pan Rotfeld o europracownikach

IP: *.vo.lu 23.11.12, 19:48
"Czyli nie ma z czego ciąć?

- Chodzi o strukturę cięć. Ja w jednym zgadzam się z Cameronem. Jest coś nieprzyzwoitego, że w czasach kryzysu urzędnicy europejscy nie tylko nie obniżyli sobie wynagrodzeń, ale je podnieśli. I to aż o 16 procent. Oni zaczynają być postrzegani jako ludzie aroganccy, zupełnie wyobcowani z otaczającej ich rzeczywistości, zażarcie broniący swoich przywilejów".

Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,12915883,A__Rotfeld__b__szef_MSZ__Ustalono_dobra_podstawe_dalszych.html#ixzz2D4aLbPRa

---

Tylko gdzie jest moja podwyżka?! Czy ja coś przegapiłam?
    • Gość: Henio Re: pan Rotfeld o europracownikach IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 24.11.12, 10:09
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: autor Re: pan Rotfeld o europracownikach IP: *.48-222-83.unbundling.adsl.internet.lu 24.11.12, 12:39
        na temat legendarnych kokosow eurokratow mozna tak sobie po prostu pisac i wygadywac populistyczne glupoty, nie jest to temat wazny ani polityczny, jak jakis trotyl itp,
        wiec po co weryfikowac czy starac sie o jakas rzetelnosc,
        przeciez za takie drobiazgi zaden dziennikarz nie wyleci z pracy, wrecz przeciwnie.
        sam premier stwierdzil zreszta, ze Polacy w Brukseli nie sa czescia polskiego organizmu,
        niech sie sami o siebie troszcza...
    • Gość: Majka Re: pan Rotfeld o europracownikach IP: *.access.telenet.be 24.11.12, 18:19
      I on sie nie wstydzi takich bzdur wygadywac? Przeciez on nie ma pojecia, o czym mowi. Jakie 16%? Jakie w ogole podwyzki, jesli regularnie mamy waloryzacje PONIZEJ inflacji?!?!
      • tuhanka Re: pan Rotfeld o europracownikach 24.11.12, 20:22
        O ile pamiętam, ostatnią indeksacją (nie mylić z podwyżką, bo tego nie było) dostaliśmy za rok 2009 (i to z opóźnieniem, bo trzeba było o to walczyć w sądzie). A to oznacza, że nasze realne płace spadają, a nie rosną. Co do oszczędności - czy nie wystarczy fakt, że podniosą nam znacząco wymiar godzin pracy bez żadnej rekompensaty? Nie podoba mi się to, ale nie protestuję. Mogę pracować więcej, jakoś to przeżyję. Jednak bawienie się wynagrodzeniami burzy jakiekolwiek poczucie stabilności. Gdybym kilka lat temu wiedziała, że ktoś będzie majstrować przy moich warunkach pracy i zatrudnienia, zastanowiłabym się 10 razy, zanim rzuciłabym wszystko i przeniosła się do Brukseli.
        • Gość: Majka Re: pan Rotfeld o europracownikach IP: *.access.telenet.be 24.11.12, 21:06
          10/10.

