nocarka
05.09.09, 17:07
Witam
Od zawsze mam problem z młodszą siostrą. Zawsze wchodzi do mojego pokoju kiedy
mnie nie ma, pożycza rzeczy, których następnie nie zwraca, a jak się upomnę,
to mówi, że to jej było przecież, psuje rzeczy itd. O litrach szamponu
przelewanych do jej butelek nie muszę mówić... W ten sposób moja cwana siostra
oszczędza pieniądze, a ja wydaję dwa razy więcej bo na siebie i na nią. Staram
się czasem załagodzić sytuację i ostatnio np. dałam jej kilka ubrań. Dwie
rzeczy (spodnie) nowe, bo schudłam i się już na mnie nei nadają, oraz kilka
bluzek, które jej się zawsze podobały, a są w bardzo dobrym stanie.
Upomniałam się tylko o pieniądze za kolczyki, które robiłam dla niej, a nosi
już 3 tygodnie, chodziło o zwrot za materiały (15 zł).
Wczoraj okazało się, że wyłączyła mi baterię od aparatu w trakcie formatowania
i niestety, bateria trzyma tylko 15 min (dla porównania wcześniej - intensywny
fotograficznie 3 dniowy wyjazd). Okazuje się, że nie da się jej nareperować...
powiedziała, że to moja wina, bo wyszłam z domu i zostawiłam ją w ładowarce a
ona nie bedzie za każdym razem wysyłać mi smsa (za 1 gr) czy może mi coś
wyłączyć w moim pokoju. Zdziwiłam się, że w ogóle ją znalazły, bo schowałam ją
za komputerem, podejrzewając, że jak będzie leżeć na widoku, to tak właśnie
zrobią. Powiedziała, że nie odda mi pieniędzy bo to moja wina. Jestem w dość
trudnej sytuacji teraz, bo zmieniam pracę, studiuję jeszcze, ona też (jest
tylko o rok młodsza), ale pracuje w dobrej pracy i dostaje jeszcze ok 400 zł
od rodziców (ja nie). czekają mnie duże wydatki, laptop niezbędny do pisania
pracy magisterskiej, buty na zimę i jesień i koszt baterii (ok 150 zł) w tym
momencie to nei jest coś co mnie ucieszy. Uważam, że powinna mi oddać te
pieniądze, a przynajmniej przeprosić. Jak załatwić tę sprawę, że by nie wyjść
na wredną siostrę, która szuka zemsty? Matka przyznała jej rację (stwierdziła,
że wyłączając ładowarkę chciały zaoszczędzić na prądzie - to się naoszczędzały)...