wątek anty-absolutystyczny

27.12.09, 22:02
w tamtym nich sobie deliberują otrzepani czyli ci, którzy dziecko widzieli
przez bibułkę.

a to wątek dla matek i ojców


Puszczam Kaję na lekcje religii.

Ona chce chodzić. Domyślam się przyczyn - niechodzenie równa się odrzucenie.
Dziadek ją wozi na te wszystkie kościelne szopki - nienawidzi siostry którą ją
"uczy" (cała szkoła jej nienawidzi)i już miałam setki sesji pod tytułem - nie,
nie chce chodzic na religię1! ta siostra nas straszy!!! ona jest okropna!!!

i na wywiadówkach jest to samo

wszyscy wiedzą że ta baba to wiedźma ale nikt jej nie wymieni bo kuria ją
przysłała

i nadal będzie straszyć nasze dzieci


mówię do niej - nie chcesz chodzić na religię? jutro zadzwonię do szkoły i nie
będziesz chodzić. A ona na to, że to niemożliwe, bo wszyscy z jej klasy chodzą.

i że wytrzyma


i tak dobrze że ich nie bija linijką po rękach


    • humbak Re: wątek anty-absolutystyczny 27.12.09, 22:05
      Mamy porażająco odmienne doświadczenia dotyczące religii w szkołach. Co ciekawe jak przypuszczam oboje uważamy że w szkole być religii nie powinno.
      • ex.mila Re: wątek anty-absolutystyczny 27.12.09, 22:12
        humbak napisał:

        > Mamy porażająco odmienne doświadczenia dotyczące religii w szkołach. Co ciekawe
        > jak przypuszczam oboje uważamy że w szkole być religii nie powinno.


        Nie wiem jakie ty miałes doświadczenia. Widocznie jestem duzo starsza, bo ja się
        nudziłam w przykościelnych salkach. ale miałąm dosłownie dwa kroki od domu
        (dosłownie) więc moim rodziccom nie trudno było mnie wykopać.

        i ten potworny strach, że kogoś nie dopuszczą do komunii/bierzmowania

        zastanawiam się tylko dlaczego rodzice uczestniczyli w tym procederze
        zastraszania własnych dzieci. doskonale wiedzieli, że wszystkich dopuszczą.

        nawet dziecko mao z siostrą michaela jacksona
        • ex.mila Re: wątek anty-absolutystyczny 27.12.09, 22:12
          byleby sowicie opłacić
        • humbak Re: wątek anty-absolutystyczny 27.12.09, 22:21
          Albo Michela Jacksona z córką Elvisawink Wybacz żarcik- w tym wątku nie na miejscu, ale i tak zostawię.
          Najwyraźniej dużo starsza. Ja już w podstawówce załapałem się na religię w szkołach. I dość szybko zniknęło poważne go niej podejście, mimo że byłem i jestem osobą wierzącą. Co więcej niewiele było osób które traktowały ją poważnie. To raczej te osoby miały problem z akceptacją.
          • ex.mila jestem na ciebie obrażona 27.12.09, 22:24
            nie znałeś mnie od tej strony? żałuj

            ale wklejanie zdjęć mao w odpowiedzi na moje wątpliwosci to wielkie przegięcie
          • ex.mila Re: wątek anty-absolutystyczny 27.12.09, 22:25

            > Najwyraźniej dużo starsza.

            ?

            Ty naprawdę jakiś nieprzytomny jesteś.
            • humbak Re: wątek anty-absolutystyczny 27.12.09, 22:35
              Najwyraźniej. Ty natomiast bardzo emocjonalna. To nie zarzut.
              • ex.mila Re: wątek anty-absolutystyczny 28.12.09, 00:01
                humbak napisał:

                > Najwyraźniej. Ty natomiast bardzo emocjonalna. To nie zarzut.


                Tak. Powiedz jeszcze, że komplement. trójka z minusem to w końcu dobra ocena.
                • humbak Re: wątek anty-absolutystyczny 28.12.09, 10:21
                  Cecha to cecha. W jednych sytuacjach się przydaje w innych przeszkadza.
                  • ex.mila Re: wątek anty-absolutystyczny 28.12.09, 10:37
                    humbak napisał:

                    > Cecha to cecha. W jednych sytuacjach się przydaje w innych przeszkadza.

                    nie moge sie z toba nie zgodzic
    • damakier1 A mogę jako babcia? 28.12.09, 00:00
      ex.mila napisała:

