Chyba zaczyna sie....

IP: *.24-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 06.11.12, 08:55
Co jak co, ale prasy to dobrej nie macie....

www.wykop.pl/link/1312639/unijni-urzednicy-zapowiadaja-strajk-przeciwko-cieciom-wydatkow-na-administracje/
    • Gość: ja Re: Chyba zaczyna sie.... IP: 109.133.223.* 06.11.12, 11:05
      Drogi vbn,

      czy jestes doprawdy tak naiwny zeby wierzyc w to, ze bedziemy jako urzednicy miec dobra prase?

      W jakim kraju urzednicy ciesza sie dobra opinia rodakow?
    • Gość: mc2 Re: Chyba zaczyna sie.... IP: *.ec.europa.eu 06.11.12, 11:37
      A jeszcze do tego niezle oplacani (co z tego, ze musza znac kilka jezykow, pokonac w konkursie X00 kandydatow i wyprowadzic sie na obczyzne, gdzie nb koszty zycia sa 2x wieksze niz w Polsce).

      Nb zysk z takich artykulow jest taki, ze przynajmniej ogol dowie sie, ze placimy nie tylko zwykle, ale i specjalne podatki. Jak dotad Panowie Dziennikarze "zapominali" o tym poinformowac w artykulach na nasz temat.

      • Gość: inny ja Re: Chyba zaczyna sie.... IP: *.ec.europa.eu 06.11.12, 13:05
        A mi podoba sie ten gozdek w komentarzach-byly stazysta ;).

        Byl w Bruksie i nie dowiedzal sie, ze 'nowo zaczynajacy' w Instytucjach ma srednio 10 lat stazu pracy (a zdarzaja sie i 'nowi' kolo 50-ki), ze placimy podatki tez jakos nie zalapal :P. I nawet go nie zastanowilo ze tacy 'milionerzy' jak my maja na swej liscie targi uzywanych rzeczy, ot, takie powszechne hobby zapewne... Nol koment, po prostu.
        • tuhanka Re: Chyba zaczyna sie.... 06.11.12, 14:43
          Bo on patrzy na teorię (że większość konkursów jest organizowanych dla świeżych absolwentów albo wręcz dla... studentów ostatniego roku), a nie na praktykę. Możliwe, że miał do czynienia w dużej mierze z ludźmi "pre-2004", a poza tym jako stażysta obracał się towarzysko głównie w gronie innych stażystów. Był tu tymczasowo, więc nie rozumie, co oznacza mieszkanie tu na stałe, z całą rodziną, z jednym żywicielem tej rodziny... Ja też, kiedy przyjechałam do Belgii na kilka miesięcy w 2004 roku, nie miałam o tym wszystkim pojęcia. To była tymczasowość - wynajem niedrogiego pokoju (a nie mieszkania), żadnych umów na siebie (więc odpadają abonamenty itp.), więc mogłam odkładać pół pensji. Ale jeśli jesteś tu na stałe, musisz żyć w miarę normalnie. W tym kraju to kosztuje - i to znacznie więcej niż w Polsce. AD poradzi sobie z tym, choć bez fajerwerków. AST też jakoś przeżyje. Ale co mają powiedzieć kontraktowcy bez żadnej długotrwałej stabilizacji? Nie dość, że mniej zarabiają (dużo mniej od tych "4 000 EUR" - może z połowę tego?), to jeszcze muszą odkładać coś na wypadek przerwy między kontraktami - zasiłek dla bezrobotnych jest dużo niższy od pensji i trzeba na niego trochę poczekać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja