Nie lubie rodziny mojego meza

18.08.09, 11:26
Jego ojca chyba najbardziej, bo jest materialista, gburem,
agresywnym i nieprzyjemnym tyranem (szczegolnie w stosunku do swojej
zony, ale do dzieci tez)

Jego matki bo jest infantylna, nizporadna kura domowa, ktora daje
soba pomiatac mezowi i ktory jest dla niej 8 cudem swiata

Jego corki, bo... nie wiem, ale nie lubie jak jest u nas - sytuacja
mnie krepuje, nie jestem soba, nie umiem nawet sie do niej odezwac,
czym ranie meza, wiem, ale nie umiem sobie z tym poradzic

Jego starszego brata i jego zony, bo mocno mnie kiedys skrzywdzili
klamliwymi oskarzeniami - chcialam wtedy zostawic mojego przyszlego
meza, ale tego nie zrobilam, a moze powinnam byla...

I z tego wszystkiego wynikaja problemy z moim mezem (zastanawiam sie
czasem jakim cudem jego jeszcze lubie?...a lubie go naprawde). Jak
jestesmy sami to jest super, ale jak tylko ktos z ww. osob jest w
poblizu to staje sie "inna osoba" jak to mowi moj maz i jestem
nieprzyjemna, zamknieta w sobie, nawet dla meza, a moze nawet
najbardziej dla niego - jakbym chciala mu dac odczuc niechec jaka
czuje do jego rodziny...
Wiem, ze to chore i kwalifikuje sie na terapie i wiem, ze w koncu
sie zdecyduje jak tylko znajde czas i srodki.

Tak sie chcialam wygadac i moze uslyszec co o mnie myslicie (wiem,
ze nic dobrego, ale moze tego mi wlasnie trzeba).
    • marzeka1 Re: Nie lubie rodziny mojego meza 18.08.09, 11:34
      Ale to w tej rodzinie, której tak nie znosisz, wychował się mąż, został w
      znacznym stopniu ukształtowany. Skoro to tak odbierałaś negatywnie, dlaczego z
      nim jesteś? Bo, wybacz, ale rzadko para żyje na co dzień tylko we dwójkę.

      "Jego corki, bo... nie wiem, ale nie lubie jak jest u nas - sytuacja
      > mnie krepuje, nie jestem soba, nie umiem nawet sie do niej odezwac,
      > czym ranie meza, wiem, ale nie umiem sobie z tym poradzic
      > "- a to już nie jest normalne, bo jeśli wiążesz się z facetem, który na już
      dziecko, to nie musisz tego dziecka kochać, ale akceptować już tak, właśnie dla
      dobra swojego związku.
      • syrenka78 Re: Nie lubie rodziny mojego meza 18.08.09, 12:32
        Ja również nie lubię rodziny mojego męża, jest obludna, wszystko
        chowa pod przysłowiowy dywan, nie ma szczerości jest tylko
        hipokryzja...na szczęscie mój mąz nie ma klapek na oczach i widzi co
        sie dzieje..Takze ja jestem z daleka, widzimy sie na urodzinach i w
        świeta i mam spokój..względny ale mam... I rzeczywiscie czasami
        widac, że mój mąż sie w tej rodzinie kształtowal, ale pracuje
        codziennie nad tym, zeby kształt ostateczny osiagnał na bazie
        naszych relacji.
    • kati1973 Re: Nie lubie rodziny mojego meza 18.08.09, 22:52
      czesto tak sie zdarza. Tylko pamietaj, ze okazujac mu, ze nie lubisz
      jego rodziny, ranisz go. Pomysl jakbys sie czula gdybys Twoj maz,
      powiedzial do Ciebie, np Twoja matka jest glupią, niewyksztalcona
      gesią. Przykro by Ci bylo, nawet jesli to jest prawda.
      Nikt nie lubi sluchac zlych rzeczy o swojej rodzinie, Ojciec zawsze
      pozostanie ojcem, nawet jak jest draniem, a mama, mamą. Tak więc, z
      szacunku dla związku, ktory stworzylas, nalezaloby szanowac jego
      rodzine i starac sie nie ranic meza. Lubic ich nie musisz, zdanie o
      nich rowniez. Jednak weszlas do jego rodziny, to wypadaloby
      zaakceptowac i nie krytykowac taki stan rzeczy. No chyba, ze masz
      zamiar klocic sie i ranic meza.
      Poza tym sa rozne maleznstwa, sa malzenska partnerkie, sa
      malzenstwa, gdzie dominuje mezczyzna i najwazniejsze jest to, iz sa
      szczesliwe. Troche jakby Tobie brakowalo tolerancji.
      Poza tym meza powinno sie raczej kochac, a nie lubic ;).
    • foczkaka Re: Nie lubie rodziny mojego meza 21.08.09, 16:18
      Ja też nie lubie rodziny mojego męża :) Sa prostakami. Co drugie zdanie które
      wypowiada teściowa albo jego babka czy siostra jest w najlepszym wypadku
      nietaktem, a zwykle sprawia duzą przykrość. Przeklinają na okrągło, nie potrafią
      się zachować, ubrać, nie maja pojęcia o kulturze, potrafia tylko mówić o
      polityce (bardzo niewybrednie) i narzekać.
      I naprawdę nie wiem jakim cudem mój mąż wychował się tam na takiego normalnego,
      fajnego człowieka.

