praca USA vs Europa - absurdy

IP: 81.193.159.* 20.02.05, 23:49
hej, czy ze mna cos jest nie tak, czy wy tez zauwazyliscie ze polacy piszacy
ze stanow maja jakies dziwne przeswiadczenie ze szczytem marzen dla kazdego
jest mieszkac w USA??? a moze naprawde jest? nie za bardzo to rozumiem, jak
chociazby teksty o tym ze w UK latwo dostac obywatelstwo i miec otwarta droge
na USA... po co? czy teraz po wejsciu polski do unii nadal ludzie marza o
innym obywatelstwie po to zeby uciec za wielka wode?
pozdr/assim(at)gazeta(dot)pl
    • Gość: axx Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.155.popsite.net 21.02.05, 00:41
      To nie sa absurdy. Chodzi o to ze USA nie zaliczaja okresu pracy w Polsce do
      emerytury.(Polska rowniez nie zalicza czasu pracy w USA) Natomiast Anglia
      zalicza czas pracy zarowno w USA,Polsce i w Anglii.
      Emerytura z USA jest wyplacana tylko obywatelom USA jezeli mieszkaja poza USA.
      Jezeli sa tylko posiadaczami Karty to musza sie meldowac co 6 miesiecy a jak
      wyjada na stale to w ogole przestana ja otrzymywac. Jako rezydenci Anglii beda
      ja otrzymywac zawsze i wzedzie a ci ktorzy pracowali w Polsce beda ja mieli
      powiekszona.
      • pia.ed Re: praca USA vs Europa - absurdy 21.02.05, 01:51
        Assimowi chodzilo o cos innego.
        Wg tych co daja takie rady, KAZDY ma za cel wyjazd do USA,
        a Wielka Brytania jest tylko etapem pomagajacym sie w dostaniu sie tam!
    • Gość: RitaSkita Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.mdx.ac.uk 21.02.05, 15:35
      oh assm... zgadzam siez mojej strony sie. Wiele moglabym ci na ten temat
      opowiedziec, bo miwszkam w UK i mieszkalam 5 lat w USA w Kalifornii i dokladnie
      wiem jak to wyglada, ale jak wyrazilam ostatnio swoj poglad tutaj to z araz sie
      na mnie rzucilo stado strasznych chamow i niemal zagryzlo.. wiec odsylam cie do
      tematu o Fizjoterapii jaki mial miejsce 2- 3 dni temu.:)))))
      Sadze jednak ze najlepsze rozeznanie maja ci co pare lat mieszkali i tu i tam
      studiowali, pracowali, podatki itp placili i mowia na podst wlasnych
      doswiadczen. Bo na podst filmow holywoodzkich:)))) czy paromiesiecznych pobytow
      na "wymianach" studenckich to naprawde niewiele mozna stwierdzic.
      Moge tylko stwierdzic ze kazdy jets innym czlowiekiem i INNE rzeczy, inne
      miejca na mapie mu odpowiadaja. Wiec jest to kwestia osobistych wyborow.
      • Gość: maek Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.jerzostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 22:02
        RitaSkita, stado to nie bylo, ale cham. Taki polski prostak i SNOB z USA.
        Kajakami mozna w USA poplywac - o ja pier..le, to u mnie na zadupiu
        (świetokrzyskie) woda inaczej plynie??
        Pozdrawiam z pl, niedlugo uk.
        • Gość: RitaSkita Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.mdx.ac.uk 22.02.05, 12:04
          nic dodac nic ujac w Twojej wypowiedzi maek. Takich snobow " Bo u nas w USA..."
          mozna spotkac wielu...
          Sport mozn auprawiac w kazym kraju, a tam faktycznie zalatywalo snobizmem...
    • Gość: Magda Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.rtp.ppdi.com 21.02.05, 18:53
      ja nie mam i juz sie nie moge doczekac powrotu do Europy! Stany to kraj
      potwornych prosciuchow!
      • klut4 Jeszcze jedna zubozona Polka. 21.02.05, 22:09
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        "nie moge doczekac powrotu do Europy!"

        Szkoda, ze tak zle sie tobie wiedzie. Na bilet bedziesz musiala
        pracowac jeszcze chyba rok. Na doopie tez nie mozesz dorobic.
        Inaczej moglabys wrocic jutro. Zycie jest ciezkie i upiorne
        dla takich durnych Polek jak ty.
        • Gość: maek Re: Jeszcze jedna zubozona Polka. IP: *.jerzostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 22:14
          Czy ty matolku przeczytales gdzies, ze zle jej sie wiedzie? Npaisala tylko, ze
          nie moze juz mieszkac blisko takich frajerkow i afroamerykaninow jak ty,
          misiu,...znaczy sie prosty Polaku. Powtarzaj za mna: Zielone! zielone! zielone!
          zrobie laske za zielone! dam dupe za zielone!
          Pozdrawiam cie z komunistycznej i socjalistyczneej Polski, glupku.
          • Gość: Magda Re: Jeszcze jedna zubozona Polka. IP: *.phil.east.verizon.net 22.02.05, 13:13
            dzieki maek, jest dokladnie tak ja napisales, zle mi sie nie wiedzie, ale
            tesknie za komunistyczna i socjalistyczna, piekna Polska! ale to jest trudno
            zrozumiec frustratom marzacym o zgromadzeniu zielonych w skarpecie!
        • Gość: Magda Re: Jeszcze jedna zubozona Polka. IP: *.phil.east.verizon.net 22.02.05, 12:47
          klut4-nie wiedzie mi sie zle, wrecz przeciwnie, zarabiam w stanach dosc
          przyzwoicie, ale dla mnie egzystencja nie opiera sie wylacznia na gromadzeniu
          dobr materialnych. Owszem, mam dom, mam samochod, ale co z tego? to samo bede
          miala w Europie, a bliskosci przyjaciol, rodziny i europejskiej kultury dolar
          mi nie zastapi. Zdaje sobie sprawe, ze naleze do grona szczesliwcow mogacych
          wybierac gdzie zyc zyc i pracowac (ostatnio firma zaproponowala mi 6 miesieczny
          kontrakt w Singapurze) i wybieram Europe. A najchetniej Polske, bo to kraj
          ktory dal mi wyksztalcenie (za darmo) dzieki ktoremu moge pracowac na calym
          swiecie.
    • Gość: myszka Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.175-130-66.mc.videotron.ca 22.02.05, 01:29
      roznica jest w tym ze polacy mieszkajacy w us czy w kanadzie sa u siebie w
      domu,a polacy mieszkajacy w uk albo innym kraju europy beda zawsze cudzoziemcami
      • electra5 Re: praca USA vs Europa - absurdy 22.02.05, 04:06
        to prawda dokladnie jest tak pisze myszka. Poza tym jak kto zdolny i zaradny,
        to ma bajkowe dochody i bajkowe zycie. Dlatego nawet jesli ludzie jada do US
        bez takiego przeswiadczenia, to po jakims czasie, kiedy widza co moga
        osiagnac , sa przekonani ,ze tracili czas czy to w Anglii czy w innym kraju
        Europy pracujac za psi grosz i ciagle bedac cudzoziemcem. Ja kocham Ameryke, bo
        dala mi wszystko, czego nie moge nawet powiedziec o swojej ojczyznie.....
        • klut4 Z przyjemnoscia sie zgodze. 22.02.05, 07:04
          Wszyscy narzekajacy na Stany to leniwi nieudacznicy.
          Albo po prostu nieudacznicy :))). To milo, ze ewentualnie
          zmuszeni sa do opuszczenia Ameryki. Nastepuje naturalna
          selekcja i to narzekajace badziewie gromadzi sie w Polsce.
          Zwroccie uwage na procent bezrobocia. Siedza teraz w Polsce
          i narzekaja dalej.
          • Gość: ... Re: Z przyjemnoscia sie zgodze. IP: *.compass.net.nz 22.02.05, 11:14
            He he he...a ja mam wasza ukochana Ameryke bardzo gleboko w podstawowej czesci
            ciala. Bo mi sie zwyczajnie i po prostu tam nie podoba. Koniec. Kropka.
            • Gość: Drunka Masta Re: Z przyjemnoscia sie zgodze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 11:31
              Mówie nie z własnych doświadczeń ale kolegi który rok temu wyjechał na zieloną
              kartę dobry kumpel tak że wiem że nie ściemnia o sytuacji w USA
              i tak po roku pracy tam (kalifornia) ma dom na własność i hondę civic z 2003
              wszystko za własną kasę nie ma jakiejś cudownej pracy bo chociaż w polsce
              skończył informatykę to nie zna wystarczająco języka pracuje na budowach fizycznie
              fakt tam może być szok dla kogoś z Polski bo jak to sie mówi trzeba zap*****ć
              ale wiesz chociaż za co sie tak poświęcasz i jeśli mi ktoś pisze ze tam jest tak
              żle to mi to zakrawa na jakś propagande anty USA jak na forach zawsze najazd na
              busha i wielkiego diabła. Sam sie nie wybieram do USA bo mi to nie odpowiada
              kasa to nie wszystko wolę starą europę.
              • Gość: Jaga Re: Z przyjemnoscia sie zgodze. IP: *.rtp.ppdi.com 22.02.05, 16:42
                a ja mam mieszkanie na wlasnosc w Warszawie i piekne Renault Megan z 2005!
                wersja na maxa wypasiona! sluzbowe, czyli zero kosztow! Kocham Polske za
                mozliwosci jakie mi stworzyla.
              • Gość: ... Re: Z przyjemnoscia sie zgodze. IP: *.compass.net.nz 22.02.05, 17:38
                > i tak po roku pracy tam (kalifornia) ma dom na własność i hondę civic z 2003
                > wszystko za własną kasę

                Dom kolegi ma "na wlasnosc" bank, a samochod firma finansowa. Moje ty durnienkie
                a naiwne stworzenie. Kolega ma "na wlasnosc" pozyczki do splacenia. A ich splata
                zabierze mu znacznie dluzej niz rok pracy.
                Ja po wielu latach nie mam ani domu ani samochodu "na wlasnosc". I mam to
                gleboko w ... Za to nie jestem sam niczyja wlasnoscia.
                • Gość: RitaSkita Re: Z przyjemnoscia sie zgodze. IP: *.mdx.ac.uk 22.02.05, 19:01
                  Gosc.... :

