pytanko-anglia

IP: *.brzezno.gda.pl 24.03.05, 17:40
jezeli zapraszaja mnie do Angli / nie znam angielskiego/mampracowac -sprzatac
razem z polka /kuzynka/ w biurze ,,,sprubowac .Bede miala gdzie
mieszkac ,jedzenie tez i prace ...TYLE SIE NACZYTALAM NA FORUM ZE BEZ
UMIEJETNOSCI ANG. wogole sie tam nie pojawiac,,,a jezeli mama taka mozliwosc
to zaryzykowac ,,dodam ze bilet powrotny tez bede miala
    • Gość: wow Re: pytanko-anglia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 17:45
      hi
      jesli wszystko jest tak jak mowisz to czego sie boisz , przeciez jedziesz do
      kuzynki
      jedz zarob funty i sie ciesz ze masz taka mozliwosc, nie sluchaj sie innych

      powodzonka
      wow:)
      • Gość: steph Re: pytanko-anglia IP: *.bulldogdsl.com 24.03.05, 19:33
        Blagam, nie jedz, sprzataj w Polsce. Prestiz dokladnie taki sam i zycie
        sprzataczki tak samo wspaniale. Moze tu o tyle lzej, ze jak wyklinac na ciebie
        beda tubylcy to splynie jak po przyslowiowej kaczce. Nie powiekszaj zenujacego
        grona polskich tumanow w UK. Czy nie ma konca tej litanii kretynow? Jest tyle
        innych krajow gdzie mozecie sie upokorzyc ku zadowoleniu serca, dlaczego
        wszyscy wala do Anglii? Choroba dolow spolecznych?
        • Gość: mmkwiat Re: pytanko-anglia IP: *.brzezno.gda.pl 24.03.05, 22:56
          to jest najlepszy prezent na swieta ,,,,dzieki ,,,
        • Gość: COZADUPEK Re: pytanko-anglia IP: *.aster.pl 25.03.05, 00:16
          Co za dupek nie sluchaj takiej gadki .Jezeli masz zalatwione i w razie czego na
          bilet powrotny tez masz.Jedz i probuj nie wyjdzie wrocisz.Co masz do stracenia ?
          nie pojedziesz?bedziesz miala zal do samej siebie ze nie sprobowalas .Bedzie ok.
          zostajesz,nie bedzie wracasz.Pozdrawiam i uwierz w siebie,rozwaz wszelkie za i
          przeciw i wtedy podejmij decyzje.Pomysl co masz do stracenia.
          • Gość: adi997 Re: pytanko-anglia IP: 195.205.139.* 25.03.05, 20:35
            Lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się czegoś nie zrobiło.
            Zycie jest jedno - należy próbować wszystkiego - jedź - bo w Polsce nigdy się
            nie dowiesz jak TAM być mogło. Ja byłem - miałem zapewnione tylko mieszkanie
            (aż mieszkanie) i nie żałuję. W tym roku wracam.
      • Gość: gość :piotr Re: pytanko-anglia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 16:18
        jeśli masz tak daleko załatwione,/lokum i pracę/to jedż i nie słuchaj
        oponentów, sam byłem w angli 4-miesiące i mam zamiar wrucić. POWODZENIA !!!
        • Gość: mmkwiat Re: pytanko-anglia IP: *.brzezno.gda.pl 25.03.05, 16:35
          dzieki Piotr-juz mi lzej
    • deadeasy odpowiedz-anglia 26.03.05, 00:45
      Wieki temu, pierwszy raz wybralam sie do UK i pracowalam na czarno, sprzatalam
      w biurze. Angielskiego uczylam sie 4 lata w liceum i 4 lata na uniwerku czyli
      poziom zerowy (w tamtych czasach metody nauczania jez. obcych byl z epoki
      kamienia lupanego). Ja nie zaluje tamtego wyjazdu. Zobaczylam jak to
      jest "tam", a wtedy "tu" bardzo sie roznilo od "tam" ;). "Tam" zapisalam sie
      do szkoly (jez. ang) gdzie uczyli Anglicy jezyka zywego angielskiego a nie
      ksiazkowych dyrdymalow (wtedy o malo zawalu nie dostalam jak uslyszalam, ze
      mozna jednak powiedziec "teas" - podczas gdy u nas w PL mlotkiem walili do
      glowy ze "niepoliczalne" absolutnie, nigdy nie maja liczby mnogiej z "s"). W
      szkole poznalam kupe fajnych ludzi ("Japonia, Venezuela, Turcja, Chiny").
      Kokosow nie zarobilam, ale co zobaczylam to moje (poza tym, pozwolilo mi
      to "odpepowic" sie od rodzicow troche).

      Moim zdaniem pojedz, zobacz. Zawsze warto podrozowac i jesli przy tym mozesz
      tyle zarobic, ze Ci sie podroz zwroci + "troche" to nawet lepiej. Angielska
      mlodziez jezdzi do Hiszpanii moze nie tyle co zarobic (jako opiekunowie
      wycieczek) ale poznac troche swiat, uniezaleznic sie od rodzicow - a ze przy
      tym musza "uzerac" sie z pijanymi i upierdliwymi ziomkami, no to co? Tak samo
      moga pracowac w byle pubie w UK i miec podobna "kolomyje". Jednak czesc
      decyduje sie na wyjazd. Co zobacza to ich.

      I nie przejmuj sie za bardzo jesli Ci ktos mowi, ze praca sprzataczki w Polsce
      jest "chlubniejsza" niz za granica (albo bycie bezrobotnym w PL jest lepsze niz
      byle praca w UK). Ja sprzatajac biura nie spotkalam sie nigdy z niemilym czy
      ponizajacym traktowaniem ze strony pracownikow owego biura. Wprost przeciwnie,
      wszyscy byli bardzo mili (kurcze, jeden dziadek nawet rzucil sie do pomocy jak
      mi sie kosz przewrocil i zawartosc wysypala na podloge). Zadna uczciwa praca
      nie hanbi. Ja czulam sie bardziej szanowana jako sprzataczka w Manchesterze
      niz jako roznosiciel ulotek/akwizytor ogloszen albo sekretarka w Warszawie.
      :)
Pełna wersja