Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe

27.08.09, 08:43
Kilka dni temu mój partner poprosił mnie o kupienie po pracy czegoś na obiad (sam jest na urlopie). Ustaliliśmy, że po drodze kupię dużą pizzę. Kiedy przyjechałam do domu nie czekał na mnie tylko był u siostry, bo cały dzień zakładał jej karnisze itp. rzeczy - jego siostra z mamą mieszkają nie całe 100m od nas. Miałam tam iść po niego, bo nie odbierał kom., ale w międzyczasie sam przyszedł. Po czym spytał się ile kawałków pizzy sama zjem, bo on chciał resztę zabrać do mamy i poczęstować rodzinę. Sam zjadł w pośpiechu i na stojąco i tak jak powiedział tak zrobił.
Zrobiło mi się bardzo nie przyjemnie w tym momencie i obraziłam się na niego. Wg niego przesadzam - wcale mnie nie olał ani nie potraktował jak domownika 2. kategorii.

Kto ma rację?
    • efi-efi Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 09:11
      Ale o co konkretnie się obraziłaś?
      • wiki11110 Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 09:39
        Właśnie, o co? O to, że nie był w domu jak wróciłaś, czy że chciał pizzę wziąć
        do mamy i siostry? Czy, ze jadł w pospiechu? Kochana ja mam dwóch szwagrów i
        wiecznie nie mogącego ogarnąć się teścia. Mało tego mieszkamy na przeciwko i mój
        mąż po powrocie do pracy najpierw idzie tak pogadać a dopiero przychodzi do
        domu. Na początku byłam zła i mnie to bolało, ale z kolei prawie każdą niedzielę
        spędzamy u moich rodziców, wiec poniekąd każde idzie na kompromis. A rodzina
        jest po to żeby jej pomagać, bo nie wiadomo kiedy będziemy potrzebowali jej
        pomocy. A tak wogóle to czemu nie poszłaś z nim. Może powinnaś powiedzieć, że
        "to zjedzmy i pójdziemy oboje". Troszkę dystansu radze i nie jestem w tym
        momencie złośliwa, tylko taka dobra rada bo ja już wiele zachowań przeszłam w
        moim związku :-).
        • blondgirl Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 09:50
          wiki11110 napisała:

          > Właśnie, o co? O to, że nie był w domu jak wróciłaś, czy że chciał pizzę wziąć
          > do mamy i siostry? Czy, ze jadł w pospiechu?
          O to, że nie zjadł ze mną, nie usiadł tylko tam się śpieszył. Spytał się tylko
          ile zjem i resztę zabrał ze sobą. Poza tym mieliśmy zjeść razem - to miał być
          nasz obiad.

          (...) ale z kolei prawie każdą niedzielę spędzamy u moich rodziców,
          do moich rodziców to zawsze jest za daleko (30km), nie po drodze, nie ma czasu
          itp., itd. W co drugą niedziele przyjeżdża szwagier z siostrą i trzeba iść na
          spacer.

          A rodzina jest po to żeby jej pomagać, bo nie wiadomo kiedy będziemy
          potrzebowali jej pomocy.
          Niby tak, ale bez przesady, że każdy musi wiedzieć co mamy na obiad i jeszcze
          sie upominać, żeby dać spróbować.
          A poza tym:
          Wcześniej sytuacja: kupił polędwicę z tuńczyka za ponad 60zł/kg za wspólne
          pieniądze - myślałam, że sobie, to ok na zdrowie, ale prawie całą wyniósł do
          mamusi, bo znów przyjechała siostra, ktoś tam jeszcze i da im spróbować.
          Druga sytuacja: stanowczo sprzeciwiam się gotowaniu w ilościach, których we 2
          nie jesteśmy w stanie przejeść i kończy się na tym, że połowę jedzenia rozdajemy
          rodzinie i obcym.

          A tak wogóle to czemu nie poszłaś z nim.
          Nie zaproponował. Nie powiedział, że tak zrobi. Inaczej nawet nie wchodziłabym
          do domu tylko od razu poszła tam sama.


