taziuta
06.03.10, 18:12
Chyba się wezmę za studiowanie Konfucjusza.
Marksa w swoim czasie sobie odpuściłem, poza tym jest dziś passe
(i jak twierdzą Tim z Paczulą, nawoływał do krwawych jatek, brzydki
taki), a konfucjanizm mi się podoba, i nie budzi złych emocji.
Wręcz odwrotnie.
pl.wikipedia.org/wiki/Konfucjusz
"Z idei prawości Konfucjusz wyprowadza zasadę działania bez nagrody,
ponieważ każdy człowiek ma obowiązki, które musi wypełniać. Wartość
wynikającą z działań nie leży w efekcie, lecz w podjętym wewnętrznym
wysiłku. Należy działać wypełniając obowiązki, a efekty powierzyć
woli Niebios, losowi, przeznaczeniu (ming). Rozumieć ming znaczy
rozumieć nieuniknioność świata i w związku z tym nie zwracać uwagi
na zewnętrzne porażki lub powodzenia, a działać i wypełniać swoje
obowiązki. Efektem takiego działania jest szczęście, ponieważ
jesteśmy wolni od niepokoju o powodzenie naszych działań i od lęku
przed porażką."
A Wy, drodzy forumowicze? Czy jesteście szczęśliwymi golcami,
postępującymi wg nauk Konfucjusza, czy spoconymi szczurkami,
goniącymi za nową bryką?