                  Zgadzam sie calkowicie. Ta wlasnosc to zapewne tylko tak " wyglada" z zewnatrz
                  bo jest to na mortgage czyli dlug w banku. Splaty zajma mu lata zwlaszcza jesli
                  jest to dom w Kalifornii gdzie ceny oscyluja ok 1 mln za byle domek.
                  Gorzej jesli nagle straci prace. ojjjjjj..... wtedy nie bedzie jak splacac tego
                  domku i wszytko bedzie trzeba sprzedac.
          • Gość: Rita Skita Re: . IP: *.mdx.ac.uk 22.02.05, 12:02
            klut4
            nie uwazam sie za nieudacznika skoro skonczylam studa MBA w USA na bardzo
            dobrym uniwersytecie. Faktem jest ze aktualna sytuacja w USA to nie to co w
            latach 90-tych i wiekszosc osob konczacych studia ze mna szkalo pracy poza USA.
            A to ze wzgledu na 1.recesje, 2. rygory wizowe po 11 sept 2001, 3. lepsze
            warunki w eurpoie ( urlop jest o 2 tyg dluzszy w Europie+ sick leave etc)
            Jesli chodzi o aktualny % bezrobocia to nie jestes swiadomy tego ze w USA jest
            wyzszy niz ten w UK czy Irlandii. Przy czym czesc % w UK jest jeszcze fikcyjna
            ze wzgledu na jakos swiadczen socjalnych , ktora jest duzo gorsza w USA. W USA
            oplaca si epracowac, lecz nie oplaca sie byc freeloader na garnuszku panstwa.
            No i dobrze, tutaj mi si eto podoba, ale co z rencistami i emerytami. USA jak
            antyczna Sparta z takowymi sie nie liczy... Totez % bezrobocia w USA jest ok 6%
            a w UK duzo nizszy niz oficjane 5% bo wielu poprostu korzysta z systemu.
            • ianek70 Re: . 22.02.05, 13:12
              To prawda, że % bezrobocia w UK jest fikcją, bo jako bezrobotni liczą się tylko
              ci, którzy otrzymują pewnego rodzaju zasiłki i nie pracowali ani przez jeden
              dzień w danym miesiącu. Więc mnóstwo ludzi, którzy dostają inne zasiłki z
              powodu ich wieku itd, lub nie dostają nic, jest po prostu ignorowanych przez
              statystyków, tak samo jak ci, którzy przepracowali jeden wieczorek dzięki biuru
              pośredników. A jeśli komuś bardziej się opłaca pobierać marne grosze z państwa,
              niż jeszcze marniejsze od pracodawcy, to nie on jest 'freeloaderem', tylko te
              pasożyty, które tak wyzyskują pracowników. Wykorzystywanie i nadużycie systemu
              to zresztą brytyjska tradycja.
              Poza tym, w Europie mamy lepsze piwo i pracoholizm słusznie traktowany jest
              jako chorobę.
          • Gość: nvxznvcznv Re: Z przyjemnoscia sie zgodze. IP: *.gdynia.mm.pl 23.02.05, 00:29
            TY madrala a skad Ty sie urwales? z ksiezyca?
            Co ty sobie myslisz bufonie jeden. W Polsce sa lepiej wyksztalceni ludzie i
            bardziej pracowici od Amerykanow. Z tego co sie przekonalam, to mniej
            inteligentni ludzie od europejczykow i szybciej mysla i dzialaja niz sie Tobie
            wydaje. I nie porownoj USA z mala Poska, ktora musiala splacac dlugi za tzw
            polsko- radziecka przyjazn przez te wszystkie lata. A do tego nie ma takich
            zasobow mineralnych jak usa, wiec nie jest w stanie sie tak szybko rozwijac jak
            stany, Jak narazie to widze ze nie wiesz nic o gospodarce Polski. Najpierw sie
            doksztalc pozadnie na tematy ekonomiczno- gospodarcze, problemy polityczne i
            obywatelskie oraz zasoby srodowiskowe TYYYYYYYY. a potem sie wypowiadaj nieuku.
        • Gość: RitaSkita Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.mdx.ac.uk 22.02.05, 11:56
          no moze niektorzy pracownicy fizyczni zarabiac beda wiecej w USA, ale prawda
          jest ze od 2001 gospodarka USA jest w recesji i nie jest juz tak wesolo jak
          bylo.

          electra5: ponoc kazdemu co innego sluzy. Ja w UK dostalam prace o jakiej w USA
          moglabym tylko marzyc ze wzgledu na pewien opor w promocji pracownikow z
          zagranicy na wyzsze stanowiska. A zarobki w Marketingu ( moje dziedzina) sa
          porownywalne w UK z tymi z USA, z ta jednak roznica ze w USA jest bardzo trudno
          o prace na takowych stanowiskach od czasow recesji i zwolnien.
          Ale jestem swiadmoa ze od USA ekonomi zalezy ekonomia calego swiata bo nie
          znowu to taka szpileczka to USA, wiec zyczylabym USA aby jak najszybciej
          zalatal dziure w budzecie (no moze nie kosztem ginacych w Iraku...hmm:)))
          • electra5 Re: praca USA vs Europa - absurdy 22.02.05, 13:42
            Akurat mieszkalam 3 lata w Anglii.. .szary kraj, szarzy ludzie bez wyobrazni,
            budownictwo koszarowo-nijakie. Ameryka w porownaniu z nia to wybuch zycia,
            swiatla i mieszanka ludzi z calego swiata. No i przede wszystkim wolnosc.
            Mozesz byc kim chesz, jak chesz i najwyzej ludzie ramionami wzrusza albo
            popukaja w czolo jak w NYC. To wielki urok tego kraju poza innymi urokami
            bezposredniosc nawiazywani kontaktow. Ten kraj wciaga jak dobre wino a jeszcze
            jak sie ma mozliwosci intelektualne zapewni kazdemu to, na co zasluguje. Dziwny
            to kraj ....i dlatego tak bardzo go kocham
            • jula9 Taksowka na lotnisko. 22.02.05, 15:48
              Ja tez uwazam, ze tym ktorym Stany sie nie podobaja
              powinni jutro wsiasc w samolot i odleciec do swoich
              wymarzonych krajow. Po co cierpiec?
              Nalezy docenic cudowna demokracje tego kraju i to, ze
              nikt nikogo tutaj nie trzyma.

              O jakiej recesji piszecie? Nie byloby prosciej
              stwierdzic, ze nie potrafi sie dostac jakiejkolwiek
              pracy nie mowiac o dobrej pracy w zawodzie.
              Ta smieszna licytacja i duby palone o dobrym wyksztalceniu
              tutaj i mimo to wyjezdzanie jest zalosna.

              Co do sprawy ma procent bezrobocia? Kto chce ten pracuje.
              Kto nie chce - nie. Bez pracy w Stanach sa tylko niedolegi
              zyciowe. Brak towarzystwa odpowiedniego?
              Wyjdzcie z getta polskiego. To polskie narzekanie i biadolenie
              was przygnebi jeszcze bardziej.
              Nic wam sie dobrego nie przydarzylo w Stanach?
              Zal mi was. Przeniescie sie do Francji. Stany sa najlepszym krajem
              na swiecie dla nas imigrantow. Dla tych oczywiscie co doceniaja
              konkurencyjnosc gospodarki i potrafia sie w niej znalezc.
              Tym narzekajacym raz jeszcze proponuje bilet w jedna strone
              i taksowke na lotnisko. Tym co sobie nie moga pozwolic na taksowke
              proponuje ruszyc z polskiego buta juz dzisiaj.
              I przestancie juz plakac i zawodzic pitiful loosers.
              • Gość: RitaSkita Re: Illiterate? IP: *.mdx.ac.uk 22.02.05, 19:10
                Jula 9 do you read the newspapers on wath the news at all? Do you have idea
                what is the recession or the unemloyment rate? I have a feeling that you have a
                very faint reconnaisance in this field reading what you have read and therefore
                I can guess that it is actually you who circulate in the Polish getto in US:)))
                • jula9 A big sigh of relief :))))))))))))))))). 22.02.05, 21:54
                  Rita,
                  odetchnelam z ulga, ze piszesz z UK. Co za sczescie! Dla ciebie
                  i dla mnie. Obawialam sie, ze cierpisz w Stanach.
                  Z sympatia doceniam twoja zyczliwa troske o stan ekonomi amerykanskiej.
                  Europa zawsze bardziej zajmuje sie Stanami niz swoimi sprawami.
                  Tacy juz jestescie kochani. Nie mozecie sie powstrzymac :))).
                  Byc moze teraz tak jak ja ogladasz ten rzad nieszczerych pochlebcow
                  w Brukseli tulacych sie do Ameryki. Bedziecie musieli to robic
                  przez najblizsze cztery lata co najmniej :))).
                  Jezeli zdecydujesz sie wyjasnic mi pojecie recesji i bezrobocia
                  to bede bardzo wdzieczna. Oczywiscie mozesz pisac po brytyjsku.
                  Serdecznie z ulga pozdrawiam,
                  jula.
                  • Gość: RitaSkita Re: Refrain from the foregoing conclusions IP: *.mdx.ac.uk 23.02.05, 12:44
                    jula9
                    Obawiam sie ze jestes w bledzie. Mam 2 domy bo praca mojego meza i moja (do
                    niedawna moja bo wlasnie zaczelam prace gdzie indziej) jest w export import UK
                    vs USA i czesto wedrujemy.
                    Moj nick to RitaSkita a nie Europa wiec nie mow do mnie jak do europy
                    hihihihi... no ale w sumie to calkiem sympatyczne hle hle. Ja nie pisze po
                    pbrytyjsku ale po angielsku bo w GB i USA uzywa sie tego samego jezyka z malymi
                    roznicami w pisowni.
                    Nie bede ci wyjasniac pojec bo szkoda czasu a to forum. Moge ci wyjasnic ze
                    recesja nie dostyczy tylko USA ale calej ekonomii swiatowej. Recesja w USA nie
                    cieszy mnie wcale. Mialam na studach ekonomie i doskonale zdaje sobioe sprawe
                    ze recesja na jakimkolwiek duzym obszerze zach hemisfery na ogromny wplyyw na
                    ekonomieswiatowa czyli kazdego kraju. Ale nie da sie nie uslyszec w kazdych
                    news ze dolar stoi nizej niz kiedykolwiek i nie jest to dobry znak dla zadego z
                    krajow.
                    Jak jestem w San Francisco bynajmniej nie cierpie. Nie naleze do ludzie
                    cierpiacych z powodu glupot, sa na swiecie inne powazne problemy. Nie jestem
                    jednak slepa na aktualna sytuacje ekonomiczno-polityczna i naprawde zaluje ze
                    boom ekonomiczny drugiej pol lat 90tych juz dawno sie zakonczyl, choc dla
                    wielu ludziom nadal siewydaje ze nie:)) Naleze do ludzi obiektywnych i w kazdym
                    kraju widze ZA i PRZECIW, staram sie jednak na sile nic nie wybielac a opierac
                    wszytko na racjonalnych przeslankach opartych na faktach.
                    Kind Regards
                    • ianek70 'Refrain from foregone conclusions' 23.02.05, 13:00
                      Kobieto, kup se lepszy słownik.
                      • Gość: RitaSkita Re: 'Refrain from foregone conclusions' IP: *.mdx.ac.uk 23.02.05, 13:47
                        ohh jezu, ianek nie czepiaj sie typos. Pisze emaile i nie rozdraniam sie na
                        forum
                        na twoj uzytek
                        *cheers
                        *foregoing

                        boze nie drecz tylko wlacz sie do rozmowy na temat.
                        Slownik tez Tobie polecam bo przeciez slowo "SE" nie istnieje w j. polskim. Nie
                        jestem wredna wiec sie nie bede ciebie czepiac. Wyluzuj sie, man. Kind Regards


                • electra5 Re: Illiterate? 23.02.05, 01:30
                  A to ,ze ktos pisze na polskim forum po angielsku to ja to nazwac? SNOBBBBIZM.
                  Najgorsze ,ze siedzisz pewnie gdzies na unemployment gdzies w Anglii i madrzysz
                  sie. Dobrze by bylo, gdybys miala troche zrozumienia dla zwyklego czlowieka.
                  Arogancja i taki stosunek do drugiego nic ci nie da poza tym nie zaprowadzi cie
                  za daleko... zerszta sama pewni widzies gdzie dotarlas.....
                  • Gość: RitaSkita Re: electra5 IP: *.mdx.ac.uk 23.02.05, 13:57
                    MAM zrozumienie dla ZWYKLEGO CZLOWIEKA, i dlatego pisalam o za i przeciw w
                    USA. Wydaje mi sie jednak sadzac po agresjii twojego wpisu ze ty za bardzo nie
                    masz dla ludzi ktorzy szukaja pracy i darzysz bezrobotnych pogarda.
                    Przeszlam przez okres szukania pracy i doskonale rozumiem co ci ludzie czuja i
                    jak to jest. Dlatego ze swej strony sluze pomoca w miare swych sil. Znaja mnie
                    pod tym nickiem na www.ang.pl wlasnie od strony ogromnej pomocy.

                    Skad sie bierze ta agresja w ludziach... Jezu!
                • ianek70 Re: Illiterate? 23.02.05, 08:45
                  Co to znaczy 'wath'?
                  Drugie zdanie powinno brzmieć 'Do you have any idea what the (...) is?'
                  Nie wiem, w jakim słowniku znalazłaś 'reconnais(s)ance', ale ortografia jest
                  niepoprawna a i tak to słowo nie pasuje do tego kontekstu. 'Circulate' również.
                  Innych błędów nie będę komentować, bo sam wiem, jak jest kiedy się pisze w
                  pośpiechu.
                  Jak chcesz być prawdziwym snobem, to trzeba się bardziej starać.
                  • Gość: RtaSkita Re: typos IP: *.mdx.ac.uk 23.02.05, 13:02
                    ianek, dear, I am not a snob but a simple human being just as we all are:))
                    Have you heard about the word "TYPO":)))) We all tend to make them at times. I
                    type fast and never look twice at what I wrote so you will find typose val.
                    iterowki in my writing in any language,dear.
                    But I appreciate your concern. Ceers!
                    • ianek70 Re: typos 23.02.05, 15:11
                      Nie chodzi o typos, tylko o używanie słów, których nie znasz po to, by zrobić
                      wrażenie na tych, którzy myślą, że je znasz. Wiem, że inni to też robią i tylko
                      czepiam dzisiaj bo się nudzę.
                      Jako znak dobrej woli, pozwolę Ci krytykować moją interpunktację.
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: RitaSkita Re: typos IP: *.mdx.ac.uk 23.02.05, 15:20
                        ianek70 bardzo cieplo i milo zapraszam na www.ang.pl. forum j. angielskiego
                        szukaj nicku: RitaSkita. faktycznie to nie miejsce na wypowiedzi w j.
                        angielskim jak ktos napisal. Pogadamy sobie tam i ocenisz moja wiedze z j. ang
                        jesli sobie zyczysz.
                        "SE" to nie interpunkcja tylko blad wymowy. Nie bede sie rozpisywac o cudzej
                        interpunkcji bo to nie FORUM ortografia:)))
                        Jeszcze raz zapraszam i przesylam uklony
            • Gość: hmm Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.mdx.ac.uk 22.02.05, 18:57
              electra5: jak juz wspominalam na tym forum mieszalam w Uk 4 lata , , nastepne 5
              w USA, San Francisco a od paru miesiecy jestem z powrotem w UK.
              Szary kraj? hmmm nie wydaje mi sie. Pogoda na pn USA nie jest lepsza jesli
              chodzi o szarosc. UK przoduje w przemysle muzycznym i artystycznym wiec nie
              przesadzalabym z tym brakiem wyobrazni:)))
              Wolnosc w USA jest dosc iluzoryczna jak sie przekonalam i polega glownie na
              propagandzie wolnosci raczje niz na tym ze faktycznie ma sie wiecej wolnosci
              niz gdzie indziej. Co do nawiazywania kontaktow to trzeba byc ostroznym w USA
              bo albo ci ktos przystawi gun to you head albo mozesz stracic portfel. Dziki to
              kraj powiedzialabym:))) Nie sadze aby kazdy otrzymywal na co zasluguje w USA.
              To dosc zabawne stwierdzenie, wobec w kraju w ktorym jak sama przyznalas na
              urodzenia dziecka nie kazdego stac. Dostatecznie sie tez duzop naogladalam w
              USA rozpieszczonych bachorow milionerow jak i zebrakow.
              ale oczywiscie kazdy ma prawo do wlasnej opinii i Twoja rowniez szanuje:)
              There is no account for taste, Ms.electra5 ;)
      • deadeasy Re: praca USA vs Europa - absurdy 23.02.05, 00:42
        > roznica jest w tym ze polacy mieszkajacy w us czy w kanadzie sa u siebie w
        > domu,a polacy mieszkajacy w uk albo innym kraju europy beda zawsze cudzoziemca
        > mi

        sami Amerykanie sa cudzoziemcami wiec jak moga innych traktowac jak
        cudzoziemcow? Native Americans - aaaa! to co innego
        :)
        • Gość: RitaSkita Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.mdx.ac.uk 23.02.05, 12:49
          deadeasy to prawda, ale nie uwierzylabys ze w zyclu ludzie czasem mimo
          wszytsko mysla jak w Animal Folwark by Orwell: wszystkie zwierzeta sa rowne ,
          ale sa zwierzeta rowniejsze. I tak bialy Yankee uwazal sie tracycyjnie za
          bardziej rowne zwierze niz czarny niewolnik ktorego ganial przebrany za ducha
          z napisem Ku Klux Klan. Niestety dziedzictwo tego rasistowskiego myslenia nadal
          jatrzy spory % populacji , zwlaszcza na pd US. Sama o zgrozo sie na takowych
          natknelam
          • electra5 Re: praca USA vs Europa - absurdy 23.02.05, 13:26
            konkluzja?Ameryka to jeden wielki rynsztok, dlatego ty madra panienka ze
            Wschodniej Europy(nie geograficznie ale umyslowo to juz daleka Syberia!)wiec ty
            udowodnilas Amerykanom, ze panie ze Wschodniej Europy potrafia mowic w ich
            jezyku i nawet myslec i zrobilas MBA. Po czym niestey nie znalazlas pracy bo
            primo: nie mialas Green Card, secundo: nie wiedzialas jak sie zabrac do
            szukania pracy i przedstawienia swojej osoby tak, zeby byla interesujaca dla
            pracodawcy( wyglad tez ma duze znaczenie!), tercio: uwazalas Ameykanow z
            idiotow i twoja arogancja odstraszala ich niesamowicie i nawet nikt nie
            probowal sie przekonac.
            Wiec spokojnie przyjechalas z powrotem do Anglii, tlumaczac ,ze nie ma jak
            Europa. Maz dala\ej na ciebie pracuje a ty debatujesz i opowiadasz historie o
            glupocie Amerykanow tudziez ich zdziczeniu. Ej zacznij ty cos robic w zyciu a
            najlepiej pracowac na siebie i pomysl,ze jest dookola caly swiat, ktory
            niekoniecznie kreci sie wokol twojego nosa.....
            • Gość: RitaSkita Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.mdx.ac.uk 23.02.05, 13:42
              electra5:
              dalczego musisz byc taka niemila?! skad sie bierze tyle w tobie takiej
              negatywnej energii na Boga! Przeciez milo sobie dyskutujemy o tym i tamtym i
              wszystkie poglady sa szanowane i wnosza cos nowego. Kultura rozmowy nie szkodzi.

              elektra5 nie zakladaj zaraz jakichs przedziwnych historii. Nie znasz mnie.
              Nie jestem panienka, ale osoba grubo po 30tce, od 1996 roku nie mieszkam w
              Polsce. Zielona karte 0trzymalam dopiero niedawno przez malzenstwo, moj maz ma
              podwojne. Jesli chodzi o prace to dziekuje mam sie dobrze, od zeszlego miesiaca
              zarabiam nie wiele mniej niz maz:))) Nie opowiadam o zdziczenu Amerykanow-
              wskaz mi gdzie???? Interesuja mnie sprawy kultury, maly mam kontakt z Polakami
              i dlatego chetnie dyskutuje takie sprawy.
              jesli chodzi o to czy nie wiedzialam jak sie zabrac do szukania pracy to
              chetnie wysle ci moje CV:))) oraz prosze poczytaj kopie artykulow na temat
              zatrudnienia MBA na www.foreignmba.com, od czasu recesji w teh Sillicon Valley.

              Opisalam swoja historie. Nie uwazam ze to ze ktos szukal pracy to powod do
              wstydu- nie jestem SNOBEM udajacym multimilionera.
              Od niedawna przychodze na to forum i nie moge uwierzyc, SKAD sie bierze w
              naszych rodakach tyle agresji i malo wspolczucia. Do tego wszyscy sa jakimis
              polbogami na przelot znajacych innych zycie. Hmm... zyje dlugo na tym swieice
              ale nie mam takich darow jasnowidzenia:))) Respektowanie innych ludzi i
              umiejetnosc kulturalnej rozmowy to swiadectwo tylko o nas samych.
    • Gość: gosc Re: praca USA vs Europa - absurdy IP: *.ssss.gouv.qc.ca 22.02.05, 18:40
      wlasciwie to potrzeba minimum 3 lat aby sie czuc jak ryba w wodzie za oceaem
      • jula9 Europejskie kompleksy. 23.02.05, 16:15
        Witaj Rita,
        dodam jeszcze pare opinii z rozpedu. Mam swoja o ludziach piszacych
        z niechecia o Stanach z Europy. Praktycznie sytuacja w Stanach
        nie powinna ich specjalnie ruszac. Sa przeciez tam gdzie chca.
        Tak zakladam. Ja nie zaczynam dnia od krytykowania Europy.
        Chociaz pare rzeczy moglabym wytknac. Francji na przyklad.
        Ciagle atakowanie i czepianie sie Stanow przez Europejczykow
        uwazam za gleboko tkwiacy kompleks do ktorego sie nie przyznaja.
        Stany jakie sa wszyscy widza. Ja tez. Wiec darujcie mi swoich
        wszystkowiedzacych i protekcjonalnych europejskich pouczen.
        Staramy sie byc tam gdzie nam najlepiej. Mnie najlepiej jest tutaj.
        Stad moge ogladac w lecie Europe. Podrozuje, wydaje pieniadze gdzie
        chce i nie narzekam. Nie ma pieniedzy w narzekaniu. Europe lubie.

        Rita, nie bede sie z Toba licytowala co kto ma i ile. Mam rowniez
        o tym opinie. Sama mam wystarczajaco. A moze wiecej poniewaz nie musze
        utrzymywac meza :))).

