kamienna.plaza
29.08.09, 23:03
Witam, mam 36 lat i problem, który mnie przerasta. A chyba kilka problemów.
Jestem mężatką po raz drugi ( z pierwszym mężem rozwiodłam się dość dawno) mam nastoletnie dziecko z pierwszego małżeństwa. Z obecnym mężem jestem 3 lata po ślubie, znamy się dłużej. Mój obecny mąż jest ode mnie kilka lat starszy, przed naszym ślubem był kawalerem ale po wieloletnim nieformalnym związku .
Myślę, że problemów jest kilka – spróbuję je jakoś usystematyzować.
Mój obecny mąż ma bardzo męskie i w sumie bardzo ekstremalne hobby. By je uprawiać mięczakiem być nie można. Gdy go poznałam tak właśnie go odebrałam. Zaimponowało mi to. A że sama mięczakiem nie jestem i biorą mnie tacy faceci no to się zakochałam. Z wzajemnością. Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się na ślub. Wiedziałam, że ma pewne wady ( ja też mam), zastanowiłam się bardzo biorąc pod uwagę swoje poprzednie doświadczenia. Problemem, który się wyłonił jest nasze potencjalne dziecko. I to problemem w dość nietypowym aspekcie – bardzo trudno jest MNIE się na nie zdecydować. Z kilku powodów:
1. Dziecko mam już dość duże i na szczęście nie sprawiające problemów. Wizja powrotu do pieluch i przechodzenia tej samej drogi od początku trochę mnie przeraża. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że przy pierwszym dziecku miałam inną sytuację – nieskończone studia, dorywcze prace, zdradzającego męża, który nie był żadną podporą. Teraz sytuacja jest zdecydowanie inna jednak trauma pozostała i jakoś się tego boję.
2. Jestem osobą niezależną. Jestem współwłaścicielką niedużej ale nieźle prosperującej firmy. Żyjemy wszyscy we troje na wysokim poziomie – właściwie spełniamy niemalże wszystkie swoje zachcianki. Jednak w przypadku gdybym zdecydowała się na dziecko to już nie byłoby tak różowo. Ja zarabiam więcej od mojego męża. Gdybym zdecydowała się na pozostanie w domu to właściwie musiałabym przejść na jego utrzymanie. I nie tylko ja ale moje pierwsze dziecko także. No i to jest dla mnie nie do przeskoczenia – nigdy nie byłam na utrzymaniu żadnego faceta ( własnego ojca nie liczę) i czuję, że po prostu bym tego nie zniosła.
3. Jest jeszcze jedno – mój mąż ma olbrzymi potencjał – specjalizuje się w temacie w którym jest niewielu specjalistów na świecie. Niestety – totalnie brak mu ambicji. I chęci bo mógłby robić naprawdę duże pieniądze. Być może gdybym miała poczucie, że zapewni nam życie na takim poziomie jak teraz to nie miałabym obaw?
4. Chciałabym mieć drugie dziecko. I nie mam zbyt wiele czasu by się na nie zdecydować.
5. Mąż chce mieć dziecko jeśli ja będę gotowa.
Mam nadzieję, że ktoś spojrzy na problem obiektywnym ale i życzliwym okiem.