taziuta
08.03.10, 20:40
Toeplitz pisze o Kapuścińskim i o PRL:
„…prawda tamtych czasów była taka, że nikt przytomny nie
traktował na serio możliwości, że państwo i ustrój, w którym
przyszło nam żyć, załamie się nagle. To, że jedynie garstka
skorumpowanych szubrawców uprawiała PRL, podczas gdy dookoła nich
stało sterroryzowane, złowrogie społeczeństwo uparcie walczące z
komuną, jest wytworem fantazji. Prawda zaś była taka, że wielu, może
nawet większość ówczesnego społeczeństwa, uważało istniejące wówczas
państwo za złe, źle rządzone i mało efektywne, co można powiedzieć o
wielu innych państwach i ustrojach, lecz nie znaczy, że nie uważano
go także za państwo jedynie możliwe. A więc takie, w ramach którego
można i trzeba spełnić swój los, urzeczywistnić swoje ambicje,
zrobić swoje możliwie najlepiej, dla siebie i dla innych. To dlatego
przecież polscy artyści filmowi np. brali nagrody na festiwalach w
Moskwie, polscy pisarze godzili się na noszenie ich książek do
cenzury, a polscy architekci starali się budować możliwie przyzwoite
domy mimo norm budowlanych, które były idiotyczne. Robili to
wszystko i mówili ci sami ludzie, których według kryteriów IPN-
owskich można dziś demaskować jako kolaborantów i sprzedawczyków, a
którzy pozostawili po sobie dorobek, dzięki któremu istnieje
ciągłość polskiej kultury i polskiego dorobku cywilizacyjnego.
Kapuściński należał do tego grona…”