humbak
22.04.10, 21:40
Zobaczmy czy ktoś zobaczy w tym sens. Mamy dwa filmy. Jeden- "Finding Forrester" Gusa van Santa. W naszej opcji językowej zdaje się Szukając Siebie. Główne role Rob Brown i Sean Connery (dalej jeszcze Fahrid Abraham, Anna Paquin). Drugi "He Got Game" Spike'a Lee (Gra o Honor). Role główne Ray Allen i Denzel Washington (na dokładkę Rosario Dawson, Milla Jovovich). Do tego kompozytorzy muzyki- u van Santa Bill Frisell, u Lee Aaron Copeland.
Zestawienie robi wrażenie jak na mój gust. Filmy oba świetnie się ogląda. Tyle że tak sobie na nie patrzę, porównuję i myślę że jakoś przedstawiciel kina artystycznego jakim jest ponoć van Sant nie mógł się jakoś oprzeć by zrobić z historii, która jest znakomitą opowieścią o życiu (patrzeć na dzieło Spike'a Lee), cyniźmie, i takich tam, zrobić męczący nieco moralitet.
I sądząc po drugim filmie tego pana co go znam, pod tytułem Buntownik bez Powodu, jest to chyba częste u van Santa.
Cuś jest nie tak z kinem artystycznym, z van Santem, czy ze mną?