          • zezloszczona Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 10:32
            Tak to jest jak się mieszka blisko rodziny jednej strony.
            Tobie napewno nie chodzi o tą pizze, o to ze poszedł tylko o to, że
            nie chciał z Tobą spokojnie usiąść i zjeść pizzy po Twojej pracy,
            porozmawiać i wogóle jak powinno robić małżeństwo. I to Cię boli.
            Wcale sie nie dziwie, mnie też byłoby przykro. A jak Ty byś tak
            zrobiłą., On by wrócił do domu po pracy z pizzą dla Was a ty byś
            zabrała się i poszła do swojej mamy zostawiając meża samego! Nie tak
            powinno wyglądać małżeństwo. Ja wiem, ze nie mozna przesadzać, nie
            utrudniac sobie życia ale przeciez mamy uczucia i trzeba o nich
            porozmawiać. Jesteś w tej niekomfortowej sytuacji, że niestety masz
            blisko teściów co sprawia, ze mozęsz czuc się zepchnieta na dalszy
            plan i nie możesz razem ze swoim mężem wybudować rodziny. Nauczyć
            sie żyć razem we dwoje (nie znaczy całkiem na osobności i z dala od
            wszystkich) jest bardzo ważne, stworzyć swój własny rodzinny klimat.
            To jest wasza wsplna rodzina ALE musi mąż brać pod uwage to, że Ty
            wcale nie musisz czuc się komfortowo w ich towarzystwie bo ty ich
            nie znasz tak dobrze jak on. Dlatego małżeństwo powinno być razem i
            jeść obiady razem, czasem PO UZGODNIENIU wspólnie z cała familią.
            Jemu jest wygodnie bo ma Ciebie i mamę na miejscu a Ty na tym
            tracisz. Dochodzi jeszcze poczucie niesprawiedliwości bo: Twoja
            rodzina jest daleko a jego blisko i napweno chciałabyś mieć tyle
            samo kontaktu ze swoją rodziną co maż. To takie uczucie bycia
            oszukaną, odartą z kontaktów z bliskimi, zaniedbywania swojej
            rodziny. Znam to bo u mnie sytuacja jest podobna, zawsze jakieś
            wpsólne plany mają a to do lasu a to coś tam załatwić, przyjechać
            dach zrobić czy coś! A kontakty z moją rodziną ograniczją sie do
            jednego- góra 2 spotkań na 1,5 - 2 m-ce plus co jakieś 1,5 2
            tygodnie telefon - co słychać chociaż zawsze mam dobry kontakt z
            moją rodziną. Moja rodzina mieszka w bloku i tam nie trzeba pomagać
            a meża na wsi, gdzie zawsze facet ma jakąś robotę. i tak to
            wychodzi,. Też czuje sie jakby trochę oszukana i mam poczucie takiej
            niesprawiedliwości. Nie można zacieśnic więzi małżeńskiej jak jedna
            strona ciagle żyje jeszcze życiem domu rodzinnego.Najlepiej to by
            było sie wyprowadzić trochę dalej ale to łatwo powiedzieć...
            • blondgirl Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 11:04
              Ja swoich rodziców widzę prawie codziennie, bo pracuję w miejscowości, w której
              mieszkamy. Dla niego problemem jest, żebyśmy wspólnie ich odwiedzili. A jak już
              nawet zajedziemy do nich czy do dziadków, to siedzimy prawie z zegarkiem w ręku,
              bo już mu się śpieszy.
      • blondgirl Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 11:01
        O to, że nie uprzedził mnie, że wiozę to nie dla nas, tylko tak naprawdę dla
        jego rodziny. Albo, że nie uprzedził mnie, że zjemy wspólnie - wtedy od razu
        poszłabym tam.
        • annb Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 12:03
          potraktowal cię jak chlopaka od pizzy
          a napiwek dostalas?
    • skorpion131313 Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 10:06
      Skoro pomagał mamie i siostrze w domu, to powinny one zaprosić Was
      na obiad, zamiast Wam wyjadać.
      Dlaczego utrzymujesz pasożytów?
      Wg mnie potraktował Cię jak osobę III kategorii, stawia Cię zawsze
      za swoja całą rodzinką.
      A dlaczego szwagier nie montował tych karniszy.
      Zrób moze tak samo, gdy on kupi coś dobrego, zapytaj ile kawałków
      zje, a resztę zapakuj i zawieź swoim rodzicom...30 km to nie tak
      duzo, nie zepsuje się.
      Musisz mu jakos wytłumaczyć, co czujesz albo dać do zrozumienia w
      inny sposób, ze dzieli zycie z Toba a nie z mamusią.