      > w tamtym nich sobie deliberują otrzepani czyli ci, którzy dziecko
      widzieli
      > przez bibułkę.
      >
      > a to wątek dla matek i ojców
      >
      Jestem stara i mogę Wam zrobić rys historyczny. Kiedy zaczynałam
      szkołe, religia była przy kościołach i tam chodziło sie na
      katechezę. ALe w pewnym momencie, w końcówce lat 50. religia na
      moment do szkól weszła. Ja byłam wtedy w klasie ósmej (1. liceum) i
      pamiętam, że powszechnie tosmy sobie jaja z tej religii robili. Albo
      się wygłupiało, albo zwiewało. Wagarowanie musiało byc powszechne,
      bo jak ktoś dużo zwiewał, to do domu przychodziło zawiadomienie
      pisane na maszynie przez kalkę o treści Zawiadamiam, że
      syn/córka ......... opuścił ..... lekcji religii
      . No to musiało
      być nagminne, skoro aż takie druczki były przygotowane.Ja przestałam
      chodzic po roku, a zaraz potem religia znów wróciła do kościoła.
      Moja córka na religie chodziła przy kościele (głównie ze względu na
      prośby mojej mamy) tylko gdzieś do piątej klasy, potem juz nie
      chciała i, gdy religia do szkoły wróciła, nie chodziła. Przewrót
      ustrojowy zastał ją w liceum i zabawnie wyszło, bo jednego roku
      byłam wzywana do szkoły za to, że moja córka nie brała udziału w
      pochodzie 1.majowym, a nastepnego roku wezwano mnie do tej samej
      szkoły za to, że nie poszła na jakąś procesję.
      Wnuczek mój od początku na religię nie chodzi. W pierwszej klasie
      był jedyny, a teraz doszło jeszcze dwoje dzieci i jest ich trójka.
      Żadnego z tego powodu odrzucenia nie doznaje przeciwnie, jest ważny,
      bo wszyscy muszą, a on nie.

      Myślę, że gdyby na religię przestano posyłać dzieci na siłę, tylko
      dlatego, żeby nie odstawały od grupy, to problemy rozdziału Koscioła
      od państwa, krzyży w klasach itp.rozwiązałyby sie prędzej niż się
      spodziewamy bez żadnych specjalnych ustaw sejmowych.



      • ex.mila Czy mogę jako 28.12.09, 00:05
        przyszła babcia? to już naprawdę niedługo. 10 lat? u mnie w rodzinie same
        młodociane mamy. Naprawdę. Taka rodzinna tradycja. Niechlubna.


        Już ci to kiedyś pisałam oddam 10 lat życia za możliwość przyjaźnienia się z
        tobą. I podtrzymuję.
        • damakier1 Re: Czy mogę jako 28.12.09, 00:37
          Za 10 lat, to jakby co, będziesz babcią młodą, ale nie taką znowu
          młodocianą. Czemu uważasz, że to tradycja niechlubna?

          Tymi latami to tak beztrosko nie szafuj, bo to tak szybko popyla, że
          zaraz każdego dnia będzie szkoda. Ja bez żadnych targów czuje sie z
          Tobą w przyjaźni, a własciwie to Cie poniekąd mentalnie ucórczyłam
          (co tez zdaje sie kiedyś juz gdzieś pisałam).
    • ex.mila Re: Czy mogę jako 28.12.09, 00:41
      nie chcę na public

      dlatego nic więcej nie napiszę

      znajdź mi ten wiersz...bo nie zasnę

      dwie ojczyzny słonimskiego
      • damakier1 Mówisz, i masz 28.12.09, 01:07
        Dwie ojczyzny

        W twojej ojczyźnie karki się zgina

        Przed każdą władzą,

        Dla zwyciężonych - wzgarda i ślina,

        Gdy ich na kaźń prowadzą.



        W twojej ojczyźnie gdyś hołdy składał -

        Przed obce trony.

        W ojczyźnie mojej, jeśli kto padał,

        To krwią zbroczony.


        W ojczyźnie twojej do obcych w wierze

        Bóg się nie zniża.

        Moja ojczyzna świat cały bierze

        W ramiona krzyża.

        W twojej ojczyźnie sławnych portrety,

        Tom w etażerce.

        W mojej ojczyźnie słowa poety

        Oprawne w serce.



        Chociaż ci sprzyja ten wieczór mglisty

        I noc bezgwiezdna,

        Jakże mnie wygnasz z ziemi ojczystej,

        Jeśli jej nie znasz?

        1938 r.


        • ex.mila ni wiem co mi jest 28.12.09, 01:09
          nigdy nie byłam przesadną patriotką

          ale ten wiersz mnie po prostu rozwala
        • ex.mila Re: Mówisz, i masz 28.12.09, 01:11
          oczywiscie ryczę jak bóbr

          to wina twoja i ave

          no ukochałam sobie słonimskiego

          tak do łez
    • hummer Myślę, że coś nie działa na linii rodzic-dziecko 28.12.09, 17:13
      ex.mila napisała:
      > Puszczam Kaję na lekcje religii.
      >
      > Ona chce chodzić. Domyślam się przyczyn - niechodzenie równa się odrzucenie.

      Dziecko będzie silne, jeśli w domu ma wsparcie. Będzie lemingiem, jeśli w domu nie ma wsparcia.

      Byłem złym dzieckiem. Na przełomie naście-dzieścia lat zjawiałem się w domu dwa razy do roku. Ale wiedziałem, że co bym nie zrobił. Dom rodzinny jest moim domem. A, że nie chciałem w nim mieszkać to inna sprawa.

      Do dziś dziwię się rodzicom, że nie kochali mnie mniej w okresie zawirowań. Mało tego kochali mnie bardziej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja