taziuta
26.04.10, 16:17
Wczoraj, od podwórka, panowała u nas pełna idylla. Bonifacy (ten
czarny 'zewnętrzny') leżał sobie na ławeczce, a pod nią jego pełna
miseczka, nasz Kiciuś leżał sobie na trawie, w cieniu przy płocie,
i nagle jak nie zacznie płakać. To Buras (jego miejsce i mieseczka
są od frontu budynku) przeskoczył przez płot i zaczął go bić.
I znowu biało-rude pierze latało w powietrzu. Wyskoczyłem, Burasa
pogoniłem i postanowiliśmy, że przestaniemy go karmić. Może
przestanie nas nawiedzać? Przynajmniej w lecie, gdy Kiciuś lubi
leniuchować na dworze...