      • kicia031 Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 10:33
        ze dzieli zycie z Toba a nie z mamusią.
        >
        otoz to!
        Zamiast sie gniewac, radzialbym zastanowic sie powaznie nad istota
        waszego zwiazku - bo albo to jest pasozytnctwo na was, albo, jesli
        swiadczenie sa wzajemne, to nieodcieta pepowina.
      • blondgirl Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 11:06
        Spytałam się, jakby on zareagował w takiej sytuacji. Dla niego to nie jest żaden
        problem i jak twierdzi, na pewno nie uniósłby się tak jak ja.
        • cichociemnylas Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 30.08.09, 09:54
          jasne tak mowi bo Ty sie tak nie zachowujesz :-))
    • mvszka Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 10:33
      mozna by tą sytuacje uznac za blaha gdyby byla jednorazowa, ale z
      tego co piszesz to jest uklad ktory twojemu chlopakowi bardzo pasuje
      bo on wyraznie nie odcial pepowiny z mamusia, ktora nie widzi w tym
      nic zlego ze zjadaja jedzenie za twoje pieniadze nawet nie dzwoniac
      ze moze bys sie przylaczyla ,bo dodatkowo zostajesz w domu sama. No
      wlasnie i gdzie jest siostry maz??
      • amb25 Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 10:39
        Tu chyba nie chodzi o to, ze za jej pieniadze, tylko o to, ze ja
        totalnie zlekcewazyl nie proponujac, ze zjedza ta pizze wspolnie u
        Tesciowej. Dla mnie pytanie typu ile zjesz kawalkow bo reszte
        zabieram do mamusi jest po prostu chamstwem.
      • blondgirl Re: 27.08.09, 10:59
        Niestety jego siostra jest wdową, a zięć i brat który z nimi mieszka nie znają
        się na takich "męskich" robotach.

        Nie mówię, że ma nie pomagać. Pomagaj! Tylko w granicach rozsądku. 2 tygodnie
        urlopu już za nim, a u nas w domu i naokoło nic nie zrobione.
        • skorpion131313 Re: 27.08.09, 12:51
          "Niestety jego siostra jest wdową, a zięć i brat który z nimi
          mieszka nie znają
          się na takich "męskich" robotach"

          To ilu darmozjadów i nierobów mieszka jeszcze w tym domu?

          • blondgirl Re: 27.08.09, 14:15
            Nie tyle darmozjadów, bo wszyscy pracują i mają dochody, ale u nich w rodzinie
            panują specyficzne zwyczaje (np. brak skrępowania przy proszeniu o cokolwiek),
            które w moim odczuciu niekiedy mają charakter chamstwa. Choć dla nich to
            zupełnie normalne i akceptowalne.
    • kawka74 Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 11:10
      Zapytaj, z kim brał ślub - z Tobą czy z mamusią i resztą rodziny.
      Scyzoryk mi się w kieszeni otwiera, kiedy czytam o takich nieodpępnionych facetach.
      Braliście ślub kościelny? Tak? To mu przypomnij, że ma opuścić ojca swego i matkę swoją, i stać się z ŻONĄ jednym ciałem, z żoną - nie siostrą, nie mamusią, nie bratem.
      Nikt nikomu nie każe zrywać więzów rodzinnych, ale wszystko musi mieć właściwe proporcje.
    • ninkita79 Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 13:42
      Niby sama sytuacaj zdawałoby sie błaha, ale ma drugie dno...i tutaj
      sprawa siekomplikuje z tego co piszesz to jest Twój partner nie mąż,
      nie wiem czy palnuecia dalszą przyszłosć (dzieci itp.) ale sytuacja
      nie wygląda ciewawie
      spytał ile kawałków pizzy sama zjem, bo on chciał resztę zabrać do m
      > amy i poczęstować rodzinę.
      Nie odcięta pępowina radzę, obserwację sytuacji i szczególą
      ostrożność, nidgy nie zawadzi zanim na dobre się związesz z takim
      typem
      Znam sytuację z autopsji smutne...
      • blondgirl Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 14:10
        Wiem.

        On jest z wielodzietnej rodziny. Trzymają się razem - w szczególności z
        rodzeństwem, które mieszka w pobliżu. Czasami mam wrażenie, że to nieodcięta
        pępowina nie tylko z mamą, ale i ze starszą siostrą, która się nim zajmowała.
        Nie mam nic przeciwko ich kontaktom, ale zbyt często czuję, że wchodzą na
        terytorium mojej rodziny. Bo jak inaczej nazwać:
        - wpadanie bez zapowiedzi na 15 min i pytania co mamy nowego (wizytacja?),
        - szczegółowe pytanie gdzie byłam/byliśmy, jak na nie było, po co, dlaczego
        - a ile to kosztowało
        itd.

