie mam prawa oczekiwac od niej po prostu
zyczliwosci, normalnych rozmow i tego by nasz urlop stal sie dla mnie baza do
dalszej ciezkiej pracy ktorej musze podolac bo jak nie ja to kto?
Nie wiem juz sam czy to ja jestem jakis zaslepiony ze nie widze moich bledow
czy tez ona jest po prostu rozwydrzona bo ma wszystko nie kiwnawszy nawet palcem.
serdecznie pozdrawiam Was i prosze o cenne rady.
    • verdana Re: po wakacjach zdruzgotany 17.08.09, 23:49
      Wiedziałeś, że żona nie chce jechać. Wiedziałeś, ze nie jest miedzy
      wami dobrze. mam wrażenie, ze uznajesz, ze taki urlop powinien byc
      transakcją - kupujesz za niego zyczliwość żony. Ty bierzesz zone na
      urlop i kupujesz ubrania - a za to ona ma byc wdzięczna, lagodna i
      robic to, co chcesz.
      Z Twoich postow wynija, ze to TRy masz 100% racji, a zona jest
      wredna, wykorzystującą Cie jędzą. To równiez nie jest mozliwe.
      • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 17.08.09, 23:59
        czyl co, to ja jestem wredny ze wszystko robie w naszym malzenstwie a ona nic?
        Ona chciale jechac i mowila mi wielokrotnie o tym na wakacjach i prosze dobrze
        to sobie zapamietaj bo ostatnio cos zle zrozumialas i nazywalas mnie klamca
        dopuki cale forum ci nie wytknelo ze nie przeczytalas dokladnie tekstu i sama
        sobie cos wymyslilas.
        Czy to jest cos zlego ze zapewniam mojej zonie godziwy byt nadludzka praca i
        odczekuje w zamian wdziecznosci i milej atmosfery w domu?????
        Kobieto, zanim cos napiszesz przeczytaj text 5 razy bo 1 raz Ci nie wystarcza.
        Napisalem ze kazdy z nas ma powiedziec co sam robi zle czyli ze ja wychodze z
        zalozenia ze robie cos zle i chce sam siebie skrytykowac.
        Nie chcialbym miec Ciebie za zone bo zanim cos sprawdzisz walisz cepami na oslep.
        Nasjpierw dokladna analiza a potem krytyka, tylko tak mozna do czegos dojsc.
        Z jednym musze Ci przyznac racje, tak naprawde to po tych wakacjech dokladnie
        tak uwazam jak napisalas - ze moja zona jest wredna, wykorzystujaca mnie jedza i
        chccialbym zeby tak nie bylo ale niestety wszystko na to wskazuje.
        Verdana - nie zrob prosze tego co ostatnio, prosze o staranne czytanie tekstu
        zanim napiszesz jakies nieprzemyslane glupstwo, czy moglabys dla mnie to zrobic?
        naprawde prosze!
        • alfika Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 02:04
          ok, Cabron
          przeczytałam post Twój, Verdany i Twój, wróciłam, przeczytałam
          jeszcze raz - i podzielam zdanie Verdany
          nie wytykasz swoich błędów
          wytykasz błędy żony
          czujesz się oszukany i niedoceniony i to boli, to naprawdę jednoz
          boleśniejszych odczuć - ale nei poczujesz się fajnie, jeśli będziez
          dawał żonie to, co wcale nie jest dla niej najistotniejsze

          moim zdaniem nie będzie między Wami dobrz,e jeśli nei nauczycie się
          porozumiewać - pytać, co kto chce i ustalać, czy druga strona jest w
          stanie to teraz dać

          to nie jest taka trudna lekcja, ale po stokroć idźcie na terapię
        • delecta Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 21:34
          cab-ron napisał:(odpowiadając Verdanie)
          > Nie chcialbym miec Ciebie za zone bo zanim cos sprawdzisz walisz
          cepami na oslep<

          PANI Verdana to by Cię nie chciała milion razy. Z duża różnica
          poziomów.
    • nick_ze_hej Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 00:33
      Wybacz cab-ron dosadną szczerość ale nie słyszałem jeszcze o kobiecie, która
      kochałaby i szanowała jelenia. A poza tym to faktycznie trafiłeś na wyjątkowo
      wredną, interesowną i leniwą babę.
      • vibe-b Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 18:59
        nick_ze_hej napisał:

        nie słyszałem jeszcze o kobiecie, która
        > kochałaby i szanowała jelenia.

        OT.
        Wlasnie jednostki z pogladami taki jak Twoj sa wspolodpowiedzialne
        za (malo uswiadamiana) opinie ze babe trzeba regularnie lac, zeby
        znala swoje miejsce. Nie zawsze postawa ta przyjmuje az tak skrajne
        formy jak molestowanie i znecanie sie (tego cywilizowani ludzie nie
        akceptuja) ale nie do pomyslenia jest by mezczyzna mogl sie
        poswiecac dla kobiety (nie szanuje sie jelenia). I tak mamy szeregi
        kobiet uganiajacych sie za facetami, ktorzy ich w tylku maja. Mozg
        sie lasuje od ilosci zalow wylewanych na forach przez upokarzane
        kobiety.
    • enith Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 07:09
      Po przeczytaniu twojego posta (wcześniejszego wątku nie śledziłam) nasunął mi się jeden wniosek: próbujesz kupić uczucia żony. Ty jej płacisz za wakacje, ona ma być dla ciebie miła. No istna transakcja wiązana. Przestańże wydawać kasę na zachcianki żony, a w zamian znajdź wam terapeutę, bo z takim nastawieniem twoim i jej, nie wróżę waszemu małżeństwu długiego i szczęśliwego pożycia. I przestań robić za jelenia, nie masz obowiązku fundować żonie wszystkiego, niech się uczy języka i zasuwa do pracy, bo w obecnej chwili dajesz się doić na własne życzenie.
      • krzysztof-lis wątkotwórca istotnie jest jeleniem 18.08.09, 18:17
        I mimo stanowczego sprzeciwu verdany, uważam jednak, że jego żonie odbiło od
        nadmiaru uprzejmości, usłużności i dobrej woli faceta.

        Zakładam, rzecz jasna, że rzeczywiście jest tak, jak on opisuje. Wydaje mi się
        to całkiem możliwe.

        Moja propozycja (chyba przedstawiłem ją i w poprzednim wątku): skoro ona
        twierdzi, że nie chce, byś coś dla niej robił
    • bas-122 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 08:59
      No i właściwie dlaczego Twoja żona tak bardzo się zezłościła w drodze powrotnej,
      kiedy spytałeś o rozlokowanie gości? Doszedłeś do tego, wiesz co ją ubodło? Co
      właściwie Ci powiedziała na ten temat?
    • lusitania2 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 09:16
      jak to mówią: pieniądze to nie wszystko - polecam autorowi wątku do
      rozważenia. Są tacy/takie, którym małżeństwo z bankomatem wystarcza
      do szczęścia ale nie wszystkim, pewnie twojej żonie, cab-ron, też
      nie.
    • leonidas100 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 09:20
      Witaj cab-ron,

      w pierwszym wątku nie rozumiałam o co może chodzić Twojej żonie. Po
      przeczytaniu Twojej relacji z Waszych wakacji zaczynam ją trochę
      rozumieć, co nie znaczy że ją popieram. Moje subiektywne wrażenie
      jest takie: Brak mi w Twoich "darach" i w Twoich uczuciach dla żony
      bezinteresowności. Ty stale wymagasz, żeby ona dawała Ci coś w
      zamian. I wymagasz wdzięczności. Dajesz jej odczuć różnicę jaka jest
      między Wami (Ty - bogaty+niezależny, ona -
      biedna+zależna+niewdzięczna).
      Piszesz: "... dlaczego nie potrafi odwdzieczyc mi sie za moj
      wielomiesieczny trud by zapewnic jej super wakacje tam gdzie sobie
      wymazyla...". Robisz jej wyrzuty jak Ty nieludzko się zapracowujesz,
      po to aby spełniać jej "zachcianki". To nie fair. Jeśli coś dajesz w
      miłości to nie oczekuj, że obdarowany odpłaci Ci tym samym. Bo wtedy
      to nie miłość, tylko zwykły "geszeft". Być może ona to tak odbiera i
      jest to taka presja dla niej, że nie jest w stanie inaczej reagować -
      rodzaj obrony swojej godności. Każda kobieta jest inna. Istnieją
      osoby, które dobrze czuły by się w takiej sytuacji, są ale osobniki
      niezależne, które w takiej "złotej klatce" marnieją. Wydaje mi się,
      że dobrym wyjściem było by aby żona podjęła pracę i choć trochę
      uniezależniła sie finansowo i mentalnie - tak aby widziała Ciebie
      jako partnera a nie jako "dobroczyńcę". Z ciekawości: w jakim kraju
      żyjecie? - nie doczytałam się tego.
      pozdrawiam
    • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 09:54
      ja tez uwazam ze robie z siebie jelenia i ze to malzenstwo zmierza w kierunku
      Geschäftu,a propos mieszkamy w Niemczech. Ja wyobrazalem sobie wszystko zupelnie
      inaczej, przed slubem robilismy plany ze ona zaraz pojdzie na nauke jezyka zeby
      mogla swobodniezadoptowac sie w nowej rzeczywistosci. Nigdy nie bylo mowy o tym
      by miala pracowac, oczywiscie jesli mialaby w tym przyjemnosc to nie
      zabranialbym ale nie ma takiej koniecznosci. Jestem rozzalony cala sytuacja i
      dlatego probuje juz wszystkiego. Dlatego drogie prezenty, dalekie wyjazdy, super
      ciuchy...
      Oczywiscie ze moim celem jest szczescie malzenskie i moze to tak wygladac jakbym
      je sobie kupowal. Robie tez tysiace innych rzeczy ktore sa dla mnie same przez
      sie zrozumiale. Adoruje ja, podziwiam, spedzam z nia caly moj wolny czas, nie
      wyjezdzam nigdzie sam, wprowadzilem ja w cale moje srodowisko, staram sie
      rozmawiac z nia o wszystkim, radze sie i najczesciej robie tak jak mi poradzila.
      Ale to wszystko nie funkcjonuuje bo nie moge z nia spokojnie porozmawiac na
      tematy sporne.
      Takim tematem jest coroczne party u nas w ogrodzie. Przyjezdza duzo osob,
      m.innymi tez z Polski oraz wielu przyjaciol z naszego towarzystwa, w sumie
      kilkadziesiat osob. Jest to zwiazane oczywiscie z klopotem ale jedzenie i picie
      zamawia sie w firmie i tylko trzeba zaplacic a nie przygotowac. Dom i ogrod jest
      pelen i wiaze sie to z pewnymi konsekwencjami i niewygodami. Dla mnie to
      wspanialy weekend, jeden jedyny w roku, bylo tak zawsze, jeszcze dlugo zanim sie
      ozenilem. Ona nie lubi duzego towarzystwa i drazni ja ze ja cos takiego robie.
      Party jest kosztowne wiec dlatego tez staralem sie tak zrobic zeby nie poczula
      sie ze nie starcza dla niej bo musi starczyc na cos innego. To jeden z wielu
      powodow mojego "inwestowania" w zone.
      I dlatego rozmowa o party tak ja wytracila z rownowagi. A ja spodziewalem sie ze
      jesli codziennie mowi mi jaka jest szczesliwa ze jest na takich super wakacjach
      to nie bedzie mi robila przykrosci gdy zapytam ja o drobny szczegol czego co od
      lat ma i mialo miejsce w naszym domu. Mysle, ze jesli zrezygnowalbym z
      zapraszania gosci to pojawilby sie nastepny problem gdyz wszystko jest problemem.
      Mnie meczy jesj brak zaangazowania w istotne sprawy naszego zycia. To ze
      wszystko na mojej glowie, ze ona nie poczuwa sie do niczego a gdy jej delikatnie
      zwroce uwage ze cos mi przeszkadza to mowi ze mam z niej zejsc.
      W kazdym razie caly efekt wypoczynku po urlopie zniknal, jestem w gorszym stanie
      psychicznym niz przed wyjazdem.
      • kaz-oo Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 10:14
        Rację mają ci którzy piszą, że miłości nie da się kupić, że to nie powinien być
        geszeft. Ale prawdą jest też, że osoba obdarowywana jeśli nie potrafi czy też
        nie może odwzajemnić uczuć nie powinna tych darów ochoczo przyjmować. Z tego co
        zrozumiałam utrzymujesz żonę oraz jej dzieci w Polsce, żona nie pracuje w nic
        się nie angażuje i reaguje agresją na twoje pretensje. Nie można jej winić za
        brak uczuć (choć rodzi się pytanie z jakich pobudek została twoją żoną), ale na
        pewno można mieć pretensje o to, że pełnymi garściami i bez oporów korzysta z
        twojej hojności. Zastanów się czy to ma w ogóle jakikolwiek sens. Miłości i
        szacunku ani nie kupisz, ani jak widać, nie dostajesz na zasadzie wzajemności.
        Chyba czas spojrzeć przykrej prawdzie w oczy.
        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 11:01
          nawet nie wiesz jak bardzo wazna jest dla mnie Twoja odpowiedz bo utwierdza mnie
          w przekonaniu ze chyba rzeczywiście robie cos zle. Zostala moja zona po
          krotkiej, plomiennej znajomosci, jak to sie mowi milosci od pierwszego wejzenia.
          Codziennie cytowala mi piosenki, zachowywala sie jak aniol. Zaufalem jej i
          zgodzilem sie na szybki slub, a dokladniej mowiac sam to zaproponowalem i do
          tego dazylem. Bylem przekonany ze nadajemy na tej samej fali, czulem ze nigdy
          nierozumaialem siez nikim tak wspaniale jak z nia.
          Jesli chodzi o prezanty to ona uwaza ze jesli daje to moge oczywiscie to robic,
          zawsze mowi mi tez dziekuje i caluje mniew policzek, nie powinienem jednak nic
          dawac jesli oczekuje jakiejs wdziecznosci bo to z mojej srtony nieuczciwe,
          porownala to nawet do sidel ktore na nia zastawiam. Ja daje cos i zmuszam ja tym
          samym do wdziecznosci. Ja to robie bo chce zrobic jej przyjemnosc ale oczywiscie
          licze na jej wdziecznosc bo to dla mnie byloby normalne. Jesli ktos zrobilby cos
          zeby mi sprawic przyjemnosc to byloby dla mnie oczywistym okazac mu sympatie i
          byc dla niego milym. Moja zona uwaza zupelnie odwrotnie, jesli cos daje to moja
          sprawa a ona ma oczywiscie prawo tak sie zachowywac jak jej wygodnie.
          Z Twojego watku jasno wynika ze oczywiscie ze ma ona prawo byc soba ale wtedy
          nie powinna ochoczo korzystac z dobrodziejstw harmonijnego zwiazku bo nie robi
          nic w tym kierunku by takim wlasnie sie on stal.
      • panismok Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 21:44
        Twoim pierwszym celem nie jest szczęśliwe małżeństwo, tylko kariera zawodowa i pieniądze. To nie oskarżenie, to WNIOSEK.

        Dlatego mieszkacie w Niemczech, prawda? A pytałeś ją, co myśli o
        wyjeździe i życiu w innym kraju? Plany, że ma się uczyć języka, były jej czy Twoje?
        Czy pojechała, bo nie miała innego wyjścia, a teraz nie może sobie znaleźć miejsca?

