Dodaj do ulubionych

ateistyczne Boże Narodzenie

13.12.09, 23:18
wiele osób znam zwących siebie ateistami od zawsze.
ale od zawsze też obchodziły one i Boże Narodzenie, i Wielkanoc.
gdy pytać czemu obchodzą te święta, skoro w Boga nie wierzą, się
tradycją zasłaniają.

w tym wszystkim, w takim razie,
za konsekwentną i uczciwą muszę uznać moją znajomą - świadka Jehowy.
wychowana była w wierze katolickiej, święta obchodziła,
ale, gdy została świadkiem Jehowy, konsekwentnie i zdecydowanie
zrezygnowała razem z rodziną z celebrowania świąt, imienin etc.
Obserwuj wątek
      • damakier1 Tak, lecę na to wszystko, bo jest piękne. 14.12.09, 17:37
        olga_w_ogrodzie napisała:

        > moim zdaniem, niewierzący lecą po prostu na całą oprawę tych
        świąt :
        > choinka, jedzonko, światełka, prezenty, nastrój, spotkania
        rodzinne
        > etc
        Czemu obchodzę Święta? zapytała mnie Olga. No to zaczęłam się
        zastanawiać. Po pierwsze, choć jestem niewierząca, to wierząca była
        moja mama, chodziłam na religię, w dzieciństwie chodziłam z mamą do
        kościoła, Święta obchodzono u mnie w domu po katolicku.
        Po drugie mam wielu przyjaciół wierzących. Święta są dobrym czasem
        na spotkania, wspólne odpoczywanie. A mam, jak każdy człowiek chęć
        spotkać się z rodziną czy przyjaciółmi w miłym odświętnym nastroju.
        To jest możliwe tylko wtedy, gdy świętujemy w jednym czasie.
        Dlaczego bym miała zmieniać termin i oprawę swego świętowania, skoro
        w tym się wychowałam i uznałam za swoje? Dlaczego skoro pamiętam, że
        jako dziecko przeżywałam magię Świąt, nie miałabym ich urządzić
        najpierw swej córce, a teraz wnuczkowi?
        Ale przede wszystkim lecę po prostu na tę całą oprawę Świąt, bo jest
        piękna. Może z braku "wiary" przeżywam to wszystko płyciej niż
        wierzący, ale na moją skalę przeżywam te Święta rzeczywiście
        głęboko. W każdym razie wierzę naprawdę i bardzo mocno, że te Święta
        we wszystkich, wierzących i nie, otwierają te lepsze ich strony i
        upiększają nam świat. I nie mam poczucia, że jestem nieuprawniona do
        obchodzenia tych Świąt i celebrowania wszystkiego,co z nimi się
        wiąże.
        Zresztą nigdy nie pomyślałam, że ludziom wierzącym może to
        przeszkadzać i nie sądzę żeby przeszkadzało. Można nawet takie
        wspólne świętowanie uznać za ekumeniczne.
      • taziuta Re: ateistyczne Boże Narodzenie 13.12.09, 23:44
        wylogowany.pielegniarz napisał:

        > Akurat tłumaczenie tradycją społeczną można zrozumieć.
        > Śmieszne to jest dopiero krytykowanie religii i wiary jako takiej
        > i obchodzenie Świąt.


        Jeśli do mnie pijesz, to nie trafiasz... uncertain
        Nie krytykuję religii i wiary, uważam, że maluczkim (w rozumie)
        też coś od życia się należy, a wiara w dowolne mzimu jest lepsza od
        totalnego zagubienia, gdy świata zrozumieć się nie jest w stanie...

        A co do świąt, to tradycja. Łamiemy się nawet opłatkiem, nie
        uwierzysz, w naszych 'komunistycznych' domach. A na Wielkanoc
        dzielimy jajeczkiem, albo na odwrót. smile
        • wylogowany.pielegniarz Re: ateistyczne Boże Narodzenie 13.12.09, 23:51
          taziuta napisał:

          > Jeśli do mnie pijesz, to nie trafiasz... uncertain

          Nie do Ciebie. Pisałem ogólnie, o nikim konkretnie.

