wylogowany.pielegniarz
15.04.10, 23:15
Zaczęło się delikatnie, poszło z górki, a teraz jest już jazda z zamkniętymi
oczami bez trzymanki i bez żadnych hamulców. Niestety mam w tym swój udział
poprzez swój wątek i komentarze do decyzji wawelskiej. Kurna, tę decyzję nadal
uważam za błędną, pochopną, której konsekwencje mogą nam się jeszcze długo
odbijać czkawką.
Z jednej strony ludzie mogli poczuć się postawieni pod ścianą poprzez szybką i
bezdyskusyjną decyzję o pochowaniu dosyć nielubianego i kontrowersyjnego
prezydenta przy jednoczesnym żałobno-moralnym pręgierzu, który uniemożliwia w
zasadzie sprzeciw w jakiejkolwiek formie. Ale z drugiej strony patrząc, jak to
się wszystko szybko i brutalnie rozwinęło, wydaje też mi się, że spore grono
tylko czekało na dogodną okazję, żeby się rzucić na Kaczyńskiego.
Zresztą jeśli chodzi o komentatorów i zachowania mediów, to zarówno GW jak i
media prokaczyńskie z TVP na czele mają wspólny, niechlubny udział w tym
bardziej lub mniej aksamitnym wylewaniu swoich frustracji w związku z całą sprawą.
Dlatego postanowiłem już się nie udzielać do czasu pogrzebu na FK w tym
temacie, żeby znowu się nie przyłączać, nie podsycać, nie inicjować i nie
dokładać swojej cegiełki do tego wszystkiego.
Tak czy siak polecam gorąco wszystkim dzisiejszy wywiad Paradowskiej z
Januszem Czapińskim w Superstacji. Będzie pewnie kilkakrotnie powtarzany w
najbliższych dniach, jak to mają w zwyczaju. Bardzo ciekawe, ale zarazem
smutne, gorzkie i nie pozostawiające wielkich nadziei przekrojowe oceny
Czapińskiego naszego społeczeństwa, jeśli chodzi o nadzieje na jakąś większą
zmianę, która miałaby wyniknąć z tej tragedii. Bardzo ciekawie mówił o naszym
patologicznym indywidualizmie, paradoksie społeczeństwa chłopskiego,
wyposażonego jednak w mentalność szlachty sarmackiej oraz o tym, że od 50 lat
komunizmu większy wpływ na kształtowanie nas miało to, co się działo wcześniej
i że nie można dzisiejszego Polaka tłumaczyć homosovieticusem tylko bardziej
homosarmaticusem.
Zdaniem Czapińskiego nic się nie zmieni, a po zakończeniu żałoby, przez jakiś
czas może być nawet jeszcze dużo ostrzej, bo każdy będzie musiał odreagować, a
pól do sporów wokół całej tragedii jest bardzo wiele.
Przykład ze śmiercią JPII pokazuje, że Czapiński ma zapewne rację.