Dodaj do ulubionych

Wątek filmowo-muzyczny :)

02.05.10, 13:22
Na prośbę Pielo, założony. smile

forum.gazeta.pl/forum/w,89824,110615258,110863662,Prosba_do_Taziuty_.html
Obserwuj wątek
        • humbak Re: Muzyka i film razem;) 02.05.10, 15:51
          Czy ja wiem? Fakt, Kubrick wielki jest, ale nie jedyny który potrafi odstawić tego typu sztuczkismile Choćby Jimi.
          www.youtube.com/watch?v=gFCrYT-JkrA
          www.youtube.com/watch?v=gFCrYT-JkrA
          Jeśli chodzi o Ghost Doga, to nawet lepsza była scena ze spacerem gołębi, ale nie chce mi się szukaćsmile
          Forman w Amadeuszu też miał ze dwie świetne sceny tego typu. W Dorwać Małego też by cuś się znalazło. A i w Iron Manie drugim scena w oponce ma zadatki. Tak na szybkosmile
          • wylogowany.pielegniarz Re: Muzyka i film razem;) 02.05.10, 17:22
            Tu muszę stanowczo zaprotestować!smile
            Fakt, scena z Odysei jest efektowna, ale bardzo wymowna i symboliczna. Muzyka
            jest tu doskonałym dopełnieniem obrazu i razem stanowią całą, pełną treść
            przekazu. Można by mieć wątpliwości czy nie jest za bardzo przesycona patosem,
            ale, biorąc pod uwagę film jako całość i to, czego dotyka, ja wątpliwości nie
            mam, że jest doskonała.
            Jeśli chodzi o przykładową scenę z Ghost Doga to ona jest tylko efektowna.
            Powiedziałbym nawet, że nieco efekciarska, ale niekoniecznie w negatywnym znaczeniu.

            Natomiast scena uwodzenia to już czysta poezja. Jak i cały Barry Lyndon. Być
            może uznałbym to za sztuczkę, gdyby umiejętność perfekcyjnego budowania w
            nieskończonej powolności była nieco bardziej powszechna i nie ograniczała się w
            zasadzie do Kubrickawink


            Może pieprzę trochę na wyrost, ale przecież miłość jest ślepa. Ta do Kubricka
            równieżsmile
            • humbak Re: Muzyka i film razem;) 02.05.10, 17:45
              Masz jak najbardziej rację, choć dyskutowałbym się czy scena otwierająca Down by Law jest jedynie efekciarska. Ale to bym. Obecnie wybywam. Rowerowy sezon z opóźnieniem zaczynam.
                • humbak HaHa! 04.05.10, 18:49
                  Że co?smile A poważniej- no właśnie. Fakt że rola jest inna, ale w świat wykreowany przez twórców wprowadza bezbłędnie. Znakomite podsumowanie nastroju filmu już na samym początku.
                    • humbak Re: HaHa! 06.05.10, 09:27
                      Czyli podtrzymujesz że do Kubricka mu daleeeko? Oki, nie powiem żeby Cię nie rozumiał, choć niezupełnie się zgadzam.
                      • wylogowany.pielegniarz Re: HaHa! 07.05.10, 23:37
                        Aleś się uwziął na tego Jarmuscha i czuję, że masz do niego jakąś wielką
                        słabość! Cóż, sam bardzo lubię jego klimat, a jego opowieści, te ze świata
                        przestępczego, a może przede wszystkim te, działają na mnie wręcz kojąco w
                        zderzeniu z bardzo już nużącym, postmodernistycznym podejściem do brutalności w
                        filmach.

                        Otwarcie Poza prawem jest znakomite i dużo lepsze od tego efektownego
                        kawałka z Ghost Doga, który podrzuciłeś, a do którego się odnosiłem. Czy
                        jest na miarę Kubricka? W budowaniu klimatu powiedziałbym, że tak.

