pola.cocci
18.08.09, 11:26
Jego ojca chyba najbardziej, bo jest materialista, gburem,
agresywnym i nieprzyjemnym tyranem (szczegolnie w stosunku do swojej
zony, ale do dzieci tez)
Jego matki bo jest infantylna, nizporadna kura domowa, ktora daje
soba pomiatac mezowi i ktory jest dla niej 8 cudem swiata
Jego corki, bo... nie wiem, ale nie lubie jak jest u nas - sytuacja
mnie krepuje, nie jestem soba, nie umiem nawet sie do niej odezwac,
czym ranie meza, wiem, ale nie umiem sobie z tym poradzic
Jego starszego brata i jego zony, bo mocno mnie kiedys skrzywdzili
klamliwymi oskarzeniami - chcialam wtedy zostawic mojego przyszlego
meza, ale tego nie zrobilam, a moze powinnam byla...
I z tego wszystkiego wynikaja problemy z moim mezem (zastanawiam sie
czasem jakim cudem jego jeszcze lubie?...a lubie go naprawde). Jak
jestesmy sami to jest super, ale jak tylko ktos z ww. osob jest w
poblizu to staje sie "inna osoba" jak to mowi moj maz i jestem
nieprzyjemna, zamknieta w sobie, nawet dla meza, a moze nawet
najbardziej dla niego - jakbym chciala mu dac odczuc niechec jaka
czuje do jego rodziny...
Wiem, ze to chore i kwalifikuje sie na terapie i wiem, ze w koncu
sie zdecyduje jak tylko znajde czas i srodki.
Tak sie chcialam wygadac i moze uslyszec co o mnie myslicie (wiem,
ze nic dobrego, ale moze tego mi wlasnie trzeba).