Zycie nocne faceta w ciazy

30.08.09, 16:01
Witam, oczywiście facet nie jest w ciąży, tylko ja. To juz 9 miesiąc, a ja
borykam się wciąż z tym samym problemem - mój mąż nie chce zrezygnować z życia
nocnego, chce wychodzić i wychodzi na imprezy całonocne sam, szlaja się po
różnych knajpach, pije alkohol, mówi, że tego potrzebuje. A mi w takie noce
nie chce się żyć. Nie godzę się na to od samego początku ciąży, tłumaczę, jak
bardzo mnie to niepokoi i jak bardzo się męczę. Nienawidzę tego. Bardzo się
denerwuję, nie potrafię zapanować nad destrukcyjnymi emocjami. A mąż ma to
wszystko w dupie, choć mówi, że i tak się ogranicza, bo nie lubi domu, nie
lubi w nim być i najchętniej wychodziłby codziennie. A dziecko jest DLA MNIE,
więc powinnam być szczęśliwa. Co na to panowie, mężowie, ojcowie? Jak Wy
traktujecie lub traktowaliście w ciąży swoje żony/kobiety? Powiedziałam
mężowi, że jeśli wreszcie nie przestanie naginać moich granic do swoich
potrzeb, odejdę.. I mam ochotę odejść, bo niewiele z nas tak naprawdę
zostało.. liczy się tylko on, jego potrzeby, jego wolność.. Dodam, że nie
zabraniam mu wychodzić - lubi koncerty więć ns nie chodzi, uprawia sport,
wszystkie długie weekendy w ciągu tych 9 m-cy spędził samotnie na rowerze, bo
go wspaniałomyślnie wysyłałam.. I on dobrze wie, że nie radzę sobie z jego
nieobecnością w nocy i szlajaniem się po knajpach, z odorem alkoholu rano,
kiedy wraca i jego zwłokami w ciągu weekendu, które są zajęte odsypianiem lub
siedzeniem przed kompem.. Co robic??? Dodam, ze próbowalismy wprowadzić w
życie kompromis - nie wychodzi w weekendy tylko spędzamy je razem, nie szlaja
się całą noc, tylko wraca o 3 do domu, nie pije w ogóle. Nie udało się.
Najlepiej mu się baluje w weekendy, najlepiej całą noc i najlepiej z alkoholem..
    • kicia031 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:06
      I niech zgadne, wszystkie te pozalowania godne zachowania wystapily
      dopiero po twoim zaciazeniu, wczesniej byl domatorem - abstynentem?


      Sluszne jest powiedzenie, ze nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy.
      • annb Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:14

        eeeeee nieeeee
        to tylko naiwna wiara ze teraz jako ojciec in spe to sie zmieni i mu
        się odmieni, słowem hokus pokus i łaska na niego spłynie.
        Należy wziąc na klate ze sie zyje z piotrusiem panem lub wiecznym
        chłopcem
        zabezpieczyc alimenty na dziecko
        spakowac panu walizki
        i wystawic
        niech sie buja z kolegami
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:20
        Nie, nie byl abstynentem,a na imprezy wychodzilismy RAZEM.. We wszystkich
        pozazdroszczenia godnyc hzwiazkach, ktore znam, odpowiedzialni faceci potrafili
        jednak zrezygnowac z nocnych uciech w sytuacji, gdy kobieta zaszla w ciaze.. Nie
        wiem, kim jestes i ile masz lat, ale ja tak pojmuje odpowiedzialnosc w zwiazku i
        malzenstwie.. nie wyobrazam sobie balowac nie wiadmo gdzie i zkim w sytuacji,
        gdy moj maz nie moze, gdy cos stoi na przeszkodzie.. to jest dla mnie wymowa
        bycia z kims na dobre i na zle. A nie tak, jak teraz - jestes w ciazy, to siedz
        w domu, mnie to nie dotyczy.
        Poza tym stres, z jakim sie borykam, jest nei do wytrzymania. Wyszalm za tego
        faceta, bo byl odpowiedzialny - kiedys, dawno temu. Teraz mam wrazenie, ze sie
        uwstecznia , zachowuje sie gorzej niz nastolatek. Nie rozumie, co to szanowac
        czyjes granice.. nie wiem, za co mam byc mu wdzieczna? Ciaza to koszmar..
        uwiazanie i powolne rozpadanie zwiazku, bo partner nie chce byc partnerem tylko
        liczy sie kontynuacja kawalerskich przyzwyczajen...
        • kicia031 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 20:38
          Skoro oboje jestescie tak zabawowi, to czemu nie pojdziesz zabalowac
          z mezem? Ciaza to nie choroba, ani zwolnienie z zycia.

          Wybacz, ale dla mnie jestes po prostu glupia. Wyobrazasz sobie, ze
          twoj maz nagle stanie sie kims innym, tylko dlatego, ze cie
          zaplodnil? ojca swojego dziecka nalezy wybierac bardzo starannie, a
          nie liczyc, ze pod wplywem twojego rosnacego brzucha nastapi jakas
          cudowna transformacja.
          • miacasa Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:06
            > Skoro oboje jestescie tak zabawowi, to czemu nie pojdziesz zabalowac
            > z mezem?

            tekst poniżej Twoich możliwości, obraźliwy, co Cię dziś napadło?


            ojca swojego dziecka nalezy wybierac bardzo starannie, a
            > nie liczyc, ze pod wplywem twojego rosnacego brzucha nastapi jakas
            > cudowna transformacja.