          > Nie krytykuję religii i wiary, uważam, że maluczkim (w rozumie)
          > też coś od życia się należy, a wiara w dowolne mzimu jest lepsza od
          > totalnego zagubienia, gdy świata zrozumieć się nie jest w stanie...

          A Ty świat jesteś w stanie tak do końca zrozumieć?

          > A co do świąt, to tradycja. Łamiemy się nawet opłatkiem, nie
          > uwierzysz, w naszych 'komunistycznych' domach. A na Wielkanoc
          > dzielimy jajeczkiem, albo na odwrót. smile

          To miło. To znaczy miło, że nie krytykujesz przy tym wiary jako takiej. Bo
          akurat przypomniał mi się wywiad z Napieralskim, który tak siedział i walił, i
          walił w Kościół przez ładnych parę minut, po czym zapytany czy brał ślub
          kościelny, uśmiechnął się głupawo, jak to on i stwierdził, że nie odpowie.
          • remez2 Re: ateistyczne Boże Narodzenie 13.12.09, 23:57
            To miło. To znaczy miło, że nie krytykujesz przy tym wiary jako takiej. Bo
            akurat przypomniał mi się wywiad z Napieralskim, który tak siedział i walił, i
            walił w Kościół przez ładnych parę minut, po czym zapytany czy brał ślub
            kościelny, uśmiechnął się głupawo, jak to on i stwierdził, że nie odpowie.

            Nie lubisz G.N. i masz takie prawo. Ale Kościół to nie to samo co Wiara.
            Tak jak Ministerstwo Zdrowia nie jest tożsame z ochrona zdrowia.
            uśmiechnął się głupawo
            Obsesja? sad
            • wylogowany.pielegniarz Re: ateistyczne Boże Narodzenie 14.12.09, 00:02
              remez2 napisał:


              > Nie lubisz G.N. i masz takie prawo. Ale Kościół to nie to samo co Wiara.
              > Tak jak Ministerstwo Zdrowia nie jest tożsame z ochrona zdrowia.

              Tak, ale w obu przypadkach mechanizm byłby taki sam. Z jednej strony
              hipotetyczna krytyka wiary, a z drugiej obchodzenie obrzędów związanych z tą
              wiarą. A tutaj z jednej strony publiczna krytyka instytucji i dyskredytowanie
              jej, a z drugiej prywatnie...

              > uśmiechnął się głupawo
              > Obsesja? sad

              Też mi się tak zdaje, bo ten uśmiech nie znika.
              • remez2 Re: ateistyczne Boże Narodzenie 14.12.09, 00:13
                Tak, ale w obu przypadkach mechanizm byłby taki sam. Z jednej strony
                hipotetyczna krytyka wiary, a z drugiej obchodzenie obrzędów związanych z tą
                wiarą.
                Co to znaczy hipotetyczna krytyka wiary?
                BTW - choinka - to dowód bycia akatolikiem?
                A tutaj z jednej strony publiczna krytyka instytucji i dyskredytowanie
                jej, a z drugiej prywatnie...

                Znowu pomyłka. Krytykując działanie Służby Zdrowia nie należy chodzić do
                lekarza?
                Też mi się tak zdaje, bo ten uśmiech nie znika.
                Wybacz ale on może mieć głupi uśmiech. Natomiast Ty - obsesję.
          • taziuta Re: ateistyczne Boże Narodzenie 13.12.09, 23:59
            wylogowany.pielegniarz napisał:

            > taziuta napisał:
            > > /.../ a wiara w dowolne mzimu jest lepsza od
            > > totalnego zagubienia, gdy świata zrozumieć się nie jest w stanie.

            > A Ty świat jesteś w stanie tak do końca zrozumieć?

            Do końca zapewne nie, ale też i nie mam takich ambicji. smile

            > /.../ przypomniał mi się wywiad z Napieralskim, który tak siedział
            > i walił, i walił w Kościół przez ładnych parę minut, po czym
            > zapytany czy brał ślub kościelny, uśmiechnął się głupawo,
            > jak to on i stwierdził, że nie odpowie.


            Jeśli tak odpowiedział, to głupio odpowiedział.
            Ja go nie pamiętam, ale żona mówi, że kiedyś na niego głosowaliśmy.
            Ale już nie będziemy...

      • taziuta Re: ateistyczne Boże Narodzenie 14.12.09, 10:25
        tytanya napisała:

        > Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że owo święto zostało stworzone na
        bazie rzymskiego nie widzę przeciwwskazań.
        >
        > Ludzie lubią sobie wypocząć.smile


        Dodałbym, że ateiści też mają rodziny, i też lubią się od czasu
        do czasu z nimi spotkać. Święta Bożego Narodzenia wraz z całą ich
        atmosferą i prezentami, to dobra dla takiego spotkania okazja. smile
    • ka.mu Re: ateistyczne Boże Narodzenie 14.12.09, 15:23
      W 274, ósmego dnia przed kalendami styczniowymi tzn. 25 grudnia, cesarz Aurelian
      nakazał obchodzenie nowego święta, synkretycznego kultu Sol Invictus.

      W IV wieku, w okresie gdy chrześcijaństwo zyskało w Rzymie status religii
      państwowej i zaczęło zdobywać popularność, zamiast święta Sol Invictus Kościół
      przepisał obchodzenie w tym dniu święta Bożego Narodzenia. Pierwszą zachowaną
      wzmianką o publicznym celebrowaniu tego święta jest notatka w Chronografie z 354
      r., znajdującym się w zbiorach Biblioteki Watykańskiej.

      Choinkę i prezenty wymyślono zaledwie przed chwilą, a nawet pasterkę.
      Porządny katolik powinien być na czterech mszach związanych z narodzeniem
      Chrystusa i liturgią święta. Ciekawe ilu z nich wie o tym?

      Można być niewierzącym i z przyjemnością obchodzić Boże Narodzenie. Np. dlatego,
      że tak było w dzieciństwie, kiedy się jeszcze nie wiedziało nic o wierze i
      niewierze.
      Dlatego Olgo zbyt pochopnie się dziwujesz i narzekasz na brak konsekwencji.

      Byłam raz na Święta u dalszej rodziny, zaproszono też przyjaciółkę córki. Ta
      panna była z domu ateistycznego i nigdy Świąt nie widziała. Bardzo jej się
      podobało, a wymiar duchowy nie wiem czy zauważyła - chyba ginie wśród rozkoszy
      podniebienia, prezentow, śpiewów, pasterki, śniegu.
      • olga_w_ogrodzie Re: ateistyczne Boże Narodzenie 15.12.09, 11:40
        ka.mu napisała:

        > Dlatego Olgo zbyt pochopnie się dziwujesz i narzekasz na brak
        konsekwencji.

        ani nie narzekałam, ani nie dziwowałam się.

        pochwaliłam jedynie świadków Jehowy za konsekencję,
        a odpowiedzi na pytanie o przyczyny obchodów świąt przez ateistów,
        sama w zasadzie udzieliłam pisząć o oprawie świąt czy okazji do
        spotkań rodzinnych.

        a tak całkiem szczerze, to wątek założyłam nieco chcąc niewierzących
        sprowokować - broń Boże nie dlatego, że komukolwiek prawa do
        świętowania odmawiam.
        • damakier1 No Olgo - jak szczerze, to szczerze! 15.12.09, 17:33
          Wierzę, że nie miałaś złych intencji, ale wyszło, jak wyszło. W
          pierwszym poście piszesz:
          "gdy pytać [niewierzących] czemu obchodzą te święta, skoro w Boga
          nie wierzą, się tradycją zasłaniają."
          Powiedz mi, jak rozumieć zasłanianie sie tradycją, jak nie
          to, że tak za bardzo to ci niewierzacy na obchodzenie tych Świąt
          przyzwolenia nie mają. A jak już, to nich się chociaż czymś zasłonią.

          Albo:
          "w tym wszystkim, w takim razie, za konsekwentną i uczciwą muszę
          uznać moją znajomą - świadka Jehowy. wychowana była w wierze
          katolickiej, święta obchodziła, ale, gdy została świadkiem Jehowy,
          konsekwentnie i zdecydowanie zrezygnowała razem z rodziną z
          celebrowania świąt, imienin etc."
          W czym wszystkim? - pytam się Olgo - w tym całym
          niekonsekwentnym zapalaniu przeze mnie świeczek na choince i
          dzieleniu się opłatkiem?
          Ten przykład z Twoją znajomą jest zresztą chybiony, bo czyż nie na
          tym przejście na czyjąś wiarę polega, że się zaczyna stosować reguły
          w tej wierze obowiązujące porzucając dotychczasowe? Gdyby Twoja
          znajoma tej konsekwencji nie wykazała, to po prostu Świadkiem ehowy
          by nie została. Niewierzący na nic nie przechodzi i do niczyich
          obyczajów nie musi sie naginać ani żadnych przyjętych przez siebie
          porzucać.

          > a tak całkiem szczerze, to wątek założyłam nieco chcąc
          niewierzących
          > sprowokować - broń Boże nie dlatego, że komukolwiek prawa do
          > świętowania odmawiam.
          Pewnie, że nie odmawiasz, ale tak całkiem szczerze to wyszło nie
          tyle, że chcesz sprowokować, ile, że każesz się wytłumaczyć.

          A ja się wreszcie doprosiłam, żeby mi lampki na świerczku przed
          domem założyli i teraz, jak to piszę, mam cudny świateczny widok z
          okna.



          • taziuta Re: No Olgo - jak szczerze, to szczerze! 15.12.09, 18:50
            damakier1 napisała:

            > A ja się wreszcie doprosiłam, żeby mi lampki na świerczku przed
            > domem założyli i teraz, jak to piszę, mam cudny świateczny widok z
            > okna.

            15 lat temu na klombie przed domem posadziliśmy świerk srebrny,
            śliczną, małą choinkę, właśnie po to by mieć na czym na Gwiazdkę
            wieszać światełka. Tak gdzieś ok. roku 2000 zleniłem się i nie
            zdjąłem ich po świętach, tłumacząc, że za rok będą jak znalazł.
            I były! smile

            I rok później podobnie, były jak znalazł, ale na rok 4-ty przestały
            świecić. Rosnące drzewo pozrywało druciki, które dwa lata temu w
            końcu powycinaliśmy, i od tamtej pory już nie wieszamy światełek,
            bo świerk już jest wyższy od domu... uncertain
          • olga_w_ogrodzie Re: No Olgo - jak szczerze, to szczerze! 15.12.09, 20:18
            damakier1 napisała:

            > Wierzę, że nie miałaś złych intencji, ale wyszło, jak wyszło. W
            > pierwszym poście piszesz:
            > "gdy pytać [niewierzących] czemu obchodzą te święta, skoro w Boga
            > nie wierzą, się tradycją zasłaniają."
            > Powiedz mi, jak rozumieć zasłanianie sie tradycją, jak nie
            > to, że tak za bardzo to ci niewierzacy na obchodzenie tych Świąt
            > przyzwolenia nie mają. A jak już, to nich się chociaż czymś
            zasłonią.

            bo jednak trochę byłam ciekawa czemu niektórzy obchodzą, uznają
            święta, które mają związek z narodzinami Jezusa albo - wielkanocne -
            ze zmartwychwstaniem, w które to rzeczy nie wierzą.

            i przecież jest tak -
            niektórzy zasłaniają się, inni podpierają, albo tłumaczą zasadność
            obchodzenia przez siebie tych świąt,
            albo niczego nie tłumaczą sobie czy innym, bo wszak nie muszą
            i sami się nigdy nie zastanawiali czemu obchodzą, bo zawsze w ich
            rodzinach obchodzono i było to naturalne.

            tak uważam, ale wolałam, by o tym powiedziały osoby niewierzące,
            więc stworzyłam wątek.

            za "zasłanianie się" przepraszać nie będę, bo tacy, którzy się
            zasłaniają też są.
            >
            > Albo:
            > "w tym wszystkim, w takim razie, za konsekwentną i uczciwą muszę
            > uznać moją znajomą - świadka Jehowy. wychowana była w wierze
            > katolickiej, święta obchodziła, ale, gdy została świadkiem Jehowy,
            > konsekwentnie i zdecydowanie zrezygnowała razem z rodziną z
            > celebrowania świąt, imienin etc."
            > W czym wszystkim? - pytam się Olgo - w tym całym
            > niekonsekwentnym zapalaniu przeze mnie świeczek na choince i
            > dzieleniu się opłatkiem?

            tak.
            w tym wszystkim - we wszystkich tych obchodach o ile traktowane są
            przez osobę niewierzącą jako religijne rytuały, a nie rodzinne
            tradycje.

            > Ten przykład z Twoją znajomą jest zresztą chybiony, bo czyż nie na
            > tym przejście na czyjąś wiarę polega, że się zaczyna stosować
            reguły
            > w tej wierze obowiązujące porzucając dotychczasowe? Gdyby Twoja
            > znajoma tej konsekwencji nie wykazała, to po prostu Świadkiem
            ehowy
            > by nie została. Niewierzący na nic nie przechodzi i do niczyich
            > obyczajów nie musi sie naginać ani żadnych przyjętych przez siebie
            > porzucać.

            baaardzo wielu ateistów, wg mnie, to ludzie , którzy wiarę
            porzucili - nie byli niewierzący od zawsze.
            odejście od wiary w ogóle mi przypomina nieco przejście na inną
            wiarę.
            zarzuca się przy tym dość łatwo zwyczaj chodzenia w niedzielę do
            kościoła, ale trudniej rezygnuje z rzeczy, które jakoś tam z religią
            i wiarą się wiązą, ale i z przyjemnością też.
            znam, np. ateistów, którzy brali ślub kościelny ze względu na jego
            spektakularność większą, niż śluby w USC.
            >
            > > a tak całkiem szczerze, to wątek założyłam nieco chcąc
            > niewierzących
            > > sprowokować - broń Boże nie dlatego, że komukolwiek prawa do
            > > świętowania odmawiam.
            > Pewnie, że nie odmawiasz, ale tak całkiem szczerze to wyszło nie
            > tyle, że chcesz sprowokować, ile, że każesz się wytłumaczyć.
            >

            niczego nikomu nie kazałam i nie każę.
            po prostu poruszyłam jakiś interesujący mnie temat.

            > A ja się wreszcie doprosiłam, żeby mi lampki na świerczku przed
            > domem założyli i teraz, jak to piszę, mam cudny świateczny widok z
            > okna.
            >
            no i ślicznie.
            i nie widziałabym ŻADNEGO POWODU, by z Tobą nie usiąść przy
            wigilijnym stole i nie podzielić się opłatkiem.

            raz mój Ś.P. Tata - ateista przyjechał do mnie na Boże Narodzenie.
            pierwszy raz razem obchodziliśmy święta.
            i nie było w Nim fałszu, gdy siedział z nami przy stole i dzielił
            się opłatkiem, bo nie robił tego z powodu obłudy czy pseudowiary ale
            dlatego, że wszystko to było dla niego symbolem łączności z rodziną -
            ze mną, moim synem i mężem.
            • damakier1 Re: No Olgo - jak szczerze, to szczerze! 15.12.09, 21:30
              Nie ma co spierać się o poszczególne sformułowania. Napisałam
              przecież, że wierzę w Twoje dobre intencje. Ale jakoś Ci tak wyszło
              to rozpoczęcie wątku, że niepewnie się poczułam w tych wszystkich
              swoich świątecznych poczynaniach. No i, jak widać, nie byłam jedyna.
              Oczywiście żadne przepraszanie za "zasłanianie się" nie jest
              potrzebne, po prostu uważam, że wyraziłaś się niefortunnie, a Ty
              uważasz, że w porządku. No i dobra.
              Cieszę się, że nie znajdujesz żadnego powodu (i to aż dużymi
              literami) by nie podzielić się ze mną opłatkiem przy wigilijnym
              stole. Ja przy Wigilii na pewno o Tobie ciepło i serdecznie pomyślę
              (jak i jeszcze o paru innych miłych memu sercu forumowych znajomych).

