Gość: M
IP: *.student.harvard.edu
12.01.05, 00:31
Nie przesadzajmy z tymi polsko-francuskimi roznicami - polskie zaangazowanie
na Ukrainie krytykowalo tylko paru nawiedzonych dziennikarzy, co zreszta nie
jest az takie wyjatkowe, bo takie teksty pojawialy sie rowniez i w Wielkiej
Brytanii (w "Guardianie") oraz... w Polsce ("Trybuna"). Przeciwna byla tez
Liga Przyjaciol Rosji (LPR). Zreszta wiekszosc komentarzy w prasie
francuskiej tez byla polskiemu zaangazowaniu przychylna. Wiem, bo czytam
regularnie "Figaro" i "Monde."
Rzad francuski w sprawie ukrainskiej zachowal sie "dyskretnie." Niektorzy
zinterpretuja to jako "tchorzliwe" - ich prawo, ale fakt, ze Francja w
przypadku Ukrainy nie probowala prowadzic jakiejs swojej polityki, tylko
podporzadkowala sie polityce unijnej, ktorej awangarda byla w tym przypadku
Polska i Litwa, oraz Wysoki przedstawiciel do spraw polityki zagranicznej
Javier Solana. Nikt z rzadu francuskiego polskiego zaangazowania nie
krytykowal, a Chirac nawet mediacje Kwasniewskiego pochwalil.
Oczywiscie i tak za raz spodziewam sie na forum fali ordynarnych wpisow
przeciwko "zabojadom" - no ale na to nic sie nie poradzi, niektorzy nie moga
zyc bez pewnych obsesji, ktore pomagaja im zrozumiec ten nasz skomplikowany
swiat. Pisze wiec ten post tylko i wylacznie dla tych, ktorzy akurat polityka
szczerze i rozsadnie sie interesuja, i chcieliby wiedziec, jakie realnie byly
(lub raczej nie byly) roznice polsko-francuskie w sprawie Ukrainy.