          Zwlaszcza po dramatycznych cieciach reformy z 2004 r.
          • Gość: hr Re: pan Rotfeld o europracownikach IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 24.11.12, 21:53
            Mnie jeszcze ciśnienie podniosła sugestia, że eurourzędnicy powinni byli sami sobie potulnie obniżyć wynagrodzenia, bo jest kryzys, a oni mają zbawiać świat. Ale to pewnie dlatego, że mieszkam w Luksemburgu, gdzie kryzysu jakoś nie widać - i mam wrażenie, że żaden tutejszy bankowiec inwestycyjny jeszcze nie stracił nawet eurocenta.
            • tuhanka Re: pan Rotfeld o europracownikach 24.11.12, 23:47
              Tak to jest, jak ktoś nieodpowiedzialnie się wypowiada na temat, o którym nie ma pojęcia :( Z kolei Cameron, co do którego mam ochotę użyć słów powszechnie uznanych za nieprzyzwoite, ale się powstrzymam, bo z reguły ich nie używam, śmie bezczelnie twierdzić, że ponad 200 urzędników "zarabia więcej niż on". Ponad 20 na 50 tysięcy czy jakoś tak! Swoją drogą, jak plotka głosi, Cameron chciałby ciąć pensje urzędnikom AD5-9, ale od AD10 i wyżej wara (rzekomo posty menedżerskie; akurat u mnie w pracy jest sporo niemenedżerów między AD11 a AD13). Przypadkiem powyżej AD9 są pojedyncze osoby z EU12, a nadreprezentacja Brytyjczyków na tych stanowiskach jest wyraźna (nawet kilkanaście razy więcej Brytyjczyków niż Polaków). I zupełnym przypadkiem są bajeczki publikowane w angielskich gazetach, że nie płacimy podatków :( Jak się kiedyś zdenerwuję, to wyślę tym pseudodziennikarzom payslipa z wyszczególnieniem, ile różnych rzeczy jest od mojej asystenckiej pensji odciąganych. Mam jedynie wątpliwości, czy odniesie to jakiś efekt...
              • Gość: hr Re: pan Rotfeld o europracownikach IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 25.11.12, 00:07
                Cameron wczoraj narzekał, że podano za drogie wino do kolacji. Zupełnie poważnie sugeruję zamówienie na następny szczyt wina Sophia albo Real Forte. Albo w ogóle podać mu carafe d'eau.
                Czy ktoś może mi przypomnieć swoją drogą, ile UK płaci brytyjskim dyplomatom w Brukseli, i jak te pensje ewoluowały w ostatnich latach?...
                No ale przecież wiadomo, że łatwiej się oszczędza na niebrytyjskich sekretarkach.
                • tuhanka Re: pan Rotfeld o europracownikach 25.11.12, 01:01
                  Zwłaszcza tych niebrytyjskich sekretarkach, które są zatrudnione w Luksemburgu i których stawka oscyluje gdzieś około lokalnej pracy minimalnej :(
                  A swoją drogą, dlaczego nie ma brytyjskich sekretarek? Można się domyślać, że prawdopodobnie niewiele jest obywateli brytyjskich, którzy by władali płynnie dwoma językami obcymi (ba, nawet jednym - co jest niezbędne przy egzaminach EPSO). A jak już znają te języki, to lokalny rynek też ich zagospodaruje na niezłym poziomie.
                  Myślę, że nie jest przypadkowym fakt, że w moim językowym serwisie sekcja anglojęzyczna ma za asystentki: Czeszkę, Litwinkę, Hiszpankę (wcześniej Greczynkę) i jedną dziewczynę, która chyba jest pół-Irlandką, ale wychowaną w Belgii. Po prostu brakuje chętnych (i odpowiednio wykwalifikowanych) native'ów do tej pracy.
                  • Gość: hr Re: pan Rotfeld o europracownikach IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 25.11.12, 11:25
                    > A swoją drogą, dlaczego nie ma brytyjskich sekretarek? Można się domyślać, że p
                    > rawdopodobnie niewiele jest obywateli brytyjskich, którzy by władali płynnie dw
                    > oma językami obcymi (ba, nawet jednym - co jest niezbędne przy egzaminach EPSO)
                    > . A jak już znają te języki, to lokalny rynek też ich zagospodaruje na niezłym
                    > poziomie.

                    Dokładnie. W UK w ogłoszeniach o pracę publikowane jest wynagrodzenie - można sobie zobaczyć w internecie, ile sekretarki / asystentki z francuskim i niemieckim dostaną w Londynie. Nic dziwnego, że minimum socjalne w Luksemburgu ich nie zainteresuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja