Recepta na przyjaciół...

03.09.09, 08:40


Witam. Widzę, że pisze tu wiele kobiet, które mają więc i ja
postanowiłam napisać i poszukać pomocy. Proszę
nie myśleć, że jestem wariatką i mam coś z głową, lecz ja tak po
prostu szukam dobrej przyjaciółki do której można sie odezwać kiedy
ma się doła. Mam wspaniałego synka oraz kochającego męża lecz
czasami to za mało. Potrzebuję przyjaciółki, która doradzi kiedy
potrzebuję pomocy i z którą można pogadać a raczej popisać w
chwilach beznadziejnych. Może czuję się taka samotna gdyż cztery
lata temu zostawiła mnie mama. Wyjechała za granicę pracowac i
więcej nie wróciła. Dzwoni jak się jej przypomni. Co jakieś 5-7
miesięcy. Nie przyjechała na mój ślub i wesele. Nie było jej przy
narodzinach jej wnuka a mego kochanego synka. Czuje się bardzo pusta
w środku. Nie mam przyjaciół- takich prawdziwych. Odwiedzają mnie
dziewczyny podające się za moje przyjaciółki ale tylko wtedy gdy
potrzebują pomocy. Kiedy ja mam doła nikt nie chce mnie wysłuchać.
Sama jestem matką i żoną. Całą swoją miłość przelewam na swego synka
i męża. Ze wzajwemnością. Jednak nie o wszystkim można rozmawiać z
mężem. Czy jest lekarstwo na brak matczynej miłości? Czy jest jakaś
recepta na prawdziwych przyjaciół?
    • sebalda Re: Recepta na przyjaciół... 03.09.09, 09:41
      Jestem w nieco innej sytuacji, ale chyba Cię rozumiem. Moja mama umarła, jak
      moja coreczka miała 1,5 roku. Zawsze byłyśmy ze sobą niezwykle zżyte, między
      innymi dlatego, że mama praktycznie sama mnie wychowywała, byłam jedynaczką,
      mama nie pracowała i cały swój czas i uczucia poświęciła mi. Po jej odejściu
      było mi ciężko, brakowało mi jej i mialam poczucie, że nie zdążyłam jej okazac,
      jak bardzo ją kocham. Teraz wszystkie osoby, które narzekają na swoje mamy, że
      są męczące, marudne, denerewujące zawsze uprzedzam, że lepsze to, niż utrata
      całkowita mamy i że mamę trzeba cenić mimo jej przywar, bo któż jest od nich
      wolny. U Ciebie jest inaczej, ale może możesz jeszcze zawalczyć o uwagę mamy.
      Piszesz, że ona rzadko się odzywa. A czy Ty nie możesz się pierwsza odezwać? Nie
      znam Waszych układów, ale jeśli można coś jeszcze ratować, to nie wahaj się, tym
      bardziej, że ewidentnie Ci na tym zależy.
      Jeśli chodzi o przyjaciólki to ja niestety też jestem w podobnej sytuacji.
      Bardzo długo miałam najlepszą, najbliższą przyjaciółkę, bardzo wiele nas
      łaczyło, byłyśmy jak siostry. Ale kiedyś nastąpił kryzys, zupełnie dla mnie
      niespodziewany i rozstałyśmy się w wielkim gniewie i żalu. Czułam się jakby ktoś
      odciął mi rękę albo nogę. Ale nie dało się już tego uratować.
      Dziś mam kilka bliskich osób, zwłaszcza młodszą co prawda, ale mądrą i oddaną
      bratanicę. Mam dwoje dzieci, które są dla mnie wszystkim, bo naprawdę dają ku
      temu powody; córka ma 18 lat i też jest moją przyjaciółką, choć jednocześnie
      staram się być przede wszystkim jej mamą. Ale takiej naprawdę bliskiej
      przyjaciółki też mi brakuje, tym bardziej, że w pewnym wieku chyba już nie jest
      możliwe znalezienie sobie takiej osoby. Nie wiem.
      • justyna080108 Re: Recepta na przyjaciół... 03.09.09, 09:48
        Dziękuje za odpowiedz. W tym właśnie jest problem, że gdy matka
        umiera to z jakiś powodów medycznych. Moja mama mnie zostawiła z
        własnego wyboru. Gdyby mnie choć trochę kochała byłaby przy mnie w
        trudnych chwilach. Miałam bardzo trudny poród. Okropne dzieciństwo.
        Jej nigdy nie było przy mnie. Dlatego czuję taki niedostatek.
        Prosiłam ją by podała swój numer bo dzwoni z zastrzeżonego lecz ona
        odmówiła...