                        A tak a propos - oglądałeś może Dobermana? Ja jakoś kiedyś nie dałem rady
                        przebrnąć do końca, bo mnie trochę irytował. Zastanawiam się czy może nie warto
                        byłoby teraz do tego wrócić i nie wiem czy sobie zawracać głowę z pożyczaniem
                        go. Podobał Ci się?
                        • humbak Re: HaHa! 08.05.10, 07:19
                          Taki akurat przykład dałem to ciągnę tematsmile Przyznam jednak że faktycznie Jarmusha filmy bardzo mi odpowiadają. Dlatego też zniżka formy ostatnich lat nieco mnie boli. Co do fragmentu z GD to nie przeczę że jest po prostu efekciarski. Nie bez powodu pisałem że bardziej udana była scena z gołębiami.
                          Dobermana nie widziałem. Miałem dla tego jakąś przyczynę kiedyś, ale ni cholery nie mogę sobie przypomnieć co nią było.
                          Natomiast jeśli chodzi o brutalność to obejrzałem sobie ostatnio Ninja Assassin Wachowskich. Co tu dużo gadać, film jest równie żenujący jak tytuł. Nie rekompensiją tego nawet efekty specjalne, które w lepszym wydaniu można w tej chwili dość łatwo spotkać. No ale czegóż ja wymagam od tych panów? Zresztą to co piszesz zawiera w sobie sporo prawdy. Wystarczy spojrzeć jak skończył Tarantinouncertain
                          • humbak Re: HaHa! 08.05.10, 07:21
                            Acha, przyznając Ci rację miałem na myśli iż znużenie takim podejściem do przemocy jest chyba nieco szerszym zjawiskiem i jest efektem tego jak bardzo branża filmowa przeholowała w jego kierunku.
      • humbak Sprawdziłem Formana 08.05.10, 10:28
        No i podkreśla owo porównanie finezję z jaką muzyką operuje Kubrick
        www.youtube.com/watch?v=bfuM2Ka7Lxc
        Swoją drogą był taki fajny dość żart jak to Spielberg (chyba o on, choć to akurat drugorzędne) idzie do nieba i prosi o spotkanie z Kubrickiem.
    • wylogowany.pielegniarz Re: Wątek filmowo-muzyczny :) 04.05.10, 00:25
      Właśnie obejrzałem Pachnidło. Pierwszy raz. Pierwszy i ostatni zresztą, jak mi
      się wydaje. Ludzie zachęcali, że to taki fajny film. Obejrzałem i muszę
      powiedzieć, że to jednak straszna przeciętność moim zdaniem. Film miał parę
      plusów, jak przyzwoita rola głównego bohatera, dobry Hoffman w niewielkiej roli,
      dobre tempo, bez jakichś niepotrzebnych przestojów. Tylko, że pomimo dobrego
      tempa, to jakoś tak się strasznie wynudziłem i nic mnie nie zachwyciło.
      Pozostali aktorzy jakoś nie zapadają w pamięć. To, że nawet niespecjalnie da się
      odróżnić te kobiety, to jeszcze pół biedy, bo przecież one po co innego były w
      tym filmie, ale Alan Rickman też jakiś taki niespecjalnie. Generalnie
      najbardziej podobał mi się początek, a później to już tak w równym tempie było
      coraz gorzej.
      I jeszcze słówko o zdjęciach, które to miały być niby znakomite i którymi
      wszyscy się zachwycają. Może te zdjęcia rzeczywiście robiłyby wrażenie, gdyby
      nie fakt, że w tym samym roku wyszedł Labirynt Fauna.
    • taziuta Ponownie obejrzałem Avatara 04.05.10, 23:22
      Obejrzałem Avatara na dvd, w domowym zaciszu, przy szklaneczce,
      czy dwóch whisky (zawiesiłem abstynencję, w związku z cudownym
      pojawieniem się butelczyny w moim barku), w towarzystwie żony,
      która nie widziała wcześniej tego filmu w 3D. Mi się ciągle podoba,
      ale co ciekawe, po wstępnym marudzeniu, po pierwszej godzinie, na
      dłużyzny, ostatecznie żonie również. Znaczy, dobry film, i EOT! smile
    • humbak Re: Wątek filmowo-muzyczny :) 06.05.10, 09:25
      Był ja na Szalonym Sercu. W sumie to nie powiem nikomu, by szedł na ten film. Jednak, gdy ktoś ma iść na cuś ochotę, a nie wie na co, nie jest to zły wybór. Nieźle złożona historia, z grubsza o upadku muzyka, i odrodzeniu, ale z położeniem nacisku na (hehe) karmę. Sporo całkiem fajnej muzyki, choć praktycznie wyłącznie country, więc może to być dla wielu męczące, oraz dobre role Gyllenhaal i Bridgesa. Choć jak teraz wyczytałem że była ona aż tak doceniona, to dodam, żeby się zbytnio nie napalać. Owszem, dobry styl, ale jakaś wybitna gra to to nie była. A od Bridgesa naprawdę sporo można wymagać przecież.
    • wylogowany.pielegniarz Reklama sieci wzorem Taziuty;) 07.05.10, 23:04
      A propos wątku Humbaka na temat Van Santa - dzisiaj nabyłem w Carrefourze w
      cenie 4,99zł z kilkoma innymi filmami w równie atrakcyjnych cenach. Oglądałem to
      już bardzo dawno i niewiele z tego pamiętam.