            Kociu, litości, sama dość nierozważnie wybrałaś za pierwszym razem, skąd tyle
            braku zrozumienia. Kobieta w 9 miesiącu ciąży jest ubezwłasnowolniona poniekąd
            przez swój stan, ematki dziewczynę skopały, nie dokładaj jej tutaj.
            • triss_merigold6 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:24
              Dlaczego skopały? Ja na przykład dla odmiany dałam radę, żeby niosła
              swój krzyż. Z uzasadnieniem.
              • miacasa Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:29
                Ja na przykład dla odmiany dałam radę, żeby niosła
                > swój krzyż. Z uzasadnieniem.

                tak, czytałam rada z serca płynąca, ludzka taka... szkoda słów
                • triss_merigold6 Teraz serio 30.08.09, 21:51
                  Przeczytałam sobie wynurzenia autorki na f kobieta. Z całego opisu
                  wynika jedno - facet jest alkoholikiem. On musi chlać. I oczywiście
                  będzie chlał więc jej skargi na to jak powinno być a nie jest, są
                  pozbawione sensu.
                  • miacasa Re: Teraz serio 30.08.09, 22:14
                    Tylko jest taka zasada, że w sytuacji krytycznej należy zadbać najpierw o
                    podstawowe bezpieczeństwo i biologiczne przetrwanie. Większość osób na forum
                    pisze coś w stylu widziały gały co brały i dorzuca jeszcze większy ciężar na
                    barki kobiety.
                    Uważam, że w ostatnich dniach ciąży, gdy mleko się rozlało i mąz okazał się
                    skończonym palantem, należy pomyśleć o bezpiecznym porodzie i na miejscu autorki
                    zaprosiłabym do siebie mamę/siostrę/przyjaciółkę i postarała się nie zwariować.
                    Końcówka ciąży i okres połogu to wyjątkowy okres w życiu, czas gdy większość
                    kobiet ma ogromne trudności z samodzielnym funkcjonowaniem i jest zależna od
                    pomocy innych. Warto zabezpieczyć się na tę okoliczność i zadbać o siebie i
                    dziecko. Czując się bezpiecznie łatwiej jej będzie wyznaczać granice i wymagać
                    wypełniania roli męża/ojca. Po wygojeniu się i odzyskaniu sił przyjdzie czas na
                    radykalne rozwiązania, teraz szarpanie się z wyrzucaniem męża z domu byłoby
                    najgorszym z możliwych pomysłów. Teraz nie wolno tracić sił i energii na takie
                    traumatyzujące działania, trzeba urodzić dziecko i nikt poza autorką tego nie zrobi.
                    • krzysztof-lis Re: Teraz serio 30.08.09, 23:14
                      > Czując się bezpiecznie łatwiej jej będzie wyznaczać granice i wymagać
                      > wypełniania roli męża/ojca.

                      Wyznacza się granice ZANIM się człowiek zwiąże i rozmnoży.
                      • ivoncja Re: Teraz serio 30.08.09, 23:43
                        krzysztof-lis napisał:


                        >> Wyznacza się granice ZANIM się człowiek zwiąże i rozmnoży.

                        O,proszę- odezwał się ten, co wyznaczył wszelkie granice w swoim związku i
                        przygotował się na wszystkie możliwe ewentualności... Nie rozśmieszaj ludzi
                        swoimi morałami- sam się przekonałeś na własnej skórze, że nie da się zaplanować
                        i ustalić z partnerem absolutnie wszystkiego- taki jesteś mądry, a nie
                        przewidziałeś, że po rozmnożeniu twojej żonce może się coś w głowie poprzestawiać...
                        Poza tym rady w stylu "trzeba było" są bezcelowe.
                        • krzysztof-lis Re: Teraz serio 31.08.09, 09:19
                          > O,proszę- odezwał się ten, co wyznaczył wszelkie granice w swoim
                          > związku

                          Istotne wyznaczył.

                          > nie przewidziałeś, że po rozmnożeniu twojej żonce może się coś w
                          > głowie poprzestawiać...

                          To dobry argument do dyskusji w moim wątku, ale nie tutaj
                      • cichociemnylas Re: Teraz serio 31.08.09, 19:40
                        krzysztof-lis napisał:

                        "Wyznacza się granice ZANIM się człowiek zwiąże i rozmnoży."

                        a coz ta zyciowa madrasc wnosi do istoty problemu?
                    • wciaz09 Re: Teraz serio 31.08.09, 13:03
                      Niestety nie mam kogo do nas zaprosić, a kontakty z rodzinami nie są najlepsze.
                      Jego rodzina powie, że to moja wina, moja rodzina powie 'nies swoj krzyz', bo
                      tak sie tam kobiety zachowywaly z pokolenia na pokolenie i poświęcały siebie dla
                      dobra rodziny. Zeby tylko facet nie odszedl. taka jest tez postawa mojej matki,
                      bo dla niej rozwod to koniec swiata... ale rodzina to juz inna historia.
                      Zyjemy w swoich czterech scianach, nie mam wsparcia z zewnatrz, a mąż nigdy nie
                      widzi w niczym problemu, nie ma kumpla od serca, jest wiecznie zadowolony i
                      pewny swego.
                      • triss_merigold6 Re: Teraz serio 31.08.09, 13:22
                        Wybacz ale z pierwszych opisów dało się wyczuć, że jesteście z
                        dysfunkcyjnych rodzin. Tatuś alkoholik, prawda? I matka trwająca,
                        znerwicowana, zmęczona kobieta. Masz ogromną szansę powtórzyć jej
                        los.
                        Zadbaj o bezpieczeństwo na czas porodu - miej na telefon kogoś kto z
                        Tobą pojedzie do szpitala, zrobi zakupy, odbierze Cię z dzieckiem.
                        Bo jak Twój mąż pójdzie w tango z okazji pępkowego to z tydzień go
                        nie zobaczysz więc odpuść sobie ustalanie z nim.
                        Ja się Twojemu mężowi nie dziwię, że jest pewny swego - masz kod
                        kulturowy, który bardzo utrudni Ci odejście, zwłaszcza po urodzeniu
                        dziecka. Już Cię wytresował do bycia wyrozumiała, cierpliwą i
                        tolerancyjną wobec zachowań za które inna kobieta pognałaby gości na
                        kopach.
                        • wciaz09 Re: Teraz serio 31.08.09, 13:46
                          Napisalam, ze jestem DDA, a wiec tak - tatus alkoholik niepijacy,a matka,
                          owszem, trwajaca, ale twarda jak stal, zimna, autorytarna, krzywdzaca,
                          trzymajaca tatusia za morde.
                          rozumiem przekaz Twoich komentarzy, masz racje, ze za duzo odpuscilam, bylam za
                          bardzo wyrozumiala.. mam 3 tyg. do porodu, nie bede sie z nim szarpac, poczekam
                          na dziecko i sprobuje, moze uda sie namowic na terapie.
                          • triss_merigold6 Re: Teraz serio 31.08.09, 14:03
                            Teraz się nie szarp, Miacasa dobrze mówi, tylko zapewnij sobie
                            bezpieczeństwo. Bo możesz zacząć rodzić wcześniej niż za dwa
                            tygodnie i też będzie to w szeroko pojętym terminie. Skup się na
                            sobie i dziecku.
                            Z domku rodzinnego powinnaś już zapamiętać lekcję, że alkoholik
                            idzie na terapię wtedy kiedy sam chce. Nie da się go tak po
                            prostu "namówić". Temat mam przetrenowany, bo od 3 lat żyję z
                            facetem, który jest trzeźwym alkoholikiem (nie pije od 8 lat) i on
                            otwarcie opowiada o wszystkich chwytach jakie alkoholicy stosują,
                            żeby zapewnić sobie komfort picia.
            • kicia031 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:52
              Skoro oboje jestescie tak zabawowi, to czemu nie pojdziesz zabalowac
              > > z mezem?
              >
              > tekst poniżej Twoich możliwości, obraźliwy

              A moim zdaniem to najmadrzejsze, co napisalam w tym watku...
              Przeciez ciaza nie oznacza urlopu z zycia, wrecz przeciwnie, warto
              wykorzystac ostatnie chwile przed 18+ letnim uwiazaniem i wyjsc do
              ludzi, korzystac z zycia, poki mozna

              Oczekiwanie, ze maz bedzie siedzial w domu nie jest do konca
              racjonalne
              • miacasa Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 22:19
                > Przeciez ciaza nie oznacza urlopu z zycia, wrecz przeciwnie, warto
                > wykorzystac ostatnie chwile przed 18+ letnim uwiazaniem i wyjsc do
                > ludzi, korzystac z zycia, poki mozna

                Różnie kobiety ciążę znoszą, osobiście przestałam się odnajdywać w miejscach z
                dymem papierosowym, oparami alkoholowymi i hałasem. Na początku byłam bardzo
                senna i życie nocne przestało mnie kręcić więc jak najbardziej rozumiem autorkę,
                że odpuściła sobie nocne eskapady w gronie pijanych znajomych, choć bardziej od
                smrodu knajpianego przeszkadzał mi własny, trzeźwy stan umysłu ;)
        • krzysztof-lis Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:35
          > nie wyobrazam sobie balowac nie wiadmo gdzie i zkim w sytuacji, gdy
          > moj maz nie moze, gdy cos stoi na przeszkodzie..

          To, co Ty sobie wyobrażasz, jest nieistotne. Mówię serio.

          Szkoda, że nie zwróciłaś uwagi na to, że mężowi przyjemność sprawia chodzenie na
          imprezy PO PROSTU a nie chodzenie tam Z TOBĄ. U Ciebie, jak widać, jest odwrotnie.

          > Ciaza to koszmar.. uwiazanie i powolne rozpadanie zwiazku, bo
          > partner nie chce byc partnerem tylko liczy sie kontynuacja
          > kawalerskich przyzwyczajen...

          A wiedział, że będzie musiał z nich zrezygnować, zanim zaciążyłaś?

          I pytanie, tylko odpowiedz uczciwie, czemu przestałaś z nim chodzić na imprezy?
    • martha-s Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 18:59
      poplakalam sie po twoim poscie bo wydawalo mi sie za sama go
      napisalam z tym ze moj maz wychodzi rzadziej powiedzmy raz na dwa
      tygodnie(sezonowo jak jest zuzel)i wraca z bolem kolo 2 w nocy, po
      czym nastepnego dnia ma pretensje ze wszyscy koledzy mogli byc
      dluzej. Nawet jesli zaakceptuje ta sytuacje to nie mam pewnosci ze
      za jakis czas nie odejdzie bo po co mu takie zycie z wiecznie
      niezadowolona zona. Ja postanowilam poczekac do porodu, postawic
      granice, zajac sie soba, odnowic kontakty ze znajomymi, czesciej
      znikac z domu, nie zrzedzic, zabezpieczyc sie finansowo. Na razie
      tyle. To normalne ze przed slubem i dzicmi prowadzi sie inne zycie,
      no ale pozniej trzeba umiec dostosowac sie do sytuacji.
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 19:13
        Nie placz :) Bylismy niedawno na weselu, jeszcze przed nim strasznie sie
        poklocilismy i wlasciwie nie chcialam jechac. Maz powiedzial, ze powinnam i
        dobrze mi to zrobi, ze bedzie przy mnie i ze postara sie poprawic mi
        sampoczucie. Ja na to, ze to i tak bez sensu, bo pewnie calej nocy nie
        wytrzymam, on, ze wroci ze mna do pokoju.. Siedzielismy do 3, impreza sie jakos
        nie kleila, ale mojemu jakos sie nie spieszylo zeby skonczyc te meczarnie.
        Wrocil ze mna do pokoju zly, ze jest na weselu i musi wczesniej konczyc i isc ze
        mna do lozka. To sa takie niby pierdoly, ale pietrza sie i tworza nizele g..
        Nie zamierzalam ograniczac wolnosci meza, ale kontynuowanie zycia nocnego i
        picie w naszej sytuacji godzi w moja wolnosc, moje poczucie bezpieczenstwa i
        dyskwalifikuje szanse na pomyslna przyszlosc.. Uniezaleznienie sie od faceta
        bedzie bardzo trudne i zmudne, ale chyba sobie to napisze na lustrze, zebym nie
        zapomniala nawet jesli mialoby byc lepiej..
        • krzysztof-lis Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:38
          > kontynuowanie zycia nocnego i picie w naszej sytuacji godzi w moja
          > wolnosc, moje poczucie bezpieczenstwa i dyskwalifikuje szanse na
          > pomyslna przyszlosc..

          Co do poczucia bezpieczeństwa pod koniec ciąży jestem w stanie się (z trudem)
          zgodzić. Ale skąd ta reszta?

          Dyskwalifikuje szanse na Waszą pomyślną przyszłość Twoja roszczeniowa postawa.
          No i błąd przy wyborze partnera, ale to inna broszka.
      • krzysztof-lis Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:37
        > To normalne ze przed slubem i dzicmi prowadzi sie inne zycie, no ale
        > pozniej trzeba umiec dostosowac sie do sytuacji.

        Czyli oczekujesz, że jak ktoś się z Tobą zwiąże, przestanie robić wszystko to,
        co sprawia mu przyjemność?

        Z jakiej racji? Co dostanie w zamian?
        • ivoncja Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 23:48
          krzysztof-lis napisał:

          > Co dostanie w zamian?

