blondgirl
27.08.09, 08:43
Kilka dni temu mój partner poprosił mnie o kupienie po pracy czegoś na obiad (sam jest na urlopie). Ustaliliśmy, że po drodze kupię dużą pizzę. Kiedy przyjechałam do domu nie czekał na mnie tylko był u siostry, bo cały dzień zakładał jej karnisze itp. rzeczy - jego siostra z mamą mieszkają nie całe 100m od nas. Miałam tam iść po niego, bo nie odbierał kom., ale w międzyczasie sam przyszedł. Po czym spytał się ile kawałków pizzy sama zjem, bo on chciał resztę zabrać do mamy i poczęstować rodzinę. Sam zjadł w pośpiechu i na stojąco i tak jak powiedział tak zrobił.
Zrobiło mi się bardzo nie przyjemnie w tym momencie i obraziłam się na niego. Wg niego przesadzam - wcale mnie nie olał ani nie potraktował jak domownika 2. kategorii.
Kto ma rację?