      www.filmweb.pl/f718/Za+wszelk%C4%85+cen%C4%99,1995

      Tak w ogóle to kupiłem ostatnio w Carrefourach chyba ze 20 filmów, jeśli nie
      więcej, wszystkie w supercenach i to nie jakaś szmira w stylu "Masakra w domku
      na prerii" czy "Oni atakują w nocy". Tak więc wzorem Taziuty, który reklamował
      różne sieci w kontekście picia i jadła, ja reklamuję i zachęcam do rozejrzenia
      się za filmami w sieci Carrefour. Sporo czasu grzebałem ostatnio w marketach i z
      Carrefourem w tym kontekście żadna sieć nie może się równać. Na zachętę kilka
      wyrywkowych z moich zakupów:

      Jackie Brown - 3,99
      Przełamując fale - 4,99
      Tess - 4,99
      Kolor pieniędzy - 4,99
      Blue Manhattan 4,99zł
      Wodzireja - 4,99(VCD)
      6 płyt z zebranymi filmami Chaplina z wczesnych lat 1914-1919 po 4,99 za szt.
      Informator - 9,99
      Brooklyn Boogie - 9,99
      Czas Apokalipsy - 9,99 albo 19,99, nie pamiętam teraz
      Nabyłem też całą serię(4 płyty) serialu Cienka Niebieska Linia po 4,99zł za
      płytę, gdzie w Empiku te same płyty, spakowane razem kosztują jako komplet coś
      ponad 60zł.

      I jeszcze kilka innych filmów, ale nie chce mi się teraz przeglądać.
      Tak więc polecam. Uwaga, trzeba mocno grzebać, płyta po płycie, bo to wszystko
      jest wywalone w koszach, a nie w półcewink
    • humbak Re: Wątek filmowo-muzyczny :) 15.05.10, 12:18
      No to ja tak szybko cuś bazgrnę, bo mnie właśnie unosi. Załączyłem sobie w końcu z opóźnieniem dużym nabytą płytkę Man of Light Zbigniewa Seiferta. No i łup. Miazga. Rewelacja. Fenomen. Że też on tak wcześnie zmarł. Na basie Cecil McBee, na fortepianie Joahim Kuhn, perka Billy Hart, Jesper van't Hoft. Swoją drogą smutne że nasi młodsi jazzmani mogą co najwyżej za akompaniujących takim muzykom robić, nie frontmanówsad
      A wracając do pogodniejszych myśli- kto by pomyślał że skrzypce mogą w jazzie się aż tak świetnie sprawdzić? Nasi najwięksi odeszli za szybko.
    • humbak Re: Wątek filmowo-muzyczny :) 16.05.10, 01:12
      Była w Odzi Noc Muzeów. Był Uchihasi z Morettim i Zabrodzkim w Fabryce Sztuki. Był i Humbak. I było jak zwykle gdy japońscy awangardowcy biorą się do gry- żywiołowo, jazgotliwie, niezwykle, radośnie. Kurs- jak wykrzesać z chaosu i hałasu piękno. Albowiem ładną melodyjkę w przyjaznej aranżacji to byle Piasek zagrać potrafisuspicious
      Coś dla ludzi potrafiących przebić się przez estetyczne pozory.
    • humbak Re: Wątek filmowo-muzyczny :) 16.05.10, 21:42
      Był se ja na Robin Hoodzie. No i co mam do powiedzenia? Ano Scott to dobry reżyser. Obsada filmu też niczego sobie, ale produkcja jest jedynie solidna. Napisana jest nieciekawie. Postaci mało przekonujące, bezbarwne, a historia zdecydowanie za mało przewrotna. I tyle. Bardzo krótko, bo nie ma w sumie nad czym się rozpisywać.
    • taziuta Millennium obejrzałem :) 27.05.10, 23:12
      Czytałem trylogię na bieżąco, nie mogąc się doczekać kolejnej
      części, i żałując, że Stig Larsson już niczego więcej nie napisze.
      Ale filmem jestem ciut rozczarowany. Czemuś książka zawsze jest
      lepsza!
    • humbak Poszedł Humbak na Green Zone 07.06.10, 10:28
      Ło matko... to pierwsze słowa które mi przyszły na myśl jak minęła końcówka filmu. Że duet Greengrass- Damon weźmie się za film z tak denną fabułą to nie sądziłem. Nielogiczności co nie miara, zakończenie makabrycznie patetyczne, postaci też jakieś takie wątpliwe... no cóż, nie polecam zdecydowanie. Nawet się rozpisywać nie będę.
        • wylogowany.pielegniarz Re: Oglądał ktoś Wall Street II? 05.07.10, 20:49
          Kurna, a ja byłem przekonany, że to już grali. Teraz sprawdziłem i rzeczywiście
          u nas we wrześniu, a w USA w maju. Po trailerze mam spore obawy. Zresztą jestem
          sceptyczny do kontynuacji czegoś, co było mocno osadzone i było wyrazem lat
          80-tych. Przeniesienie tamtego klimatu po prostu nie wychodzi. Wystarczy
          przypomnieć katastrofę w wykonaniu Manna, jaką była kinowa wersja Miami Vice.
          Na Coenów bym się wybrał. Szkoda, że nie grają rano, bo jakoś wolę z rana do
          kina. Zresztą teraz bieda straszna w kinach.


