Gość: jacek
IP: 193.39.159.*
03.05.05, 12:22
Praca w Anglii - BEZ PROWIZJI
OPCJA 1
Praca w fabrykach i w hurtowniach na terenie Anglii. Jezyk nie wymagany.
Zakwaterowanie zapewnione. Stawka od 5,5 funta/h BEZ PROWIZJI
OPCJA 2
Praca fizyczna w Anglii. Angielski podstawowy wymagany. Zakwaterowanie
zapewnione. Stawka od 5 funtow/h BEZ PROWIZJI
OPCJA 3
Praca na budowach w Anglii. Stawka od 6,5 funta/h Jezyk nie wymagany.
Zakwaterowanie zapewnione. BEZ PROWIZJI
OPCJA 4
Praca w Angli: fabryki, budowy, farmy. Stawka od 5,5 funta/h Praca z jezykiem
i bez. Zakwaterowanie zapewnione. BEZ PROWIZJI
Zanim zdecydujesz, ktora opcje wybrac - przeczytaj opisy
OPCJA 1
Wystarczy miec dwie rece, zeby pracowac. Bzdura z tym angielskim. Zadzwonisz
do posrednika. Uzyskasz informacje, ze jesyny twoj koszt, to oplata za
mieszkanie - 40funtow na tydzien+40funtow depozytu za nastepny. Prowizji
zadnej nie placisz, ale lepiej miec wiecej pieniedzy "w razie czego"
Umowicie sie na przyjazd. Odbierze cie z dworca, zawiezie do obskornego
mieszkania. Beda juz tam POlacy. Zostaniesz zakwaterowany w pokoju wspolnym z
trzema innymi Polakami. Zaplacisz "na dzien dobry" 80 funtow (40 za tydzien
mieszkania+40 depozyt) POsrednik powie, ze pracownk agencji, ktory "dorabia
sobie na boku" przywiezie ci wszystkie dokumenty rejestracyjne. Oczywiscie
ten czlowiek ryzykuje kariera, wiec bedzie chcial "odstepne" - 100 funtow.
Masz? - Dobrze, ze wzioles wiecej pieniedzy, bo z pracy nic by nie wyszlo. A
tak, to prace bedziesz mial pewna. Kiedy posrednik wyjdzie, porozmawiasz z
POlakami. Potwierdza. Byl czlowiek z agencji. Lamana polaszyzna wyjasnil, ja
kwypelnic dokumenty, gdzie podpisac. Powiedzial, ze praca bedzie za 4 dni.
Oni mu zaplacili po 100 funtow, bo tak trzeba. W umowionym terminie zjawi sie
pracownik agencji. W "gajerze" - bo z pracy. Tak, potwierdzi - praca bedzie
za 3-4 dni. Podsunie do wypelnienia dokumenty - pomoga ci Polacy - oni juz
sa "weteranami" - maja to juz za soba. Pracownik zazada 100 funtow -
oczywiscie zaplacisz. Twoi wspollokatorzy po upywie 4 dni zadzwonia do
posrednika. Beda troche zaniepokojeni. Bedziesz sie uwaznie przygladac.
Dowiedza sie, ze wszystko juz ustalone, zalatwione i "nagrane" i praca bedzie
jeszcze w tym tygodniu.
Pod koniec tygodnia zadzwonia ponownie - posrednik sie zdziwi, ze jeszcze nie
pracujecie - przeciez juz wszystko zalatwil, - pogoni agencje zaraz w
poniedzialek. Czekajcie - powie. Pod konie tygodnia zjawia sie koledzy
posrednika - we trzech po oplate mieszkaniowa.
W pniedzialek zadzwonicie ponownie - posrednik nie odbierze telefonu. We
wtorek odbierze i powie, ze wlasnie jest w agencji i rozmawia w waszej
sprawie.
Tak zabawa bedzie trwac do piatku - w piatek zazadacie zwrotu pieniedzy. W
sobote zjawia sie "kasjerzy" - ale tym razem w szesciu. Wytlumacza wam
recznie, ze nalezy "bezzwlocznie" opuscic mieszkanie. Dadza wam 2 minuty na
spakowanie rzeczy. Oczywiscie, zabiora wam wszystkie pieniadze - za fatyge.
Wszadza was do samochodow i wywioza 50 mil.
W poniedzialek do mieszkania wprowadza sie kolejni Polacy.Posrednik ma 4
takie mieszkania w miescie. A lista oczekujacych dluga.......
Nie zawiadomicie policji, bo nie bedziecie po angielsku potrafili powiedziec,
co sie stalo. Jesli byscie potrafili - nie spotkali byscie tego posrednika
OPCJA 2
Telefonicznie omowisz szczegoly - okaze sie, ze zadnej prowizji nie ma.
Jedyna oplata to mieszkanie 40funtow/tydzien+40 funtow depozyt. Przyjedziesz
do Anglii. POsrednik odbierze cie z dworaca i zawiezie do mieszkania.
Zakwateruje oczywiscie w pokoju wspolnym z innymi Polakami. Tego samego dnia,
lub nastepnego zawiezie cie do agencji posrednictwa pracy. Okaze sie tak
mily, ze pomoze ci wypelnic wszystkie dokumenty rejestracyjne, zapyta o prace
dla ciebie.Dowiesz sie, ze do pracy pojdziesz za 3 dni.Twoj angielski jest na
tyle dobry, ze zrozumiesz, jak pracownik powie, ze wciagu trzech dni
zaczynasz prace. Powie o tym wolno i dobinie, chociaz wczesniej mowil tak
szybko, ze nie zrozumiales nic. Ale zwroci sie do ciebie i powie " za 3 dni
zaczynasz prace. Zostaw numer telefonu, aby mozna bylo sie z Toba
skontaktowac i powiedziec o ktorej zaczynasz."
Perspektywa pracy za 3 dni bedzie dla ciebie kojaca. Zdarzysz wypic "flaszke"
z POlakami, zwiedzic miasto, wypoczac ...... i do pracy. Posrednik powie,
zebys byl "pod telefonem" bo z agencji moga zadzwonic juz jutro. Wyjdziecie
na zewnatrz - posrednik zazada 100 funtow, albo nie zadzwonia wcale - powie.
Oczywiscie masz tyle przy sobie, bo skorzystales z jego sugestii i jeste
przygotowany " na wydatki"
Mina 2,3 potem 4 dni a telefonu z agencji nie bedzie. Zadzwonisz do
podrednika - nie odbierze. Pojdziesz do agencji. Dowiesz, sie, ze faktycznie
miejsca pracy byly, ale twoj angielski jest "SORRY" za slaby - prosze sie
dowiadywac. Pod sam koniec tygodnia zjawi sie ktos po oplate za nastepny
tydzien mieszkania.
Pojdziesz na policje? I co powiesz? ze zostales oszukany przez "Jana"? Jego
numer bedzie wylaczony - nie wiesz, gdzie miesza. Pracownik agencji
potwierdzi - istotnie byles tu z jakims Polakiem, ktory tlumaczyl - sam go
przyprowadziles. Jak wygladal? Zwyczajnie - glowe mial miedzy uszami......
OPCJA 3
Telefonicznie omowisz szczegoly.Wszystko wygladac bedzie dobrze - jedyna
oplata to mieszkanie - 40funtow na tydzien+40 depozytu.Prowizji zadne
oczywiscie nie placisz. Jedziesz. Na miejscu spotykasz sie z posrednikiem.
Wiezie cie do mieszkania i kasuje 80 funtow. Rozmawiacie o pracy. Okazuje
sie, ze prowizja jest i to platna z gory. Odmowisz. Jeszcze tej samej nocy
zjawi sie kilku kolegow posrednika - beda mieli klucz- dostanis zlomot i
wywioza cie z miasta. Oczywiscie popzednio zabierajac ci wszystkie pieniadze.
Nie zostawia ci nawet na bulet autobusowy. Zlapiesz stopa z widocznymi
sladami pobicia? bez jezyka?
OPCJA 4
Telefonicznie omowisz szczegoly. Dowiesz sie, ze posrednik "ma uklady" w
agencjach. Nie bierze za prace zadnej prowizji. Na miejscu okaze sie, ze
jednak "nieprzewidziane wypadki" sie adarzaja i dobrze, ze skorzystales z
jego sugestii i wziales wiecej pieniedzy, bo prowizja jest. On ozywiscie nie
ma z tego grosza - kase chce pracownik firmy, ktora zatrudnia - bo mial
klopoty przez Polakow i juz za darmo nie zatrudni. Ale nie martw sie,
zaplacisz, jak prace bedziesz miec pewna. Posrtednik zawiezie cie do agencji -
faktycznie, okaze sie, ze ma uklady. Pomoze cie sie zarejestrowac i ucieszy
sie, bo uslyszy, ze na jutro potrzebuja pracownika, bez znajomoscie jezyka.
Bierz - powie - bo to szanasa, sam sie nie spodziewalem, ze tak latwo i
szybko to pojdzie. Wyjdziecie z agencji - posrednik skasuje 100 funtow.
Nastepnego dnia pojedziesz do pracy (bedzie 6:00). Okaze sie, ze wszyscy
mowia do ciebie po angielsku, a ty rozumiesz co dziesiate slowo. Sorry,
powiedza, ale idz najpierw na kurs jezykowy. Dzis cie nie zatrudnia (bedzie
6:05) Zadzwonisz do posrednika. Powie, ze on zalatwil, ale ty nie potrafiles
sobie poradzic, wiec cie nanczyl nie bedzie. I doda parafrazujac polskiego
gwiazdora - robta co chceta.
Wszystkie te przypadki sa autentyczne. Slyszalem je od bohaterow tych
sytuacji. Wszyscy odpowiedzieli na ogloszenia na polskich portalach. Za
kazdym razem nie mylo mowy o zadnej prowizji, a praca miala byc pewna.