basia123454
26.08.09, 08:32
Witam,
Mam poważny problem z moim mężem. Od wczorajszego poranka zupełnie
zawalił mi się świat...Nie wiem co robić...Postaram się w miarę
jasno nakreślić sytuację.
Mieszkamy z mężem i naszymi dwoma ślicznymi córeczkami na przeciwko
sklepu należącego do brata mojego męża. Od jakiegoś czasu
słyszeliśmy pogłoski że ktoś "podbiera" im z kasy po kilkadziesiąt
złotych. Od razu pomyślałam sobie że to pewnie jakiś znajomy czy
sąsiad, bo przypadkowy złodziej wziąłby pewnie wszystko.
Wczoraj rano mój mąż cały roztrzęsiony przyszedł i oznajmił mi że
żona brata zastała go jak gmerał w kasie!dodam jeszcze że sklep był
jeszcze nieczynny, on poprostu wiedział gdzie jest klucz, sam sobie
otworzył i tam wszedł. To jakis koszmar! Zapytałam czy sobie
żartuje!???!!
Potem w rozmowie zaklinał się że to nie on był tym złodziejaszkiem,
tylko czasami wchodził tam sobie po mleko do porannej kawy jak mu
zabrakło...Jak mam mu w to uwierzyć?? Przecież nawet dla mnie ta
sprawa jest ewidentna!;(
Szwagirka powiedziała, że nie powie o tym nikomu bo jej mężowi
pękłoby serce że własny brat robi mu takie rzeczy... Tylko że to
zupełnie nie załatwia sprawy. Nie mogę sobie poradzić ze
świadomością, że mieszkam z osobą której zupełnie nie znam...Jak on
mógł coś takiego robić?! Bratu, mi, naszym dzieciom....?;(
Wiem że od wczorajszego ranka nasze życie już nie będzie takie
samo...:((Jest mi tak bartdzo przykro...ale jakoś nie potrafię mu
uwierzyć... Próbowałam go namówić żeby chociaż już teraz miał odwagę
przyznać się mnie i bratowej, oddać jej wszystko co zabrał,
przepraszać na kolanach i dziękować że postanowiła to zachować dla
siebie. W innym przypadku musielibyśmy się chyba wyprowadzić... tak
bardzo mi za niego wstyd..:( co za skandal! co za ból!;(;(;(
Pomóżcie mi sobie poradzić z tą sytuacją.
Ochodzę od zmysłów....