        Nie zgadzam sie z Twoja odpowiedzia dana Jankowi w sprawie literowek.
        Nie znam Ciebie ale czytajac Twoje wypowiedzi mam pewna opinie.
        Nie masz wystarczajaco rozwinietego ducha konkurencji aby doskonale
        zarabiac w Stanach. Twoja szkola nie nauczyla Ciebie tego. Mozesz ich
        sadzic :). Piszesz chwilowo nieuwaznie. Nieuwaznosc to eufemizm i nie
        chce Ciebie urazic. Zlosliwi moga powiedziec ze niechlujnie.
        Tego wyrazu na "wu" tez nie rozumiem i nie chce sie domyslac.
        Byc moze dlatego nie dostalas w Stanach pracy takiej o jakiej
        marzylas. Ten ktos kto ja dostal przeczytal swoje "pisanie" raz jeszcze.
        I dopracowal. Potencjalny pracodawca na podstawie Twojego pisania
        ekstrapolowal. Byc moze uwazal, ze tak jak piszesz tak tez bedziesz pracowac.

        I prosze nie porownuj doskonalej pracy w Stanach do takiej samej
        pracy w Europie. Pisze tylko i wylacznie o wynagrodzeniu.
        Satysfakcje z pracy mozna miec wszedzie. Ale pieniadze nieporownywalnie
        wieksze sa w Stanach. Ciekawe czy zgodzisz sie ze mna :).

        Milego popoludnia zycze,
        jula.
        • Gość: ritaSkita Re: Amerykanska arogancja IP: *.mdx.ac.uk 23.02.05, 16:27
          jula9 dziekuje za post. hmmm a kto utrzymuje meza???
          Mysle ze powinnas przeczytac wszystkie moje wpisy aby si eprzekonac ze to nie
          jest tak ze ja w 100% uwazam ze Europa to cudownie miejsce a USA wstetne. Nie
          ma wiekszej glupoty niz taka generalizacja. Jesli przesledzisz wszystkie moje
          wpisy zauwazysz ze staram sie byc racjonalna i na podst swoich doswiadczen
          pisze za i przeciw kazdego miejsca.
          mysle ze nie ma sensu rozmawic kim jestem, bo na forum mnie nie ponasz ani ja
          ciebie i mija sie kompletnie z sensem. Ani ja ani ty jasnowidzami nie jestesmy
          i nie mozemy sadzic o obcych tak latwo. fascynujaca jest jednak nasza polska
          tendencja ze kazdemu wydaje sie byc wszechwiedzacym. tak pisze nieuwaznie bo
          wpadam tu w przerwie. masz email jakis publiczny tzn na uzytek forum? Chetnie
          do ciebie napisze sie blizej przedstawie. Mysle ze wtedy bedziesz mogla sie
          przekonac o faktach i tym co moze employer lubic a co nie.
          co do zarobkow to uwazam ze nie jest to takie oczywiste. Wszystko zalezy od
          regionu. w NYC wiecej sie zarabia niz w malym miasteczku gdzies w Ohio. Tak
          samo w Londynie zarobki sa wyzsze niz np. w Warrington czy jeszcze dalej w
          Szkocji.
          oczywiscie ze w europie sie mniej zarabia, ale jesli chodzi o USA nie bylabym
          tego taka pewna. proponuje odwiedzic monster.com w UK i USA i sprawdzic co
          oferuja w USA i UK dla tej samej pozycji, a jeszcze lepiej przekonac sie
          sprawdzajac jakas global company ktorama podobne miejsca pracy w UK i USA i
          zobaczyc czy oferty tak bardzo sie beda roznic.
          • jula9 Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). 23.02.05, 18:31
            Gość portalu: ritaSkita napisał(a):

            " Jesli przesledzisz wszystkie moje wpisy zauwazysz... oczywiscie
            ze w europie sie mniej zarabia..."

            Rita,

            nie przesledze. Wybacz. Zakladam, ze post na ktory odpowiedzialam
            jest reprezentatywna probka. Obie mamy prawo do swoich opinii.
            Twoje okreslenie arogancji jest dla mnie asertywnoscia.
            Europejczykom to przeszkadza. Zrozumiale. Porownaj ekonomie.
            Osobiscie nie mam nic do Ciebie. I byc moze mnie troche krzywdzaco
            odbierasz. Ale jest to Twoje odbieranie :))).

            Byloby milo gdybys mieszkajac w Anglii zalozyla watek na przyklad:
            Jak cudownie jest w Anglii albo Wschod slonca nad kochana Europa.
            Pisalabys wowczas z sercem na temat ktory jest Tobie blizej znany.
            Chetnie poczytam i chetnie Ciebie zapytam ze zdrowa zazdroscia
            o szczegoly.

            A Stanom daj spokoj. Badz szczesliwa, ze tutaj nie mieszkasz.
            Nie bij juz lezacego konia :))). Wasze europejskie opinie o Stanach
            sa tutaj wszystkim znane. Nie przeszkadzaja nam jednak dobrze spac.
            Mnie osobiscie cieszy bardzo swietlana przyszlosc Europy.
            Bedzie sie gdzie schronic na starosc po przewidywanym od lat upadku
            ekonomicznym Stanow. Oczywiscie moralnosci juz dawno nie ma w Stanach.
            Przeniosla sie z radoscia do Europy. Byc moze zamieszkala w Londynie.
            Ciekawe miasto.

            I jeszcze jedno Rita, please do not take it personally, it is only
            business :))). Jak juz wspomnialam nie mam nic do Ciebie.
            Osobiscie byc moze jestes sympatyczna dziewczyna. Prawdopodobnie.
            Polemizuje (asertywnie) z Twoimi opiniami o Stanach i Twoimi przekonaniami
            o wyzszosci cudownej Europy nad zdegenerowana Ameryka.
            Napisz cos moze o tym albionskim raju.

            Z sympatia pozdrawiam,
            jula.
            • electra5 Re: Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). 23.02.05, 23:30
              I tym sposobem ten watek umarl smiercia naturalna, poniewaz RitaSkita nie jest
              juz zainteresowana wypisywaniem po angielsku(z bledami) swoich mysli nie zawsze
              zreszta zlotych. A my dalej kochamy Ameryke, zwlaszcza, ze tak duzo nam dala,
              wyciskajac zreszta z nas co sie da. Nic za darmo. Mimo wszystko zamiast osiasc
              na laurach w Europie wolimy byc tutaj w tej zgnilej, dzikiej i niecywilizowanej
              Ameryce. Potrafimy tez bezblednie po angielsku napisac swoje CV i pare innych
              rzeczy takze a te dzikusy amerykanskie potrafia to docenic............
              • klut4 Re: Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). 24.02.05, 01:01
                Amen and R.I.P.
                :))))))))))))).
              • Gość: RitaSkira Re: Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). IP: *.mdx.ac.uk 24.02.05, 12:46
                electra5 widze ze tesknilas:))) Niby nie takie zlote mysli dla ciebie ale
                jednak prowokuja cie do odpowiedzi wiec musza byc wystarczajaco inspirujace
                Nie dowartosciowuj sie cudzym kosztem. Z takimi samymi typos pisze po polsku na
                forum , bo nie chce mi sie czytac 2 razy tego samego. Nie chce mi sie tego
                zreszta komentowac i postanowilam nie odpowiadac na krytyczne uwagi wobec mnie
                na forum od ludzi ktorzy nie maja pojecia kim jestem co robie etc....

                A co tematu , czyli faktycznie tematu na jaki sie powinnismy tutaj wypowiadac,
                to pamietaj. KAzda moneta ma 2 strony i nic nie jest doskonale. Im silnieszy
                kraj tym mroczniejsza jego druga strona. Zalecam zdrowy rozsadek.
            • Gość: RitaSkita Re: Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). IP: *.mdx.ac.uk 24.02.05, 12:40
              jula9
              Co do moralnosci w USA, to wrecz przeciwnie. USA jest bardzo religijnym i
              czesto konserwatywnym krajem(mormoni, amish,gospel ), ( sprawa z biustem Janet
              jacson by ni emiala miejsca np. we Francji), a z drugiej strony tylko w USA
              Paris Hilton zostala gwiazda po tym jak ja podstepnie sfilmowali podczas
              intymnych scen i rozpanoszyli to na internecie. USA to kraj kontrastow, ale
              wielu ludzi jest w zdroworozsadkowycmzlotym srodku.

              nie przesadzaj. cytalas tylko KILKA z moich wypowiedzi.Wyolbrzymiasz.
              Nie przesledzilas moich innych wpisow ( i oczywiscie sie tutaj nie dziwie bo
              strata czasu), w ktorcy krytuje i pewne sprawy w UK. Jestem osoba rozsadna
              ktora nie popada w bezkrytyczne uwielbienie czegokolwiek, co nie znaczy ze
              jestem narzekaczem,ojjjj nie! Ale lubie widziec pelny obraz. Jak cos jest
              idealizowane to wydaje sie nieprawdopodobneUwazam to za ograniczajace. Kady
              kraj ma wady i zalety. Euiropa tez ma plusy i minusy na BOGA! Przestan tak
              nadmirenie bronic USA, bo jak wszytko na swieci ema plusy i minusy. Prawda
              jest, ze ja bardzo lubie Stany Zjednoczone. Moj problem z USA to nie kraj ani
              ludzie, ale ... aktualna polityka doprowadzajaca ten kraj do ruiny. Ale to
              ekipa rzadzaca a nie ludzie. Zreszta nie chce prowokowac nastepnej dyskucji
              politycznej bo to bez sensu
              • Gość: Magda Re: Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). IP: *.phil.east.verizon.net 24.02.05, 13:56
                electra5 i jula9
                jakies dziwne jestescie, wcale nie asertywne, a agresywne, takie prowincjonalne
                to Wasze pisanie i zajadle. Jak juz wczesniej pisalam w naturze czlowieka lezy
                racjonalizowanie swoich wyborow i wiar, ze sa sluszne, ale nie nalezy przy tym
                napadac na innych, ktorzy dokonali wyborow odmienych. Co wam tak zalezy, zeby
                wszyscy przyznali, ze Stany to najwspanialszy kraj na swiecie? I jeszcze jakies
                osobiste wycieczki o zlym angielskim, mezu....troche klasy! Niestety musze z
                przykroscia przyznac, ze wlasnie takich Polakow tu w Stanach spotkalam-
                zajadlych, zacieklych, z agresja broniacych swoich opinii. Zanim na mnie
                napadniecie zaznaczam: nie utrzymuje meza, zarabiam przyzwoicie w globalnej
                firmie i planuje przeniesc sie do innego kraju, najpewniej UK, bo chce byc
                blizej rodziny. Najchetniej wrocilabym do Polski (oh!), gdyby bylo tam praca,
                ktora wykonuje, ale na razie nie ma. Nie lubie Stanow, nie lubie mentalnosci
                niektorych ludzi tutaj, tej zaklamanej moralnosci, ktorej przyklad
                podawalyscie. Nie lubie faktu, ze nikt nigdzie nie podrozuje i wycieczka do
                Egiptu czy Tunezji wydaje sie wszystkim niesamowitym wyzwaniem. Po prostu nudni
                ludzie, skupieni na zarabianiu pieniedzy. Moj kolega z pracy wyznal mi, ze on
                na wakacje nie jezdzi, bo nie dosc, ze trzeba kupic wycieczke, to jeszcze wydac
                na miejscu. A po co jak mozna w domu posiedziec i zarobic? Ja zawsze bardzo
                duzo podrozowalam i jestem ciekawa swiata, wiec przeszkadza mi takie
                ograniczenie. Wiec teraz pewnie UK (a moze Szwajcaria?)i zarobki takie jak US,
                czyz to nie bedzie piekne? A w planach mam przeniesienie sie na poludnie
                Hiszpanii i tam zamieszkanie az do smierci. To moj cel i na pewno go osiagne,
                tak jak zawsze osiagam to co chce. Asertywnie i pewnie, prawda? Ameryka mnie
                tego nauczyla, naprawde.
                • Gość: RitaSkita Re: Ponoc wysoka asertywnosc to agresja:))) IP: *.mdx.ac.uk 24.02.05, 17:46
                  Magda:
                  Tak to prawda, ze nasze kolezanki forumowiczki bardzo bronia swego zdania.
                  Akurat tego im nie zarzucam, bo kazdy ma prawo jak wspomnialas odmienne zdanie,
                  i celem forum jest wlasnie wymiana takich odmiennych pogladow.
                  Jenakze, te prywatne komentarze, docinki, jasnowidzenie kto kim z forumowiczow
                  jest i dowartosciowywanie sie cudzym kosztem swiadcza bardzo zle o cudzej
                  kulturze.
                  Mam jednak nadzieje ze dziewczyny to przemysla, bo ostatni Juli wpis dawal juz
                  troche nadziei....
                • jula9 Nikt, nigdzie, nigdy, zawsze... 24.02.05, 21:52
                  Gość portalu: Magda napisał(a):

                  "Najchetniej wrocilabym do Polski (oh!), gdyby bylo tam praca... Nie lubie
                  faktu, ze nikt nigdzie nie podrozuje ....Ja zawsze bardzo duzo
                  podrozowalam ...Ameryka mnie tego nauczyla..."

                  Magdo,
                  Twoja ocena podrozy Amerykanow przypomina mi opinia Polaka w Londynie
                  ktory widzac koczujacych na dworcu Victoria Station uznal, ze Polacy
                  sa najliczniejsza grupa podrozujacych turystow. I Ty i on macie podobne
                  obserwacje. Bledne. Gdzie Ty mieszkasz? W gettcie? Jak malo ty o tym wiesz.
                  A jak duzo piszesz.

                  Nalezysz to tych wiecznie zatroskanych Polek od ktorych wieje smutkiem
                  i melancholia. Nigdy nie zadowolonych. W Polsce teskniacych za wyjazdem
                  poniewaz nie ma pracy. W Stanach za powrotem do Polski poniewaz nie
                  potrafia funkcjonowac w konkurencyjnym klimacie.

                  Twoj zmysl obserwacji nie znalazl w Ameryce nic godnego uwagi. I nic
                  sie Tobie nie podoba. Ani ludzie, ani zwierzeta, ani trawa...
                  Absolutnie nic. Jeszcze troche cierpliwosci i bedziesz w swoim Edenie.
                  Szkoda, ze nie masz na tyle silnego charakteru aby zmienic natychmiast
                  warunki w ktorych ciagle sie meczysz. Co Ciebie trzyma? Oczywiscie
                  nie pieniadze. Ty pracujesz dla idei. Bedziemy wiec czytali na wszystkich
                  dostepnych forach Twoje biadolenia i narzekania na Ameryke i na brzydkich
                  ludzi uciekajacych na Twoj widok w poplochu. Kto lubi nadasana ciagle twarz?
                  Szkoda, ze Polska dajac Tobie takie wspaniale wyksztalcenie zapomniala
                  stworzyc Tobie odpowiednie stanowisko. Chociaz jestem pewna, ze w Polsce tez
                  narzekasz. Jestes po prostu permanentna malkontentka.
                  Pozdrowienia,
                  jula.

                  • Gość: Magda Re: Nikt, nigdzie, nigdy, zawsze... IP: *.rtp.ppdi.com 25.02.05, 00:24
                    jula9 nie bylam swiadoma, ze istnieje grupa wiecznie zatroskanych Polek, gdzie
                    sie ona znajduje? Jestem szczesliwa, wszedzie. Bo mam mozliwosc wyboru, gdzie
                    chce zyc i pracowac. Cudowne uczucie.
                    Zle mnie chyba zrozumialas, nie wyjechalam z Polski w poszukiwaniu pracy, firma
                    mnie przeniosla. Moglabym wrocic do Polski, ale nie ma tam stanowiska, ktore
                    obecnie zajmuje. Jezeli nadal chce robic to co robie, ale w Europie, moge
                    przeniesc sie do UK. Firma mnie znowu przeniesie, wiec czym mam sie martwic?

                    I Jula-dziwnie jestes zgorzkniala i zlosliwa jak na osobe zyjaca w ukochanym US
                    Jakos Ci nie sluzy:-)))))
              • Gość: F. Re: Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). IP: *.thinprint.de / 145.253.119.* 24.02.05, 13:59
                > Co do moralnosci w USA, to wrecz przeciwnie. USA jest bardzo religijnym i
                > czesto konserwatywnym krajem(mormoni, amish,gospel ),


                skoro fundamentalizm religijny uznajesz za wskaznik moralnosci, to ci mocno
                wspolczuje, czlowieku....

                F.
                • Gość: RitaSkita Re: Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). IP: *.mdx.ac.uk 24.02.05, 17:35
                  F:
                  nie no cos ty, chyba zle przeczytales nie uznaje tego za wskaznik moralnosci
                  bynajmniej. Moralnosc to szerokie pojecie. Mowilam o KONSERWATYWNYM KRAJU
                  czesto, a moralnosc wileu jest inspirowana przez religie w ktora wierza, a nie
                  wchodzilam w szczegoly jaka ta moralnosc jest i BYNAJMNIEJ nie wyrazalam
                  wlasnego zdania.
              • Gość: RitaSkita Re: Amerykanska asertywnosc i zarobki :))). IP: *.mdx.ac.uk 24.02.05, 17:36
                *Jackson ( zanim si ena mnie znowu rzuca za typos....) :)))
                • Gość: corgan RitaSkita - gratuluję optymizmu i życzliwości IP: *.zigzag.pl 24.02.05, 22:17
                  Naprawdę rzadko spotyka się osobę ktora mieszka tam i ma ogólnie pozyztywny
                  stosunek do siebie, do świata, do innych i do obu stron Atlantyku. Jakos nie
                  moge sobie Ciebie wyobrazić na forum "Polonia". chyba czasem tam zaglądasz to
                  wiesz o co mi chodzi hehe

                  Skąd taka agresja do Ciebie? No może nie tylko do Ciebie... Kilka powodów: w
                  pracy nie wypada powiedzieć koleżance w pracy że jest głupią szmatą albo wyzwać
                  szefa że jest idiotą albo wyżyć się na innych. Ale za to można bez problemowo
                  wyzywać się na forach dyskusyjnych. Na wszystkich i na każdy temat.

                  Kilka lat temu przeprowadzono ankiety pt. "jak oceniają siebie różne narody".
                  Jakaś reprezentatywna próbka z różnej nacji (Polacy, Niemcy, Anglicy itp.)
                  miała do dyspozyji 10 cech - pozytywnych i negatywnych. Mieli oceniac siebie i
                  innych. Austriacy przypisali nam 8 cech nagatywnych a 2 pozytywne. Jak ocenili
                  siebie Polacy? hehehe Przypisali sobie wyłącznie 10 cech negatywnych.

                  Popatrz na forum "Polonia". Dla części ludzi tam piszących określenie "Polak w
                  UK" znaczy spanie na kartonie na Dworcu Victoria, czyszczenie kibli u Hindusa
                  albo spanie w 10 osób w bejsmencie bez znajomosci języka. Albo "Polacy w
                  Polsce" tzn. - praca za 800 zł, głód, nędza, bieda, rozwalające się 100-letnie
                  mieszkanie. Kazda informacja np. o tym, że jakiś bezdomny wyjadł chleb z
                  karmnika dla ptaków albo o tym, że Polacy śpią na trawniku w Londynie traktują
                  z nabożną czcią jak podróżny wode na pustyni. Wygląda na to, ze niektórzy bez
                  negatywnych informacji nie są w stanie wyżyć. A każdą pozytywną przerobią tak,
                  ze na pewno będzie negatywna.

                  Np. do szału albo do "piany ma mordzie" doprowadzają teksty w rodzaju "u nas w
                  USA" albo "u nas w Anglii" (o "u nas w Warszawie" już nie wspomnę hehe). Na
                  chrzcinach mojego kuzyna ptzybyła liczna rodzina i np. jedną z moich ciotek
                  doprowadziła do szału chrzestna małego ktora parę razy powiedziała była "u nas
                  w Holandii". No a jak miała mówić skoro ma obywatelstwo holdenderskie i mieszka
                  tam od 15 lat? Pewnie sama się z podobnymi reakcjami spotkałaś. Dlaczego tak
                  się dzieje? nie mam pojęcia...

                  Mysle ze ta żółć musi sie wylać. I już... nic na to nie poradzimy.

                  pzdr
                  • Gość: RitaSkita Re: RitaSkita - gratuluję optymizmu i życzliwości IP: 62.140.210.* 25.02.05, 11:53
                    corgan. Dziekuje za mile slowa. Lubie rozmawiac z ludzmi ktorzy maja rozne
                    doswiadczenia, bo zawsze sie mozna dowiedziec czegos nowego. W sumie jak
                    mawiaja: Gusta nie podlegaja dyskusji. Acz szkoda ze
                    czasem nei mozemy sobie prozmawiac kulturalnie o odmienych zdaniach i zaraz to
                    niektorych uderza w EGO, i biora osobiste odwety. Przeciez szkoda na to energii.
                    Uklony sle:)
                    • Gość: darek jedno zostało nie powiedziane dla mnie istotne IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 26.02.05, 00:52
                      jeśli chodzi o USA i prace to prace każdy kto chce pracuje i swą prace szanuje
                      nie jak w Polsce gdzie dalej niektóre zawody traktowane są jako
                      gorsze .Naprawde tak jest w USA nikt na nikogo krzywym okiem nie patrzy ,że
                      np.zamiata ulice a w Polsce niestety dalej funkcjonuje światopogląd ,że praca
                      fizyczna jest ... dla tępaków (bez urazy dla pracujących fizycznie to tylko
                      przytoczone słowa) nie rozumiem tego .Fakt zarobki są inne ale nie o nich mój
                      temat tylko o samym fakcie stosunku ludzi w Polsce do niektórych zawodów .
                      • vulgar2 Zrobmy najpierw porzadek u siebie. 26.02.05, 01:05
                        Byc moze zanim zaczynamy tak ochoczo krytykowac inne panstwa
                        i glownie Stany nalezaloby zrobic porzadek u nas w Polsce.
                        Nie jestesmy swieci i duzo mamy do poprawienia u siebie.
                        Zobaczmy krytycznym okiem na siebie i wyjmijmy ta belke z oka.
                        Pozdrowienia,
                        v.
                        • pia.ed Amerykanie zli...do magdy 26.02.05, 01:44
                          Nie plec bzdur, ze Amerykanie nie podrozuja.
                          Jezeli dla Ciebie tania Tunizja jest szczytem marzen, to nie musi byc
                          szczytem marzen dla Amerykanina!
                          Amerykanin woli pojechac na Hawaje czy Floryde, chcesz im koniecznie
                          narzucic, ze MUSZA pojechac na urlop do Europy aby miec pelnie szczescia?

                          Twoja milosc do Polski stawiam tez pod wielkim znakiem zapytania.
                          Na sile Cie do wyjazdu do Stanow nie zmusili, i nie sadze ze jestes tak
                          niezastapiona ze Cie tam sila trzymaja!
                          Wroc do Polski, nawet jesli nie ma tu odpowiednio wysokiego dla Ciebie
                          stanowiska.

                          Krytykujesz Amerykanow, ze chca jak najwiecej zarobic.
                          A Ty co robisz?
                          Siedzisz w kraju ktorego nienawidzisz, ale opuscisz go tylko wtedy,
                          kiedy w Europie dostaniesz ODPOWIEDNIA WYSOKA pensje.
                          Czym sie wiec roznisz od tych pogardzanych przez Ciebie Amerykanow???

                          "....Najchetniej wrocilabym do Polski (oh!), gdyby bylo tam praca,
                          ktora wykonuje, ale na razie nie ma.
                          Nie lubie Stanow, nie lubie mentalnosci
                          niektorych ludzi tutaj, tej zaklamanej moralnosci. Nie lubie faktu, ze nikt
                          nigdzie nie podrozuje i wycieczka do
                          Egiptu czy Tunezji wydaje sie wszystkim niesamowitym wyzwaniem.
                          Po prostu nudni
                          ludzie, skupieni na zarabianiu pieniedzy. Moj kolega z pracy wyznal mi, ze on
                          na wakacje nie jezdzi, bo nie dosc, ze trzeba kupic wycieczke, to jeszcze wydac
                          na miejscu. A po co jak mozna w domu posiedziec i zarobic? Ja zawsze bardzo
                          duzo podrozowalam i jestem ciekawa swiata, wiec przeszkadza mi takie
                          ograniczenie. Wiec teraz pewnie UK (a moze Szwajcaria?)i zarobki takie jak
                          US..."
                          • ygra Re: Amerykanie zli...do magdy 26.02.05, 02:25
                            Bravo Pia.ed!
                            Uprzedzilas mnie w odpowiedzi ten hipokrytce Magdzie.
                            Ona nie lubi pieniedzy. Pieniadze sa be.
                            Wielkie mecyje Tunezja. Piasek w zebach zgrzyta na takie
                            nieszczere i nieobiektywne posty.
                            Pozdrawiam.
                            • Gość: Lolka Re: Amerykanie zli...do magdy IP: *.chello.pl 27.02.05, 00:42
                              ygra, ho,ho,ho, ale z Ciebie madrala, Ty pewnie pracujesz za darmo bo kasa Cie
                              nie obchodzi-mysle ze normalne jest to ze ludzie pracuja dla kasy a nie
                              przyjemnosci a jesli przy okazji cos co robimy nas interesuje i stymuluje nasz
                              umysl to juz wogole super-wiec brawo Magdo-pracujemy po to zeby zyc a nie
                              zyjemy po to zeby pracowac!!!Kazdy lubi pieniadze!!...a czy posty sa nieszczere
                              lub nieobiektywne to juz nie Tobie oceniac, to jest po prostu zapewne odmienne
                              zdanie niz Twoje-grunt to zachowac klase i umiec na nie odpowiadac!
                          • Gość: Magda Re: Amerykanie zli...do magdy IP: *.phil.east.verizon.net 26.02.05, 23:44
                            pia.ed chyba niedokladnie przeczytalas moj post, dalam przyklad wlasnie Tunezji
                            czy Egiptu bo tanie i popularne, nic nadzwyczajnego, a dla przecietnego
                            Amerykanina (zaznaczam, z moich doswiadczen wniosek) to cos nadzwyczaj
                            egzotycznego, niebezpiecznego i niesamowitego. I jak wiadomo, kraje te nie sa w
                            Europie:-) Daleka jestem od narzucania czegokolwiek komukolwiek, po prostu
                            dziele sie swoimi obserwacjami po przeszlo 2-letnim pobycie w Stanach i pracy w
                            amerykanskiej firmie. Oczywiscie, ze Amerykanie wola pojechac na Floryde, bo to
                            u nich i nie trzeba nosa wychylic nigdzie dalej i nie sa ciekawi innych krajow.
                            Jeszcze raz podkreslam-to sa MOJE spostrzezenia. Nie wyglaszam prawd
                            absolutnych. Moze ktos inny bedzie mial inne opinie, i w porzadku. A Ty tylko w
                            Polsce jezdzisz na wakacje?
                            Nastepna rzecz-nie chodzi o wysokosc pensji, przeczytaj moj post dokladnie,
                            chodzi o to czym sie zajmuje, lubie to robic, jest to bardzo specjalistyczne
                            stanowisko, ktorego w Polsce (na razie) nie ma. Nie wyciagaj wiec pochopnych
                            wnioskow o mnie i moich motywach. Napisalam tez ze nie lubie mentalnosci
                            niektorych ludzi w Stanach, ale gdzie na Boga znalazlas podstawy do
                            stwierdzenia,ze kims pogardzam?????
                            • pia.ed do magdy.......................................... 27.02.05, 01:15
                              Przyklad Tunizji byl najgorszy jaki mogl byc!
                              Dla niewybrednego europejczyka to moze szczyt marzen, bo wycieczki tanie...

                              Czy nie uwazasz ze dla Amerykanina wycieczka taka bylaby bardzo DROGA
                              i MECZACA ze wzgledu na 8 -10 godzinny lot samolotem przez Atlantyk,
                              i jeszcze jeden 3-4 godzinny po zmianie na mniejszy samolot ktory dowiezie
                              ich do Tunizji.

                              Amerykanin musialby byc BARDZO GLUPI, aby placic tyle pieniedzy
                              za tak niewiele atrakcji!

                              Tunis i Egipt jeszcze nie sa w Europie, ale zobaczysz, niedlugo beda braly
                              udzial w Europejskim Festiwalu Piosenki tak jak Turcja czy Izrael, i wtedy
                              BEDA w Europie!!!

                              Amerykanie maja tyle do zwiedzania we wlasnym kraju, tyle krancowo roznych
                              krajobrazow i stref, ze wcale sie nie dziwie ze wielu z nich z nich to
                              wystarcza.

                              W jakim innym kraju mozesz przed poludniem kapac sie w Oceanie Spokojnym,
                              a po poludniu jezdzic na nartach w gorach???

                              A poza tym, to radzilabym Ci kupic porzadny atlas swiata i na nim porownac
                              powierzchnie Stanow i powierzchnie Europy.
                              Jesli nie wiesz dlaczego, to wyjasnie Ci nastepnym razem...

                              Nie opowiadaj, ze nie chodzi Ci o PIENIADZE. Pisalas wyraznie, co zacytowalam
                              w poprzednim liscie, ze przenioslabys sie do Anglii z "taka sama pensja jak w
                              US".
                              A moze napiszesz jakie to to SPECJALISTYCZNE stanowisko zajmujesz w Stanach
                              ktore nie ma odpowiednika w Polsce (moze tresujesz delfiny???), i dlatego nie
                              mozesz wrocic do Polski mimo ze tak bardzo chcesz.

                              No i najbardziej ciekawi mnie, ile zwiedzilas w USA, skoro tak lubisz
                              podrozowac, ale Tobie Ameryka nie wydaje sie pewnie godna uwagi...
                              Duzo ciekawsza jest przeciez Tunizja... pogarde mozna wyrazac w rozny sposob,
                              niekoniecznie uzywajac slowa "pogarda".
                              • Gość: Rybcio Re: do magdy..................................... IP: 207.134.75.* 27.02.05, 15:28
                                ona zbiera pieniadze z tego"kontraktu", zeby zobaczyc inne miejsca. Na przyklad
                                taka Tunezje. Ameryka to ciekawy kraj do zycia dla ludzi, ktorzy sa ciekawi
                                zycia, maja dobry zawod i sa w nim specjalista (takim,ze dostana bez problemu
                                prace w USA) i znaja biegle jezyk. A jak kto nie ma tych cech, to siedzi gdzies
                                za piecem w konsulacie w NYC i marzy o Tunezji czy innnym zacofanym ale bardzo
                                kolorowym i cieplym kraju.....
                                • nonsenss Magdzine marzenie. 27.02.05, 15:47
                                  Gość portalu: Rybcio napisał(a):

                                  "... taka Tunezje."

                                  Duby smalone pisze dziewczyna. Wszyscy to widza.
                                  Kontrakt szmontrakt :))).
                                • Gość: Magda Re: do magdy..................................... IP: *.phil.east.verizon.net 27.02.05, 19:45
                                  jeszcze raz do wszystkich zainteresowanych: mieszkam w Filadelfii, nie w Nowym
                                  Jorku, pracuje w firmie farmaceutycznej. Polskiego konsulatu nie ma w
                                  Filadelfii, przestancie wypisywac bzdury, bo kompleksy wychodza.
                                  Mam prawo do wyrazania wlasnego zdania na temat US, natomiast kiedy czytam
                                  pewne wpisy to zaczynam zdawac sobie sprawe, ze niesamowite i nieosiagalne dla
                                  niektorych szczescie mnie spotkalo przez to, ze moglam przyjechac do US, czego
                                  i wszystkim marzacym zycze! Cieplo pozdrawiam i dziekuje za dowartosciowanie!
                              • Gość: Magda Re: do pia.ed IP: *.phil.east.verizon.net 27.02.05, 20:11
                                pia.ed nie rozumiem co masz na mysli mowiac-"A poza tym, to radzilabym Ci kupic
                                porzadny atlas swiata i na nim porownac powierzchnie Stanow i powierzchnie
                                Europy. Jesli nie wiesz dlaczego, to wyjasnie Ci nastepnym razem..." prosze
                                wyjasnij.

                                Bylam w prawie wszystkich Stanach, jeden mi zostal do odwiedzenia-Washington
                                State, moze jeszcze zdaze przed wyjazdem. Chetnie odpowiem na ewentualne
                                pytania dotyczace tychze podrozy.

                                Zajmuje sie kierowaniem globalnymi projektami badawczymi dotyczacymi testowania
                                nowych lekow w fazie badan przedklinicznych, w ukladach komputerowych
                                symulujacych organizm.
                                • jula9 Zyczliwa sugestia dla Magdy. 27.02.05, 21:15
                                  Magdo,

                                  w dalszym ciagu nie powinnas sie meczyc w Stanach skoro uwazasz,
                                  ze Amerykanie to kraj "prosciuchow". Pracujesz prawdopodobnie w
                                  GlaxoSmithKline. Sprobuj sie przeniesc do Poznania. GSK ma tam swoj
                                  odzial/filie. W Hiszpanii nie ma jeszcze oddzialu ale jest w Portugalii.
                                  Stamtad bedziesz miala tylko krok do swojej ukochanej Hiszpanii.

                                  Przypominasz mi wyrywajac sie postac z pomnika na budynku
                                  GSK w Filadelfii. Tak bardzo bolesny musi byc Twoj pobyt
                                  w Stanach. Najwidoczniej nie wytrzymujesz konkurencyjnosci
                                  w GSM. Sprobuj to zmienic. Twoje opinie o "prostactwie"
                                  i niepodrozowaniu Amerykanow sa bledne. Plytkie i niegrzeczne.
                                  Trzymam kciuki za Twoj jak najszybszy powrot do Polski.
                                  Nie sadze abys dostala prace w GSK w Londynie. Za duzo Tobie brakuje.
                                  Obycia glownie. I obiektywizmu.

                                  Zyczliwie pozdrawiam,
                                  jula.
                                  • Gość: Magda Re: Zyczliwa sugestia dla Magdy. IP: *.phil.east.verizon.net 27.02.05, 21:34
                                    Jula-ja tylko jednej rzeczy nie rozumiem, dlaczego tak Cie poruszaja moje
                                    negatywne opinie o Ameryce? Sa subiektywne, oczywiscie, bo MOJE. Moje
                                    obserwacje, spostrzezenia, doznania. Ja wlasnie takich Amerykanow znam i tak
                                    ich odbieram. Mnie sie tu nie podoba i nie musisz przy kazdej okazji powtarzac,
                                    ze nie musze sie meczyc. Ja to wiem i dlatego wlasnie podjelam dezyzje o
                                    przeniesieniu sie do UK. I nie martw sie o moja prace w Londynie, jak juz
                                    pisalam wczesniej, firma mnie przenosi. Tobie sie podoba w Stanach? Wspaniale,
                                    badz tutaj.
                                    • jula9 Re: Zyczliwa sugestia dla Magdy. 27.02.05, 21:47
                                      Gość portalu: Magda napisał(a):

                                      "...ja tylko jednej rzeczy nie rozumiem..."

                                      Magdo,

                                      tak jak dotychczas jestes w bledzie. Nie rozumiesz co najmniej
                                      kilku rzeczy. Ale na razie o tym jeszcze nie wiesz.
                                      Podzielam Twoja radosc z szybkiego (oby) opuszczenia Stanow.

                                      Pozdrawiam niezmiennie,
                                      jula.

                                      • Gość: Magda Re: Zyczliwa sugestia dla Magdy. IP: *.phil.east.verizon.net 27.02.05, 23:16
                                        hehehe, kiedys najpewniej zrozumiem co stracilam wyjezdzajac z tej krainy
                                        mlekiem i miodem plynacej:-) i wtedy pozaluje! nie omieszkam Cie o tym fakcie
                                        poinformowac. Milej niedzieli,
                                        Magda
                                        • jula9 Re: Zyczliwa sugestia dla Magdy. 27.02.05, 23:59
                                          Nie, nie sadze, ze pozalujesz. Ty, ze swoja szybkoscia
                                          ocen, ich blednoscia i brakiem wyobrazni nie masz szans
                                          na odniesienie sukcesu w Stanach. Lepiej bedzie gdy wrocisz.
                                          Dla Ciebie to kraj piolunem i pomyjami plynacy.

                                          Nie czuj sie w obowiazku informowania mnie o niczym.
                                          Ale jezeli zechcesz sie podzielic cudownymi wrazeniami z momentu
                                          dotkniecia zlotego bruku londynskiego - przeczytam z zainteresowaniem.

                                          Rowniez milego nadchodzacego tygodnia zycze, chociaz to chyba
                                          w Twojej sytuacji niemozliwe. Malo wymiotnego wiec,
                                          jula.
                                        • Gość: RitaSkita Czyzby ktos ma manie przesladowcza?? IP: *.mdx.ac.uk 28.02.05, 12:38
                                          Magda:
                                          zaczynam sie powaznie niepokoic o zdrowie psychiczne co po niektorych
                                          wizytujacych to forum. Wlasnie niejaki GIG podejrzewa ze ja to ty:))))) Czyli
                                          jestem w 2 miejscach naraz w USA, w Philadelphia, jak i w UK. Nie wiem jak
                                          sobie to w glowie dodaje jesli chodzi o IP, ale jakos sobie to tlumaczy...

                                          • Gość: Magda Re: Czyzby ktos ma manie przesladowcza?? IP: *.rtp.ppdi.com 28.02.05, 14:59
                                            RitaSkita, tak, mnie to tez ubawilo:-) a przeciez takie przypadlosci mozna
                                            calkiem skutecznie leczyc!
                                            Pozdrawiam z zimnej Filadelfii!
                  • tomas235 USA + UK :)) 26.02.05, 03:43
                    > Mysle ze ta żółć musi sie wylać. I już... nic na to nie poradzimy.

                    Szkoda, że to i wiele innych forów nie ma systemu ocen, który broniłby
                    przeciętnego forumowicza przed czytaniem postow obraźliwych, prowokujących,
                    czyli przed stratą czasu (przykład rozwiązania - slashdot.org - gdzie
                    zresztą świetnie dogadują się mieszkający w USA i UK)

                    Krótko o mnie. Kilka lat temu zauroczyła mnie południowa Kalifornia,
                    postanowiłem więc wrócić na nieco dłużej po studiach. Przemawiały do mnie liczby
                    takie jak przeciętny dochód na osobę, średnie temperatury w styczniu, wielkość
                    budżetu Uniwersytetu Stanforda itp. Także mój plan był dobrze umotywowany. W
                    międzyczasie odwiedziłem Londyn i bardzo mi się tu spodobało. Ciekawe jak łatwo
                    jest znaleźć racjonalne argumenty, gdy z różnych, czasem emocjonalnych powodów
                    podejmiesz ważną decyzję. Znow znalazłem liczby - tym razem przemawiające za
                    Londynem - rankingi miast pod względem prowadzenia działalności gosp., bliskość
                    Polski i innych miast Europy (wypady na weekend).

                    Oczywiście takie porównywanie nie ma większego praktycznego sensu - liczy się to
                    jakie procesy będą tu czy tam naszym udziałem. Procesy, tzn. oddziaływanie na
                    nas szeroko pojętego otoczenia (ludzie jakich spotykam, krajobraz, pogoda itp.)
                    oraz to, co robimy każdego dnia czy tygodnia (nad czym będe pracował, jaki klub
                    czy teatr odwiedzę itp.). W ten sposób staram się mierzyć jakość (mojego) życia
                    w danym miejscu.

                    Jestem w Londynie, jednak do USA mnie ciągnie nadal, przy czym tym razem nie
                    jest to licealny "American Dream", a konkretne osoby, instytucje i projekty -
                    tym razem w pn. Kaliforni. Z wielu powodów nie mam zamiaru się przenosić z UK,
                    choć - jeśli sytuacja za większą wodą mnie pozytywanie zaskoczy (jak się
                    spodziewam) - będę np. starał się spędzać tam kilka miesięcy w roku, jak to się
                    udaje wielu osobom. Mam cichą nadzieję, ze wracając z podróży do Londynu nie
                    będę się w czyichś oczach zamieniał w nieudacznika ;)

                    pozdrawiam wszystkich wyjątkowo,
                    • jula9 Re: USA + UK :)) sa OK :))). 26.02.05, 05:05
                      Witaj,

                      cudownie, ze mozemy wybierac. Kazda/y z nas ma swoje racjonalne
                      lub mniej powody do podjecia decyzji gdzie chcemy mieszkac.
                      Nasze osobiste powody moga i zazwyczaj roznia sie od powodow
                      osob innych. I wymiana pogladow moze byc interesujaca.

                      Burze rozpetaly osoby ktore w uzasadnieniu swoich decyzji jednoczesnie
                      strzelaly groszkiem/rzucaly kamyki do cudzego ogrodka.
                      Zupelnie niepotrzebnie. Byc moze zgodzisz sie ze mna, ze stwierdzenie,
                      ze Amerykanie nie podrozuja jest nieprawdziwe. Innych rownie
                      jednostronnie uproszczonych opinii nie chce sie mi przytaczac.

                      Ty, opisujac proces dokonania swojego wyboru przedstawiles argumenty
                      ktore przemawialy do Ciebie. Nie wymieniales wyzszosci jednego kraju
                      nad drugim. Wiemy, ze obie strony maja bardzo dobre strony i strony
                      tylko dobre :))). Zdarzaja sie tez strony dostateczne.

                      Niechetnie czytam wywody osoby mieszkajacej w ktorymkolwiek z tych
                      krajow i piszacej, ze nie moze sie doczekac na opuszczenie kraju.
                      Czasy niewolnictwa i przywiazania do ziemi minely bezpowrotnie.
                      Opuszczenie nielubianego kraju to tylko sprawa biletu lotniczego
                      w jedna strone. Jezeli jest to jedyny warunek do bycia szczesliwa
                      moge rozwazyc udzielenie pozyczki na bilet. Z opcja jej umorzenia
                      po opuszczeniu Stanow przez ta osobe. Opisywanie jak bardzo
                      nie lubi sie otoczenia i dalsze przebywanie w kraju jest nieszczeroscia.
                      I chyba bolesna tragedia dla meczacej sie tutaj osoby.

                      Moja sytuacjia jest podobna do Twojej. Tylko odwrotna :))).
                      Ja lubie Stany i chce tutaj mieszkac. Podoba mi sie tutaj bardzo.
                      Londyn i Europe tez lubie i chetnie odwiedzam. Ale jak wspomnialam
                      wole mieszkac tutaj.

                      Pozdrowienia,
                      jula.
                      • tomas235 Re: USA + UK :)) sa OK :))). 26.02.05, 13:40
                        > Moja sytuacjia jest podobna do Twojej. Tylko odwrotna :))).
                        > Ja lubie Stany i chce tutaj mieszkac. Podoba mi sie tutaj bardzo.

                        Tzn. gdzie konkretnie, jeśli można?
                    • Gość: GIG Re: USA + UK :)) IP: 207.134.95.* 26.02.05, 12:21
                      RitaSkita w jakim celu ciagle zmieniasz nicki i wypisujesz te same bzdury pod
                      innymi nickami? Chce ci sie???????????
                      • tomas235 dzięki za pretekst :)) 26.02.05, 12:38
                        Polecam wszystkim ten link: pl.wikipedia.org/wiki/Trolling
                      • Gość: RitaSkita hmmm Re: USA + UK :)) IP: *.mdx.ac.uk 28.02.05, 12:33
                        GIG: slucham??? Na to forum przychodzi wiele osob,ktroe pisza, a ja nie mam
                        czasu tutaj caly czas siedziec i spierac sie czy UK czy USA lepsze bo to bez
                        sensu dyskusja. Skupilam si en abardziej kreatywnych czesciach tego watku i nie
                        podejmuje sie juz kwestii osadzania bo jak 100 razy napisalam: THERE IS NO
                        ACCOUNT FOR TASTE.
                        Tak naprawde to uzywam tutaj tylko 2 nickow: RitaSkita i hmmm ( hmmmm uzylam
                        raz, jako wyraz ze sie niby zastanawiam.) Przeciez to bardzo latwo sprawdzic
                        patrzac na IP, i wydawalo mi sie ze kazdy wie ze hmm i RitaSKita to samo bo
                        jest takie samo IP. Jako RitaSkita jestem tez znana na www.ang.pl. A jesli
                        chcesz sprawdzic czy nie kryje sie pod jakims stalym nickiem to tez latwo to
                        sprawdzic wysylajac email do gazety.pl z zapytaniem o moje IP i astaly nick.
                        Obawiam ze sie zawiedziesz. Jestem za leniwa na stale logowanie sie, i na tyle
                        powaznie nie traktuje moich odwiedzin tutaj aby zakladac konto.
                        A propos czy pod GIG sie ktos inny kryhe, a czy ty jestes jakas znana w tych
                        watkach osoba ze tak bardzo sie tym interesujesz?
                    • Gość: RitaSkita Re: USA + UK :)) IP: *.mdx.ac.uk 26.02.05, 12:38
                      tomas235. Odchodzac od tematu Ameryki w sensie oceniania, a rozwazajac fakty:

                      University of Stanford, znajduje sie nie w pd ale w pn Kalifornii, w The Bay
                      Area powszechnie uwazanej za pn. Kalifornie: sprawdz na www.ca.gov szczegoly.10
                      mil stamtad mieszkalam. To prawda ze to w wspanialy uniwersytet. Budzet jest
                      zaiste imponujacy bo tution fees sa rownie imponujace i za 1 semestr studenci
                      placa min 15 tys.Jest to 100% prywatny uniwersytet w przeciwiwnstwie do
                      stanowego UC Berkeley. I naprawde wybacz ale przecietnie zamozni ludzie do
                      Stanford sie nie dostaja, ale bardzo zamozni i...malutka garstka
                      genialnychstypendystow.
                      Tal to prawda, ze w Kalifornii jest wielu zamoznych ludzi o wysokich zarobkach.
                      A bierze sie to stad, ze calych Stanow zamozni ludzie przeprowadzaja sie do
                      Kalifornii i na Floryde ze wzgledu na pogode i stad tez sa bardzo drogie ceny
                      nieruchomosci idace w milionach za byle domek. Niestety, jak to w zyciu bywa ze
                      wszystkim , ma to tez i druga strone, bo z calych stanow najbiedniejsi ludzie
                      przeprowadzaja sie do Losa Angeles ze wzgledu na pogode i stad w L.A. Downtown
                      jest jednym z najniebiezpieczniejszych w swiecie, bo mieszka tam tys.
                      kloszardow. Czesc z nich sypia na piasku na plazach, wiec przed 9 rano troche
                      strach chodzic spacerkiem miedzy Santa Monica a Venice w LA. Lubie rano akurat
                      lazic na spacerki lub pobiegac.Jak tam bywalam to jezdzilam na wrotkach na
                      asfaltowym chodniku po srodku plazy. Szybko i bezpieczniej;)))w takich
                      warunkach to jedyne rozwiazanie.
                      Wokol San Francisco natomiast jest zimny prad zatokowy i dlatego
                      nie jest to cieple miasto ( Oskar Wilde: "Najzimniejsza zima jaka przzylem bylo
                      lato w San Francisco")Plaze sa dosc zimne i stad nie bardzo nadaja sie do
                      spania, ale jako ze wszytko ma swoje plusy i minusy to dzieki temu sa wielkie
                      fale ( najwieksze kolo Santa Cruz) i stad to mecca windsurferow i jest to
                      niezla zabawa. Polecam... dzieki temu tez przyroda w The Bay Area jest dosc
                      bujna w przeciwienstwie to pustynnego LA i pd. Kalifornii, gdzie jedynym
                      ratunkiem jest gdzie niegdzie sztuczna irygacja.
                      Mysle ze waro jechac i poznac inne miejsca, zanim zadecydujesz gdzie chcesz
                      osiasc i co wazniejsze, gdzie bedziesz mial takie mozliwosci
                      i zycze ci POWODZENIA!
                      To tak w ramach informacji dla tomas235, A NIE OCENY. Mowie to aby jakis wariat
                      znowu mnie nie posadzil o jakis krytycyzm i nie rzucil sie zajadle z pazurami.
                      • tomas235 Re: USA + UK :)) 26.02.05, 13:26
                        > University of Stanford, znajduje sie nie w pd ale w pn Kalifornii w The Bay
                        > Area powszechnie uwazanej za pn. Kalifornie: sprawdz na www.ca.gov szczegoly.

                        Chodzilo mi o magię liczb i przyciąganie nazw, takich jak Stanford, które
                        podobnie jak LA czy SF - mają pewną moc przyciągania, jeśli chodzi o Kalifornię.
                        W LA byłem, w SF Bay Area nie, stąd pomysł, by spróbować.

                        >
                        > 10 mil stamtad mieszkalam

                        Gdzie konkretnie, moze o cos podpytam przy okazji :)

                        > To prawda ze to w wspanialy uniwersytet. Budzet jest
                        > zaiste imponujacy bo tution fees sa rownie imponujace i za 1 semestr studenci
                        > placa min 15 tys.

                        Zgadza się. Na szczęście opłaty za studia doktoranckie, czy tzw. "visiting
                        researcher" zwykle pokrywają stypendia. To faktycznie dla ambitnych, na
                        szczęście są też inne opcje. Jeśli bardziej zależy Ci na projekcie badawczym i
                        zainteresujesz nim innych, bardzo łatwo znajdziesz formalnie lub nieformalne
                        poparcie Uniwersytetu jeśli Ci na tym zależy.

                        Teraz bardziej niż rzeczone "liczby", przyciągają konkretne osoby, które
                        poznałem przy okazji pewnego wirtualnego badania naukowców z Doliny Krzemowej.

                        > wszystkim , ma to tez i druga strone, bo z calych stanow najbiedniejsi ludzie
                        > przeprowadzaja sie do Losa Angeles ze wzgledu na pogode i stad w L.A. Downtown
                        > jest jednym z najniebiezpieczniejszych w swiecie, bo mieszka tam tys.
                        > kloszardow.

                        Pewnie tak, chyba nie radzą sobie tak dobrze jak NYC. Jednak LA to duże miasto
                        (a właściwie zlepek miast) - i również przyciąga nie tylko najbiedniejszych, w
                        końcu kilka branż trzyma się tam całkiem nieźle, a i UCLA czy CalTech mają renomę.

                        > Wokol San Francisco natomiast jest zimny prad zatokowy i dlatego
                        > nie jest to cieple miasto

                        Masz rację ( tinyurl.com/4lfpz ), to chyba przez mgłę :) - na szczęście
                        wgłąb lądu i nieco na południe jest cieplej, np. w Palo Alto (
                        tinyurl.com/6l48c )

                        > w przeciwienstwie to pustynnego LA i pd. Kalifornii, gdzie jedynym
                        > ratunkiem jest gdzie niegdzie sztuczna irygacja.

                        Przypomniałaś mi obrazek "Los Angeles River" (wody brak latem :)

                        > Mysle ze waro jechac i poznac inne miejsca, zanim zadecydujesz gdzie chcesz
                        > osiasc i co wazniejsze, gdzie bedziesz mial takie mozliwosci
                        > i zycze ci POWODZENIA!

                        Pewnie, w Bostone, NYC, czy innych też można znaleźć coś dla siebie, tylko że mi
                        się tak bardzo spodobała zima w Londku Zdroju (i pobiegać po parku z krótkim
                        rękawem można ;)

                        > To tak w ramach informacji dla tomas235, A NIE OCENY.

                        Od tego jest to forum. Oceniać też można, czemu nie, i krytyka nawet nie musi
                        być konstruktywna, byle jej poziom był przyzwoity...

                        ... czego tobie, sobie i wam - życzę.
                        • bobasek_i_cala_klasa Roznica miedzy USA a Europa 27.02.05, 09:10
                          W USA ludzie zyja po to zeby pracowac 7x24,
                          a w Europie ludzie pracuja po to zeby zyc !!
                          • bobasek_i_cala_klasa Re: Roznica miedzy USA a Europa 27.02.05, 09:39
                            Magda i RitaSkita - maja duzo racji w swoich wypowiedziach o USA i UK - wielu
                            Polakow i innych emigrantow ma podobna opinie o USA.
                            • contrax Odwrotnosc. 27.02.05, 13:32
                              Wielu ma przeciwne :))).
                            • pia.ed Moze zapytajmy sie teraz Amerykanow.... 27.02.05, 19:17
                              ... jakie maja opinie o Polakach???
                              Aby bylo sprawiedliwie, obie strony musza byc wysluchane.
                              • amerykaneczka Re: Moze zapytajmy sie teraz Amerykanow.... 27.02.05, 19:29
                                Amerykanie malo mysla o Polsce. Wystarczy im, ze Polacy duzo
                                mysla o Ameryce.
                                • pia.ed Re: Moze zapytajmy sie teraz Amerykanow.... 28.02.05, 01:55
                                  Teraz moje przypuszczenia zostaly potwierdzone...
                          • tomas235 Re: Roznica miedzy USA a Europa 28.02.05, 15:23
                            > W USA ludzie zyja po to zeby pracowac 7x24,
                            > a w Europie ludzie pracuja po to zeby zyc !!

                            Nie mam bieżących danych, rozumiem, że masz na myśli przeciętną długość tygodnia
                            pracy. Tylko jaka wartość dla ciebie ma takie choćby statystycznie potwierdzone
                            uogólnienie? Dla mnie niewielką, np. moi polscy znajomi w Londynie (konsulting,
                            banki inwestycyjne, restauracje) pracują w tygodniu przypuszczalnie dłużej od
                            znajomych z USA (głównie iżynierowie, sprzedaż).
                            • Gość: RitaSkita Re: Roznica miedzy USA a Europa IP: *.mdx.ac.uk 28.02.05, 15:33
                              To juz jest kwestia nie kraju ale nadgodzin i na jakie wynagrodzenie za
                              nadgodziny sie decyduje podpisujac kontrakt z pracodawca.

                              Znacznie bardziej oczywista jest sprawa porownania "lenght of
                              vacation", "number of paid sick days" etc. radze na ten temat poczytac...
                        • Gość: RitaSkita Re: USA + UK :)) IP: *.mdx.ac.uk 28.02.05, 12:11
                          tomas235
                          Witam tomku.

                          Zgadza sie, nawet na UC Berkeley bylo duzo stypendystow Fulbrighta, ktorzy
                          pisali doktorat w swoim kraju, a byli na rocznym stypendium.
                          cyt >L.A.przyciąga nie tylko najbiedniejszych, w końcu kilka branż trzyma się
                          tam całkiem nieźle, a i UCLA czy CalTech mają renomę.
                          Ano tak, dlatego tez napisalam o 2 roznych, kontrastowych obliczach tego samego
                          miasta.
                          Mieszkalam w the Bay area,zip code 94611, Piedmont :).
                          Tak, jak wiesc niesie, w samym the Bay Area ponoc jest ok 35 microclimats, a
                          miasto SF wypada najchlodniej i czapka i rekawiczki tez nieraz sie przydadza .
                          Im glebiej w glab ladu tym cieplej, a juz po przejechaniu tunelu w kierunku
                          Walnut Creek&Concord to juz jest jak na przyslowiowej patelni.
                          Pozdrawiam
                    • xiv OT: System ocen 28.02.05, 13:22

                      tomas235 napisał:

                      > Szkoda, że to i wiele innych forów nie ma systemu ocen, który broniłby
                      > przeciętnego forumowicza przed czytaniem postow obraźliwych, prowokujących,
                      > czyli przed stratą czasu (przykład rozwiązania - slashdot.org - gdzie
                      > zresztą świetnie dogadują się mieszkający w USA i UK)

                      o ile jest to ciekawa uwaga, to proponuje ja umiescic na odpowiednim forum:
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=299
Pełna wersja