wylogowany.pielegniarz
05.04.10, 20:35
Chciałbym zapytać czysto teoretycznie o pewien typ ludzi, gdyż wiem, że tacy
ludzie istnieją. Pytanie to podsunęła mi Olga swoim wątkiem na FzD. Wątek nie
jest skierowany personalnie do nikogo, bo nikt u nikogo w domu nie siedzi,
żeby mieć podstawy do oceniania innych. Niemniej jednak, jeśli ktoś uznałby,
że zalicza się do tej grupy i chciałby wyjaśnić swoje motywy, to byłoby miło.
Chciałbym wiedzieć, jak to jest, że ludzie, którzy jawnie gardzą wiarą w Boga,
jako przejawem zacofania, uważają się za lepszych i bardziej cywilizowanych od
kołtuńskich katolików, ośmieszają postawy konserwatywne, jednocześnie, jakby
nigdy nic, zasiadają z rodzinami do uroczystych śniadań wielkanocnych czy
wigilijnych kolacji.
Żeby była jasność, nie odbieram osobom niewierzącym prawa do obchodzenia wraz
z bliskimi świąt związanych z wiarą. Rozumiem doskonale, że można w nich
uczestniczyć, nie będąc osobom wierzącą, z powodu przywiązania do tradycji i
kultury. Chodzi mi jedynie o tę specyficzną grupę, która pluje na wszystkie
podstawy, na których jest to zbudowane - wiarę, tradycję, kulturowy
konserwatyzm - a sama jednocześnie bierze w tym udział.
Bo jeśli zbierze się wszystko, co tacy ludzie zarzucają tradycjonalistom, to
co można by powiedzieć o nich samych w takiej sytuacji?