        Może brakuje jej rodziny, przyjaciół, koleżanek?

        Na to nie pomogą drogie prezenty.
        Nie każdy tak potrafi wyjechać, wszystko zostawić, i się z uśmiechem adaptować do nowego Vaterlandu...

        Zastanów się nad tym - może nie mam racji i Twoja żona to suka i materialistka. A co jeśli jest po prostu nieszczęśliwa i czuje się "nie na miejscu"?
        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 23:11
          nie masz racji, ja tu mieszkam juz 20 lat a moja zona od 2 lat. Wiedziala na co
          jedzie, przedtem szukala sobie tez kilkakrotnie panow zawsze z zagranicy. Byla
          przez pol roku z kierowca TIRa ktory mowil po dunsku i angielsku a ona tylko po
          polsku, nie moge pojac jaki mieli kontakt przez tyle czasu. W PL tez nie miala
          zadnej przyjaciolki, jest typem zamknietego samotnika i zawsze podkreslala ze
          unika wiekszego zgielku. To jej wlasny swiadomy wybor, robila to latami.
          Mysle ze moja zona ma w sobie duzo egoizmu, do dzis nie wyczulem czy jest
          perfidna czy naprawde nie rozumie jak bardzo mnie krzywdz.
          • panismok Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 19:06
            Cóż, jeśli rzeczywiście jest taka, że sama nieszczęśliwa i wszystkich wokół też
            dręczy - to dlaczego ją wybrałeś?
    • serendepity Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 09:58
      Przestan dac sie doic. Zapracujesz sie na smierc i nic z tego nie bedziesz mial,
      a ona bedzie dalej Cie tylko doila. Z tego i poprzedniego watku to wyglada jakby
      ona ustawila sie po prostu Twoim kosztem. Wyszla za Ciebie za maz, zebys ja
      utrzymywal.

      Nie widze zadnej wspolpracy z jej strony. Moglaby chociaz probowac prowadzic
      gospodarstwo domowe, robic cos w domu, do tego nie trzeba jezyka. Po drugie,
      gdyby powaznie traktowala Wasze zycie w Niemczech to zaczelaby sie uczyc
      niemieckiego, zeby sama sobie radzic, zajac sie nawet czescia korespondencji i
      innymi sprawami.

      Nie da sie naprawic zwiazku jesli jedna ze stron po prostu nie chce
      wspolpracowac. Ty jestes tylko dywanikiem i bankomatem.
      Kochanka by wyszla taniej w utrzymaniu, a moze bylaby chociaz mila dla Ciebie.
      Co ja pisze, nawet dziewczyna z agencji bylaby dla Ciebie milsza.
      • edor67 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 10:09
        Przepraszam za określenie, ale takiego głupiego faceta nie znam.
        Masz to, czego chciałeś. Już w poprzednim wątku ci o tym
        pisałam.Rozpuściłeś babę i tyle. Po co brałeś ją na wakacje, skoro
        nie chciała jechać. Z drugiej strony, gdybym miała takiego faceta
        jak ty, też doiłabym ile się da, skoro na to pozwala. I
        inwestowałabym we własne dzieci. Takie życie. Znalazł się jeleń,
        trzeba go wykorzystać
        • nick_ze_hej Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 11:24
          edor67 napisała:
          . Z drugiej strony, gdybym miała takiego faceta
          > jak ty, też doiłabym ile się da, skoro na to pozwala. I
          > inwestowałabym we własne dzieci. Takie życie. Znalazł się jeleń,
          > trzeba go wykorzystać


          PO PROSTU MENTALNOŚĆ KU...
    • miacasa Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 10:22
      Cab-ron, ożeniłeś się z kobietą, która nie pracowała, jeździła TIR-em z
      przygodnie poznanym kolesiem, wiążąc się z Tobą zostawiła w Polsce nastoletnie
      dzieci i co? Masz do niej pretensje, że jest jaka jest? No puknij się w głowę i
      nie wiń laski za jej naturę. Wiedziałeś kim jest i jak żyje, wziąłeś ją z całym
      dobrodziejstwem inwentarza a teraz próbujesz ją przekuć na swoje kopyto. NO NIE
      DA SIĘ, żaba nie zmieni się w księżniczkę a Twoja żona w łagodną panią domu.
      • syrenka78 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 10:27
        Myslałeś, ze jak zostaniesz sponsorem i lekiem na braki w garderobie
        to żona będzie tanczyła w rytm Twojego grania??? Jakas farsa
        totalna, niedośc ze wybacz, ale jesteś jeleniem, to jeszcze
        chciałbys jelenia zrobić z zony...Z drugiej strony jezeli to co o
        niej piszesz jest prawdą to trafił sie Tobie wyjatkowo leniwy
        egzemplarz, ale to jak sie mówi "widzialy gały co brały"...
    • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 10:48
      przed slubem bylo oczywiscie wszystko cacy, byly inne plany, dla mnie
      najwazniejsza rzecza zawsze byla jej nauka jezyka, bo bez tego nie da sie zyc w
      obcym kraju. Ona zaczela sie uczyc ale okazalo sie ze na tym kursie nauczycielka
      byla nie taka, zlaltwilem inny kurs ale tam tez nauczycielka mowila wszystko po
      niemiecku i ona nie mogla niczego zrozumiec. Potem powiedziala ze chce zrobic
      miesiac przerwy w kursie, ta przerwa trwa juz poltora roku. Ja znalazlem w
      miedzyczasie kolezanke z Polski ktora uczy tutaj tez niemickiego na kursach dla
      obcokrajowcow. To zona mojego dobrago kolegi jeszcze z PL. Okazalo sie, ze moja
      zona tez uwaza ze ona napewno tak samo zle uczy jak wszyscy inni nauczyciele
      czyli tak ze nie ma co do niej isc. Nawet nie chciala sprobowac. A wiec zostalo
      na tym ze ona uwaza ze kiedys bedzie musiala sie uczyc ale nic nie robi w tym
      kierunku.
      Po slubie dostala od miasta dofinansowanie do kursu tak ze za kazda godzine
      musialbym placic tylko 1 Euro a kurs trwa 600 godzin. Jesli sie tego nie
      wykozysta w ciagu 2 lat to wszystko przepada, normalnie oplaty moga byc nawet
      10x wyzsze. Powiedzialem jej wiec ze jesli przepadnie ta mozliwosc to nie
      zaplace jej za zaden inny kurs bo to nie ma sensu. Jako9s nie wygloadla na
      zmartwiona a wiec mysle ze nie miala nigdy w planie nauki jezyka.
      Najpierw sie tym strasznie przejmowalem, martwilem wrecz zadreczalem, teraz moj
      stress przeradza sie w niechec, obojetnosc i rozczarowanie. Bardzo bym tego nie
      chcial ale jej zachowanie morduje moja milosc i zaufanie do niej i czuje sie
      przez to bardzo niedobrze.
      • nick_ze_hej Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 11:02
        Jeśli przyjąć , że jest wszystko tak jak piszesz, to wniosek sam się nasuwa.
        Kobieta nie traktuje waszego małżeństwa poważnie. Jesteś po prostu dojną krową
        zapewniającą łatwe i dostatnie życie na teraz oraz źródłem zabezpieczenia dzieci
        w Polsce i jak sądzę jej drogi odwrotu gdy już się wystarczająco obłowi.
      • serendepity Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 11:02
        Czas zdjac klapki z oczu.
      • amb25 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 11:04
        Wiesz, trudno mi uwierzyc, ze ona jest az taka zla. Na pewno musi
        miec jakies dobre strony, zalety, tylko ty ich nie dostrzegasz. Caly
        czas ja krytykujesz. To jedno co rzucilo mi sie w oczy.
        Drugie - probujesz ja kupic i traktujesz jak niewolnice - ja cie
        utrzymuje, ty rob to co ja chce i tak jak chce i jeszcze mi sie z
        tego spowiadaj.
        Trzecie - o ile pamietam ona pochodzi z patologicznej rodziny - to
        moze -byc wytlumaczeniem je postawy zyciowej.
        A dodatkowo - tez mieszkam za granica - i wierz mi sa tu ludzie,
        mieszkajacy dziesiatki lat i nie znajacy jezyka, lub znajacy go w
        stopniu b.podstawowym. Nie wiem jak to mozliwe, ale tak jest.
        Ale co ci poradzic nie wiem.
      • alfika Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 11:34
        Cabron, a gdzie Ty usiłujesz ją zrozumieć zamiast wytnąć
        kolejne "przewinienia"?
        wg mnie juz od niej odszedłeś
      • leonidas100 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 12:12
        Cab-ron, pytałam o kraj, ponieważ sama mieszkałam 20 lat w
        Niemczech. Kilka lat temu wróciłam do Polski. Jest to dość
        specyficzny kraj dla obcokrajowców, a dla tych, którzy nie nauczyli
        się niemieckiego codzienne życie jest co najmniej trudne. Depresje i
        często niezrozumiałe zachowania są na porządku dziennym. Być może
        presja środowiska jest dla Twojej żony zbyt dużym obciążeniem. Może
        stąd jej zachowanie. Może po prostu źle się czuje w tym kraju. Ty
        pracujesz, jesteś poza domem, masz zajęcie a ona siedzi tam sama -
        co z tego że na własne życzenie. Nie chcę jej usprawiedliwiać, ale
        spotkałam tam bardzo dużo ludzi w depresji, i to takich z dobrą
        pracą i sytuacją finansową, a jednak coś brakuje. Ale może jest
        inaczej. Może to zimna kalkulacja i wykorzystanie dobrego i
        zakochanego człowieka. A tak a propos, jak by wyglądała jej sytuacja
        materialna po ewentualnym rozwodzie?
        I jeszcze pytanie, dlaczego tak szybko zdecydowaliście się na ślub?
        pozdrawiam
        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 19:19
          po rozwodzie ona bez zawodu wraca do PL i szuka pracy, ja nie odczuwam wiekszej
          finansowej roznicy, mam stala niezwykle interesujca dobrze platna prace na
          kierowniczym stanowisku.
          Ozenilem sie po krotkiej znajomosci bo bylem tak naiwny ze myslalem ze ona jest
          taka osoba jaka grala przed slubem czyli cudowna, interesujaca, czrujaca, zgodna
          domatorka.
          Kazdy zle czulby sie w innym kraju jesli nie rozumialby co wokol niego sie mowi
          ale jej nie chce sie uczyc jezyka , that it.
    • weronika.3 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 11:18
      Twój błąd polega na tym, że dajesz żonie bez przerwy rybę. Tak jak w tym
      powiedzeniu o ludziach bez pracy, o pomaganiu. Twojej żonie , podobnie jak w tym
      powiedzeniu potrzeba wędki. Daj jej wędkę!
      Na chłopski rozum, jeśli Twoja żona nie pracuje, nie zarabia, nie musi się
      troszczyć by starczyło od pierwszego do pierwszego, skoro cały czas ma wakacje,
      to jak może rozumieć i cenić co to znaczy wydawać zarobione pieniądze, mieć
      urlop itp.?
    • karolina33.0 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 13:33
      Po pierwsze to jeżeli coś się daje drugiej osobie z miłości to nie
      wolno tego wypominać ani oczekiwać wdzięczności. Ja jak słyszę że
      powinnam być mu za coś wdzięczna od swojego męża to nóż mi się
      otwiera w kieszeni.
      Po drugie pewnie Twojej żonie nie podoba się mieszkanie w innym
      kraju z dala od swojej rodziny. Być może jeszcze nie potrafi się do
      tego przyznać sama przed sobą. A zamyka się w sobie i się nie
      oddzywa to dlatego, że pochodzi z rodziny patologicznej(w głębi
      duszy chce się zachować inaczej, ale nie potrafi to jest silniejsze
      od niej). Może powiedz żonie, żebyście na jakiś czas odpoczęli od
      siebie coś w rodzaju separacji i miej jakieś hobby to dobrze robi.
      • verdana Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 14:39
        Chcesz kupic prezentami i pieniędzmi żone na wyłączność. Odwiedza
        własne dzieci - niedobrze. Nie chce się uczyć jezyka (a po co
        wlasciwie, skoro jak piszesz pracowac nie musi) - tez niedobrze. Nie
        chce jechac na wakacje z Toba - niedobrze. Pojechala - tez niedobrze.
        Nie dostrzegasz w niej nic dobrego, nie szanujesz, nie liczysz się z
        tym, czego ona chce lub nie - uwazasz, ze wystarczy dawac pieniądze
        i powinna być zadowolona - a ona nie jest. dziene? Nie, nie dziwne.
        Nie sądze, aby żona chciała wyłacznie naciagnąć "jelenia" na kase.
        Gdyby tak bylo, bylaby raczej przymilna, grzeczna i usmiechnięta.
        Kłócąć sie i mowiac to co mowi, wie,z e moze stracic wszystko. Tylko
        chyba woli stracic doplyw gotowki, niż być uwiązaną z zaborczym
        facetem, ktory nie wie, ze milosci sie nie kupuje.
        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 15:50
          verdana co Ty znowu wymyslilas?

          Odwiedza własne dzieci - niedobrze????
          Nie chce się uczyć jezyka tez niedobrze.

          no jesli tego nie rozumiesz ze to niedobrze to juz chyba nie zrozumiesz
          >Nie chce jechac na wakacje z Toba - niedobrze. Pojechala - tez niedobrze.

          Oczywiscie ze niedobrze jesli sama wymysla sobie drogie wakacje, ja organizuje
          miesiacami caly nasz wyjazd a ona mnie szantarzuje 3 dni przed wyjazdem ze nie
          pojedzie - czy Ty sie wogole zastanowilas znowu nad tym co wypisalas? Na
          wakacjach bylo dobrze a juz wracajac znowu zaczela robic humory bo szykowala sie
          drobna niedogodnisc w postaci gosci. I niedobrze ze ona sama nie stara sie cos
          zrobic dla mnie lecz tylko widzi czubek swojego nosa - to jest niedobrze

          > Nie dostrzegasz w niej nic dobrego, nie szanujesz, nie liczysz się z
          > tym, czego ona chce lub nie - uwazasz, ze wystarczy dawac pieniądze

          bzdura, adoruje ja, podziwiam, koacham ,wyznaje milosc, jestem opiekunczym
          dobrym mezem, co ty mozesz wiedziec o rzeczach o ktorych piszesz? Opadaja mi
          rece jak Ty juz cos powiesz. Kobieto, prosilem abys pisala o faktach a nie o
          mitach ktore sama tworzysz!

          • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 17:10
            > bzdura, adoruje ja, podziwiam, koacham ,wyznaje milosc, jestem
            opiekunczym
            > dobrym mezem, co ty mozesz wiedziec o rzeczach o ktorych piszesz?

            Ja wiem i jak tak czytam Twoje posty to jakbym słyszała mojego męża.
            I wiesz co gdyby ktoś go podsumował tak jak Ciebie też byłby święcie
            oburzony, bo przecież on mnie szanuje, kocha - problem w tym, że JA
            tego nie czuję. Mój mąż też podejmuje najróżniejsze starania - dla
            mnie, tylko jakoś przez 12 lat małżeństwa nie zdążył zadać mi
            pytania - co ja chcę, o czym marzę itp. Doprowadził do tego, ze
            reaguję z niechęcią na gesty, które osoby niezaangażowane odbierają
            jako miłe, bo owszem, one są jako takie są miłe, ale nie mają nic
            wspólnego ze mną,z moimi potrzebami. Tworzy się błędne koło, bo mój
            mąż nie zamierza zrezygnować ze swojej pozycji wszystkowiedzącego -
            nieważne, że przeważnie trafia kulą w płot, a ja nie zamierzam
            udawać szczęśliwej i spełnionej przy mężu, który mnie nie szanuje. I
            nie ma znaczenia co on w tej materii mówi, ważne są moje uczucia.
            • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 19:28
              przykro mi ze masz taka sytuacje ale jednak zasadniczo rozni sie ona od mojej.
              Ja pytam moja zone o wszystko, jesli sie jej radze najczesciej robie tak jak ona
              mi doradzila i ma chyba najczesciej w tym racje. Ale problem pojawia sie gdy
              powstaje konflikt, ona nie potrafi nigdy wyciagnac reki, pokazuje tylko jak
              latwo jej wszystko popsuc, jakie to proste jak peknieta banka mydlana. Tak nie
              buduje sie malzenskiego szczescia. Kazdy musialbu pokazac jak mu zalezy by
              unikac spiec i robic wszystko by drugiemu bylo z nim dobrze.
              Ja nie mam pozycji wszystkowiedzacego, raczej to pozycja o wszstko pytajacego by
              nie sprawic przykrosci drugiejk osobie. wierz mi ze bardzo latwo ze mna kazdemu
              nawiazac kontakt, jesli ktos jednak nie chce to nic nie zrobisz
              • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 22:53
                No cóż, jeżeli jest tak jak piszesz to mogę tylko zazdrościć Twojej
                żonie.
      • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 15:03
        Moge dac mojej zonie z milosci pierscionek albo kwiatki, my tu mowimy o cirzkiej
        pracy , czesto ponad sily gdzie jedna strona daje z siebie wszystko a druga spi
        do poludnia i nawet nie chce zobowiazac sie do wspoldzialania w podstawowych
        zyciowych sprawach.
        Jesli Twoj maz zapewnia Ci bardzo godziwa egzystencje a Ty nic nie robisz to nie
        chcialbym byc na jego miejscu i widziec jak to mowisz otwartego noza zamiast
        milej atmosfery w domu i troski o niego.
        Jestem zszokowany tym co piszesz, to egoistyczny absurd albo cos zle zrozumaialem.
        Odpoczac od siebie????? A niby po co???
        Co ma sie niby zmienic??? mam dalej wszystko dla niej robic a ona juz tylko na
        odleglosc ma wyplacac z konta???
        Albo bedzie dobrze albo nie bedzie juz nic.
        Jesli chodzi o hobby to gdybym mial wiecej czsu to moglbym sie zajac soba ale ja
        nawet nie mam czasu by sie wyspac wiec o czym my tu mowimy?
        Jesli ktos kozysta na calej lini z pracy drugiego i sam nic nierobi by mu ulzyc
        to nazywa sie pasozytnictwo a nie brak wdziecznosci.
        Ciagle mam nadzieje ze cos pokrecilem w tym co napisalas ale jesli tak naprawde
        myslisz to mozesz podac sobie reke z moja zona.;
        • miacasa Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 15:15
          my tu mowimy o cirzkie
          > j
          > pracy , czesto ponad sily gdzie jedna strona daje z siebie wszystko a druga spi
          > do poludnia i nawet nie chce zobowiazac sie do wspoldzialania w podstawowych
          > zyciowych sprawach.

          Po co Ty się tak zarzynasz? Wszystkich pieniędzy świata nie zarobisz i tak, a
          życie minie Ci w pracy na pogoni za pieniędzmi. Zwolnij trochę, jeśli będziesz
          mniej pracował nie będziesz też paradoksalnie musiał kupować sobie czasu wolnego
          i super odpoczynku w pigułce. Zwolnij i przyjrzyj się sobie i swojej żonie. Może
          ona faktycznie, jak ktoś tu już wspomniał, ma depresję i stąd jej spanie do
          południa i niemoc w podjęciu jakiejkolwiek aktywności. Agresja i złość są maską
          depresji, może to to?
        • leonidas100 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 16:00
          Ostatnia wypowiedź dała mi do myślenia.
          Cab-ron daje z siebie wszystko często ponad siły i żąda za to miłej
          atmosfery w domu i troski o niego. Przypomina mi to małżeństwa
          Niemców z Tajlandkami (piękne kobiety z biednego kraju, często nie
          mówiące ani słowa po niemiecku - zamawiane z katalogu i dostarczane
          na ceremonię ślubną jak towar z domu wysyłkowego). Nowoczesna forma
          niewolnictwa. Nie miłość tylko geszeft. Cab-ron, mówisz o dziwnie o
          miłości: "Moge dac mojej zonie z milosci pierscionek albo kwiatki,
          my tu mowimy o cirzkiej pracy , czesto ponad sily gdzie jedna strona
          daje z siebie wszystko.." - ależ właśnie to jest miłość! Nie
          kwiatki, nie pierścionek, nie pieniądze. Jeszcze raz z uporem
          maniaka powtarzam miłość ma w sobie bezinteresowność! Twoja żona
          jest w obcym -może w jej świadomości wrogim- kraju, bez swoich
          dzieci, zdana na łaskę faceta dla którego nie jest partnerem
          tylko ... hmm, no właśnie czym? Cab-ron, zapewniam Cię, nie każda
          kobieta jest pazernym pasożytem czyhającym na Twoje ciężko zarobione
          pieniądze. Twoje święte prawo nie zgadzać się z postępowaniem Twojej
          żony i z jej sposobem bycia. Ale w takim razie zrób wreszcie "czysty
          stół" i przestańcie się wzajemnie męczyć.
          Pozdrawiam
          • krzysztof-lis Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 18:25
            > mówisz o dziwnie o miłości: "Moge dac mojej zonie z milosci
            > pierscionek albo kwiatki, my tu mowimy o cirzkiej pracy , czesto
            > ponad sily gdzie jedna strona daje z siebie wszystko.." - ależ
            > właśnie to jest miłość! Nie kwiatki, nie pierścionek, nie
            > pieniądze. Jeszcze raz z uporem maniaka powtarzam miłość ma
            > w sobie bezinteresowność!

            Tak miłość chciałyby widzieć kobiety. Że miłość będzie polegać na tym, że facet
            będzie spełniać funkcje robobankomatu a kobieta, gdy jej się zachce, będzie
            sprawiać jemu przyjemność w sposób, jaki sobie wymarzyła.

            Miłość wiąże się do pewnego stopnia z bezinteresownością. Tylko, że
            bezinteresowna miłość do kogoś, kto wątkotwórcy NIE KOCHA (bo nie robi nic
            bezinteresownie
          • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 19:38
            rzeczywiscie moze troche glupio zabrzmialo ale trudno tak na raz napisac o
            wszyskim co by sie chcialo. Czym jest dla mnie milosc - jest miedzy innymi
            wzajemna odpowiedzialnoscia za siebie, jesli np. trmawaj ucialby jej przy
            wypadku nogi to kochalbym ja jeszcze bardziej niz dzisiaj i bylbym w stanie jej
            wiecej wybaczac bo chcialbum jej szczescia a los jej by je zabral.
            To jest wlasnie ta bezinteresownosc.
            To o czym poprzednio napisalem to rodzaj podzialu obowiazkow, ja pracuje a Ty mi
            nie wkladasz kija w szprychy gdy cos chce zrobic tylko szanujesz moj wysilek i
            cos chcesz dla mnie zrobic. Dlatego sie zezlilem gdy ona bez ogrodek wracajac z
            wakacji nagle stala sie opryskliwa i popsula caly nasz dobry humor.
            • arieta Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 19:54
              >Czym jest dla mnie milosc - jest miedzy innymi
              > wzajemna odpowiedzialnoscia za siebie, jesli np. trmawaj ucialby jej przy
              > wypadku nogi to kochalbym ja jeszcze bardziej niz dzisiaj i bylbym w stanie jej
              > wiecej wybaczac bo chcialbum jej szczescia a los jej by je zabral.
              A nie dlatego, że wtedy byłaby już od Ciebie zupełnie zależna, nie mogłaby nigdzie wyjeżdzać tak łatwo i byłbyś jej wspaniałym, szlachetnym wybawicielem....?
              • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 14:48

                > A nie dlatego, że wtedy byłaby już od Ciebie zupełnie zależna, nie mogłaby nigd
                > zie wyjeżdzać tak łatwo i byłbyś jej wspaniałym, szlachetnym wybawicielem....?

                zrobilas mi przykrosc tym co napisalas, ja tak nie mysle jak Ty to widzisz.
            • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 09:53
              > To o czym poprzednio napisalem to rodzaj podzialu obowiazkow, ja
              pracuje a Ty m
              > i
              > nie wkladasz kija w szprychy gdy cos chce zrobic tylko szanujesz
              moj wysilek i
              > cos chcesz dla mnie zrobic. Dlatego sie zezlilem gdy ona bez
              ogrodek wracajac z
              > wakacji nagle stala sie opryskliwa i popsula caly nasz dobry humor.

              Ciekawe, że to napisałeś. I znów mogę to odnieś do mojej historii -
              nigdy nie miałam w planach "siedziec" w domu i być darmową służącą,
              mam skończone studia, miałam ambicje i plany. Niestety, przyszły
              dzieci i życie ułożyło się tak a nie inaczej, w każdym razie od 9
              lat nie pracuję zawodowo. Decyzja o mojej rezygnacji z pracy była
              naszą wspólną i wtedy wcale nie myślałam, że się poświęcam.
              Wszystkiego czego oczekiwałam w zamian to docenienie mojego gestu
              (dla wygody mojego męża) i szacunku. I na początku pewnie tak było,
              ale już dawno nie jest. I też marzę o tym, żeby mój mąż nie wkładał
              kija w szprychy i chciał coś dla MNIE zrobić. I nie ma to nic
              wspólnego z kasą. Marzę o tym, żeby w domu zajął sie tym co do niego
              z podziału obowiązków należy, zamiast wchodzić z butami w moją
              działkę i udawadniać mi jakim jestem zerem. Oczywiście, nigdy tego
              nie powiedział wprost. Byłby oburzony gdyby mu ktoś zarzucił podobne
              zachowanie. I cóż z tego, że ma takie dobre mniemanie o sobie? Od
              lat myślę o rozwodzie, ale dopiero w tym roku otworzyła mi się
              klapka w mózgu, że sobie poradzę, bo przecież i tak sobie radzę -
              on daje TYLKO pieniądze. W nasz problem też zamieszane są dzieci,
              dokładnie jedno dziecko.

              Drogi Autorze wątku, nie piszę o swojej sytuacji dla samego pisania,
              bo temat jest dla mnie bolesny i raczej wolałabym o nim zapomnieć
              niż go rozgrzebywać.Nie, piszę, bo mam cichą nadzieję, że kiedy
              emocje w Tobie opadną być może weźmiesz pod uwagę i "babski" punkt
              widzenia, a ja - mimo oczywistych róznic - widze w obu tych
              sytuacjach dużo punktów wspólnych. Czasami warto - niczym nie
              ryzykujesz - siedząc w samotności przed kompem zadać sobie pytanie -
              a może to ja robię coś nie tak? i jeszcze raz z zupełnie innym
              nastawieniem przeczytać odpowiedzi obecnych w wątku Pań. Cenne są
              zwłaszcza te odpowiedzi, które wywołują w Tobie duże emocje , opór.
              Nie jestem psychologiem, ale być może te emocje nie mają na celu
              pokazania Ci jak bardzo jesteś skrzywdzony i niesprawiedliwie
              oceniany, tylko, że to Ty się mylisz w ocenie swojego wkładu w
              małżeństwo. Cab-ronie to tylko kolejny wątek na forum, nie znamy
              Cię - i z jednej strony nie mamy powodów, żeby Ci ufać(wszak znamy
              tylko Twój punkt widzenia), ale też nie mamy powdów, żeby Ci nie
              ufać (nikt nie ma wątpliwości, że jesteś ciężko pracującym facetem,
              który chce dla żony dobrze). Szczerze wątpię, żeby ktokolwiek w tym
              wątku chciał Twojej krzywdy, ludzie odpowiadający patrzą na sytuację
              z boku, bez emocji i łatwiej wtedy widzieć obie zaangazowane w
              konflikt strony, ale i tak możemy tylko zgadywać.
              • serendepity Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 09:58
                Czasami warto - niczym nie
                > ryzykujesz - siedząc w samotności przed kompem zadać sobie pytanie -
                > a może to ja robię coś nie tak?

                Przeciez pisal o tym kilka razy, ze pytal sie zony czy cos robi nie tak, ze
                chcial z nia rozmawiac. On juz chyba to przemyslal wiele razy, ale nie wie co
                robi nie tak i dlatego chce z nia rozmawiac o tym. Ale jak nie ma dialogu to
                trudno cos ustalic.
                • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 10:04
                  Serendepity Autor wątku do złudzenia przypomina mi mojego męża - w
                  zaprzeczaniu i przerzucaniu winy. Ja przestałam rozmawiać z moim
                  mężem ,bo każde zdanie w odpowiedzi na moje zaczynał od "nie". I
                  nieważne czy rozmawialiśmy o faktach, emocjach(bo, oczywiście, co
                  powinnam czuć też lepiej wiedział) czy np......planowanym zakupie.
                  • serendepity Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 10:09
                    Ale to nie jest watek o Twoim mezu.
                    • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 10:12
                      Nie, ale na cudzych błędach też się można uczyć, zwłaszcza jeżeli
                      nie widzi się własnych.
              • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 14:46
                Czesc Joanna, fajnie to napisalas i bardzo Ci dziekuje za Twoja opinie. Trafia
                do mnie Twoj sposob przekazywania mysli i doskonale wiem co mi chcesz przekazac.
                Nie zamierzam przysiegac ze jest wszystko tak jak opisalem bo to niczego nie
                zmieni. Ja tez nie mam zadnego interesu opowiadac czegos co mijaloby sie z
                prawda bo moim celem jest uzyskanie porady a nie wybielanie sie przed obcymi z
                kotrymi nic mnie nie laczy.
                A wiec do rzeczy - irytuje mnie jedynie wypowiedz jednej z uczestniczek forum bo
                jej oceny sa oparte na faktach ktore nigdy nie mialy miejsca a wrecz zostaly juz
                opisane jak wygladaly. Ta osoba kilka tygodni temu w identyczny sposob nazywala
                mnie publicznie "klamca" tak dlugo dopuki cale forum nie wytlumaczylo jej ze po
                prostu nie doczytala wszystkich faktow i dlatego sama mijala sie z prawda. I
                pomomo ciaglych odnosnikow do przytoczonego tekstu co i rusz wymysla nowe
                niestworzone historie wyssane po prostu z palca, wymyslone przez nia, bo tak jej
                sie moze wydawac i obarcza mnie wina za swoja wybujala fantazje. To jest dla
                mnie irytujace.
                Ja chcialbym najbardziej wreszcie dotrzec do mojej zony, nie wiem jak to zrobic
                bo wszystkie znane mi metody zawiodly, ale gdy ktos rzuca na mnie oszczerstwa to
                trudno mi podstawiac sie dalej i udawac ze nic sie nie stalo.
                Mam nadzieje ze troszke wyjasnilem Ci moj punkt widzenia, w kazdym razie zadaje
                sobie ciagle pytanie czy ja nie robie czegos zle i chcialbym prawdziwej krytyki
                opartej na faktach ktora pomoglaby mi cos zmienic w moim postepowaniu. Dzieki za
                posta.
                • verdana Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 20:19
                  Doczytała, doczytała - na przyklad, ze "dorosłe" dziecko było
                  uczniem szkoly sredniej. I ze matka nie jeździla do "doroslych"
                  dzieci, tylko poczatkowo do 17-latka.
                  Ktorego, dla wlasnej wygody, chcesz uznac za osobe dorosłą.
                  Jestes kłamca zatem po raz drugi.
                  • krzysztof-lis Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 20:42
                    > Doczytała, doczytała - na przyklad, ze "dorosłe" dziecko było
                    > uczniem szkoly sredniej.

                    Dorosłe teraz te kilka lat wcześniej było licealistą.

                    > I ze matka nie jeździla do "doroslych" dzieci, tylko poczatkowo do
                    > 17-latka.

                    O ile dobrze pamiętam, nie było mowy o tym, że matka jeździŁA do dorosłych
                    dzieci
                    • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 16:56
                      ale przeciez o tym juz tyle razy mowilismy ale jesli ktos nie umie przyznawac
                      sie do pomylki tak jak ta Pani no to po prostu tego niegdy nie zrobi.
                      Przypomina mi to bajeczke Mickiewicza (?) golono - strzyzono. Juz babe topil a
                      ona jeszcze reke wyciagala i pokazywala ze jednak strzyzono.
                      A wiec juz niech tak zostanie - Verdana: strzyzono, dokladnie tak jak sobie
                      zyczysz i moze wreszcie odzyskasz swoj spokoj i rownowage psychiczna
                  • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 08:54
                    To jest podle co piszesz, wiesz dobrze ze mylisz lata o ktorych piszesz ale nie
                    chodzi Ci o udzielenie rady tylko leczysz jakies swoje dziwaczne kompleksy
                    obrazajac innych.
    • bas-122 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 15:00
      Nie wiem, ale chwilami mam wrażenie, że wszystko opisujesz, jak Tobie jest
      wygodnie. To pewnie złudzenie. Nie mniej bardzo ciekawa byłaby wersja Twojej
      żony. Przyznam, że nie czytałam poprzedniego wątku. Ale może zastanów się, czy
      Ty zbyt wiele nie wymagasz? Miała zły humor. Bywa. A może nie miała ochoty na
      rozmowę z Tobą, bo może Ty słyszysz, ale nie słuchasz tego co ona do Ciebie
      mówi? Może nie potrafisz jej zrozumieć, bo z góry zakładasz, że Twoje racje są
      ważniejsze?
    • mondayx Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 15:28
      Ona cie testuje.... Sprawdza (i być może robi to nawet nie do końca świadomie), czy dobrze wybrała partnera.
      Generalnie kobiety pragną silnych, pewnych siebie mężczyzn, którzy idą swoją drogą, a kobieta idze za nimi. Są silni psychicznie i nie muszą "kupować" przychylności kobiety.
      Całe to pitolenie o partnerskich związkach kończy się tylko coraz szybszym rozkładem męsko-damskich więzi.
      No to testuje i co widzi? Gościa, który koło niej "tańczy jak mu zagra" - im szybciej gra on szybciej tańczy ...
      I powoli w jej ślicznej główce rodzą się niebezpieczne dla ciebie kolego wnioski.
      Należy skończyć z tym jak najszybciej, odzyskać przewagę psychiczną w związku, nie dać się wciągać w jakieś gierki i pokazać kobiecie jej "miejsce w szeregu".
      Nie tłumacz się, nie pytaj o zdanie, nie rozmawiaj itd. - facet tak nie robi.
      Postaw swoje warunki - jak nie zakceptuje - won! Bez żadnych dyskusji. Bądź tyranem (przynajmniej przez jakiś czas :-))
    • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 15:30
      Gdybys mnie troche lepiej znal nigdy bys nie mial watpliwosci czy slucham co
      mowi moja zona, jestem czlowiekiem otwartym, nastawionym na kontakt z innymi i
      na sluchanie.
      Moja zona nie nawidzi omowienia naszych problemow w zadnej formie, nie chce
      konstruktywnie analizowac przyczyn naszych konfliktow.
      Gdy mowi o osobach trzecich to blyskotliwie dostrzega wszystkie aspekty spraw a
      gdy chodzi o nas to gdy okazuje sie ze nie ma racji to nie potrafi sie przyznac
      i usina rozmowe.
      Mowi ze ona nigdy nie zrobila nic co mogloby doprowadzic do konfliktu a wina
      obarcza mnie w 100%, nie w jakich 95, czy 97% a wiec ona jest idealem ktory nic
      nie robi a ja potworem.
      Ja widze to jako brak samokrtyycyzmu i dobrej woli, potrafi bez zmrozenia oka
      zrobic przykrosci i nie stac ja na slowo przepraqszam, wybacz.
      • alfika Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 15:47
        gdybyś lepiej mnei znał... to byś wiedział, że jestem doskonały
        a moja żona?
        okropna, jędzowata, niewdzięczna, obrażona, chimeryczna...itd, itd

        pokaż jej ten wątek

        udanego rozwodu życzę

        ps. naprawdę tyle się napisałeś, żeby Ci obcy ludzie, którzy Cię nei
        znają, przyklasnęli??? podziwiam niezmierzoną ilośc Twojego czasu...
        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 16:03
          oczywiscie ze zaproponowalem jej, ze pokaze jej cala korespondencje z forum bo
          zalezy mi na rozwiazaniu naszych problemow. To ze dziele sie z innymi osobami
          moimi problemami wynika nie z braku zajecia lecz z tego, ze trudno mi zyc w
          ciaglym stressie i poczuciu ze cos sie nie uklada choc robie moim zdaniem wiele
          by bylo dobrze.
          Bardzo wazne sa dla mnie opinie obcych ludzi ktore jak sie okazuje sa bardzo
          zbiezne z moimi i utwierdzaja mnie w przekonaiu ze nie myle sie co do mojej
          oceny sytuacji.
          Zycze Ci bys nie musiala szukac rady u obcych, jesli najblizsza ci osoba odmawia
          konstruktywnuch rozmow
          • alfika Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 23:47
            najbliższa osoba odmawiała mi konstruktywnych rozmów i nie szukałam
            rady na forum, ale przeszlismy terapię małżeńską, która zaowocowała
            narodzeniem się nowych problemów, rozminęliśmy się koncertowo i
            szczęśliwie rozwiedliśmy

            mas opinie potwierdzające Twój punkt widzenia, masz i mocne przeciwko
            - ale te ostatnie traktujesz z góry jak głupie

            to czego szukasz??? rozwieśc można się bez oklasków obcych ludzi na
            forum
            naprawdę
      • mondayx Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 16:13
        nie mam wątpliwości i... nie o tym pisałem!
        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 16:19
          mondayx sorry, odpowiedz nie byla do Ciebie i dlatego wszystko sie pomieszalo.
          To co piszesz jest genialne i wielkie dzieki za Twoje slowa. Zrobie tak jak
          mowisz, bo zgadzam sie z Toba w 100%. Czasami trzeba cos uslyszec co inni
          powiedza i budzi sie w Tobie cos co zawsze czules. Tak jest z Twoim postem, ja
          po prostu dalem sie zapedzic w kozi rog i tylko mam jedno wyjscie - zaczac
          siebie wreszcie szanowac
          • mondayx Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 16:47
            Tak naprawdę to ty jesteś winny :-) hi, hi..
            Jesteś za miękki i ona od tego "wariuje" (a ogólnie jest z gatunku wariujących widać). Ona pewnie wcale tego nie chce tak naprawdę - ale nie ma jak silna nieświadoma motywacja...
            Ulżyj kobiecie, przełóż przez kolano itd..
            zresztą nie będe się produkował - odsyłam do lektury...
            chomikuj.pl/tom99/Ksia*c5*bcki/NLS/Tajemnice+uwodzenia.doc
            • verdana Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 16:58
              Bardzo wątpię. Sadze raczej, ze żona po prostu ma dosyć męża - teraz
              on bedzie z siebie robil "silnego czlowieka", a ona nareszcie bedzie
              miala co przedstawic w sadzie na rozprawie rozwodowej.
              • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 17:18
                nie sadze zeby tak bylo jak piszesz, ona po prostu sie wygodnie urzadza, nie ma
                zamiaru niszczyc gniazdka ktore jej spadlo z nieba tylko po prostu chce je sobie
                jeszcze wygodniej uwic. Czsami gdy bez wysilku zrobisz zbyt duzy awans to moze
                poprzewracac sie Tobie w glowie, dopieo gdy zobaczysz ze mozesz wszystko stracic
                odnajdujesz swoje wlasciwe miejsce i szanujesz tgo co los Ci niezasluzenie
                ofiarowal. To jest mechanizm jedzowatosci mojej malzonki
                • verdana Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 17:41
                  To w takim razie cie nie rozumiem - po co jestes z kobieta, ktora
                  cie nie lubi, nie szanuje i chce tylko kasy? Dlaczego dziwisz się,
                  ze nie chce jechac z Tobą na wakacje? Jesli tak sadzisz to się
                  rozwiedź, zamiast labidzić.
              • mondayx Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 17:20
                no właśnie.. zgodzę się, że ma dosyć.
                Tylko do licha dlaczego?
                Toż nie jeden pije, bije, słowa nie da powiedzieć a kobieta przy nim wierna jak skała - niejedna bidula nie może odejść od takiego, jak przyklejona.
                A ten rozumiejący, stara się, zabiega, płaszczy wręcz i tylko eskalacaja żądań.
                Być może Pani ta jest jednak niewiele warta i de'facto wartało by się z nią rozstać - ale istnieje ryzyko, że nie zmieniając zasadniczo spojrzenia na ten temat nasz autor wątku wyląduje w takiej samej pozycji z kolejną panią...
                "Przełożenie przez kolano" traktuję raczej jako wyraz pewnej tendencji. Kluczem jest STANOWCZOŚĆ, użycie siły tak naprawdę jest oznaką bezsilności. Szczególnie wobec kobiety.
                • verdana Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 17:39
                  Kobieta to nie male dziecko, aby "stanowczość' mogla cos zmienic.
                  Dlaczego pani nie chce - cóż, czasem to trudno powiedzieć. Ale chyba
                  nie w tym wypadku. Bo wprawdzie pan zabiega, ale zabiega finansowo.
                  I tyle. Potrzeb zony pozafinansowych (na przyklad jeżdżenia do
                  dziecka, ktore jest jeszcze w szkole) kompletnie nie rozumie i nie
                  chce zrozumieć. Żona otwartym tekstem mowi, ze nie chce jechac -
                  niemal ja zmusza do wyjazdu, i znowu uwaza, ze skoro wydal
                  pieniądze, to wszystko powinno być OK, a to, ze żona jechac nie
                  chciala jakos starannie pomija. Wszystko interpretuje "na
                  niekorzyść". Można bylo przeciez rozumowac i tak "Żona bardzo nie
                  chciala wyjeżdzac, ale jednak, dlatego, ze prosilam - wyjechala.
                  Nawet starala się przez całe wakacje być sympatyczna i mila, aby mi
                  nie psuc wymarzonego urlopu. Dopiero w drodze powrotnej zauwazylem,
                  ze jednak to, co bylo przyje,ne dla mnie - dla niej chyba nie, byla
                  wyraźnie zmeczona i zła. No, ale doceniam, ze starała sie wakacji
                  nie zepsuć."
                  Prawda, ze sytuacja identyczna, tylko interpretacja jakby trochę
                  inna?
                  • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 18:05
                    Verdana prosze Ciebie po raz setny - zanim napiszesz bzdury przeczytaj o faktach!
                    - zona chciala jechac tylko uzywala perfidnie grozby dla cosiagniecia
                    krotkotrwalych egoistycznych celow
                    - przez cale wkakcje wyciagnela odemnie wszystko co mialem na koncie i byla
                    bardzo mila
                    - w drodze powrotnej nie byla juz zainteresowana osiagnieciem czegokolwiek bo
                    juz wszystko uzyskala wiec pozostala soba

                    Skad biora sie Tobie takie pomysly zeby wymyslac cos o czym juz napisalem ze
                    bylo wlasnie odwrotnie, przeciez to ja tam bylem a nie Ty. Czy nie sadzisz ze
                    zamiast wymyslac cos co nigdy nie mialo miejsca lepiej skupic sie na faktach i
                    pozostac przy watku ktory rzeczywiscie mial miejsce?
                    • edor67 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 18:23
                      Wiesz cab-ron, chyba zaczynasz się gubić w swoich wypowiedziach.
                      Jeśli rzeczywiście jesteś taka ciepłą kluchą, jak o sobie piszesz,
                      to ja na miejscu twojej wrednej żony uciekłabym od ciebie gdzie
                      pieprz rośnie. Wcześniej opróżniając twoje konta, oczywiście. Bo na
                      to pozwalasz.
                      Dlaczego żona ma ci okazywać życzliwość, dobroć, wdzięczność? Bo
                      kupujesz te uczucia. A jeśli do ciebie nic nie czuje, to ma udawać?
                      Bo pan i władca kupuje uczucia? Kreujesz siebie na ideał w 100%, a
                      twoja żona to wg ciebie w 100% wredna szuja. Soprki, ale widziały
                      gały, co brały.
                      • vvrotka Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 14:54


                        Wszyscy faktycznie czytacie i wyżywacie się na człowieku, ale fajnie jak ktoś ma
                        problem, kłamie do tego no bo jak może być inaczej, można sobie poużywać,
                        poudawać jacy to my mądrzy jesteśmy...ehhh ludzie

                        edor67 napisała:
                        > to ja na miejscu twojej wrednej żony uciekłabym od ciebie gdzie
                        > pieprz rośnie. Wcześniej opróżniając twoje konta, oczywiście. Bo na
                        > to pozwalasz.
                        > Dlaczego żona ma ci okazywać życzliwość, dobroć, wdzięczność? Bo
                        > kupujesz te uczucia. A jeśli do ciebie nic nie czuje, to ma udawać?
                        > Bo pan i władca kupuje uczucia? Kreujesz siebie na ideał w 100%, a
                        > twoja żona to wg ciebie w 100% wredna szuja. Soprki, ale widziały
                        > gały, co brały.

                        Pytanie a dlaczego ma nie okazywać wdzięczności, bo co bo jest żoną i to
                        upokażające??? Jeśli do niego nic nie czuje to niech się wynosi i radzi sobie
                        sama, nie musi udawać, a jednak cos udaje. Jak czytam to sądze, że nie widziały
                        gały co brały bo kobiety zwłaszcza, a faceci też to dobrzy aktorzy jak maja
                        interes. Żałujesz Verdana tak strasznie tej kobieciny, że ma dzieci w kraju,
                        tęskni.... no jaka biedna, martwi się o dzieci, chce jeździć...raczej o
                        dzieciach nie myslała podejmując decyzję o slubie i wyjeździe, chyba że był to
                        dla niej biznes, bo na to wygląda, ona wiedziała na co się decyduje. Prawda
                        znamy sytuację z jednej strony, ale jakoś obraz małżonki cab-ron nie jest
                        kryształowy i nie przesadzajcie, jak ktoś chce to zawsze znajdzie dziure w
                        całym, albo ją sobie zrobi! Jak nie ma pieniędzy problem, jak są też...
      • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 17:46
        > Gdy mowi o osobach trzecich to blyskotliwie dostrzega wszystkie
        aspekty spraw a
        > gdy chodzi o nas to gdy okazuje sie ze nie ma racji to nie potrafi
        sie przyznac
        > i usina rozmowe.
        Cab-ronie nie wiem od jak dawna jesteście małżeństwem, ale powiedz
        mi czy w ciągu tego czasu żona miała kiedykolwiek rację podczas
        rozmowy, która miała rozwiązać Wasze problemy?
        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 19:51
          Problem polega na tym ze ona takie rozmowy ucina i nigdy nie udaje sie ich
          doprowadzic do konca. Podam przyklad: prosze ja by powiedziala mi co zrobilem
          zlego ze jest dla mnie taka a nie inna, ona odpowiada jesli sam tego nie wiesz
          to nie bede ci odpowiadala. Ja na to: jak mam wiedziec o co ci chodzi jesli mi
          tego nie powesz? Jej odpowiedz: naprawde daj mi wreszcie spokoj bo nie mam
          ochoty ciebie dalej sluchac.

          Czy mozna powiedziec czy czy w ciągu tego czasu żona miała kiedykolwiek rację
          podcza rozmowy, która miała rozwiązać nasze problemy?
          Takiej rozmowy po prostu nigdy nie udaje mi sie przeprowadzic bo ona w podany
          powyzej sposob ja torpeduje.
    • arieta Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 16:14
      Jesteś w niesatysfakcjonującym związku z kobietą.
      Nie widzę nic co by cie powstrzymywało od tego by zmienić swoja sytuacje. A jednak w niej trwasz.
      Może pasuje ci to, ze przez ten kontrast, ze swoja niedobra zona, zwłaszcza biorąc pod uwagę jak bardzo ty się starasz, możesz wreszcie poczuć się ok? Może ona do tego ci jest potrzebna?
      Jeślibyś był w stanie poczuć się ok, bez kogoś u boku, kto ewidentnie nie jest ok, to może wtedy wszedł byś w relacje satysfakcjonującą cie?
      • bellaj Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 18:00
        Cos mi sie wydaje, ze to nie o wakacje chodzi w waszym zwiazku. Mam
        wrazenie, ze ta twoja kobieta ma calkiem inne potrzeby w zyciu niz
        ci sie wydaje. Daj jej wiecej wolnosci i zmobilizuj do otwacia sie
        na ludzi zwlaszcza jesli jesli jestescie zagranica. Czy ona ma
        jakies kolezanki tam gdzie mieszkacie, innych niz ty ludzi do
        pogadania wyjscia na miasto itp, czy to tylko siedzenie w domu, nic
        nie robienie i ucieczka w zakupy dla zabicia czasu i samotnosci,
        zwlaszcza jesli ty duzo pracujesz. Czy ma prawojazdy czy jest w
        miare samodzielna czy jest na etapie przerazenia bycia zagranica i u
        schylku samotnosci, ale dalej w tym jest bo mimo ze nie okazuje
        bardzo chce byc z toba.
        Pomysl przez chwile o jej potrzebach i o tym jak Ty bys sie czul
        bedac w takie "zlotej klatce".
        Porozmawiaj z nia, ale nie narzucaj swoioch racji, wysluchaj.
        Zapytaj co by cvhciala robic w weekend i zrob to, i zobacz jak sie
        zachowuje.Docen ja rowniez ( nie poprzez prezenty) np. masaz stop
        albo cos co lubi , a efekty zobaczysz wkrotce.
        • krzysztof-lis Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 18:13
          > Daj jej wiecej wolnosci

          To znaczy ma jej zamówić limuzynę z szoferem do dyspozycji?
        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 18:18
          Bellaj, pierwsze co zrobilem po slubie to zapisalem ja na prawo jazdy, bardzo
          chetnie wyjechala do PL i po 2 miesiacach wrocila z prawkiem. Jeszcze przedtem
          kupilem jej samochod ktyory czekal juz na nia w garazu.
          Daje jej tyle wolnosci ile tylko ona chce, zawsze robi to na co ma ochote. To
          jest osoba malo aktywna - istnialy osoby ktore chcialy sie z nia zaprzyjaznic i
          spotykac ale ona nie zrobila nic w tym kierunku i wsystko umarlo smiercia
          naturalna. Zawsze pytam czego potrzebuje, niegdy nie staje przeciw jej planom,
          niestety najczesciej nie ma ona zadnych planow i czeka co dzien przyniesie.
          Zapisalem nas na Fittnes, razem chodzimy ale ja rzadko mam czas, ona sama ani
          jednego razu sama nie pojechala bo jej sie nie chce.
          Na kurs jezyka nie ma ochoty bo wiaze sie to z pewna systematycznoscia, tym
          samym odsunela sie na wlasne zyczenie od ludzi. Masaze i pieszczoty tez juz
          byly, tak dlugo jak maja miejsce jest dobrze ale n ie jest to zaden powod dla
          niej by zadbac o dalsza mila atmosfere.
          Dlaczego z nia jestem? Ozenilem sie z milosci i pnie chce pochopnie podejmowac
          ostatecznych decyzji. nasza dyskusja na forum jest proba analizy sytuacji przed
          podjeciem dalszych krokow.
          Rozwod dla mnie to jak smierc drugiego czlowieka i tak dlugo gdy mam jeszcze
          iskierke nadzieji na ratowanie zwiazku robie wszystko co w mojej mocy,
          prawdopodobnie popelniejac mnostwo bledow
          • verdana Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 18:31
            Tylko uwazasz, ze wszystkie jej plany sa perfidnie zaplanowane
            przeciw Tobie. Chcesz, aby zamiast tegorobila to, co dla niej
            zaplanowałeś. Kursy takie, kursy owakie, fitness, towarzystwo,
            wakacje.
            A ona jakos nie chce. Ciekawe dlaczego? Może dlatego, ze chce robic
            to, co ona sobie zyczy, a nie to, co Ty i=uwazasz, ze powinna?
            Ozeniles się chyba jednak nie z milosci, a jesli tak, to dziwne, ze
            kochasz osobe tak antypatyczną, pazerna, glupia, leniwą, pozbawiona
            chocby jednej drobnej zalety. ktora w dodatku najwyraxniej ciebie
            nie lubi.
            Owszem, bywa i tak. Tylko wtedy nie nalezy się skarżyc na los na
            forum, tylko iść na terapię.
            Twoj zwiazek juz nie istnieje. Istnieje moze małżenstwo, ale nie
            zwiazek.
            • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 20:09
              Oczywiscie wiesz napewno wszystko lrepiej ode mnie ale pozwole sobie w
              odpowiedzi zacytowac moje wypowiedzi w tym watku:

              1. Ozenilem sie po krotkiej znajomosci bo bylem tak naiwny ze myslalem ze ona
              jest taka osoba jaka grala przed slubem czyli cudowna, interesujaca, czrujaca,
              zgodna domatorka.
              2. Zostala moja zona po krotkiej, plomiennej znajomosci, jak to sie mowi milosci
              od pierwszego wejzenia.Codziennie cytowala mi piosenki, zachowywala sie jak
              aniol. Zaufalem jej...

              Verdana chyba musze napisac dla Ciebie jakas sciagawke zebys nie musiala czytac
              calego watku tylko sprawdzala najwazniejsze fakty bo cos szybko ulatuja Ci z
              pamieci.

              Piszesz:
              > ze chce robic to, co ona sobie zyczy, a nie to, co Ty

              chodzi o to ze ona nic nie chce robic ani nie ma sama zadnych planow ani nie
              przyjmuje tego co ktos jej podsuwa. Jedno jest pewne, bez nauki jezyka zostanie
              jak tutejsze turczynki, bez mozliwosci samodzielnego zycia, zdana na laske i
              nielaske pana i wladcy. Proponujac jej nauke języka niemieckiego daje jej
              mozliwosci robiena wszystkiego co tylko zechce i prosze Cie nie mow juz wiecej
              ze kaze jej robic to co ja sobie zycze bo to nie jest prawda.
              • aneckey Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 20:41
                Żona jest z Tobą dla kasy i pewnie teraz kombinuje jak Cię oskubać.Lepiej się dobrze zabezpiecz i uciekaj od niej,bo miłości w tym związku się nie doczekasz
              • verdana Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 23:33
                Jest prawda. Tylko ty tej prawdy nie widzisz. Zostanie zdana na
                Twoja łaske - cóż, chyba nie powinno ci to pzeszkadzać. Nie chce się
                uczyć jezyka? To także jej sprawa, przecież jak mowisz, pracowac nie
                musi, a "mozliwość robienia co tylko zechce" jest iluzja - bo ona
                wlasnie zechciala nie uczyc się jezyka - tylko Ty tego nei
                akceptujesz. Nie ma planow - nie kazdy ma. Ale jak ma plany (wyjazd
                do dzieci, pomaganie im), to Ty tych planow nie akceptujesz, ba,
                nawet ich za plany nie uwazasz.
                Ozeniles się z prawie nieznana kobietą, po czym uznałeś, ze zerwie
                ze swoimi dziecmi, bedzie je odwiedzac rzadko, ze nauczy sie języka,
                będzie miala prężne plany i uwielbiała duże przyjecia. Tymczasem ona
                po prostu jest inna - tak to bywa, jak czlowiek nie wie, z kim się
                żeni. Trzeba to zatem zaakceptowac, albo dac sobie spokoj.
                Zresztą sam zwroć uwagę na swoje odpowiedzi - jestes sklonny może
                przyznac, ze jesteś "za dobry", że dajesz się wykorzystywac -
                natomiast żadnej innej możliwej wady w sobie nie widzisz. jestes bez
                skazy.
                Jesli w taki sam sposób, jak z nami, rozmawiasz z żona, jesli tak
                reagujesz na kazdy zarzut - to trudno się dziwić, ze ma cie dosyć,
                niestety.
                • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 00:11
                  > natomiast żadnej innej możliwej wady w sobie nie widzisz. jestes bez skazy.

                  a wiec wiesz cos wiecej niz ja wiem to uchyl mi prosz rabka tajemnicy o jakiej
                  skazie mowimy? Czy wolisz tak jak ona pozostac tajemnicza istota ktora wypuszcza
                  jakies oskarzenia i nie wyjawia o co jej chodzi

                  nie mam juz na Ciebie sily, znowu cos wyssalas sobie z palca, jak

                  > Jesli w taki sam sposób, jak z nami, rozmawiasz z żona, jesli tak
                  > reagujesz na kazdy zarzut - to trudno się dziwić, ze ma cie dosyć,
                  > niestety.

                  wpadlas na to ze ona ma mnie dosyc????????????
                  Chyba naprawde vpowinnas pisac powiesci. Nigdy nic podobnego nie padlo z moich
                  ust. Ona ma ciagle niedosyt wygod i scieli sobie coraz wygodniej swoje gniazdko
                  krzywdzac innych.
                  • edor67 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 08:38
                    "a wiec wiesz cos wiecej niz ja wiem to uchyl mi prosz rabka
                    tajemnicy o jakiej
                    > skazie mowimy"- na przykład takiej, że twoja żona ma niewiele w
                    tym związku do powiedzenia, ty organizujesz jej czas, nie liczysz
                    się z jej zdaniem. Nie masz dla niej czasu, bo ciężko harujesz. A
                    może ona wolałaby ciebie częściej widywać niż twoją kasę?. Sam
                    napisałeś, ze po powrocie z wakacji wracasz do pracy i nie będzie
                    cię trzy dni. Jesteś zaborczy, przyjęcie na kilkadziesiąt ludzi musi
                    być i koniec. Nie rozumiesz, ze może ona będzie sie źle czuła w
                    gronie kilkudziesięciu obcych ludzi. Ale pan i władca nie zrezygnuje
                    z przyjęcia z powodu jak twierdzi widzimisię pana. Zaborczość
                    ujawnia się też w sytuacji z wakacjami. Ty ciężko pracowałeś, żeby
                    wykupić wycieczkę, więc ona ochoczo musi na nią jechać, nie ma nic
                    do gadania.
                    "Jesli w taki sam sposób, jak z nami, rozmawiasz z żona, jesli tak
                    > > reagujesz na kazdy zarzut - to trudno się dziwić, ze ma cie
                    dosyć,
                    > > niestety.
                    >
                    > wpadlas na to ze ona ma mnie dosyc????????????"- też uważam, że
                    żona ma cię dosyć. Z tobą się nie da rozmawiac. Jeśli wypowiedź nie
                    jest po twojej myśli, rozpoczynasz atak. I tak pewnie wyglądają
                    rozmowy twoje z żoną. coś powie nie tak, od razu atak z twojej
                    strony. Nie dziw się więc, że woli ucinać wasze rozmowy i nie
                    wywoływać konfliktów.
                    Żle ci w tym małżeństwie, to widać, ale czemu się nie rozwiedziesz?
                    • krzysztof-lis Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 08:49
                      > A może ona wolałaby ciebie częściej widywać niż twoją kasę?.

                      A może ona mogłaby to wyartykułować, żeby on wiedział, jakie są jej oczekiwania?

                      > Jesteś zaborczy, przyjęcie na kilkadziesiąt ludzi musi być i
                      > koniec. Nie rozumiesz, ze może ona będzie sie źle czuła w gronie
                      > kilkudziesięciu obcych ludzi. Ale pan i władca nie zrezygnuje
                      > z przyjęcia z powodu jak twierdzi widzimisię pana.

                      Przez dwa lata nie zdążyła poznać choć części z nich? Wszyscy będą dla niej obcy?

                      To raz.

                      A dwa
                      • edor67 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 09:01
                        "A może ona mogłaby to wyartykułować, żeby on wiedział, jakie są jej
                        oczekiwania
                        > ?"- oczywiście, ze mogłaby, kazda normalna kobieta by to
                        powiedziała. Ale jeśli on rozmawia z nią tak jak tu, na forum, to
                        nic dziwnego, ze nie chce z nim rozmawiać.
                        "Przez dwa lata nie zdążyła poznać choć części z nich? Wszyscy będą
                        dla niej obc
                        > y?
                        >
                        > To raz.
                        >
                        > A dwa
                        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 15:11
                          impreza odbywa sie po polsku, czasami przemknie sie jakis Niemiec, w tym roku
                          tez kilku amerykanow ale jezykiem obowiazujacym jest polski.

                          PROSZE O PRECYZYJNE WYJASNIENIE CO MIALAS NA MYSLI TO PISZAC:
                          Ale jeśli on rozmawia z nią tak jak tu, na forum, to
                          > nic dziwnego, ze nie chce z nim rozmawiać.

                          JAKBYM SLYSZAL MOJA ZONE< ZARZUT Z KTOREGO NIC NIE WYNIKA. JESLI KOGOS OBRAZILEM
                          MOIMI WYPOWIEDZIAMI TO NIE MIALEM TAKIEGO ZAMIARU ALE CO MA OZNACZC ZE ROZMAWIAM
                          Z NIA TAK JAK TU NA FORUM. tU NA FORUM STARAM SIE ODPOWIEDZIEC NA KAZDY MNIEJ
                          CZY BARDZIEJ ZBLIZONY DO PRAWDY POST, IRYTUJE SIE GDY PEWNA PANI PISZE O RZECZCH
                          KTORE SAMA SOBIE WYMYSLA, WKLADA W MOJE USTA I NA KONIEC OBWINIA MNIE ZA TO.
                    • serendepity Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 09:28
                      Gdyby ten watek napisala kobieta to wszyscy by jej radzili, zeby rozstala sie z
                      mezem nierobem albo zagonila go do pracy. Ale napisal go mezczyzna, wiec
                      wiekszosc doradza mu, zeby byl jeszce wiekszym dywanikiem i robil zonie jeszcze
                      lepiej, bo ona sie pewnie zle czuje biedna.

