taziuta
08.05.10, 09:16
Najpierw wypowiedź Staniszkis:
"...Gdybym chciała grać tak samo brutalnie jak >>GW<<, mogłabym
zapytać, czy zdają sobie sprawę, że w dokumentach katyńskich są też
zapewne nazwiska polskich komunistów z Wilna i Lwowa, którzy służyli
jako tłumacze i - w pewnym sensie - selekcjonerzy przyszłych ofiar
(chodzi o wypełniane przez nich "ankiety"). Wielu z tych ludzi było
potem dygnitarzami w PRL. A także ojcami, teściami i przyjaciółmi
rodziny..."
I doskonała riposta Blumsztajna!
"...Nie znam wszystkich "gazetowych" dziadków ani ojców, ale sam
mężnie mogę stanąć - nigdy się Jadwigi Staniszkis nie bałem. Otóż
dziadek mój handlował przed wojną artykułami sanitarnymi w Radomsku.
W Katyniu go nie było, pojechał do Treblinki. Chodził w chałacie,
więc gdyby w latach 30. wybrał się do Warszawy na Krakowskie
Przedmieście, to mógłby dostać po mordzie od tatusia Jadwigi, który
wtedy z kolegami z ONR Falanga polował na Żydów..."
Nie lubię gościa, w każdym razie przy okazji jego tekstów
wspierających zbrodnicze akcje Izraela przeciw sąsiadom, ale podoba
mi się jego odpowiedź. Z genetycznymi trzeba ostro, bo inaczej nam
na głowę wlezą.
Link:
wyborcza.pl/1,86116,7851306,Profesor_Staniszkis_grozi__Wyborczej__wojna_na_trumny.html