Gość: siwa
IP: *.cxt.pl / *.zlo.cxt.pl
21.07.04, 15:43
czesc wszystkim, wlasnie wrocilam po miesiacu z moim chlopakiem z hiszpanii,
bez pracy i bez pieniedzy... bylismy na samym poludniu na costa del sol, w
znalezieniu pracy nie pomaga znajomosc hiszpanskiego, chca papiery,
pozwolenie na prace, bo jak wiadomo my Polacy jeszcze nie mozemy tam legalnie
pracowac...
no i ew. uda sie czasem zalapac na szumnie brzmiaca prace "PR" co oznacza w
praktyce roznoszenie ulotek :)
ale za marna kase - starczy ledwo co na nocleg...
troche w ogole wyszla nam z tego wtopa, ale nic to - w kazdym razie ostrzegam
ze mozna wyrzucic sporo kasy i pracy nie znalezc... ja znalazlam co prawda i
2 dni nawet pracowalam, ale u arabow (libanczycy) i wywalili mnie za nic tak
naprawde po 2 dniach (zaplacili na szczescie), ale ja i tak szukalam w
miedzyczasie czego innego bo jestem z innego kregu cywilizacyjnego i wartosci
arabskie sa mi jakos obce (zachowanie tez), znalazlam tez prace u wlocha o
ktorym sie dowiedzialam ze sie kiedys zajmowal prostytucja a teraz sie klei
do swoich kelnerek wiec w pierwszy dzien juz ucieklam i nie poszlam tam nigdy
wiecej :)
acha - stopowi w hiszpanii oczywiscie mowimy "nie" - naprawde dlugo sie czeka
i czasem sie konczy na autobusie (my jechalismy cala trase z polski i z
powrotem stopem)
pozdrawiam i powodzenia!!
siwus