    • cegielka612 Re: Recepta na przyjaciół... 03.09.09, 09:56
      Widzisz wydaje mi się, że ciężej jest znaleźć przyjaciół w
      późniejszym wieku. Po prostu nie ma już tyle czasu na zawiązanie
      przyjaźni i trwa to latami. Ja przeprowadziłam się kawał drogi od
      domu i też nie miałam w nowym miejscu znajomych. Ale po 6 latach nie
      mam już tego problemu. Teraz cierpię "tylko" na chroniczny brak
      czasu na spotkania :(. A też wiadomo, że to są inne przyjaźnie, bo
      już nie pamiętasz się z podstawówki i poznajesz takie osoby jako
      dorosła kobieta.
      Mam też jedną taką koleżankę, która odzywa się tylko wtedy jak coś
      ode mnie chce - i kiedyś to na głowie stawałam, żeby jej załatwić,
      ale ostatnio doszłam do wniosku, że jak nie mam czasu to po prostu
      nie mam i nie będę siedzieć przy kompie jak mogę iść z dzieckiem na
      plac zabaw.
      A fakt, z mężem nie da się np. pogadać na jego temat :). Albo że
      teściowa Cię denerwuje :).
    • factory2 Re: Recepta na przyjaciół... 03.09.09, 11:03
      Szukasz matki, nie przyjaciółki.
      Bolesne jest to, że matki nie ma, chociaż jest...
      • kasiaaaa24 Re: Recepta na przyjaciół... 03.09.09, 13:11
        Ja myślę, że szuka przyjaciółki, ale jeśli matka dzwoni 2 razy w
        roku, nie chce podać do siebie numeru i nie chce znać wnuka, to dla
        mnie nie byłaby to matka. Nie chciałabym z Nią żadnego kontaktu.
    • anusien Re: Recepta na przyjaciół... 03.09.09, 14:15
      hej:)mam identyczny problem do Twojego!!mieszkam z moim wspanialym facetem w
      uk,mamy 6 mieiseczna coreczke.Podobnie jak Ty odczuwam bardzo brak prawdziwej
      milosci matki do mnie tyle ze moja dzwoni jeszcze rzadziej po raz na kilka
      dobrych lat jak jej sie przypomni!!narodziny pierwszej wnuczki tez nic nie
      zmienily!!Podobnie jak Ty odczuwam zal do niej i czuje sie samotna mimo
      wspanialego faceta jakiego mam.Troche pomogla mi ksiazka Toksyczni rodzice w
      zrozumieniu i zaakceptowaniu tego ze nie zmienie mojej matki ani jej
      postepowania chocbym bardzo sie starala w razie czego z checia moge z Toba
      porozmawiac o naszych''wspanialych mamach''i wymienic sie pogladami...pozdrawiam
      • justyna080108 Re: Recepta na przyjaciół... 04.09.09, 09:19
        Dziękuję bardzo za wszystkie dobre słowa. Gdzieś w środku czułam, że
        to dobry pomymsł by tu napisać. Już mi się lżej na serduszku zrobiło
        bo tak naprawdę przez te wszystkie lata nie mogłam z siebie wyrzucić
        swoich myśli. Już dziś postaram się dostać książkę, którą mi
        poleciłaś. Patrząc na mojego synka nawet mi się w głowie to nie
        mieści, jak można wychować takie maleństwo a potem zostawić je na
        pastwę losu, ponieważ kiedy mnie mama zostawiła ja jeszcze się
        uczyłam. Nie miałam zawodu i nie mogłam podjąc pracy. Nie miałam
        środków do życia, ponieważ mój ojciec jest alkoholikiem i nie
        utrzymuję z nim kontaktu od dzieciństwa nie chciałam prosić go o
        pieniądze. Nikt nie chciał z rodziny pomóc mi.
        • anusien Re: Recepta na przyjaciół... 04.09.09, 15:34
          zycie nas nie rozpieszczalo<moj ojciec niestety tez jest alkoholikiem> ale byc
          moze wlasnie dzieki temu widzac bledy rodzicow i wiedzac przez co przeszlysmy
          umiemy stworzyc prawdziwe rodziny i wlozyc w nie wiele milosci ktorej tak bardzo
          potrzebowalysmy w przeszlosci!a znam sporo osob o silnej woli ktore pochodza
          ztoksycznych zwiazkow rodzinnych a wyrosly na wartosciowych ludzi tak wiec nic
          straconego:)bol w sercu zostaje ale dzieki temu nie powinnas popelnic tego
          samego bledu wzgledem swojego synka!:)zycze samych radosci z macierrzynstwa:)
Pełna wersja