          Nie jesteś ty przypadkiem księgowym? W kółko ta sama śpiewka- bilans wyjść musi
          na zero... Zamiast się żenić trzeba było spisać kontrakt. Terminowy i z
          intercyzą koniecznie. Jak nie wyjmiesz tyle ile włożyłeś, to chory jesteś..
          • krzysztof-lis Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 09:20
            > Nie jesteś ty przypadkiem księgowym?

            Nie, inżynierem.

            > W kółko ta sama śpiewka- bilans wyjść musi na zero...

            Jeśli nie rozumiesz, że ludzie wiążą się ze sobą PO COŚ, to naprawdę nie mamy o
            czym rozmawiać. Mężczyźni nie żenią się dla samego faktu posiadania obrączki na
            palcu, zatem jeśli mają rezygnować z kawalerskich przyjemności to w imię innych
            przyjemności czy korzyści, które uzyskają po ślubie.
        • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 12:52
          Krzysztofie, czytam twoje posty juz nie po raz pierwszy i odnoszę wrażenie, że
          jesteś tu po to, by pastwić się nad innymi ludźmi. Twoje odpowiedzi w stylu
          'odbijanie pileczki' swiadczą, moim zdaniem, o chęci dowalenia komuś, kto ma
          problem, żeby się poczuł jeszcze gorzej. Jesteś bezrefleksyjny i manipulujesz
          wypowiedziami w taki sposób, że nabierają zupelnie innego znaczenia niż w
          pierwotnej wersji. po co się wypowiadasz, jeśli nawet nie jesteś w stanie
          ogarnąć wszystkich wątków w moich wypowiedziach. Nie będę się powtarzać,
          przeczytaj ze zrozumieniem wszystko, co napisałam, albo odejdź, człowieku i
          zamilcz na wieki.
          Rozumiem, ze jestes już na tyle duży, zeby wiedziec, że w związk uz drugą osobą
          nie da się zaplanować wszystkiego. i nie da sie również przed ślubem
          zakontraktować wszystkich późniejszych zachowań w obliczu nowych, życiowych
          sytuacji. oczywiście, że rozmawialiśmy o założenbiu rodziny, znaliśmy się
          baaardzo dlugo i chcieliśmy być razem. ja wyznaję proste, nieskomplikowane
          zasady, które wynikają z etyki poszanowania życia i drugiej osoby, to chyba
          podobało się mojemu mężowi, mówił, że wie, że może na mnie polegać, że go nigdy
          nie zawiodę, że za to mnie ceni.. I taka jestem, nie krzywdzę ludzi, nie robię
          drugiemu, co mi niemiłe, potrafię być z kimś na dobre i na złe, a nie tylko
          wtedy, gdy jest zabawa i jest fajnie.. I nie powiedziałam, że oczekuję od męża
          rezygnacji z siebie i bycia 24 h/dobę tylko ze mną. opisałam sytuację
          patologiczna, kiedy mąż nie chce zrezygnować z życia nocnego i alkoholu dla
          dobra swojej rodziny, która się teraz formuje. I formuje się niestety w
          destrukcyjnych warunkach. podobnych nie życzę nikomu o słabych nerwach.
          Proponowałam mężowi alternatywne do knajp rozwiązania - więcej sportu, więcej
          roweru, samotne weekendy dla siebie.. To mało? On z tego skrupulatnie korzystał
          dając w zamian - no właśnie co? Swoją fizyczną obecność w domu, parę chwil
          przytulania.. tyle. a mógłi powinien się bardziej postarać i zadbać O NAS,
          JAKOSC ZWIAZKU, ZRoBIC COS TYLKO DLA MNIE (zorganizować wypad w góry, nad morze,
          zabierać na spacery, rozmawiać, mówić miłe rzeczy, a nie narzekać wciąż, że to
          już koniec jego życia, że dziecko mu wszystko popsuło itp., itd.., ugotować coś
          i okazać choć trochę zadowolenia, że jesteśmy razem, że może będzie trudno, ale
          sobie poradzimy, bo przecież zawsze sobie radzimy, bo w gruncie rzeczy oboje
          chcemy tego samego, czyli życia w bardziej alternatywny i szalony sposób,
          wychowywania synka odważnie, kontynuowania pasji podrózowania wspolnie z nim
          itd.. ).
          Nie wiem, jak odpowiedziec na pytanie, dlaczego przestalam z nim chodzic na
          imprezy.. to jakis zart?Przeciez zaszlam w ciażę! A knjapy, w ktorych bywaliśmy,
          to zadymione, ciasne i głośne imprezownie i przebywanie w nich w ciaży raczej
          nie sprzyja zdrowiu matki i dziecka... zenujące, że trzeba to tłumaczyć..
          I wreszcie: co facet dostanie w zamian za rezygnacje zre swoich kawalerskich
          przyzwyczajeń na rzecz rodziny? Dostanie ciepły, spokojny dom, w którym będzie
          kochany i adorowany przez swoją kobietę. Kobieta będzie szczęśliwa i
          zrównoważona, a nie wiecznie obwinijąca i sfrustrowana. Jego dziecko zyska
          warunk ido normalnego rozwoju bez wiecznych awantur i rozdrapywania ran. Bo
          szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci.. Kobieta będzia mogła powiedzieć, że
          jest mu wdzięczna, za to, że towarzyszył jej w ciąży w dojrzały, partnerski
          sposób. Był jej przyjacielem, był z nią zarowno w dobrych jaki i ciężkich
          chwilach.. Ja tego niestety nie mogę powiedzieć. Wiem, że nasz związek jest
          zagrożony, że nie zapomnę mężowi tego, jak mnie traktował w ciąży i że jeżeli
          się nie zmieni, nie będzie chciał naprawić tego, co spieprzył, to będzie koniec.
          Bo ja też chcę wrócić do swoich pasji, też mam ochotę zaimprezować, ale wolę
          sama z dzieciakiem w plecaku lazic po gorach niż przepychac się prez tłum kolesi
          i panienek, z którymi mąż przebywal w ulubionych knajpach w czasie gdy ja
          zarywałam noce musząc znosić nocne wypady mojego wiecznego kawalera w ciazy..
          • triss_merigold6 A Ty swoje... 31.08.09, 13:18
            Wszystko się zgadza i ładnie uzasadniasz swoje podejście tylko, że -
            niezależnie od tego co Twój mąż mówił/deklarował/obiecywał - nie
            uzyskasz pożądanej reakcji od tego faceta. Bo nie. Bo jest
            alkoholikiem i nie satysfakcjonuje go w dostatecznym stopniu sport,
            kolacja przy świecach, zakupy domowe, rozmowa w cztery oczy etc.
            Chce knajpy, balangi, picia do świtu. Gościu nie chce spokojnego,
            ciepłego domu tak jak TY to rozumiesz tylko ewentualnej przystani
            poimprezowej.
            I przy małym dziecku serdecznie odradzam pomysły na alternatywne i
            szalone życie tudzież odważne wychowywanie. Bo małe dziecko
            potrzebuje stabilizacji, regularnego rytmu dnia i bezpieczeństwa
            więc nie kuś męża obietnicami, że po narodzinach dziecka będziecie
            żyć jak przed ciążą. Bo oszukujesz jego i siebie.
          • krzysztof-lis Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 16:15
            > opisałam sytuację patologiczna, kiedy mąż nie chce zrezygnować z
            > życia nocnego i alkoholu dla dobra swojej rodziny, która się teraz
            > formuje.

            Równie patologiczne jest zaniedbywanie obowiązków ojca, jak i wychowywanie męża
            dopiero po ślubie.
    • martha-s Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 19:33
      a co twoj maz na to wszystko, ma jakies argumenty, idzie z nim
      wogole porozmawiac na ten temat?
    • krzysztof-lis Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:30
      > A mąż ma to wszystko w dupie, choć mówi, że i tak się ogranicza, bo
      > nie lubi domu, nie lubi w nim być i najchętniej wychodziłby
      > codziennie.

      Czy przed ciążą zdecydowaliście wspólnie, że on przestanie chodzić na imprezy?

      > Co na to panowie, mężowie, ojcowie? Jak Wy traktujecie lub
      > traktowaliście w ciąży swoje żony/kobiety?

      Dokładnie tak samo, jak przed ciążą. No, pomijając kwestie związane z tym, że
      żona w ciąży jednak nie jest tak samo sprawna jak przed nią i pewnych rzeczy
      robić nie może lub jej nie wolno (np. dźwigać).

      > on dobrze wie, że nie radzę sobie z jego nieobecnością w nocy i
      > szlajaniem się po knajpach, z odorem alkoholu rano, kiedy wraca i
      > jego zwłokami w ciągu weekendu, które są zajęte odsypianiem lub
      > siedzeniem przed kompem..

      Co to znaczy "nie radzisz sobie"? Rzygasz i nie ma Ci kto trzymać głowy nad
      kiblem, czy jak?

      > Najlepiej mu się baluje w weekendy, najlepiej całą noc i najlepiej
      > z alkoholem