          p.s.
          Oglądałeś może?

          www.filmweb.pl/film/Droga-2009-419050

          Ostatnio dostałem od znajomego maila z info, że warto.
    • wylogowany.pielegniarz Incepcja 03.08.10, 02:07
      Już drugi czy trzeci dzień zabieram się do napisania czegoś na temat Incepcji.
      Moje pierwsze wrażenie po obejrzeniu tego filmu to rozdarcie pomiędzy uznaniem
      tego za hollywoodzki majstersztyk a oczekiwaniem czegoś więcej.
      Plusy tego filmu są dość oczywiste - świetnie dobrana ekipa aktorska, dobry
      montaż, znakomite tempo akcji(byłem nieco sceptyczny, widząc na dzień dobry 2 i
      pół godziny, ale nawet nie zdążyłem się obejrzeć, kiedy film się skończył). To
      od strony technicznej. Hollywoodzki majstersztyk moim zdaniem.
      Kolejnym ogromnym plusem tego filmu jest pewnego rodzaju świeżość, którą czuć,
      biorąc pod uwagę inne superprodukcje ostatnich lat, którą Incepcja niewątpliwie
      jest. Po tych wszystkich sequelach, prequelach, remake'ach, chujach mujach
      dzikich wężach, ciągniętych za uszy dla czystej żądzy zysku, zawiało nieco
      świeżością i czymś własnym. Czyżby kino upadło aż tak nisko swoją drogą?
      Minusy.
      Często słyszaną opinią jest ta, według której film ten jest połączeniem Bonda i
      Matriksa. I tu jest pierwszy zgrzyt, który mnie męczy. Zbyt wiele, jak dla mnie,
      jest właśnie z Bonda czy Mission Impossible. Na pewno pozwala do utrzymać tempo
      akcji i pozwala na doskonały i bezproblemowy odbiór. Ta "bondowość" moim
      skromnym zdaniem jest tym, co nie pozwoli temu filmowi stać się naprawdę
      kultowym. Choć może to tylko moje wykrzywione spojrzenie, chcące czegoś bardziej
      powolnego i bardziej mrocznego. Ale głowę bym dał, że przez to właśnie nie
      będzie kultowysmile
      Chciałbym dużo więcej napisać, ale mi się nie chce po nocachsmile

      Ale jutro czy lub pojutrze idę drugi raz na Incepcję.

      James Cameron po Oscarach za Titanica krzyknął "I am King of the World!". Po
      Avatarze, który moim zdaniem nie umywał się do Terminatora 2, wielu przyklasnęło
      temu samozachwytowi.
      Cóż, cokolwiek by nie wycudował James z efektami specjalnymi i ile by nie wydał
      na zrobienie filmu, to wydaje się, że w Hollywood jest jeden King of the World i
      ma na imię Christophersmile
      • humbak Re: Incepcja 16.08.10, 20:49
        Ja na razie z ostateczną oceną filmu się wstrzymuję, do czasu aż
        obejrzę go raz drugi. W kinie wrażenie zrobił dobre, choć podobnie
        jak Ty oczekiwałem czegoś więcej i właśnie we względzie klimatu
        produkacja ta najbardziej mnie zawiodła. Sam jestem sobie jednak
        winny, patrząc na dotychczasowe produkcje Nolana, skąd inąd
        znakomite. Bez głębszego zastanawiania się można póki co stwierdzić
        że facet jest na dobrej drodze do reżyserskiej superligi.
        • wylogowany.pielegniarz Re: Incepcja 22.08.10, 18:40
          Ja już byłem dwa razy. Próbuję usilnie wybrać się po raz trzeci od jakichś dwóch
          tygodni, ale mam tyle roboty, że nie daję rady. I strasznie mnie to wkurza, bo
          nie wiem, do kiedy grają to w kinach.

    • wylogowany.pielegniarz Shrek III 3D 22.08.10, 18:54
      Taki sobie, choć nie żałuję, że byłem. Miało być chyba o bardziej poważnych
      sprawach. Do połowy dobrze się oglądało - ciekawy temat, nieco poważniej, ale
      jednocześnie lekko. Jednak potem stawało się to coraz bardziej jakieś takie
      nudnawe i nieświeże. Chciałbym to obejrzeć bez dubbingu.
      Aaa! No i to 3D jakieś takie niedorobione. Powiem szczerze, że widząc reklamy
      innych bajek w 3D, zarówno teraz przy okazji Shreka, jak i wcześniej przy
      Avatarze i Alicji, mam wrażenie, że Shrek ze swoim 3D wypadł strasznie blado na
      tle pozostałych. Choć podkreślam, że mówię to jedynie na podstawie reklam, które
      widziałem.
      W Każdym razie to był już koniec Shreka.

      Z tego, co pamiętam, to (nieliczna już0 publika zaśmiała się głośno tylko raz -
      w momencie gdy Kot wystrzelił do Osła: "Ośle, wyliżesz mnie?"


      p.s.
      Ale, jeśli chodzi o 3D, to powiem szczerze, że jedna rzecz wbiła mnie nieco w
      fotel. Jak zobaczyłem trailer Step up 3D w 3D, to trochę mnie przytkałosmile
      Chociaż to może tylko trailer i może tak dobrane urywki. W każdym razie raczej
      się nie wybieram.
    • wylogowany.pielegniarz Predators 22.08.10, 19:07
      Czy już wspominałem, że nie lubię operatorów z ADHD?
      Poza tym myślę, że dałoby się dużo więcej wycisnąć, jeśli chodzi o zdjęcia. Moim
      zdaniem strasznie słaby pod względem obrazu, choć może siedziałem za blisko
      ekranusmile? Dziwaczna i mało przekonująca "kreacja" Laurence'a Fishburne'a. Tyle
      na temat minusów.
      Scenariusz? A co tu można napisać przy okazji takiego filmu?smile
      Jako nawiązanie do starego, pierwszego Predatora, wyszło całkiem fajnie. Nie
      uwspółcześniali na siłę starego "klasyka", jak to się dzieje przy wielu innych
      okazjach. Może dlatego też nie zrobi chyba furory wśród młodzieży. Ale dla tych,
      co pamiętają pierwszego Predatora, jest okazja do wspomnieńsmile
      Aaa, no i Adrien Brody nawet wypadł przekonująco w takiej roli ku mojemu
      zaskoczeniusmile
      Oczywiście wszystko to w ramach konwencji i gatunku, o którym mowasmile
      • humbak Re: Predators 23.08.10, 17:20
        Ja w sumie byłem pozytywnie zaskoczony. Po obejrzeniu AVP byłem skrajnie zdegustowany. Pomijając sfx, które były znośne (choć to za mało jak na taki tytuł, od którego wymagałby się naprawdę solidnej roboty w zakresie efektów) film był nieziemsko marny. Fabuła była poniżej poziomu krytyki, gra aktorska przerażająca w większości... no marność okrutna. Tu wprawdzie efekciarsko jest nie lepiej, ale fabuła utrzymuje się na jako takim poziomie, nawet stara się być zaskakująca, dobór aktorów też poziom ma całkiem dobry... może nawiązanie do jedynki było zbyt wyraźne, ale niech im tam już będzie. Fisbourne faktycznie nie do końca udany. Chyba nie czuł motywacjiwink
        Jak się chce iść do kina na cuś z akcją to nawet warto.
        • humbak PS 23.08.10, 17:27
          A dziś, aby nieco się odprężyć idę na film co się na 100% kichę zapowiada, a mianowicie na Niezniszczalnych.