      Ale jednocześnie są jego rodziną, w sumie nie robia mi krzywdy, przynajmniej
      nie-świadomie, więc staram się ich zrozumieć, popatrzeć trochę serdeczniej.
      Nawet ostatnio mi wychodzi :)
    • tyssia Re: Nie lubie rodziny mojego meza 21.08.09, 21:11
      Ja tez nie lubie rodziny męża :P i wisi mi to:P
      • styczniowka82 Re: Nie lubie rodziny mojego meza 22.08.09, 21:59
        Pola i syrenka jak ja was rozumiem, ja wprost NIENAWIDZĘ rodziny m i
        tego w ogóle nie ukrywam, ale mój m ma wielkie klapki na oczach i
        widzę jak szybko zbliżamy się ku rozwodowi i uważam że to nie z
        mojej winy bo na siłę nie można kogoś polubić i z nim rozmawiać, my
        mieszkamy w domu na dole z teściami, u góry z osobnym wejściem męża
        siostra z czwórką dzieci a za płotem babcia z dziadkiem (jedyna
        normalna osoba) i bratem teściowej.
        Z m jest walka o wyprowadzkę z tamtąd ale on nie chce słyszeć o tym
        powiedział mi że jak on tak może wyprowadzić się z domu, więc ja mu
        na to ze do cholery ma zonę i dzieci i chyba to normalne że
        chciałabym być z nim i dziećmi sama.
        Z jego rodziną od roku nie rozmawiam i życie pod wspólnym dachem to
        jeden wielki koszmar a najgorsze jest kiedy słyszę jak coś na mnie
        gadają i mówię o tym mężowi a on na to że ja się czepiam.
    • iszaki Re: Nie lubie rodziny mojego meza 09.09.09, 12:52
      Przykra sprawa, ale nie podajesz żadnych konkretnych powodów, które odnoszą się
      bezpośrednio do Ciebie. Może z wyjątkiem brata który Cię skrzywdził. Ale nie
      napisałaś o żadnym przykrym incydencie który spotkał Cię ze strony teścia,
      teściowej ani szwagierki. To, że są inni nie znaczy jeszcze że są źli. Ale może
      lepiej trzymaj się na dystans a nie ogłaszaj całemu światu że tak bardzo ich nie
      lubisz? Wtedy będziesz miała więcej spokoju i szacunku ze strony innych dla
      Twojej osoby.

      Nie mam jeszcze męża, ale rodzina mojego przyszłego męża ma podobny skład do
      Twojej z tym wyjątkiem, że niedoszła żona mojego przyszłego szwagra sama siebie
      zdyskwalifikowała w ten sposób, że nikogo z nas nie lubiła.

      Właściwie nikt nie zrobił jej niczego złego - wszyscy zawsze szanowali jej
      zdanie, traktowali ją z szacunkiem i starali się być mili. Problem zaczął się w
      momencie, kiedy ona kłótliwym, piskliwym tonem zaczynała dyskutować z innymi.
      Nie jak dorosły człowiek, tylko jak histeryczka, podając absurdalne argumenty
      lub nie podając żadnych.

      Prosty przykład - wspólny wyjazd zagraniczny samochodem - mój chłopak i ja z
      mapą w ręku, prowadzimy kolejno do atrakcji które warto zobaczyć. W pewnym
      momencie zaczęła się oburzać, że zawsze oglądamy tylko to, co my chcemy. To była
      akurat prawda. Ale zapytaliśmy co takiego chciałaby zobaczyć, zasugerowaliśmy
      żeby sama przejęła mapę i zaproponowała atrakcje na kolejny dzień. Co się
      okazało? Ona nie wie co można zobaczyć w tym kraju, nie ma żadnych pomysłów, nie
      orientuje się gdzie znajdują się atrakcje turystyczne, a na mapie się w ogóle
      nie zna. Więc o co zamieszanie? Nie pofatygowała się żeby się zainteresować
      przed wyjazdem co ciekawego jest do zobaczenia, nie zajęła się na dobrą sprawę
      organizacją niczego. Jej ówczesny chłopak, a mój przyszły szwagier był
      odpowiedzialny za kwestię samochodu, transportu i kalkulacje finansowe, my z
      chłopakiem za kwestie turystyczne, organizację atrakcji, dogadanie się na
      miejscu o noclegi i zorganizowanie żywności na cały pobyt, a królewna łaskawie
      pozwoliła się wozić. Przy czym siedząc na przednim siedzeniu pasażera (my z tylu
      z mapą) nie raczyła pomóc nawet podczas czytania nazwy ulicy którą mijamy w
      takim np. Budapeszcie żeby ułatwić orientację i przyspieszyć szukanie. Wtedy
      wywiązał się niejeden spór, ale zwykle dlatego, że dziewczynie coś nie
      odpowiadało i marudziła zamiast zaproponować pomoc lub osobiście coś załatwić.

      No i o oczywiście nienawidziła całej rodziny mojego chłopaka, łącznie ze mną,
      przy czym zawsze starałam się być wobec niej życzliwie neutralna. Mój przyszły
      szwagier stwierdził, że nie chce się wiązać z kobietą, która ma wiecznie
      pretensje do innych, a nie potrafi sama nic pozytywnego wymyślić, a do tego
      nienawidzi całej jego rodziny właściwie bez powodu. Później okazało się, że
      dziewczyna nie miała żadnych przyjaciół ani znajomych, a koleżanki szkolne miały
      jej, łagodnie mówiąc, dość.

      Co do mojego stosunku do rodziny chłopaka - są inni niż ja, ich decyzje nie są
      tymi, które ja bym podjęła, ale szanujemy nawzajem swoją inność i jesteśmy do
      siebie życzliwie nastawieni. Jestem z tego typu osób, które wolą zachować zdrowy
      dystans niż doprowadzić do niezdrowej zażyłości.
    • kicia031 Re: Nie lubie rodziny mojego meza 09.09.09, 13:20
      To moze problem nie tkwi w rodzinie, tylko w tobie, w twoim
      postrzeganiu swiata i ludzi?
Pełna wersja