                      Na wlasne zyczenie wyszla za niego za maz, wiedzac ze bedzie mieszkac zagranica
                      chociaz nie zna jezyka, zostawila dzieci w Polsce i skubie naiwnego jak moze.
                      Wiedziala, ze maz bedzie pracowac tam gdzie pracuje, nie widze tu narzekania z
                      jej strony, ze go w domu nie ma, ale za to chetnie wydaje pieniadze przez niego
                      zarobione.A na forum pojawiaja sie jeszcze porady jak by jej lepiej zrobic
                      dobrze, bo pan i wladca ja zamyka w zlotej klatce. Nic nie stoi na przeszkodzie,
                      zeby sama uwolnila sie ze zlotej klatki, bo przeciez on jej nie trzyma na sile.
                      Ale pewnie utrata meza-bankomatu odwodzi ja od tego.
                      • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 09:59
                        > Gdyby ten watek napisala kobieta to wszyscy by jej radzili, zeby
                        rozstala sie z
                        > mezem nierobem albo zagonila go do pracy - nie przeczytałam całego
                        wątku , ale takie rady też już były:-)
                        • serendepity Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 10:10
                          Takich rad jest tylko kilka, wiekszosc raczej rozwodzi sie na tym jak zonie
                          zrobic dobrze.
                          • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 10:15
                            Serendepity być może niedokładnie przeczytałam posty Autora, ale nie
                            odniosłam wrażenia, że on chce się rozwieść. On chce być doceniany,
                            szanowany, kochany za swój wkład finansowy w to małżeństwo. Masz
                            męża? Kochasz go za to, że przynosi wypłatę?
                            • serendepity Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 12:56
                              Ja odnosze wrazenie, ze on chce partnerki. Nie oczekuje od niej, ze bedzie
                              pracowala, ale chcialby, zeby byla chociaz dla niego mila, zrobila cos w domu
                              czy zalatwila korespondencje. Teraz to wyglada jakby on pracowal, zarabial i
                              jeszcze wszystko robil na miejscu, a zona jedynie wydaje pieniadze.

                              Byc moze jego blad polega na tym, ze stara sie jej zadosc uczynic swoja
                              nieobecnosc pieniedzmi, ale probuje tez rownoczesnie rozmawiac z zona, co
                              niestety nie jest skuteczne. Byc moze powinien zapytac sie jej czy wolalabym,
                              zeby troche mniej pracowal i mniej zarabial i spedzal z nia wiecej czasu?

                              Ja jako osoba mocno stapajaca po ziemi odnosze wrazenie, ze chodzi tu raczej o
                              wygodne zycie na koszt meza jelenia.
                              • aneckey Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 13:26
                                zgadzam się z tym w 100%


                                > Byc moze jego blad polega na tym, ze stara sie jej zadosc uczynic swoja
                                > nieobecnosc pieniedzmi,

                                być może,ale gdyby żona poprosiła męża w szczerej rozmowie,żeby mniej pracował,bo jej go brakuje to pewnie facet zastanowiłby się nad tym

                                > Ja jako osoba mocno stapajaca po ziemi odnosze wrazenie, ze chodzi tu raczej o
                                > wygodne zycie na koszt meza jelenia.

                                dokładnie tak
                              • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 13:35
                                > Ja jako osoba mocno stapajaca po ziemi odnosze wrazenie, ze chodzi
                                tu raczej o
                                > wygodne zycie na koszt meza jelenia.
                                Być może tak jest, ale znamy tylko relację z jednej strony.
                              • joanna35 do Autora wątku 19.08.09, 13:39
                                Poza tym nasunęły mi pytania do Autora wątku:
                                - czy ktoś(gosposia, kucharka, pani do sporzątania, prania i
                                prasowania) prowadzi Wam dom?
                                - nie wiem czy czegoś nie pomyliłam, ale pisałeś chyba, że to jest
                                Twoje drugie małżeństwo - czy możesz powiedzieć jak wyglądało Twoje
                                pierwsze małżeństwo, jaka była pierwsza żona i co było powodem
                                rozpadnięcia się poprzedniego związku?
                                • joanna35 Re: do Autora wątku 19.08.09, 13:42
                                  I jeszcze jedno - czy masz dzieci z poprzedniego związku?
                                  • cab-ron Re: do Autora wątku 19.08.09, 15:34
                                    to przykra historia ale odpowiem Ci na Twoje pytanie bo chciabym uslyszec Twoje
                                    zdanie ktore jest dla mnie jak wszystkie inne bardzo cenne:
                                    moje pierwsze malzenstwo rozpadlo sie po tym jak moja ex nie pracujac zawodowo
                                    wypelnila sobie wolny czs znajdujac sobie nieca za kochanka. Gdy sprawa sie
                                    wydala zapewniala mnie, ze nie miala nigdy zamiaru sie rozwodzic tylko po prostu
                                    jej "odbilo" i zalezy jej oczywiscie na naszym zwiazku i prosi o wybaczenie.
                                    Dalem jej szanse choc bylo to bolesne przezycie. Okazalo sie, ze nadal mnie
                                    oszukiwala i spotykala sie z typkiem a mi probowala wmowic ze juz koniec. Ja
                                    stracilem do niej zaufanie i nie dalem jej juz drugiej szansy. Z pierwszego
                                    malzenstwa mam dwojke dzieci, ktore zostaly ze mna gdy ex po rozwodzie musiala
                                    wyprowadzic sie do swojego typka.
                                    Ja zajalem sie dziecmi, obecnie sa juz dorosle i obydwoje studiuja. Corce
                                    wynajmuje mieszkanie bo mnie o to prosila, syn studiuje za granica i tez
                                    widujemy sie od swita. Ja moje ex przebaczylem po latach zgryzot ktore mnie
                                    meczyly i ostatnio pomoglem jej w zyciowo waznej sprawie co bardzo dobrze
                                    wplynelo na nasze dzieci, obwieszczajac ze wojna miedzy rodzicami zakonczona.
                                    • joanna35 Re: do Autora wątku 19.08.09, 15:43
                                      Szczerze mi przykro:-( Cab-ronie czy Twoje żony - była i obecna - są
                                      do siebie podobne, wizualnie, z charakteru, z zachowania? Na razie
                                      widze tylko jeden punkt wspólny - żadna nie pracowała będąc w
                                      związku z Tobą, choć , oczywiście, nie wiem co stoi za taką decyzją.
                            • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 15:17
                              może niedokładnie przeczytałam posty Autora, ale nie
                              > odniosłam wrażenia, że on chce się rozwieść. On chce być doceniany,
                              > szanowany, kochany za swój wkład finansowy w to małżeństwo

                              dokladnie jest na odwrot, juz pisalem ze rozwod dla mnie to jak smierc
                              najblizszej osoby, jak utrata czegos bardzo waznego, to tak jakby ktos ci wyrwal
                              kawal serca.
                              Ja nie musze byc doceniany za finansowy wklad, nie mam takich potrzeb bo znam
                              swoja wartosc. Ja nie chce byc jeleniem ktory tylko wszystko daje i nie
                              zasluguje nawet na mila rozmowe, nie nalezy mu sie nic co sprawiloby tylko jemu
                              przyjemnosc choc sam stara sie ciagle robic przyjemnosc tej drugiej osobie
                    • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 15:04
                      Kochane aniolki, to co mowicie to jakis absurd:
                      że twoja żona ma niewiele w tym związku do powiedzenia, ty organizujesz jej
                      czas, nie liczysz się z jej zdaniem

                      jest dokladnie na odwrot, zawsze pytam sie jej co ona chce i tak robimy.

                      Piszesz: Nie rozumiesz, ze może ona będzie sie źle czuła w
                      > gronie kilkudziesięciu obcych ludzi

                      Ci ludzie nie sa obcy, moja zona jest razem ze mna zapraszana tez do tych ludzi
                      i ma wlasny, ode mnie nie zalezny kontakt z nimi - znowu mijasz sie z prawda
                      piszac o sprawach ktore sama sobie wymyslilas - to jest Twoj blad w logice a gdy
                      Ci go uswiadamiam ze nie masz racji nazywasz to atakiem.

                      Ty ciężko pracowałeś, żeby
                      > wykupić wycieczkę, więc ona ochoczo musi na nią jechać, nie ma nic
                      > do gadania.

                      znowu nie czytasz dokladnie postow i piszesz nieprawde - zona sama wybrala sobie
                      wakacje, miejsce, domek, termin i to ze chce pojechac sama tylko ze mna - Twoje
                      wyobrazenie o calej sprawie jest hybione jak kula w plot, nie moge pojac skad Ci
                      sie to bierze?

                      też uważam, że> żona ma cię dosyć

                      a czy moze uwazasz tez ze ziemia jest plaska albo ze na marsie sa zielone ludki?
                      Zostanmy przy faktach - zona nie mowi ani nie pokazuje ze ma mnie dosyc lecz
                      probuje poszerzyc swoj zakres wplywow a pomniejszyc zakres obowiazkow, gdyby
                      mnie zabraklo jej plany przepadlyby z kretesem
                      • leonidas100 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 15:49
                        cab-ron,
                        nie wniesie to nic do sprawy, ale bardzo lubię czytać jak piszesz.
                        Masz dar opisywania co czujesz a to nie często spotykane u panów.
                        A co do problemu: jakie jeszcze większe wpływy może chcieć Twoja
                        żona? Przecież ma już teraz wszystko. Jest decydentem w Waszym
                        związku - panuje nad decyzjami rodzinnymi i finansami. A jak
                        pomniejszyć zakres obowiązków, skoro jak piszesz poza zakupami i
                        spaniem do południa nie robi nic?
                        Pozdrawiam
                        • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 15:59
                          nigdy nie mozna osiagnac dna. Za 2 dni zaczna juz przyjezdzac goscie na party,
                          czesc z nich zamieszka u nas, mozna ich przyjac dobrze lub zle, mozna wysilic
                          sie wiecej lub mniej, wariantow jest duzo i strefa wplywow moze ulec przesunieciu.
                          Finanse - moge powiedziec ze dzieki Waszym postom zrozumialem jedno -
                          sprawa finansow ulegnie zmianie. Prezenty, owszem ale nie tak jak dotychczas,
                          zagraniczne wojaze - to co zaplanowane i zaplacone jeszcze sie odbedzie, reszta
                          bedzie zalezala od jej zachowania. Skoncze ze zwyczajem ze zawsze i wszedzie
                          zabieram ja ze soba. Trzecie - jesli nie zacznie nauki niemieckiego w
                          najblizszym czasie, uznam sprawe za zamknieta i nie bede uczestniczyl w zadnym
                          finansowaniu jej nauki.
                          I ostanie - nie pozwole sie dalej wykorzystywac -postaram si9e mniej pracowac i
                          mniej dawac.
                          Nie zamierzam absolutnie sie rozswodzic bo ja kocham i chce szczesliwego zwiazku
                          a nie wszystko burzuc i sie dasac.
                      • liliowa-1 Re: po wakacjach zdruzgotany 28.08.09, 19:14
                        Wiesz, czytam ten wątek i naprawdę staram sie być obiektywna w ocenie. Twoja żona jawi się jako kobieta leniwa, bez zainteresowań, korzystająca chetnie z "jelenia". Ty opisujesz siebie jako osobę, która się stara, próbuje z żoną rozwiązywać problemy, liczy sie z jej zdaniem. Tyle Twoja wersja. Ja mam jednak nieodparte wrażenie, że to tylko teoria, że w praktyce, w trakcie rozmów, nie przyjmujesz jej punktu widzenia, dajesz jej odczuć swoją wyższość. Zbyt wiele mówisz o swoim wkładzie, ciągle powtarzasz, że nie jestes bez wad - ale dotąd nie wymieniłeś ani jednej. Napisałeś, że chcesz przykręcić kurek z pieniędzmi - ale o czym to swiadczy? że uważasz, ze pieniądze są Twoje, że ty nimi rządzisz. Wiem, tylko ty ciężko pracujesz w tym związku - ale mimochodem w ten sposób dajesz do zrozumienia, kto tu jest Panem. Podejrzewam, że żona tak to odbiera i stąd jej zachowanie. Co nie zmienia faktu, że go nie pochwalam. A to, że nie wyraża swoich uczuć, pragnień, zastrzeżeń, to nie znaczy, że ich nie ma. Najwyraźniej masz typową psychikę kobiecą pod tym względem, a ona męską. Podsumowując - powinienieś postawić sprawę na ostrzu noża - albo zaczynacie ze sobą rozmawiać, albo się rozstajecie. Wtedy mogą wyjść na jaw jej prawdziwe intencje.
    • kati1973 Re: po wakacjach zdruzgotany 18.08.09, 23:34
      Jakbym czytala taka sama historię, ale pod innym nickiem.
      • piwonia40 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 09:06
        odetnij ja od kasy to zobaczysz co sie bedzie dzialo....
    • joanna35 Najcieńsza książka świata 19.08.09, 09:23
      Kiedy czytam komentarze i rady panów w tym wątku, przypomina mi się
      znany żart(?) - jaki tytuł miałaby najcieńsza książka świata"
      Odp. "Co mężczyźni wiedzą o kobietach" :-(
      • mamamira Re: Najcieńsza książka świata 19.08.09, 13:02
        [quote]Ona ma ciagle niedosyt wygod i scieli sobie coraz wygodniej swoje gniazdko
        krzywdzac innych. [/quote]..za Twoim przyzwolenie.A jeszcze jedno nie ma ludzi
        bez wad,a może zacznij od siebie.
        • cab-ron Re: Najcieńsza książka świata 19.08.09, 15:23
          moja najdrozsza mamaniro, po raz kolejny staram sie delikatnie, mniej lub
          bardziej zwrocic szanownym Paniom uwage, ze sprawy ktore mi proponuja mialy juz
          miejsce i w tym przypadku pisalem juz o tym a pierwszym wontku, cytuje:
          W rozmowie zaproponowalem by kazdy powiedzial o samym sobie co robi swoim
          wlasnym zdaniem zle i zeby powiedzial co chcialby zmienic na lepsze. Ona dlugo
          nie chciala na to pojsc az wreszcie wyznala ze ona robi wszystko stuprocentowo
          dobrze i ja ponosze wine zawsze i za wszystko a ona jest krysztalem

          A wiec jak widzisz szanowna forumowiczko jestes chyba troszke w bledzie bo moja
          zona, ktora tak meznie bronicie jest wlasnie zaprzeczeniem tego o czym piszesz a
          ja sam deklaruje sie o swoich wadach glosno mowic.
          • joanna35 Re: Najcieńsza książka świata 19.08.09, 15:32
            Cabronie to nie tak, że bronimy Twoją żonę. Pisząc swoje posty,
            przynajmniej ja, miałam na uwadzę, że nie chcesz się rozwodzić i
            starałam się zwrócić Twoją uwagę na te aspekty, które mogą ranić
            Twoją żonę. Wcale nie twierdzę, że mam rację. No cóż, jeżeli
            faktycznie jest jak jest to kompletnie nie wiem co Ci poradzić, bo
            ja nie znam kobiety, która tak zaopiekowana i kochana nie
            potrafiłaby tego docenić.
            • cab-ron Re: Najcieńsza książka świata 19.08.09, 15:49
              Joanno, musze powiedziec Ci cos dokladnie iprzeciwnego niz zostalo powiedziane o
              mnie: jesli Ty w ten cierpliwy sposob, rzeczowo i konstruktywnie rozmawiasz ze
              swoim mezem jak rozmawiasz ze mna to Twoj maz powinien byc najszczesliwszym
              czlowiekiem na ziemi. Naprawde szczesciaz z niego!