        W tamtej sytuacji "bo mama chciała spróbować, a jeszcze jest A, B. C itd. i dla
        nich też wezmę, bo też by chcieli".
    • kol.3 Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 17:51
      Tak jak pisały forumki powyżej - skoro chciał zjeść ze swoją rodziną mógł:
      1. zamówić sobie pizzę na telefon z domu rodzinnego i tam zjeść nie zawracając
      Ci głowy
      2. rodzinka u której robi prace domowe mogła go poczęstować zupą, lub jakimś
      prostym daniem.
      Wygląda na to, że robisz za posłańca dla całej jego leworęcznej rodziny a sama
      jesteś traktowana jak służąca.
      Bardzo to nieciekawie wygląda.
      • wiki11110 Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 27.08.09, 22:11
        Sorki za wcześniejszy wpis. Nie wiedziałam, ze sprawa wygląda zupełnie inaczej.
        Musisz albo z nim porozmawiać co o tym wszystkim (nie tylko o pizzy) myślisz i
        jak Ty się czujesz w takich sytuacjach. Jeśli znowu będzie Cię olewał to radzę
        rozważyć wszystkie za i przeciw, bo jeśli on uważa że wszystko jest OK to
        napewno nic się w tej materii nie zmieni, a już napewno nie po ślubie! Swoja
        drogą ja też pochodzę z wielodzietnej rodziny (jest nas pięcioro) ale moje
        rodzeństwo nigdy nie ingeruje i nie wprasza się chamsko i ja też tak nie robię,
        bo każdy jest dorosły i ma swoje życie a swoje zarobki powinien przeznaczać na
        swoje potrzeby a nie na rodzinę (zwłaszcza, że ta pracuje). Niestety mój
        szfagier ma taką nie odciętą pępowinę i współczuję serdecznie jego żonie. Co
        prawda ona zawsze 'wali prosto z mostu'. Owszem bywa ostra wymiana zdań ale daje
        to szwagrowi do myślenia. Z kolei mój mąż nigdy nie dał się zdominować mamie i
        zawsze staje w mojej obronie (nawet jak nie mam racji, ale nigdy mi tego przy
        niej nie wytknie).
    • cichociemnylas Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 30.08.09, 09:52
      Rozumiem o co Ci chodzi o to, ze nie czujesz sie nr 1. To
      rzeczywiscie glupie i malofajne jego rodzinie jest dobrze bo on jest
      blisko i wiedza co sie dzieje, a jemu bo jest wsrod swoich i nie
      rozumie, ze Ty nie musisz miec do nich identycznego stosunku jak on.

      Moze zaproponuj mu zeby zamieszkal ze swoja rodzina i sie z nimi
      dorabial, a do Ciebie wpadal z walowka od czasu do czasu, a Ty w
      miedzyczasie zastanowisz sie co z tym dalej.

      Rozumiem Twoje uczucia, a pomaganie w rodzinie niekoniecznie musi
      oznaczac wsparcie finansowe, czy noszenie walowki 100 m.
      • annb Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 30.08.09, 10:07
        dobrze napisane
    • martabmw Re: Gniewać się dalej czy nie? - niby błahe 30.08.09, 21:20
      W moim odczuciu masz prawo się gniewać. Skoro siedział u mamy, to trzeba było
      sobie zamówić pizzę, kurier by doniósł i po problemie.

      Jest różnica w stwierdzeniu - o zostały dwa kawałki, skoro już ich nie jemy, to
      poczęstuję mamę, czy mogę? Jakoś tak neutralniej brzmi. Tekscik ile zjesz, bo
      resztę zabieram, jest krótko mówiąc chamowaty. Sama kupiłaś, przyniosłaś,
      zapłaciłaś, zjadłaś też sama, bo towarzysz nie miał czasu usiąść. Podsumowując
      rzucono Ci ochłap i zabrano resztę.

      Moja rada na przyszłość - przyspieszony kurs miłości własnej i zdrowego egoizmu.
      Taki typ ludzi nie szanuje nikogo, poczują, że jesteś miękka, wejdą Ci na głowę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja