anulka0as
01.09.09, 12:52
Tak strasznie jest mi żle, mój mąż jest straszny a ja tego dluzej
nie wytrzymam.
Myśle ze ma powazną depresje ale nie umiem mu pomoc.
Kiedys było super.
Poznałam go po nieudanym związku i zerwaniu zareczyn, gwałtownym
rozstaniu...
Przez pierwszy rok dogadywalismy sie super. Oboje pracowalismy na
dwie zniany czesto w weenendy decydowalismy sie na nadgodziny. Mąż
potrafil wtedy spac do 15 kladąc sie o 6 (jak wracal z nocki) a ja
pracowalam do 15, ale jak byl dzien wolny nie bylo problemu by
wczesniej wstac gdzies razem pojechac. Zdecydowalismy sie na slub i
dziecko. I po kilku miesiacach zaczely sie problemy z meza praca
(likwidowali jego firme ale mieli go automatycznie przeniesc do
innej) zrobił sie agresywny, wiecej spał. Ja pracowałam do
ostatniego miesiaca ciąży. Przychodzilam z pracy to kładłam sie na
kanape bylo mi ciezko nie mialam sily pracowac gotowac i zajmowac
sie calym domem(czytac sprzatac po nim , bo jest straszym
bałaganiazem a teraz zwala to na mnie ze to ja jestem brudaska bo
nie sprzatam! Problem w tym ze moja tesciowa to taki typ ze
sprzatanie po swoich chłopcach to najwazneijsze zajecie i jak synus
cos zucił na podloge to mamusia zaraz podniosła-niestety dopiero
teraz sie dowiaduje "mial tak zawsze")
Teraz nasza dzidzia ma 10 miesiecy zawsze cos tam mi pomagal bo jak
go poprosze wielokrotnie to poslucha wkoncu ale mam dosc tych
awantur.
Po pol roczku dziecia wrocilam do pracy pracuje 3 dni w tyg na
weekendy wtedy maz sie zajmuje dzieckiem. Mąz teraz znow mial
problemy z praca czesto siedzial w domu i byl do mnie bardzo
agresywny i ciagle mnie wygania bo dziecko sie drze bo on chce spac
bo jest zmeczony ciagle spi. Bo ja musze byc słuzka wchodzi do
kuchni "gdzie obiad" siada do stolu "pic" mam tego dosc nigdy sie
tak do mnie nie odzywal. Nie mam sily pracowac wychowywac dziecko i
jeszcze nianczyc meza.
Od dwuch tyg ma juz prace wiec wstaje z lozka by szybko sie wykompac
i wyjasc do pracy(ma trzy zmiany) wiec ja musze wstawac nawet o 5
zrobic mu sniadanie do pracy i przed praca bo jak mu nic nie zrobie
to bedzie caly dzien glody! a potem gada ze chce go wykonczyc umze z
glodu, sam sobie nic nie zrobi nawet kanapki. Rozmawialismy o tym
zrodzil sie zajmowac dzieckiem bym ja mogla wrocic do pracy bo
potrzebujemy kasy a teraz robi fochy ze ma sie nim zajac pografi dac
dziecku tylko serek jak ja jestem 8 godzin w pracy, dziecko schudlo,
jak przychodze zazwyczja ma jakiegos nowego siniaka. Bo maz potrafi
polozcy sie spac a dziecko sobie samo. Pracuje piatek sobota
niedziela wiec w poniedzialek zawsze rycze i obiecuje sobie ze
wiecej nie pojde bo szkoda mi dziecka ale maz potem obiecuje ze sie
zajmie szykuje mu wszystko i mowi ze sie zajmie. pierwszy dzien ok
dziecko szczesliwe ale po nastepnych dwuch znow cos. Jak tylko
zaczelam to przyjezdzlama na przerwie do domu (karmilam piersia) to
musialam nakarmic dziecko i dac jesc mezowi!
Wkuza mnie ze ciagle wszedzie zuca ciuchy nic nie sprzata po sobie,
wyzywa mnie od brudasek wliczajac w to moja rodzine to boli bo ja
sie staram. I jak mu robie jakas awanture to wroszebardzo moge go
zostawic od zaraz bedzie zadowolony wkoncu sie wyspi!
Jestem wstanie spakowac sie na dniach i wyjsc.
Juz prawie to zrobilam ale tesciowa mnie ubłagała nagadala mu no i
przez kilka doslowie moze 4 dni bylo dobrze.
Przez to jego zachowanie ciagle jestem zestresowana mialam problemy
z karmieniem a teraz czeka mnie operacja usuniecia guzka ktury mi
tam powstal od zapchanego kanału. Boje sie jak sobie potem poradze
bo po operacji nie bede mogla sie zajac niczym conajmniej dwa tyg
rodzine mamy dosc daleko nie mozemy liczyc na pomoc.
Oprucz tego moja najlepsza przyjaciolka sie przeprowadzila i mamy
konkatk tylko internetowy nie mam tu juz nikogo.
Ostatnio bylam 12 godzin w pracy skonczylam o 2 w nocy przed 3
poszlam spac a o 6 musialam wstac do dziecka bo on nie umie dac jej
w nocy mleka! i potem od 7 juz na nogach a on sobie spal do 14 a
poprzedni dzien tylko zajmowal sie dzieckiem i ten dzien mial wolny.
ale on jest zmeczony bo poszedl spac troche przede mna bo on wnocy
spac nie moze lepiej mu w dzien. Jak ma urlop to przesypial cale
dnie!
Rozumiem ze mogl miec depresje ze pracy nie mial ze kasa nam
potrzebna bylam wyrozumiala i mila a on wredny i chamski. nie mam
juz sił:(