              Najlepszą odpowiedź na pytanie w temacie wątku dałaś Ty sama:

              > raz mój Ś.P. Tata - ateista przyjechał do mnie na Boże Narodzenie.
              > pierwszy raz razem obchodziliśmy święta.
              > i nie było w Nim fałszu, gdy siedział z nami przy stole i dzielił
              > się opłatkiem, bo nie robił tego z powodu obłudy czy pseudowiary
              ale
              > dlatego, że wszystko to było dla niego symbolem łączności z
              rodziną -
              > ze mną, moim synem i mężem.

    • hummer Jak nie obchodzić skoro to święta państwowe :) 14.12.09, 15:26
      olga_w_ogrodzie napisała:

      > wiele osób znam zwących siebie ateistami od zawsze.
      > ale od zawsze też obchodziły one i Boże Narodzenie, i Wielkanoc.
      > gdy pytać czemu obchodzą te święta, skoro w Boga nie wierzą, się
      > tradycją zasłaniają.

      Nie mówiąc już o Bożym Ciele, które wypada w środku tygodnia. Cała Polska świętuje, prócz pracowników służb. smile

      Jest nawet stosowna Ustawa, że należy świętować a nie pracować smile
    • gat45 Re: ateistyczne Boże Narodzenie 15.12.09, 16:15
      Ze strony niewierzących to chyba nie jest świętowanie narodzin
      bożych, tylko wykorzystanie dni ustawowo wolnych.

      Równie dobrze można by Ciebie zapytać, dlaczego katolicy łamią się
      opłatkiem nawet z tymi, którym w głębi serca źle życzą. Przecież nie
      powinni. Ani źle życzyć, ani się łamać. Niekonsekwencji nie brak ani
      wierzącym, ani ateistom.

      A na mszę można pójść na przykład dla pięknej muzyki. W Polsce to
      nie jest częste zjawisko, niestety. Ale kiedyś spędziłam Wielki
      Tydzień w Wiedniu latając od jednego kościoła do drugiego na
      wszystkie nabożeństwa pasyjne, na które udało mi się załapać (nie na
      wzystkie, bo niektóre nakładaly się na siebie czasowo).
      • humbak Re: ateistyczne Boże Narodzenie 16.12.09, 07:11
        > Równie dobrze można by Ciebie zapytać, dlaczego katolicy łamią się
        > opłatkiem nawet z tymi, którym w głębi serca źle życzą. Przecież nie
        > powinni. Ani źle życzyć, ani się łamać. Niekonsekwencji nie brak ani
        > wierzącym, ani ateistom.

        No co też szanowna Gat opowiada? Oczywiście że się katolicy powinni z wrogami łamać. Tylko życzenia powinny być szczere a z tym już gorzej bywa.



        > A na mszę można pójść na przykład dla pięknej muzyki. W Polsce to
        > nie jest częste zjawisko, niestety. Ale kiedyś spędziłam Wielki
        > Tydzień w Wiedniu latając od jednego kościoła do drugiego na
        > wszystkie nabożeństwa pasyjne, na które udało mi się załapać (nie na
        > wzystkie, bo niektóre nakładaly się na siebie czasowo).

        No marnie jest. Na szczęście w niektórych świątyniach powraca się do chorałów fajowych starych. Tylko że przyswojenie tych wszystkich AaAAAaaAaa i EeeEEEEEeeeeeeEEEee zazwyczaj trwa aż do momentu gdy się zmienia melodięsmile
        • gat45 Re: ateistyczne Boże Narodzenie 16.12.09, 07:41
          humbak napisał:

          >
          > No co też szanowna Gat opowiada? Oczywiście że się katolicy
          powinni z wrogami ł
          > amać. Tylko życzenia powinny być szczere a z tym już gorzej bywa.

          O to mi własnie szło. Przecież nie o sam przyziemny fakt spożycia
          opłatka, tylko o całą symbolikę, którą ten opłatek z soba niesie.


          >
          > No marnie jest. Na szczęście w niektórych świątyniach powraca się
          do chorałów f
          > ajowych starych. Tylko że przyswojenie tych wszystkich AaAAAaaAaa
          i EeeEEEEEeee
          > eeeEEEee zazwyczaj trwa aż do momentu gdy się zmienia melodięsmile

          Może trochę lepiej byłoby, gdyby w szkołach przedmiot "muzyka" czy
          jak tam się oficjalnie zwie, byłby choć ociupinkę ważny ? O ile się
          orientuję, to marniutko z tym jest.
          • humbak Re: ateistyczne Boże Narodzenie 16.12.09, 07:45
            > Może trochę lepiej byłoby, gdyby w szkołach przedmiot "muzyka" czy
            > jak tam się oficjalnie zwie, byłby choć ociupinkę ważny ? O ile się
            > orientuję, to marniutko z tym jest.

            Możliwe. Zapewne nie zaszkodziłoby też zachęcenie ludzi do lekkiego snobizmu w zakresie słuchania muzyki o nieco wyższej wartości niż Doda, czy Feel.
      • manny-jestem Re: ateistyczne Boże Narodzenie 22.12.09, 15:30
        Katolicy jak wszyscy to ludzie ulomni. Grzesza wiele i zasad swojej religii
        sluchac nie lubieja. Swieta i oplatek to okazja aby choc przez krotki okres
        czasu porzucic wasnie. Ja jeszcze w swoim zyciu nie spotkalem sie z awantura w
        Boze Narodzenie nawet miedzy ludzmi ktorzy sie nie znosza. Na ten krotki okres w
        mojej rodzinie potrafimy porzuci wasnie. A ze jestesmy ulomnymi ludzmi to tej
        dorboci czesto na dlugo nie wystarcza.

        Zas stawianie choinka i akceptacja swiatecznych zwyczaji przez ateistow dla mnie
        ma tyle sensu jakbym ja, wierzacy katolik, z jakiegos powodu zaczal obchodzic
        Ramadan.
    • digesta.st Re: ateistyczne Boże Narodzenie 16.12.09, 07:47
      Tytuł wątku
      "ateistyczne Boże Narodzenie"
      między dowcipy bym włożył:
      - schab po żydowsku
      - pępek Ewy (tej z Raju).

      A tu jeszcze garść głosów na temat

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,104280409,104280409,Kto_z_was_nie_lubi_Swiat_I_dlaczego_.html
    • dalilala Re: ateistyczne Boże Narodzenie 21.12.09, 10:21
      No dobrze, a co katolickiego, czy chrześcijańskiego jest np. w choince? Dlaczego
      czcimy (większość z nas, zarówno chrześcijanie, jak i ateiści) ten pogański totem?

      I na ile święta chrześcijańskie są naprawdę chrześcijańskie, a na ile zagarnęły
      dawne pogańskie święta w procesie chrystianizacji?

      Trochę na ten temat tutaj: en.wikipedia.org/wiki/Christianization

      Pozwolę sobie przytoczyć jeden cytat z powyższej strony:

      "Several Christian feasts occupy moments in the year that were formerly devoted
      to pagan celebrations. Familiar examples are the Roman Saturnalia, converted to
      Christmas, the festivities of Yule in northern Europe, the name of Eostre
      converted to English "Easter" to identify the Paschal festival, the celebration
      of Midsummer Day as the birthday feast of John the Baptist, and the celebrations
      of the Feast of the Lemures and of Celtic Samhain combined and transferred to
      the eve of All Saints' Day a.k.a. Halloween"

      Nie twierdzę, że znam odpowiedzi, bynajmniej smile

      Ale myślę, że zanim zadamy komuś pytanie, zanim podzielimy ludzi na
      "konsekwentnych i uczciwych" oraz "zasłaniających się tradycją",warto szczerze
      zadać kilka pytań również samemu sobie.

      Pozdrawiam pogańsko-świątecznie!
      • olga_w_ogrodzie Re: ateistyczne Boże Narodzenie 22.12.09, 02:42

        dalilala napisała:

        > No dobrze, a co katolickiego, czy chrześcijańskiego jest np. w
        choince? Dlaczeg
        > o
        > czcimy (większość z nas, zarówno chrześcijanie, jak i ateiści) ten
        pogański tot
        > em?

        /.../

        > Ale myślę, że zanim zadamy komuś pytanie, zanim podzielimy ludzi na
        > "konsekwentnych i uczciwych" oraz "zasłaniających się
        tradycją",warto szczerze
        > zadać kilka pytań również samemu sobie

        jakże sprawnie i ochoczo mozna przeinaczać, kpić.
        męczące to.

        będę sama.
        bez choinki, bez Wigilii.
        mam nadzieję, że z Bogiem za to i, że, kimkolwiek On, to jest dobry.
        • damakier1 Re: ateistyczne Boże Narodzenie 22.12.09, 17:33
          Olgo, wiem, że z Wigilią jakoś tak jest, że żeby nie wiem jak
          dzielny był człowiek, gdy mu przyjdzie samotnie być w Wigilię, to
          smutek i żal go dopadają. Sama taką samotną Wigilie przeszłam i
          pamiętam, że choć ze wszech sił pragnęłam mą żałość wypłakać, nie
          udało mi się wydusić choc jednej łzy. Więc życzę Ci tak: - jak by
          nie było, gdy smutek Cie dopadnie raczej popłacz sobie, a nie daj
          się ani smutkowi ani lękom wrednym dopaść. Wiedz, że myślę o Tobie w
          tym przedświątecznym czasie, a i w Wigilię pomyślę z wielką
          serdecznością, więc choć na ten sposób tak zupełnie sama nie
          będziesz. Z Bogiem będziesz na pewno i na pewno będzie dla Ciebie
          dobry, bo Bóg jest zawsze z dobrymi ludźmi i jest dla nich dobry.
          Nawet, jeśli tak na prawdę to Go nie ma.
    • glyda Re: ateistyczne Boże Narodzenie 22.12.09, 14:58
      Nie rozumiem, dlaczego ateiści którzy obchodzą Święta robią niedobrze. Ja się uważam z ateistkę i obchodzę Święta. Dla mnie obchodzenie Świąt jest tak samo ważne jak dla ludzi wierzących. I co, ja teraz nie mogę obchodzić Świąt, spotykać się z rodziną bo jestem ateistką?
      • olga_w_ogrodzie Re: ateistyczne Boże Narodzenie 22.12.09, 22:08
        glyda napisała:

        > Nie rozumiem, dlaczego ateiści którzy obchodzą Święta robią
        niedobrze
        .
        > Ja się uważam z ateistkę i obchodzę Święta. Dla mnie obchodzenie
        Świąt jest tak
        > samo ważne jak dla ludzi wierzących. I co, ja teraz nie mogę
        obchodzić Świąt,
        > spotykać się z rodziną bo jestem ateistką?

        a ktoś Ci powiedział, że robisz niedobrze i świąt nie możesz
        obchodzić czy też może chcesz koniecznie być ateistką prześladowaną
        z powodu obchodzenia świąt ?
        • jola.iza1 Re: ateistyczne Boże Narodzenie 22.12.09, 22:33
          Olgo Miła, powolutku??
          Choinka niemiecka od Odyna ponoć?? No wieszali Germanie na drzewie ofiary ku
          czci, jak my bombki??
          Ten talerz pusty i potrawy bardzo pogańskie??
          W okresie święta przesilenia należało o zmarłych pamiętać. Stąd talerz i mak i
          kasza i takie inne??
          W VI wieku zaczęło działać święto Bożego Narodzenia , zatem wybacz, ktoś tu
          komuś ukradł??
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka