rozmowa kwalifikacyjna za granicą

17.02.05, 20:06
jak to jest? zaczelam szukac pracy za granica. jest naprawde duzo ofert i
mysle ze moze sie udac. ale zastanawia mnie jedno - jak wyglada rekrutacja do
pracy za granice. nie jestem rzemieslnikiem, gdzie liczy sie fach i tyle.
jestem z dzialki hr i jezeli ktos mnie bedzie zatrudnial to przeciez zechce
zobaczyc z kim ma do czynienia - jak wygladam, jak rozmawiam z ludzmi, jakie
robie wrazenie. no i co? zaprosi mnie na rozmowe do UK? przeciez nie moge
wywalic miesiecznej pensji zeby sie tam przeleciec na 15 min rozmowe z ktorej
nic moze nie wyniknac. rozsadny pracodawca tez sobie z tego zdaje sprawe. czy
w ogole jest w takim razie sens probowac? wiecie jak to wyglada w
rzeczywistosci? czy ktos zostal zatruniony 'przez telefon'?
    • lol21ndm Re: rozmowa kwalifikacyjna za granicą 17.02.05, 22:59
      Hmm... Powiem tylko tyle, ze jesli chodzi o HR, to raczej nikt nie bedzie
      zatrudnial po 15 minutach rozmowy - chyba, ze bedzie to przez agencje, albo
      praca malo odpowiedzialna... etc.
      Na wyzsze stanowiska selekcja zajmuje zwykle caly dzien, czasem nawet dwa...
      • pinup Re: rozmowa kwalifikacyjna za granicą 18.02.05, 07:51
        o rany. 15 min to bylo uproszczenie. oczywiscie ze wiem ile to trwa. sama to
        robie. jestem po prostu ciekawa jak to sie dzieje. czy ktos stad - czyli z
        polski - zostal zatrudniony, a jezeli nie to jak to wygladalo. chodzi mi o
        prace gdzie poza kwalifikacjami licza sie tez apaarycja i osobowosc.
    • Gość: xyz Re: rozmowa kwalifikacyjna za granicą IP: *.tarman.pl / 217.117.128.* 18.02.05, 06:03
      A co ich to obchodzi,że Ty musisz dolecieć i zapłacić kupę pieniędzy? To Ty ich
      szukasz, a nie oni Ciebie... Z własnego doświadczenia wiem, że zanim dostaniesz
      pracę odbędziesz w tej firmie kilka interviwes - z HR'em, z managerem, z
      właścicielem... Powodzenia
      • pinup Re: rozmowa kwalifikacyjna za granicą 18.02.05, 07:59
        widzisz chodzi o firmy ktore szukaja kandydatow rowniez z innych krajow i
        tworza sobie miedzynarodowa ekipe. jak oni to widza?
        poza tym upraszczasz. patrzysz z punktu widzenia polskich pracodawcow
        rozpasanych bezrobociem, ktorzy maja gdzies kandydatow i sie z nimi nie licza.
        w "cywilizowanych" krajach jest inaczej. wiem to z doswiadczenia bo jezdze
        sluzbowo za granice. mam kontakt z pracodawcami zagranicznymi. sama tez
        organizuje nabory w polsce, ale one dotycza zwykle poszukiwania wiekszej ilosci
        kandydatow od razu i pracodawcy przyjezdzaja tutaj. inna kultura i inny poziom.
        stac ich finansowo i mentalnie zeby to zrobic bo wiedza ze bezrobotny nie
        przyleci na wlasny koszt do np. norwegii. ale dle jednej osoby oczywiscie tak
        nikt nie zrobi. wiec jak to sie odbywa?
        • bigstrand Re: rozmowa kwalifikacyjna za granicą 18.02.05, 12:35
          a czy ty zatrudnila bys kogos na podstawie rozmowy przez telefon? (nie mowie o hydrauliku- z calym szacunkiem dla powyzszych)
          najlepiej to kontaktowac sie z agentem na miejscu ktory moze zorganizowac ci interviews na miejscu tak aby w 2-3 dni obskoczyc kilku (wiem ze tak robia). No i sorki ale czasem trzeba zainwestowac troche pieniedzy i czasu aby dostac nowa lepsza prace, nieprawdaz?
    • Gość: czubek Re: rozmowa kwalifikacyjna za granicą IP: 217.8.12.* 18.02.05, 09:45
      z tego co ja wiem....
      Rozmowa jest przeprowadzana przez 2 lub 3 osoby. Bardzo rzadko jedna (ale to
      oczywiscie tez zalezy od stanowiska o jakie sie ubiega kandydat). HR moze byc
      obecne ale nie musi (zalezy od firmy, stanowiska i szefa). Na wyzsze
      stanowiska oprocz "zwyklej" rozmowy sa tez: "in-tray exercises", prezentacje
      (PowerPoint albo OHP), testy (tez zaleznie od stanowiska). W takich wypadkach
      rozmowa wstepna trwa 2-3 dni. Czasem (wyzsze stanowiska) sa 2 rozmowy wstepne
      (oprocz tych "fikolkow" wymienionych powyzej). Ostatnia wylania z posrod 3-4
      kandydatow tego jednego.

      Osobiscie nie slyszalam zeby kogos zatrudnili na podstawie rozmowy przez
      telefon.

      Podejrzewam, ze jesli wyslesz "application form" to przy pierwszym odsiewie
      (formularzy) beda wiedzieli czy jestes na tyle silnym kandydatem zeby Ciebie
      trudzic podroza. Chociaz, latwiej by bylo gdybys byla tu na miejscu.
      :)
Pełna wersja