      Ja bym się z kimś takim w życiu nie związał...
    • marzeka1 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 21:42
      A dlaczego związałaś się z imprezowiczem i facetem z pociągiem do alkoholu????
    • factory2 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 22:54
      Chciałaś bachora - to go masz, ze wszystkimi konsekwencjami. Mąż zapewne nie
      chciał, ale naciskany w końcu, dla świętego spokoju, się zgodził. Masz to, czego
      chciałaś i taki los, na jaki sobie zaslużyłaś. wcale mi ciebie, kolejna
      sfrustrowana żono, nie jest żal.
    • enith Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 01:10
      Masz prawo wymagać od męża bycia dyspozycyjnym i pod telefonem cały czas z racji końcówki ciąży, ale nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że nie powinien wychodzić do pubu co weekend. Znam masę ludzi, którzy po ciężkim tygodniu właśnie wychodząc ze znajmomymi i imprezując, relaksuje się przed kolejnym tygodniem tyrania. Twój mąż lubi takie rozrywki, lubił je przed ślubem, przed ciążą i w jej trakcie, a zapewne także i po rozwiązaniu. Ty wychodziłaś z nim i wtedy jakoś ci to nie przeszkadzało, teraz siedzisz w domu i nagle uważasz, ze on też powinien. Powiedz, czy fakt, że mi urwało nogę oznacza, że mój mąż ma do końca życia zrezygnować z ukochanej jazdy na rowerze? Dopóki twój mąż wywiązuje się z obowiązków (których mu zresztą przybędzie z chwilą urodzenia się dziecka) i nie wraca codziennie pijany do domu, odpuść mu. Jak urodzi się dziecko, nie będzie wychodził, bo będzie współopiekował się dzieckiem, prawda? A potem wychodzić będziecie na zmianę, raz ty, raz on. Nie zdziwiłabym się, gdyby te jego weekendowe szaleństwa to były ostatnie próby "wyszalenia się" przed pojawieniem się dziecka, gdy już poszaleć sobie nie będzie mógł :)
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 13:37
        Na takiej podstawie, ze to godzi w moj spokoj i poczucie bezpieczenstwa i maz
        wiedzial juz przed ciaza, ze nie toleruje jego samotnych, calonocnych, pijanych
        wypadow. Kazdy zwiazek ma jakas swoja formule partnerstwa i u nas bylo tak, ze
        trzymalismy sie razem, nie kurczowo, ale razem. Maz nie ma zanjomych wo
        wychodzenia, wychodzi sam, co mnie tez niepokoi, odwiedza bardzo duzo roznych
        knajp i przeciez nie wiem, co tam robi. nie ufam mu, bo pije, teraz mniej niz
        przed ciaza, bo wczesniej pil dramatycznie duzo, dlatego wychodzenie z nim juz
        wtedy nie byl odla mnie zabawne.. Nic nie stalo sie nagle, nixc nie stalo sie
        bez przyczyny. Maz stracil moje zaufanie, dosc mocno narozrabial (sms-y,
        kobiety, potajemne sppotkania, kolezanki sranki.. nie bede o tym pisac, bo sie
        dopiero pieklo rozpeta i niewiem, czy mam na to sile). No wiec facet mial
        odbudowac moje zaufanie i popracowac nad zwiazkiem..
        Wiesz, ilu facetow tyle charakterow, ile ludzi, tyle modeli zachowan - jesli
        ufasz swojemu mezowi i chcesz zyjąc z nim pod jednym dachem samotnie spedzac
        noce w ciazy, bo on sie musi wyszalec, to prosze bardzo. Ale nie wydaje mi sie,
        zebys tego doswiadczyla. A co do innych kobiet - ja tez takie znam, ale
        wiekszosc z nich to toleruje, bo nie ma innegoi wyjscia,a tak naprawde je to
        wypala i rujnuje zwiazek. Znam tez takie, ktore przez wiecznych kawalerow jada
        lub jechaly na psychotropach, bo latami walczyly z/o/przeciw/za itd.. bo zaczely
        sie zdrady, bo granice nie zostaly na poczatku ustalone, bo kobiety sa zalezne ,
        bo w pewnym momencie nic nie dalo sie zrobic. Pojawily sie leki, nerwica
        depresyjno-lekowa i wreszcie psychotropy, bo psychika juz nie wytrzymala..
        widzisz, ja bedac na studiach, jako wolny ptak, bardziej sklanialam sie ku
        racjom mezczyzn, wydawalo mi sie, ze ich rozumiem i rozumiem ich potrzebe
        wolnosci niczym nieograniczonej i nie rozumialam frustracji ich partnerek
        siedzac sobie z nimi w knajpach, wysluchujac jednej strony i gadajac w najlepsze
        do samego rana.. I powiem Ci, ze nie majac doswiadczenia nie ma sie tak naprawde
        zadnej wiedzy i zadnego prawa do oceny tego, co sie w czyims zwiazku dzieje, bo
        slowa gowniary, ktora sobie lata p oswiecie, imprezuje i nie ma zadnych
        zobowiazan to TYLKO SLOWa, a znalezienei sie w sytuacji to PRAwDZIWE ZYCIE.
        Dlatego teraz bardziej rozumiem kobiety..
        Co do pytania o urwana noge - jesli jemu urwie noge, to ja nie bede jezdzic na
        (dla niego przeciez bardzo!!) ukochanym rowerze. bynajmniej nie do czasu az jego
        psychika nie zaakceptowalaby kalectwa. W koncu po to ma zone, by go wspierala,a
        nie traktowala jak psa, ktory przywiazany zdycha z glodu,a tuz pod jego nosem
        lezy szynka.. Gdybym postapila inaczej, byloby to okaleczaniem meza. Jest wiele
        zamienników, wiele róznych form spedzania wolnego czasu i można, jesli się chce
        i dobro drugiej osoby cos znaczy, zachowac sie elastycznie i przestawic sie na
        cos innego. Tak to widze.
        A po urodzeniu dziecka to juz koniec zycia? To zamkniecie w 4 scianach, placz i
        zgrzytanie zebow? Osobne wyjscia? O,k, ale co ze zwiazkiem, co z nami? Nie dosc,
        ze teraz partner wychodzi sam, to potem nadal ma tak byc? No to po co mi maz, a
        jemu po co zona? przeciez wychodzac teraz sam ma w knajpach wiele kobiet, ktore
        zapewne widuje regularnie.. Znam niewiele kobiet, ktore dobrze sie czuja
        wychodzac same do knajp. Sama tak probowalam,ale nie lubie, bo jestem
        nagabywana, bo patrza na mnie jak na dziwke, bo nie potrafie sie wyluzowac i
        jedynie na koncertach jazzowo-bluesowych w pewnej knajpie czuje sie w miare
        normalnie, bo przychodza przyjedzni z zagranicy, nikt na nikogo podejrzanie nie
        patrzy.. I to ma byc rekompensata za cala ciaze?
        • triss_merigold6 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 14:36
          A co do innych kobiet - ja tez takie znam, ale wiekszosc z nich to
          toleruje, bo nie ma innegoi wyjscia,a tak naprawde je to wypala i
          rujnuje zwiazek. Znam tez takie, ktore przez wiecznych kawalerow jada
          > lub jechaly na psychotropach, bo latami walczyly z/o/przeciw/za
          itd.. bo zaczely sie zdrady, bo granice nie zostaly na poczatku
          ustalone, bo kobiety sa zalezne,bo w pewnym momencie nic nie dalo
          sie zrobic. Pojawily sie leki, nerwica depresyjno-lekowa i wreszcie
          psychotropy, bo psychika juz nie wytrzymala..

          I jakieś wnioski? Właśnie taka jesteś. I nam nie musisz tłumaczyć co
          para razem powinna i jaki jest wzorzec poprawnych zachować męża
          ciężarnej kobiety. Już tłumaczyłaś i to bardzo piękne w teorii a w
          praktyce jaką przyszłość planujesz dzieciątku z tatusiem dziwkarzem
          i alkoholikiem? Na f kobieta Ci pisałam, żebyś sobie testy na HIV
          zrobiła, bo trudno mi uwierzyć, że pan do tego stopnia balangujący
          dochowuje wierności.
          • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 17:07
            Czy jest dziwkarzem czy nie, nie wiem, ale pewnie bym się dowiedziała, gdyby
            kogoś miał.. fakt, może się kamuflować i starannie ukrywać ślady.. ale chyba nie
            o to Ci chodziło, zeby zasiać dodatkowe ziarno niepokoju, prawda?..nie, nie mam
            hiv, nie mam hpv, nie mam zadnego z tych swinstw, sprawdzilam.
        • kicia031 zobacz, co sama piszesz: 31.08.09, 21:44
          maz
          > wiedzial juz przed ciaza, ze nie toleruje jego samotnych, calonocnych, pijanych
          > wypadow.
          nie ufam mu, bo pije, teraz mniej niz
          > przed ciaza, bo wczesniej pil dramatycznie duzo, dlatego wychodzenie z nim juz
          > wtedy nie byl odla mnie zabawne.. Nic nie stalo sie nagle, nixc nie stalo sie
          > bez przyczyny. Maz stracil moje zaufanie, dosc mocno narozrabial (sms-y,
          > kobiety, potajemne sppotkania, kolezanki sranki.. nie bede o tym pisac, bo sie
          > dopiero pieklo rozpeta i niewiem, czy mam na to sile). No wiec facet mial
          > odbudowac moje zaufanie i popracowac nad zwiazkiem..

          Czyli przepraszam czego oczekiwalas zachodzac w ciaze - odwracajac twoja
          argumentacje, wiedzialas, ze maz wloczy sie po nocach i upija, ze robi bokami,
          lyknelas obietnice poprawy, ktora sie nie zdarzyla i zaszlas w ciaze.

          A teraz wielkie zdziwienie, ze goryl je kolejnego banana.
    • arieta Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 01:25
      Jest szansa, że to alkoholik?
      I jak na mój gust, po porodzie będzie już tylko gorzej jeśli chodzi o spędzanie czasu razem.
      Ja już bym zawalczyła o niezależność, bo na jesteś na łasce niedojrzałego faceta.
      • moka2 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 09:48
        nie chce Cie zasmucac ale jak pojwi sie dzidzis to bedzie tak samo.
        umnie przyjamniej tak bylo. u meza nasilio sie wychodzenie jak bylam
        w ciazy i po porodzie nie spadla czastotliwosc wyjsc. tyle ze ja sie
        buntowalam i nie pozwlalam mu wychodzic za czesto. nie zawsze "sie
        sluchal" ze tak powiem ale wiedzial ze mi to nie pasuje.
        teraz z czasem jest lepiej.
        oby u Ciebie bylo inaczej czego Ci zycze ale cos mi sie nie wydaje.
        dojda problemy, zmeczenie twojej i jego przy malym dziecku i dopiero
        zatesknisz za pomoca od tej najblizszej osoby a on - bedzie akurat
        siedzial w knajpie z kolegami.
        z drugie strony ja dopiero teraz jakos odpoczywam - jak maly konczy
        11 miesiecy. bez meza nawaet jak mnie wkurzal wyjsciami chyba bym
        padla po pierwszych 3
    • uczula Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 09:55
      powiem krotko - szykuje ci sie rozwod.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 11:34
      Niestety, wygląda na to, że mąż nie chce podporządkować się Pani jasno
      wyrażonym potrzebom. Nie wiem czy dlatego, że czuje , że to kolejny zamach na
      jego wolność, czy ma niechętny stosunek do Pani ciąży czy też dlatego, że nie
      umie się ograniczać w pewnego rodzaju przyjemnościach.
      Rozumiem, że jest Pani przykro, że w chwili , kiedy poprzez ciążę, powiedziała
      Pani "sprawdzam" rezultat Pani nie zadowolił.
      W tej chwili nie pozostaje nic innego jak zapamiętać tę tendencję i zobaczyć czy
      będzie się rozwijać czy też urodzenie dziecka spowoduje, że mąż się bardziej
      ustabilizuje. Wtedy podejmie Pani decyzję, co dalej z takim związkiem. Być może
      rola ojca będzie rehabilitacją okresu ciązy. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 12:03
        Dziękuję za komentarze i szybką odpowiedź Pani psycholog. Nie pozostaje mi teraz
        nic innego, jak poczekać i monitorować sytuację, ale zrozumiałam też, że naszym
        relacjom przydałaby się pomoc dobrego terapeuty uzależnień.. obawiam się jednak,
        że trudno będzie nakłonić męża do terapii. Kiedyś próbowaliśmy (znów "dla mnie',
        mąż nie widział potrzeby) i niestetyy - po 3 wizytach zrezygnowaliśmy. Nie
        wydarzyło się nic dobrego, a mąż jeszcze bardziej się zniechęcił do tego typu
        rozwiązań. Tyle że to była terapia par, a nam by się raczej przydały 2 osobne -
        dla mnie DDA, a dla męża terapia uzależnień..
        • cegielka612 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 13:41
          Ja w ogóle nie rozumiem tych wypowiedzi - mąż ma prawo to, ma prawo
          tamto, jak chce to wychodzi, jak nie chce zostaje. Żona w ciąży to
          balast, że trzeba z nią siedzieć w domu, albo wyjść na spacer
          zamiast imprezy, a on się biedny poświęca.
          A jak się urodzi dziecko to orzekniecie, że w końcu to ona karmi, a
          chłop musi po pracy się wyluzować? A w weekend to niech sobie też
          sama radzi, bo on jest zmęczony? W nocy wstawać nie będzie bo idzie
          DO PRACY, a żona w tym czasie "relaksuje się" z niemowlakiem. Nie
          no litości.
          Masz prawo wymagać od męża żeby siedział z Tobą w domu. Jesteś w
          ciąży i ma Ci uprzyjemniać. W końcu na dziecko też się zdecydował.
          RAz na czas może wyjść, Ty się poświęcasz dużo bardziej bo jesteś w
          ciąży cały czas. Ja też jestem w ciązy i w porównaniu ze stanem "nie
          bycia" to ja mam jakieś 15% mocy. Ciągle mi się chce spać, ogólnie
          jestem zmęczona, a dodatkowo nie mogę za bardzo spać mimo tej
          senności. I mąż wie że teraz jest taki okres, że ja go potrzebuje i
          musi przejąć na siebie niektóre obowiązki.
          A odnośnie rad - to mądrze ktoś napisał, że teraz zadbaj o siebie i
          o swój komfort, bo jak już maluch będzie na świecie to bywa naprawdę
          ciężko. Ja nie wiem jak bym dała radę sama, może ktoś będzie mógł Ci
          pomóc przez pierwsze tygodnie.
          POzdr
          • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 13:54
            Dzieki za zrozumienie. moja ciąża też nie jest łatwa - przez pierwszych 5 m-cy
            silna anemia i wymioty, potem lepiej, teraz masakra-bole wszystkich kosci w nocy
            , ogromny brzuch, ciagłe wychodzenie do toalety, bezsennosc. Przez pierwsze 5
            m-cy czulam sie winna, ze sie tak czuje i nie moge mezowi nic z siebie dac, wiec
            wychodzil mimo protestow, ale czulam sie winna, ze nie mam sily na nic innego
            niz wspólne ogladanie telewizji..
            • triss_merigold6 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 14:06
              I miałaś pełne prawo nie miec ochoty na nic innego niż odpoczywanie.
              Ciąża jest rozmaicie znoszona przez kobiety, to odmienny stan
              fizjologiczny i ma to do siebie, że mija. Powodow do poczucia winy
              kobieta bez problemów z własnymi emocjami i poczuciem wartości mieć
              nie powinna.
    • cichociemnylas Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 19:38
      Smutne jest to co piszesz, w 9ym mcu w kazdej chwili mozesz zaczac
      rodzic i byloby milo, aby ktos byl z Toba - szkoda, ze nie Twoj
      partner zyciowy.

      Dziecko nie jest dla Ciebie niezaleznie od tego kto bardziej
      naciskal, jezeli Twoj partner tego nie rozumie to moze komorka
      prawna Sad Rodzinny wyznaczajac alimenty mu to uswiadomi.

      Inna sprawa porod - zadbaj o siebie i o to by, ktos bliski byl z
      Toba, moze nie nieudolny alkoholik nieumiejacy radzc sobie z
      emocjami (czyt. Twoj partner).

      Byc moze fakt bycia ojcem wplynie na tego typa, ale przede wszystkim
      licz na siebie i dbaj o siebie, a Twoje podle samopoczucie jest w
      pelni uzasadnione.
      • marianka_marianka Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 22:07
        Przykre jest to co piszesz. Osobiście uważam, że Twój mąż to egoistyczny dupek. Nie będę się rozpisywać, bo wszystko zostało doskonale ujęte w powyższych postach. Ściskam Cię wirtualnie i ciepło - trzymaj się i myśl o dziecku.
        • baszi Re: Zycie nocne faceta w ciazy 08.09.09, 00:58
          a mi tekst" dziecko jest dla ciebie" mowi wszystko
    • jakropelka Re: Zycie nocne faceta w ciazy 03.11.09, 21:52
      Sytuacja wręcz identyczna jak u mnie.
      Mąż się bawi( u mnie też w każdy weekend -oczywiście sam) a ja siedzę sama w
      domu i zadręczam się poczuciem winy ,że przestałam być dla niego atrakcyjna,że
      źle się czuje ,że nic dla niego ja i nasze nienarodzone dziecko nie znaczę.......
      I wiesz co? odpuściłam sobie..... skupilam się na macierzyństwie,
      przestało mnie obchodzić gdzie on wychodzi,kiedy wróci i w jakim stanie......
      Zauwazyłam w końcu że im mniej mu trułam ,tym więcej on z własnej woli zaczął
      spędzać z nami czas.Pewnie sprawiła to ta mała istotka która pojawila sie na
      świecie.
      Facet też musi dojrzeć do ojcostwa,mojemu zabralo to 6 lat,teraz jestem w
      drugiej ciąży i choć nie jest idealnie (nadal lubi się wyrwać z kumplami w
      sobote) to jednak jest o niebo lepiej(przynajmniej wraca ok 1 do domu-choć w
      stanie mocno wskazującym ;/ )
      Zyczę powodzenia!!
      • artemida.10 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 03.11.09, 23:52
        To jakiś cholerny kretyn.
      • artemida.10 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 04.11.09, 00:08
        Jakropelka Ty chyba żartujesz?! "to jednak jest o niebo lepiej
        (przynajmniej wraca ok 1 do domu-choc w stanie mocno wskazujacym"Ten
        palant baluje,a Ty jeszcze masz poczucie winy?!Rzeczywiscie nie ma
        ofiar są tylko ochotnicy.
      • japoneczki Re: Zycie nocne faceta w ciazy 13.05.10, 15:09
        jakropelka przepraszam Cię, ale dla mnie to by było dużo za mało...
        nie wiem, jak wygląda reszta, ale dla mnie to koszmar, którego
        obawiam się w najgorszych snach... naprawdę ludzie w ciąży/przed
        ciążą/po ciąży/w łatwych i trudnych sytuacjach mogą RAZEM wiele sobie dawać - bez żadnych księgowych bilansów zysków i strat, o czym
        wcześniej było wspomniane... strasznie mi przykro, że takie wątki
        powstają, nie tak to powinno wyglądać...
        w sytuacji autorki wątku zajęłabym się sobą i dzieckiem, to
        najważniejsze a mała istotka nie jest winna, że w takich warunkach
        się rodzi... to, jak bardzo ją dotknie taka sytuacja zaważy na całym
        jej życiu... pochodzę z rodziny, w której ojciec nigdy nie dorósł do
        bycia ojcem, kilka lat trwałam w związku, w którym przestało mnie denerwować wychodzenie mojego faceta i małe przejmowanie się tym, co
        dla mnie ważne, gdzie byłam bez wsparcia i zrozumienia, będąc non
        stop pod ręką i starając się bardzo, dogadzając... w pewnym momencie
        uświadomiłam sobie, że i tak żyję sobie sama, mam swoje plany i je
        realizuję, że odejście tak naprawdę nic nie zmieni dla mnie na
        gorsze, a tylko na lepsze... bo będę miała święty spokój i nie będę przeżywać kolejnych mniejszych i większych rozczarowań... nie mam
        dziecka, poznałam nowego człowieka i z perspektywy czasu doceniam,
        jak dobra to była decyzja i jak długa droga i trudna mnie do niej
        prowadziła. mój były partner oczekuje dziecka, z przypadkową kobietą,
        młodą, niedojrzałą, histeryczną, bez wspólnej przyszłości - poprostu
        tak wyszło... kobietą, która go irytuje. Jeszcze się dla niej
        poświęca przez wzgląd na ciążę (ona wogóle chciała usunąć to
        dziecko), ale z coraz mniejszym zdeterminowaniem i niechęcią, bo on
        się jej i wstydzi i nie mają za bardzo o czym rozmawiać. Typowa
        wpadka, chociaż facet swoje lata (ta dziewczyna jest 11 lat młodsza
        od niego) już ma to jest wiecznym piotrusiem panem... nie zazdroszczę
        tej dziewczynie, współczuję dziecku, które rodziców sobie nie
        wybierało... bardzo mu współczuję. a piszę to po to, bo koniec końców
        ten facet jest nieważny, tylko to maleństwo - o niego i o siebie
        autorka powinna się zatroszczyć. i nie myśleć naiwnie, ze nie ma
        innych kobiet, bo skoro miała takie dowody to nie ma co w to głębiej wnikać (przynajmniej na razie), a tylko bardzo dobrze się zabezpieczać, żeby później nie zostać na lodzie... Pozdrawiam i życzę
        powodzenia. ps. dobrze mieć na rozwodzie mocne argumenty, w razie
        czego, z doświadczenia wiem.
    • olimpiaxx Re: Zycie nocne faceta ,a ja w ciazy 04.11.09, 14:44
      Współczuję Ci. Mąż powinien byc przy Tobie, a jak wychodzic to
      razem. dziecko nie jest dla Ciebie, bo sama sobie nie zrobiłas, jest
      Wasze. Tupnij mocno nogą, bo bedziesz płakać jeszcze wiele nocy. A
      no to szkoda zycia. odchowaj maleństwo i jak sie nic nei zmieni, daj
      sobie spokój.
Pełna wersja