              Ale wracajac do tematu, wlasnie dlatego wlasnie tu sie znalazlem bo chcialbym z
              jednej strony uslyszec co moglbym zmienic w moim postepowaniu, co moze
              przeszkadzac lub draznic kobiete w takiej sytuacji w jakiej znalazla sie moja
              zona a z drugiej strony, posty potwierdzajace moj punkt widzenia utwierdzaja
              mnie w przekonaniu ze nie zboczylem z dobrej drogi i ze byc moze nie powinienem
              czuc sie odpowiedzialny za wszystkie problemy w moim malzenstwie.
              Odpowiedzialem Ci tez na pytania dotyczace mojego pierwszego malzenstwa,
              zjajdziesz je kilka postow do gory.
          • lusitania2 Re: Najcieńsza książka świata 19.08.09, 16:53
            cab-ron napisał:


            > W rozmowie zaproponowalem by kazdy powiedzial o samym sobie co
            robi swoim
            > wlasnym zdaniem zle

            chłopie, pomyliło ci się chyba małżeństwo z PZPR, gdzie na
            zebraniach od członków wymagano składania samokrytyki.
            Niby czemu taka autokrytyka miałaby służyć?

            A wiec jak widzisz szanowna forumowiczko jestes chyba troszke w
            bledzie bo moja
            zona, ktora tak meznie bronicie jest wlasnie zaprzeczeniem tego o
            czym piszesz a
            ja sam deklaruje sie o swoich wadach glosno mowic.

            no, to jakież ty masz wady?
            Śmiało, forum to świetne miejsce by o sobie mówić, mówić, mówić,
            mówić... Ja, Ja, Ja, Ja!
            Sorry - małżeństwo to jednak nie internetowe forum i tu dużo
            istotniejsze jest to, nie jakie ty swoje wady łaskawie raczysz w
            sobie dostrzec ale co w twoim zachowaniu przeszkadza żonie (i vice
            versa oczywiście) i jak te zachowania zmienić.

            • cab-ron Re: Najcieńsza książka świata 19.08.09, 17:08
              Bardzo przepraszam ale w czsach PRL-u nalezalem do innej formacji niz Ty i mam
              prawo nie wiedziec jak to zalatwialiscie w PZPR.
              Kiedys gdy mowilem mojej zonie otwarcie i bezposrednio co mi przeszkadza w jej
              zachowaniu i co mnie rani mowila ze ciagle ja krytykuje. Powiedzialem ze
              porozmawiajmy w takim razie o mnie i o moich wadach bo nie chce konfliktow w
              malzenstwie. Na ten temat tez nie chciala nic powiedziec co ja odebralem ze nic
              takiego widocznie nie robie co moglaby mi zarzucac. Ale w ten sposob nie dalo
              sie osiagnac zmian w naszym zwiazku ktore prowadziłyby do harmonijnego zwiazku
              poprzez unikanie pewnych sytuacji. Wymyslilem wiec, zeby ona nie czula sie
              przeze mnie oskarżana, ze to nie ja bede jej stawial zarzuty lecz kazdy zrobi
              jak gdyby uciwa ocene samego siebie, zeby nie rodzic agresji czy nie czuc sie
              napadniety przez drugiego.
              Jesli zalezy komus na znalezieniu rozwiazanie to jest to przeciez niezle
              wyjscie. Ale widocznie jej nie zalezalo na porozumieniu lecz na "przewaleniu"
              swoich żądań, nie partnerstwo tylko konfrontacja sil. A caly o to jest ambaras,
              zeby dwoje chcialo na raz. Wiec sam nie moge zmienic mojego malzenstwa na lepsze
              gdy druga strona tego nie chce.

              A tak przy okazji polecalbym Tobie lekture postow Joanny35, sposob w jaki ona
              formuluje swoje mysli nie budzi ani agresji ani nie "dopieka do zywego" co czuje
              czytajac Twoje posty. Nie bede dawal wiec amunicji do Twojej chalasliwej broni i
              nie odpowiem Tobie na Twoje zaczepki.
              • lusitania2 Re: Najcieńsza książka świata 19.08.09, 18:43
                cab-ron napisał:

                > Bardzo przepraszam ale w czsach PRL-u nalezalem do innej formacji
                niz Ty i mam
                > prawo nie wiedziec jak to zalatwialiscie w PZPR.

                no cóż, pudło.
                Niektórzy, w tym ja, zostali obdarzeni przywilejem późnego
                urodzenia - do PZPR, nawet gdyby chcieli (w co mocno wątpię),
                przynależeć by nie mogli. Za to historia to mój konik.


                > Wymyslilem wiec, zeby ona nie czula sie
                > przeze mnie oskarżana, ze to nie ja bede jej stawial zarzuty lecz
                kazdy zrobi
                > jak gdyby uciwa ocene samego siebie, zeby nie rodzic agresji czy
                nie czuc sie
                > napadniety przez drugiego.
                > Jesli zalezy komus na znalezieniu rozwiazanie to jest to przeciez
                niezle
                > wyjscie.

                no jasne. <Wszak cała psychologia stoi tezą> (uwaga! w tej części
                zastosowano takie trudno słowo: "ironia"), że każdy jest najlepszym
                i najdoskonalszym sędzią we własnej sprawie. Cab-ron - no pogrążasz
                się na całego, aż głupio patrzeć.

                > A tak przy okazji polecalbym Tobie lekture postow Joanny35, sposob
                w jaki ona
                > formuluje swoje mysli nie budzi ani agresji ani nie "dopieka do
                zywego" co czuj
                > e
                > czytajac Twoje posty.

                forum.gazeta.pl/forum/w,898,99111789,99155976,Re_po_wakacjach_zdruzgotany.html

                ależ pewnie, sprawa jasna: cab-ron lubić jak mu ego pieszczą. Inne
                opcje? Fatal error. There's no another option.

                Również eot.
                • dorula114 Re: Najcieńsza książka świata 19.08.09, 20:02
                  Przeczytałam cały Twój wątek dość dokładnie, mam nadzieje, i jedno,
                  co przychodzi mi do głowy, to mysl - żona Ciebie po prostu nie
                  kocha, być może nigdy Cię nie kochała, a Ty ją owszem, i na tym
                  polega Twoje nieszczęście. Być może kocha pieniadze, być może kocha
                  bycie królewną od czasu do czasu i wtedy jest dla Ciebie miła, być
                  może kocha tylko swoje dzieci i tęskni strasznie, nie wiem, ale
                  miłości do Ciebie z jej strony nie widzę, widzę natomiast pewien
                  narcyzm u Ciebie, może się mylę, może nie. Dziwi mnie, kiedy
                  piszesz, jak ją adorujesz, rozpieszczasz, masujesz, prawisz
                  komplementy, a za jej plecami tak ja obsmarowujesz na forum, że
                  jest to po prostu żenujące.Dwulicowość jest jedną z Twoich
                  paskudnych przywar, niestety.
                  Szczerość i lojalność w małżeństwie to ważna sprawa, zapewniam, że
                  wazniejsza, niz drogie wakacje, które szybko sie kończą.
                  Nie jesteś ani uczciwy, ani lojalny w stosunku do własnej żony i tu
                  jest pies pogrzebany...
                  I nie jestem pewna, czy ją kochasz, a jeśli nawet, to jest to
                  baaaaardzo dziwna miłość. Ja bym takiej nie chciała.
                  • serendepity Re: Najcieńsza książka świata 20.08.09, 09:32
                    Gdzie obsmarowuje swoja zone? Pisze o tym co widzi, nie pisze o niej, ze jest
                    glupia, idiotka ani zadnych innych przymiotnikow. Moze poza jedzowatym
                    zachowaniem. Ale jak opisac swoj problem nie opisujac drugiej osoby?

                    Czy wedlug Ciebie lojalnosc do drugiej polowy polega na tym, ze nigdy nie
                    rozmawiamy o zwiazku z nikim i nie prosimy o rady? A gdzie jest granica miedzy
                    lojalnoscia, a dazeniem do szczescia? Przeciez nie podaje tutaj jej danych,
                    rozmawia o niej z obcymi osobami i prosi o rade.

                    Jak byc szczerym z kims kto nie chce prowadzic dialogu?
                    • dorula114 Re: Najcieńsza książka świata 26.08.09, 18:33
                      >Z jednym musze Ci przyznac racje, tak naprawde to po tych wakacjech
                      dokladnie
                      >tak uwazam jak napisalas - ze moja zona jest wredna, wykorzystujaca
                      mnie jedza

                      Jesli to nie jest obsmarowanie, to co nim jest? Epitety na k i p?
                      Jesli tak twierdzi, to co jeszcze z nią robi???
                      Kto by chciał być tak nazywany za plecami? To jest uczciwość
                      małżeńska??????????
                      Gościu ma jeden cel - udowodnic żonie i sobie, że jego pieniądze,
                      które. za przeproszeniem, wyrzyguje nawet na forum(to co musi sie
                      dziać w domu!) czynią go supermenem, a żona nic nie robiąca jest
                      niewdzięcznicą do potęgi(nie wiem, jakiej, ale autor wątku napewno
                      to juz przeliczył).
                      Bardzo się cieszy z kazdej krytyki swojej własnej zony - ba, nawet
                      namawia ją na przeczytanie watku, który powiniem mieć zgoła inny
                      tytuł, np."Sąd nad moją żoną".
                      On nie opisuje swojej sytuacji. On ją odrazu ocenia i osądza.
                      Dialog z kims takim to dopiero musi być jazda...
                  • cab-ron Re: Najcieńsza książka świata 21.08.09, 08:57
                    jak mozna inaczej przedstawic problem niz opisac wszystko jak wyglada, jak na
                    spowiedzi.
                    Uzywasz slowa dwulicowosc a nie jest to adekwatne do sytuacji o ktorej mowimy.
                    Ja nawet chcialem zeby moja zona przeczytala caly watek ale nie wykazala
                    zainteresowania i wzgardzila ta forma rozwiazywania problemow.
                    Jesli tak samo latwo uzywasz mocnych slow w zlym znaczeniu do Twojego meza to
                    bardzo mu wspolczuje.
                    • edor67 Re: Najcieńsza książka świata 21.08.09, 09:50
                      "
                      > jak mozna inaczej przedstawic problem niz opisac wszystko jak
                      wyglada, jak na
                      > spowiedzi"- przedstawiasz tylko swoją wersję
                      " Ja nawet chcialem zeby moja zona przeczytala caly watek ale nie
                      wykazala
                      > zainteresowania i wzgardzila ta forma rozwiazywania problemow"-
                      mądra kobieta, bo na forum nie rozwiązuje się problemów.
                      Zacznij moze winy dopatrywać w sobie, bo mam wrazenie, ze to ty
                      jesteś powodem swoich problemów małżeńskich.
                      • cab-ron Re: Najcieńsza książka świata 21.08.09, 16:50
                        prosze przeczytaj najpierw wszystkie posty a potem cos madrego napisz bo to o
                        czym piszesz zostalo juz 10 razy omowione, winy u siebie szukalej juz w
                        pierwszym poscie i jesli nie masz czasu przeczytac wszystkiego przeczytaj
                        chociaz dokladnie pierwszy.
                        A swoja droga to tak jak sie mowi co gluchy nie doslyszy to zmysli. Nie wiesz o
                        co chodzi ale wiesz kto jest winny.
                        A po drugie jesli na forum nie rozwiazuje sie problemow to po co tu zagladasz?
                        Zastanow sie prosze nad sama soba bo wyglada ze z tym masz najwiecej problemow.
                        • edor67 Re: Najcieńsza książka świata 21.08.09, 22:58
                          Przeczytałam i nadal sądzę, ze ty jesteś w 100% swięty w swoich
                          oczach a zła jest baba. Ciekawe zresztą, dlaczego pierwsza żona
                          uciekła. Cóż, jelenie szybko się nudzą, z drugim małżeństwem będzie
                          tak samo.
                          "A po drugie jesli na forum nie rozwiazuje sie problemow to po co
                          tu zagladasz? "- bo lubię sie pośmiać z takich pieniaczy jak ty:)
                          "Zastanow sie prosze nad sama soba bo wyglada ze z tym masz
                          najwiecej problemow"- może i mam problemy ale potrafię je sama
                          rozwiązywać, a nie opisywać je na forum jak ty. I jeszcze mieć
                          pretensje, jak wypowiedzi są nie po twojej myśli.
                    • dorula114 Re: Najcieńsza książka świata 26.08.09, 18:41
                      > Jesli tak samo latwo uzywasz mocnych slow w zlym znaczeniu do
                      Twojego meza to
                      > bardzo mu wspolczuje.

                      Chyba się nie rozumiemy. To ja współczuję Twojej żonie,
                      Odwracasz kota ogonem i to jest Twoja kolejna paskudna cecha.
                      A to, że chciałes, żeby żona przeczytała wątek, nie świadczy wcale o
                      Twym prawym charakterze. Nie wlewaj sobie bez powodu.
                      Życzę szczęścia.
    • kati1973 Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 20:46
      czytajac te wypowiedzi, na tym i na innym forum, zastanawiam sie po
      co Ci ta cala wojna z prawie calym forum
      pozdrawiam
      • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 16:45
        nie roszumiem? Jaka wojna z forum? Czy aby nie pomylilas postu ktory chcialas dodac?
        • warta15 Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 22:01
          Car-bonie sprawa prosta jak drut ona cię nie kocha nie ceni, i nie
          szanuje ona potrzebuje faceta który by ją za mordę wziął i takiego
          to by pewnie bardzo pokochała ciebie nie pokocha nigdy będzie tylko
          wykorzystywac i ciagle bedzie nieszczesliwa a ty bedziesz za nią
          latał byle jej dogodzic przekupic może pokocha ale w tej gonitwie
          zatracasz siebie nie widzisz tego to nic nie da wez babę tego
          pasożyta pogoń na zbity pysk chociaz jakies resztki szacunku w jej i
          swoich oczach zachowasz ona ma pewnie kochanka w Polsce a ty to
          wszytsko sponorujesz sponsor jestes ale nie mąż
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: po wakacjach zdruzgotany 19.08.09, 22:44
      Pamiętam Pana poprzedni wątek i moją do niego odpowiedź. Czytając obecny watek,
      mam wrażenie, że dodaje Pan tylko kolejne szczegóły o dość podobnych
      zachowaniach swoich i żony, ale brak jest refleksji nad nimi i wyciągania
      wniosków, z tego co się dzieje. Nie widać też zmiany ani w Pana przeżyciach ani
      zachowaniach żony.
      Wygląda na to, że esencją Waszego związku jest taka właśnie jego dynamika. Pan
      robi dla żony wiele z miłości, a ona trochę tym pogardza, trochę przyjmuje,
      potem znów pogardza. Pan raz jest uspokojony i zakochany oraz pełen poczucia
      męskiej potencji, aby za chwilę poczuć się kompletnie wykastrowany i
      wykorzystany. Warto sobie to uświadomić, bo myślę, że to się już nie zmieni.
      Oboje Państwo czerpiecie ze swoich zachowań swoistą satysfakcję. Liczenie, że
      żona, przejcie jakąś samoistną metamorfozę jest płonna. Skoro deklaruje Pan do
      niej miłość, to między innymi pokochał Pan prawdopodobnie i ten jej specyficzny
      sposób bycia. Więc proszę jej nie naprawiać, nie zmieniać, tylko zaakceptować
      swoją sytuację. Z tego co czytam Pan też nie przedstawia żadnej swojej
      motywacji do zmiany postępowania w jakąkolwiek stronę. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • marianka_marianka Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 00:46
        Witam, z uwagą przeczytałam Twój wątek i dobrze pamiętam poprzedni. Być może Twoja żona uznała Cię za bardzo dobrą partię, taką której pod żadnym pozorem nie wypuszcza się z rąk. Była więc miła, układna robiła wszystko to co powodowało Twój zachwyt. Szybko się z nią ożeniłeś. A żona, która lubiła Cię być może nawet była zakochana, nagle poczuła że dłużej nie da rady. Bo ile można udawać?
        Opisałeś jej przeszłość i wyłoniła się nieciekawa historia. Ta Pani po prostu szuka, na chwilę obecną znalazła Ciebie i urządziła sobie wygodne gniazdko.
        Jedyne jej starania włożone we "wspólne gniazdko" dotyczą wyboru wycieczki - no żyć nie umierać...
        Współczuję sytuacji, pomijając targowanie się kto ma więcej wad czy zalet.
        Zmień podejście, żadnego nadskakiwania, proszenia. Powiedz, że inicjatywa ma należeć do niej, zobacz czy coś się zmieni.
        Niestety nie tak wygląda szczęśliwe małżeństwo.
        • douglas.beauty Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 10:11
          ozeniles sie z prymitywna kobieta o mentalnosci prostytutki, ktora
          Cie nie kocha i wykorzystuje.
          Mam natomiast nieodparte wrazenie ze Tobie ta sytuacja odpowiada.
          Moze podswiadomie boisz sie zwiazku z madra, silna i niezalezna
          kobieta, ktorej nie bylyby potrzebbe Twoje pieniadze ani samochody
          ani kosztowne prezenty? Wydaje mi sie,ze w swoich zwiazkach powtarza
          sie ten sam motyw - cos Ci to widocznie zalatwia (brzydko mowiac).
          Rozwod to nie koniec swiata a zycie jest krotkie. Chcesz je spedzic
          w bezwartosciowym zwiazku. Ta twoja obecna zona tez Ci przyprawi
          rogi - jestem tego pewna? Fajnych i niezaleznych kobiet jest calkiem
          sporo. Ale pytanie brzmi - czy Ty naprawde szukasz partnerki?
    • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 21.08.09, 18:58
      Cab-ronie, kilka osób sugerowało skorzystanie z terapii małżeńskiej.
      Co o tym myślisz? Jak zapatruje się na to Twoja żona? Gdzieś
      czytałam o mediatorach obecnych podczas takich małżenskich sporów -
      dotyczyło to co prawda rozwodu i podziału majątku, ale może warto by
      zamiast mediatora zatrudnić w takiej roli psychologa cieszącego się
      dobra opinią i w żaden sposób niezwiązanego z żadnym z Was, który
      stonowałby Wasze emocje, utzymał rozmowę na właściwym torze i
      którego obecność mogłaby pozwolić żonie otworzyć się w takiej
      rozmowie bez obawy, że jej przerwiesz, zasypiesz swoimi racjami czy
      pretnsjami.
      • cab-ron Re: po wakacjach zdruzgotany 25.08.09, 07:12
        czesc Joanna,
        moim zdaniem to bardzo dobry pomysl z terapia malzenska. Rozmawialem o tym z
        moja zona. Nie byla zainteresowana i mowila ze ja potrzebuje kogos kto jej
        bedzie tlumaczyl jaki to ja jestem dobry a przeciez ona sama wie jaki ja jestem.
        Tlumaczylem jej, ze moim celem jest nasze szczesliwe malzenstwo i jesli cos nie
        wycjhodzi to dlatego ze sposob w jaki to realizujemy jest nieodpowiedni i
        psycholog moglby nam w tym pomoc.
        Ona uwazala ze tylko ktos kto by pomieszkal ze mna miesieszkal zrozumialby ja.
        Gdy ja zapytalem, co ma na mysli nie udzielila mi zadnej odpowiedzi. Ucinala
        rozmowe bedac opryskliwa i uzywajac bardzo ogolnych stwierdzen z ktorych nic nie
        wynikalo.
        W miedzycasie jest coraz gorzej bo jak zwykle ciagle tylko podkresla ze ja
        jestem winny wszystkiemu ale nic konkretnego nie tlumaczy. Jak to ona mowi
        chodzi o caloksztalt. Reasumujac mysle ze nic nie wyjdzie z terapi bo trzeba by
        pojechac z tym do Polski, niemieckiego ona nie zna i nic nie rozumie. A dla nie
        jakikolwiek termin to koszmar bo ona nie lubi nic planowac i lubi zawsze
        "zobaczyc co dzien przyniesie".
        • amorek1974 Re: po wakacjach zdruzgotany 25.08.09, 11:05
          A czego chce Twoja żona?Zapytałabym o to wprost , nie potraficie
          dogadac się sami, nie chce terapii, więc na czym jej zależy?Na
          związku czy na rozwodzie?Bo rozumiem ,że ta sytuacja nie
          satysfakcjonuje zarówno Ciebie jak i ją.Zgodzę się z Panią
          Agnieszką ,że nawet nieświadomie rola taka może Ci odpowiadac.Co ja
          bym zrobiła?Cóż poszłabym do psychologa sama po to aby pomógł mi
          uporządkowac moje emocje.Może żona właśnie obiektywizmu się boi ,
          tego ,że psycholog wskaże jej błędy w postępowaniu a nie tylko Twoje.
          Idż sam do psychologa, poukładaj sobie w głowie Wasze sprawy ,może
          będzie miało to dobry wpływ na Wasz związek a może trzeba będzie się
          rozstac.Życia spędzic w takim układzie jak masz teraz bym nie
          chciała:)
        • joanna35 Re: po wakacjach zdruzgotany 25.08.09, 12:33
          Nie mogę zrozumieć jednego, dlaczego - skoro jej tak źle, a na
          dodatek nie chce zrobić nic w kierunku polepszenia sytuacji, ciądle
          z Tobą jest? Pytałeś ją o to? I jak sobie wyobraża przyszłość
          Waszego małżeństwa?
          • ipola Re: po wakacjach zdruzgotany 26.08.09, 10:31
            Jest w związku, bo czerpie z niego korzyści materialne. Wykorzystuje miłość
            męża. Dziwię się autorowi wątku, że jest z taką kobietą. Może odpowie na pytanie
            co lubi w swojej żonie, czy daje mu szczęście bycie z nią? Albo niech zapędzi
            darmozjada do roboty.
            • douglas.beauty Re: po wakacjach zdruzgotany 26.08.09, 12:48
              ipola napisała:

              > Jest w związku, bo czerpie z niego korzyści materialne.
              Wykorzystuje miłość
              > męża. Dziwię się autorowi wątku, że jest z taką kobietą. Może
              odpowie na pytani
              > e
              > co lubi w swojej żonie, czy daje mu szczęście bycie z nią? Albo
              niech zapędzi
              > darmozjada do roboty.

              Dokladnie! A rozmawiac zonka nie chce i nie umie bo wyglada na to,ze
              w tym pozal sie boze zwiazku jest dosc spora roznica intelektualna.
              A dlaczego autor watku nadal tkwi w tym handlowym ukladzie
              pozostanie pewnie tajemnica..
        • kicia031 Zona ma racje 26.08.09, 11:43
          Ona uwazala ze tylko ktos kto by pomieszkal ze mna miesieszkal
          zrozumialby ja.

          Nam tez zajelo troche czasu zrozumienie ciebie, ale teraz jest kilka
          ososb, ktore widza twoje wlasne problemy ososbowosciowe w calej
          okazalosci. Pisales na zamknietym forum, dostales rady, ktore
          pomigly. Ale ty czepiles sie jak pijany plotu, ze bedzie tak jak ty
          chcesz zeby bylo i nie odpuscisz. Masz jakas obsesje, czy moze
          nerwice natrectw?

          Nie umiem sie wypowiedziec na temat twojej zony, bo nie jestem w
          staniezweryfikowac tego, co tu piszesz, ale widze jedno - masz
          powazny problem ze soba. poczawszy od kryteriow wyboru partnerki
          poprzez sposob w jaki komunikujesz sie w zwiazku.

          Napisalabym, zebys poszedl do psychologa niezaleznie od tego czy
          zona pojdzie, czy nie, ale normalnie juz wspolczuje czlowiekowi, jak
          sobie wyobraze jak co tydzien przez godzine bez opamietania wciskasz
          mu jak to masz racje zgodnie z zasada, tak, ale to jest inaczej.
          • moreno68 Re: Zona ma racje 26.08.09, 14:22
            Ale zadając pytanie z drugiej strony...nawet przy stwierdzeniu że
            żona ma racje...po co się męczą ze sobą?Dlatego min sugerowałam
            psychologa.
            Fakt żona jawi się jako osoba mało ciekawa , facet w poście jako typ
            mężczyzna bluszcz, trochę upierdliwy;), potrzebujący codziennie
            potwierdzeń o miłości, dla mnie mimo wszystko z lekka skąpy(te
            wypominania o urlopie).
            Przypomniała mi się historia z własnego życia.Mój kumpel(znany jako
            sknera-wypominacz)zakochał się w swojej przyszłej żonie i zaprosił
            ją do drogiej knajpy na polacje.Przez przypadek spotkałam ich w
            drodze powrotnej , pytam jak wrażenia a on na to ,,Knajpa super ,
            tylko szkoda że w menu były ceny netto, a na rachunku doliczyli
            Vat.Było to napisane na końcu menu małymi literami.Zrobiłem o to
            awanture kelnerowi''.A jego dziewczyna stała obok i słuchała
            opowieści o wysokich cenach dań,Vat i innych pierdołach.
            Widac niektóre dziwactwa mają to do siebie że się przyciągają.Wiec
            jeśli carbon ma dośc faktycznie tej sytuacji,niech idzie do
            psychologa , niech ktoś z zewnątrz pomoże mu spojrze na własne życie.

            • w_ania Re: Zona ma racje 28.08.09, 11:27
              Przeczytałam cały wątek (poprzedniego nie znam)i stwierdzam że nie ma ideałów.
              Winę za to się dzieje ponosicie oboje.
              Ty bo stale gadasz o kasie i nigdy cię nie ma nie znasz potrzeb rozterek
              partnerki bo nie gadacie ze sobą.
              Ona - bo jest sama być może leniwa i nie zaradna życiowo albo wygodna i znudzona
              tym wszystkim.
              Wakacje -ożywiła się bo codzienna nuda przeobraziła się w coś ciekawego.

              Ty - bo jesteś z tym wszystkim upierdliwy a im bardziej ty się starasz tym
              odwroty efekt osiągasz.

              wyłania mi się tu obraz wykształconego ustawionego życiowo faceta nie mającego
              czasu zarabiającego pieniądze, oraz znudzonej wygodnej lub nie zaradnej kobiety
              która korzysta z tego układu garściami.
              Gdy zaczynasz rozmowę ona się jeży bo zaburzasz porządek rzeczy.
              ALBO
              Może ona ma niską samoocenę i kompleksy - dlatego nie chce uczyć się języka bo
              być może się boi że nie jest dość inteligentna. Być może te rozmowy które
              zaczynasz są zbyt górnych lotów i ona przy tobie czuje się gorsza dlatego
              atakuje zjadliwością.

              Nie lubi spędów ludzi twojego towarzystwa dlaczego? być może wszyscy są
              wykształceni mają wspólne tematy praca wakacje itp itd a ona ? o czym ma pogadać
              z nimi skoro brak zainteresowań? o praniu o bezrobociu - być może dlatego nie
              chce spędów wtedy czuje się jeszcze bardziej zakompleksiona.
              Na wakacjach nikt was nie znał -to się ożywiła wracała do domu i humor się
              zepsuł bo stary kierat.Nie gada o tym bo jej głupio nawet przed tobą?? Nie wiem>

              Nie próbuję jej usprawiedliwiać Broń Boże bo pierwsza kopnęłabym nieroba do
              pracy. Skoro tak źle to niech to zmieni!!!

              Ty kryształowy też nie jesteś bo nikt nie jest ale twoim błędem jest to że
              dajesz kasę.
              Zmień to np powiedz że zmieniasz pracę że chcesz pobyć w domu.
              Zobacz jak na to zareaguje chyba że już jest wszystko stracone.
              Ale przestań się tak starać i zabiegać bo nudne to jest dla niej ewidentnie.
              Nie znam twojej żony być może jest samotna i przez to czuje się gorsza a być
              może jest pasożytem.

              Zauważyłam że 2 raz masz żonę nie pracującą może powielasz ten sam błąd i
              szukasz podobnie ale w obu przypadkach nie trafione.


              życzę powodzenia i mam nadzieję że żona nie jest z tych wyrachowanych
    • izabelski Re: po wakacjach zdruzgotany 29.08.09, 15:28
      nie przeczytalam calego watku
      ale napisze co mnie sie nasuwa

      mieszkam za granica i nie wyobrazam sobie jak by mogl moj zwiazek
      tutaj funkcjonowac z osoba, ktore nie zna jezyka

      kazdy jest sie w stanie nauczyc obcego jezyka
      do tego trzeba dobrej woli i checi

      wg mnie to jest jej problem - wyizolowala sie, bo nie musi, bo wie, ze
      moze polegac na tobie

      przemysl, czy dasz rade byc z kims kto nei jest w stanie wykrzesac z
      siebie energii, zeby sie zaaklimatyzowac w nowym (nowym???, przeciez
      to juz 2 lata) miejscu

      ja mysle, ze ty jestes osoba, ktor lubi dawac
      i osoby piszace w tym watku o tym, ze wdziecznosc za
      otrzymywane "dary" sie nei naleza chyba milaja sie z sensem tego
      dawania

      bo ty za to ze dajesz chcesz zeby i ona dawala cos z siebie
      kwestia teraz
      on uwaza ze daje wystarczajaco
      a ty nie

      nie sadze, zebyscie sie zrozumieli w tej kwestii
      jesli nie pojdziecie na terapie malzenska, to na pewno rozminiecie sie
      i bedziecie sie coraz mniej lubic

      one thing at a time
      skup sie nad rozwiazaniem jednego problemu czy konfliktu
      nie jestes w stanei naprawic wszsytkiego
      ona tez sie diametralnie nie zmieni od razu

      jesli nie jestescie w stanei znalezc wspolnego mianownika i nie
      pojdziecie do terapeuty
      niestety nie wroze waszemu zwizkowi dlugiej przyszlosci
    • moni071 Re: po wakacjach zdruzgotany 29.08.09, 18:02
      Che che, fajnie się to czyta. Znam ten ból, tylko u mnie jest zupełnie
      odwrotnie...to ja się staram jak mogę, a mój Pan ma to w d.... ja powoli też mam
      tego dość. Wypaliłam się. Boli. Cierpię.
    • sarunia21 hej to moze ja bede Twoją nową żoną hehehe ;-)) 29.08.09, 19:59
Inne wątki na temat:
Pełna wersja