          Żeby nie było żem uprzedzony- dopuszczam możliwość że będzie to całkiem zabawne jajo.
    • humbak Cwaj mal Wall Street 15.10.10, 21:39
      Zachęcony przez sugestie tu i kolegę z roboty, wybrał się ja do kina. Wcześniej tego samego dnia obejrzałem sobie część pierwszą. Pierwsza część to dobry film. I piszę to mimo że od czasu jego premiery powstało sporo filmów tego typu o podobnej w sumie fabule. Czuć jegnak z dystansu, że oryginalnie musiał robić znaczące wrażenie. Część druga nie ma tego typu plusów. Jest całkiem niezłym filmem, sprawnie zrobionym, dobrze zagranym, ale jego fabuła to po prostu odgrzany kotlet. A to nigdy nie wychodzi dobrze. Robi się sucho i żylasto. Poza tym młodzi jakoś mnie nie przkonwali. LeBoufa po prostu nie lubię, więc to może być kwestia mojego uprzedzenia. No i zdeeecydowanie brakowało kogoś w stylu McGinleya. Facet grą i aparycją straszliwie ubarwiał drugi plan. A Gekko za sprawą scenariusza zdecydowanie mniej... ciekawy, mniej prawdziwy.
      • wylogowany.pielegniarz Re: Cwaj mal Wall Street 11.11.10, 18:48
        Wstyd się przyznać, ale nie widziałem jeszcze. Fakt, pierwsza część była wyrazem tamtych czasów i pierwszych yuppies. Gdzieś wyczytałem, że Stone był oburzony przyjęciem pierwszej części, gdyż miała pokazać ciemną stronę i ceny, jaką trzeba zapłacić za odniesienie sukcesu w świecie wielkiej finansjery, a tymczasem paradoksalnie wykreowała Gekko na bohatera dla yuppies. Wyrazem obecnych czasów miała być w dwójce chyba scena z limuzyną i Murzynamismile?
        Ale to już chyba sobie na płytce obejrzę.
    • wylogowany.pielegniarz Zanim odejdą wody 11.11.10, 18:37
      Byłem. Trochę się pośmiałem. Nie tak bardzo jak na Kac Vegas, ale i tak nieźle. Bardzo dobry Robert Downey Jr. Wszystkim się podobał Galifianakis, bo to on jest motorem w tym wszystkim, ale zagrał w sumie rolę podobną do tej w Kac Vegas, tyle że bardziej przerysowaną. Dlatego akurat on nieco mnie nudził, choć akurat wszyscy z niego się nabijają w tym filmie.
      Scena z piciem kawy...smile)

      p.s.

      Dyskutowaliśmy na początku wątku o łączeniu sceny z muzyką.
      Faza po marihuanie w samochodzie w rytm tego wyszła świetnie. Bez przesady oczywiście, to ma się nijak do tego co wyżej, ale ładnie się zgrałowink
      • humbak Re: Zanim odejdą wody 12.11.10, 16:14
        A właśnie. Przypomniałeś mi że miałem na to iść. Wprawdzie zwiastun jakoś mnie początkowo zniechęcił, ale potem się zorientowałem że w przypadku Kac Vegas było podobnie a film porządnie mnie rozerwał. Cza iść. Od jutra we Wawie baluję, to będzie okazjasmile
      • humbak Re: Wątek filmowo-muzyczny :) 12.11.10, 16:16
        Zadziwiające ze Spielberg który nie raz już pokazał że ma do siebie nieco dystansu (zwłaszcza polecam robiony pod jego batutą serial animowany dla dziecek (poniekąd) Freakazoid), nie widzi jakie to się robi żenujące.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka