Dzień Kota, przez duże 'k' :)

17.02.10, 10:40
Dzień Kobiet, Dzień Babci, Mamy, Dziadka, Ojca (chrzestnego),
a teraz jeszcze Dzień Kota. Zbiorowy świr... smile

deser.pl/deser/1,97052,7569078,Historia_na_Dzien_Kota__kotka_adoptowala_wiewiorke.html
    • yoma Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 11:17
      Odlewnika, Hutnika, Pracownika Transportu Miejskiego... smile
    • tytanya Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 13:44
      Oczywiście,że Wielką Literą.smile
    • veglie Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 14:25
      www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/jak-ugotowac-kota,53752,1
      • tytanya Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 14:37
        Swego czasu bohaterowie pewnej powieści zjedli znajomego jamnika,
        ale to były ciężkie czasy.crying
        • taziuta Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 14:41
          tytanya napisała:

          > Swego czasu bohaterowie pewnej powieści zjedli znajomego jamnika,
          > ale to były ciężkie czasy.crying

          No, o buldożka francuskiego nie było wówczas tak łatwo jak dziś...

          smile
          • veglie Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 14:52
            ...pokazuje jak skórę ściągnąć..... www.youtube.com/watch?v=muDGz851jd8
      • taziuta Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 14:46
        veglie napisał:

        > /.../ jak-ugotowac-kota...

        Brak przepisu... sad

        Swoją drogą, nie rozumiem tego oburzenia. Kot to zwierzę jak każde
        inne. Psy się je, to czemu kotów (hodowanych specjalnie dla jakości
        ich mięsa) miałoby się nie jeść?

        W czym prosiaczek, albo szczeniaczek miałby być 'lepszy' od kotka?
        Ktoś potrafi wytłumaczyć?

        P.S.
        Uwielbiam jagnięcinę, a popatrzcie jakie to przeurocze zwierzątka,
        póki żyją... smile
        • tytanya Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 14:48
          I dlateego nie jadam jagniąt i cieląt.tongue_out
          • taziuta Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 14:50
            tytanya napisała:

            > I dlateego nie jadam jagniąt i cieląt.tongue_out

            Im większe zwierzę, tym większa szkoda, na logikę...
            • tytanya Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 15:00
              Owszem, tygrysów i słoni żal.smile
          • yoma Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 16:15
            Słusznie, jagnię jedzie, a cielę w ogóle nie ma smaku...
            • taziuta Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 17:04
              yoma napisała:

              > Słusznie, jagnię jedzie, a cielę w ogóle nie ma smaku...

              Jagnię się marynuje, w cytrynie, czosnku i rozmarynie, i nie jedzie,
              a cielę przyprawia się do smaku przyprawami. Do tego one służą. smile
              • yoma Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 18.02.10, 14:51
                Przyprawa ma wzmacniać smak albo z nim współgrać, albo cokolwiek,ale nie
                zastępować smile
        • veglie Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 14:56
          Latem jak będziesz krążył yachtem w mojej okolicy weź Burasa lub innego
          zewnętrznego.........big_grin
          • taziuta Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 15:04
            veglie napisał:

            > Latem jak będziesz krążył yachtem w mojej okolicy weź Burasa lub
            > innego zewnętrznego.........big_grin

            Buras i Bonifacy to stare kociska, pewnie łykowate.
            Ale do lata podrośnie już wiosenna kocina, to trochę nałapię. smile
            • hummer Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 17:35
              taziuta napisał:

              > veglie napisał:
              >
              > > Latem jak będziesz krążył yachtem w mojej okolicy weź Burasa lub
              > > innego zewnętrznego.........big_grin
              >
              > Buras i Bonifacy to stare kociska, pewnie łykowate.
              > Ale do lata podrośnie już wiosenna kocina, to trochę nałapię. smile

              By być w zgodzie z naturą zawsze można jeść padlinę. Taka hiena całkiem dobrze
              się na niej prowadzi smile

              Dodać przypraw, zmacerować i obiadek jest. Można nawet teściową zaprosić na
              degustację.
              • taziuta Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 17:39
                hummer napisał:

                > By być w zgodzie z naturą zawsze można jeść padlinę...

                Była jakaś książka, nie pamiętam tytułu, bohaterem był były
                gubernator, który żył w buszu gdzieś na Florydzie (chyba) i żywił
                się tym co znalazł przejechane na szosie...
                Palinożerca jako żywo. smile
                • hummer Re: Dzień Kota, przez duże 'k' :) 17.02.10, 17:50
                  taziuta napisał:

                  > hummer napisał:
                  >
                  > > By być w zgodzie z naturą zawsze można jeść padlinę...
                  >
                  > Była jakaś książka, nie pamiętam tytułu, bohaterem był były
                  > gubernator, który żył w buszu gdzieś na Florydzie (chyba) i żywił
                  > się tym co znalazł przejechane na szosie...
                  > Palinożerca jako żywo. smile

                  Ludzie to chyba jednyny gatunek, który zabija najzdrowsze osobniki. Cała fauna
                  mięsożerna poluje albo na sztuki głupie, albo na chore.
        • damakier1 Znam przepis na sok z kota 17.02.10, 18:22
          taziuta napisał:

          > > /.../ jak-ugotowac-kota...
          >
          > Brak przepisu... sad

          Jak ugotować, to nie wiem, ale znam, kiedyś bardzo popularny,
          przepis na sok z kota:
          zakopuje się w ziemi całego kota tak, żeby tylko koniuszek ogona
          wystawał. Czeka się dwa tygodnie, odcina sterczący koniuszek ogona,
          wsadza się słomkę - i smacznego!
    • jola.iza1 Re: Należy się Kotu, jak Psu cień:) 17.02.10, 16:09
      www.youtube.com/watch?v=mi20sctEC2w&feature=channel
    • hummer Inocenty VIII 17.02.10, 18:10
      Taziuta jak Inocenty VIII nie jest marynarzem. smile

      Kot w czasach średniowiecza

      W średniowieczu sytuacja kotów gwałtownie się zmieniła. Kościół chrześcijański, walczący z pogańskimi wierzeniami, chciał wytępić koty, zwłaszcza czarne. Kolor ten bowiem symbolizował zło, mrok, siły ciemności, zagrożenie i śmierć. W tamtych czasach zwierzę tę zaczęto uważać za wcielenie szatana. W 1484 r. papież Innocenty VIII nazwał koty „pogańskimi zwierzętami, które pozostają w związku z diabłem” i zapoczątkował tym samym trwający stulecia okres prześladowań tych zwierząt. Według niektórych teorii koty były samymi czarownicami. Jak głoszono z kościelnych ambon, czarownice przemieniały się w czarne koty by pod osłoną nocy spotykać się z diabłem i czynić zło. Nicholas Remy, szesnastowieczny sędzia, który przewodniczył ponad setce procesów o czary, twierdził że niemal wszystkie czarownice, z którymi się zetknął, z łatwością potrafiły przemienić się w kota, by dostać się do czyjegoś domu.

      Najczęstszą rolą, jaką przypisywano kotu, była rola famulusa. Famulus był bardziej sługą niż towarzyszem czarownicy. Miał być pomniejszym demonem, sprowadzonym przez diabła, by czynić każde zło, jakie jego właścicielka może wymyślić, począwszy od skwaszenia mleka znienawidzonej sąsiadce, poprzez wybicie bydła sołtysowi, a skończywszy na sprowadzeniu choroby, a nawet śmierci na wrogów. Podczas jednego z szesnastowiecznych procesów o czary, pewna kobieta twierdziła, że jej kot o imieniu Sathan przemawiał do niej dziwnym, tubalnym głosem, znalazł jej bogatego męża, spowodował jego późniejsze kalectwo i na jej polecenie zamordował jej sześciomiesięczne dziecko. W zachodniej Anglii świadkowie twierdzili, że widzieli, jak niewiasta zwana Potworną Czarną Wiedźmą z Fraddam unosiła się w powietrzu na ogromnym czarnym kocie, kiedy wyruszyła na poszukiwanie trucizn i magicznych ziół. Wierzono też, że kot uczestniczy wraz z czarownicami w sabatach.

      Obwiniano koty o wszelkie nieszczęścia, prześladowano je i sądzono na specjalnych procesach. Podczas świąt zrzucano je z wież kościelnych, palono na stosach, biczowano, lub topiono we wrzącej wodzie. A wszystko to „na chwałę Bożą”. Jeśli w nocy ktoś spotkał wałęsającego się kota, natychmiast próbował go brutalnie zabić. Często zamurowywano nieżywe koty w ścianach budynków – miały one odstraszać demony i złe moce. Tępiono je też, by pozyskiwać z nich leki przeciw wszelkim dolegliwościom. Wierzono, że wysuszona wątroba kota leczy kamienie pęcherzykowe, papka z kociej krwi i zwęglonej mąki jęczmiennej pomaga na świąd. Natomiast zakopany pod progiem koci ogon strzeże domowników przed chorobami.

      Kota posądzano również o wysysanie życia ze śpiących niemowląt, zjadanie trupów, rozszarpywanie gardeł śpiącym właścicielom. Uważano go także za informatora czarownic. W niektórych rejonach Szkocji wielu ludzi nie zgadzało się omawiać ważnych kwestii rodzinnych czy dzielić się sekretami w obecności kota ze strachu, że to, co powiedzą, mogłoby być później wykorzystane przeciwko nim przez wiedźmy. Zdolności doskonałego widzenia nocą oraz to, że kocie oczy świecą odbijając światło, doprowadziły natomiast do przekonania o ich jasnowidztwie. Skoro bowiem potrafią widzieć w ciemnościach, dlaczego nie miałyby czytać w ludzkich myślach albo widzieć przyszłości?

      Jedynymi Europejczykami, który zawsze darzyli koty szacunkiem, byli marynarze. Wierzyli, że przynoszą im szczęście i dobrą pogodę, a do tego chronią ładunek przed gryzoniami. Kot do dziś występuje w żargonie marynarskim: „kotek” to puszysta opaska chroniąca liny przed przecieraniem, kary zaś wymierzano „kotem o dziewięciu ogonach”, czyli biczem zrobionym z dziewięciu rzemieni.

      Od całkowitej zagłady koty uchroniła nawiedzająca średniowieczną Europę plaga szybko rozmnażających się myszy i szczurów. Szybko zapomniano o ich „diabelskim” pochodzeniu i zagoniono je do roboty. A Kościół zabronił ich zabijania pod groźbą klątwy.
Pełna wersja